Tom i Jerry, kot i mysz najsłynniejsi w historii animacji, skończyli 85 lat. Można by sądzić, że Warner, obecni posiadacze praw, zrobi coś specjalnego, żeby uczcić tę rocznicę. W końcu, chociaż dziś są już trochę niemodni, swego czasu zgarnęli aż siedem Oscarów w latach 1943–1953 i zapoczątkowali serię, która powoli staczała się przez kolejne filmy wydawane z pominięciem kin… i właśnie dotarła do swojego najniższego punktu.
Źle i Jerry
Tom i Jerry byli bohaterami w sumie 22 filmów wydanych od razu na wideo (wliczając crossovery z Willym Wonką i Czarnoksiężnikiem z Oz), z których każdy był bardziej ohydny od poprzedniego, a po drodze traciły jeszcze swoją osobowość. Jednak doczekali się zaledwie dwóch filmów kinowych: strasznej musicalowej adaptacji z 1992 roku, jednego łączącego CGI z aktorskim planem w 2021 roku i obecnego, potwornego kuriozum wyreżyserowanego przez jakiegoś Zhanga Ganga.
Tom i Jerry: Magiczny kompas to pierwsza w pełni komputerowo animowana przygoda tych postaci (przez chiński komputer, rzecz jasna) i okazała się absolutną katastrofą. Zamiast poznać bohaterów i skupić się na odtworzeniu ich relacji, twórcy wrzucili ich w kompletnie bezsensowną podróż w czasie po Chinach, która nie spodobała się nikomu.
Recenzenci bynajmniej nie byli łagodni i pisali, że film przypomina wrzaski nadpobudliwego dziecka, Tom i Jerry ostatecznie stają się postaciami drugoplanowymi i jest to po prostu zbitka hałasu i jaskrawych kolorów. Pamiętacie te krótkometrażówki, które osiem dekad temu zdobywały Oscary? No cóż, nie wstydziliby się tej absolutnej tandety. Co za katastrofa, kochani.