Netflix podał dziś, że 24,3 mln godzin oglądania ośmioodcinkowego japońsko-południowokoreańskiego serialu „Human Vapor” w swoim drugim tygodniu w serwisie. To połączenie thrillera science fiction z historią seryjnego mordercy. I tak, można to powiedzieć wprost: nowy „Human Vapor” jest dużo brutalniejszą, współczesną przeróbką filmu z 1960 roku o tym samym tytule.
- W drugim tygodniu obecności serialu na platformie Netflix potwierdził wynik 24,3 mln godzin oglądania.
- Zestawienia najchętniej oglądanych tytułów na Netfliksie dobrze pokazały, że zainteresowanie serialem wyraźnie rosło.
- Te wyniki sugerują też coś jeszcze: „Human Vapor” nie skończył jako jednorazowa ciekawostka na premierę.
- Z danych z netflixowego Top 10 wynika, że „Human Vapor” wszedł do pierwszej dziesiątki w sześciu krajach, między innymi w Hongkongu, Korei Południowej i Tajlandii. W Japonii dotarł nawet na 1. miejsce.
- Drugi tydzień oglądalności podpowiada, że serialowi pomogły już nie tylko materiały promocyjne, ale też zwykłe polecenia od widzów.
- Twórcy sięgnęli po rozpoznawalny tytuł z historii japońskiego kina i przerobili go na znacznie mroczniejszą opowieść o przemocy, władzy oraz społecznych nierównościach.
- Oryginał był bliższy historii bankowego rabusia, który potrafił zamieniać się w parę.
- Nowa wersja przesuwa środek ciężkości w stronę dużo bardziej brutalnej intrygi.
- Fabuła „Human Vapor” rusza od śledztwa w sprawie morderstwa transmitowanego na żywo w telewizji. Sprawca ma zdolność zmieniania się w opar.
- Całość łączy klasyczne science fiction z klimatem serialu o seryjnym zabójcy i opowieścią o nadużyciach ze strony państwa.
- „Human Vapor” powstał jako japońsko-południowokoreańska koprodukcja. To zarazem pierwsza współpraca Netfliksa z Toho, legendarnym studiem najmocniej kojarzonym z marką „Godzilla”.
- Za scenariusz i produkcję wykonawczą odpowiada Yeon Sang-ho, twórca „Zombie Express” i „Hellbound”. Reżyserią wszystkich ośmiu odcinków zajął się Shinzo Katayama, autor „Gannibal”.
- Od początku widać, że ten projekt celował w widzów, którzy chcą czegoś ostrzejszego i bardziej bezkompromisowego niż standardowa sensacja w odcinkach.
- Zdjęcia zrealizowano w 120 lokacjach w Japonii, a efekty specjalne przygotowało Shirogumi, studio nagrodzone Oscarem za pracę przy „Godzilla Minus One”.
- Serial stawia na ciężki klimat, szeroko pokazane miejskie plenery i efektowne ogranie samego pomysłu człowieka, który zamienia się w parę.
- Po stronie atutów są ambicja całego projektu, warstwa wizualna i sposób, w jaki „Human Vapor” dotyka tematów nierówności społecznych oraz nadużywania władzy.
- Są jednak i zastrzeżenia: tempo nie zawsze trzyma ten sam poziom, a część odcinków rozwija swoje wątki wolniej, niż zapowiadał sensacyjny punkt wyjścia.
Na ten moment „Human Vapor” da się obejrzeć wyłącznie w Netfliksie, a obecne wyniki, przynajmniej według danych samej platformy, pokazują, że uwagi dotyczące tempa najwyraźniej nie zniechęciły widzów. Dla Netfliksa to kolejny sygnał, że azjatyckie seriale gatunkowe nadal potrafią przyciągać uwagę na całym świecie, szczególnie wtedy, gdy łączą lokalny charakter z uniwersalnym językiem thrillera.
Żeby obejrzeć „Human Vapor”, trzeba mieć dostęp do Netfliksa. Jeśli serial utrzyma obecne tempo, ma szansę stać się jedną z głośniejszych azjatyckich premier Netfliksa tego lata. Widzowie bez subskrypcji tej platformy na razie muszą poczekać.