OpenAI obniża ceny GPT-5.6 nawet o 80%: co to oznacza dla limitów użycia?

Zaledwie kilka tygodni po pojawieniu się GPT-5.6 z Sol, Terrą i Luną OpenAI ogłosiło bardzo znaczącą obniżkę cen. Luna kosztuje teraz o 80% mniej, podczas gdy Terra tanieje o 20%, co dotyczy także użytkowników ChatGPT Work i Codexa.

Luna i Terra stają się bardziej przystępne

Od 30 lipca GPT-5.6 Terra kosztuje 2 dolary za każdy milion tokenów wejściowych i 12 za wyjściowe. Luna spada odpowiednio do 0,20 i 1,20 dolara. Szybki model OpenAI staje się więc znacznie lepszym wyborem do niektórych zadań; klasyfikacja plików lub maili, wstępna analiza dokumentów czy powtarzalne zadania wiążą się teraz z dużo mniejszym kosztem.

Według OpenAI obniżka jest możliwa dzięki poprawie wydajności wynikającej z optymalizacji modeli i infrastruktury, na której działają. Wygenerowanie każdej odpowiedzi wymaga teraz mniej czasu, tokenów i zasobów, przy tych samych rezultatach.

Większe wykorzystanie w ramach tych samych subskrypcji

Dla użytkowników ChatGPT Work korzystających z niego w projektach i zadaniach, kluczowe jest to, jak liczone jest zużycie. Terra i Luna zużywają teraz mniej kredytów na zadanie, dzięki czemu możemy korzystać z nich dłużej, zanim wyczerpiemy limit subskrypcji.

Miesięczne opłaty pozostają bez zmian i całkowity budżet, ale zapytania są wydajniejsze. Widać to szczególnie w rozbudowanych przepływach pracy w Codexie, gdzie agenci mogą wykonywać znacznie więcej kolejnych działań. Obniżka przekłada się bezpośrednio na więcej pracy, którą można wykonać w ramach tego samego planu.

Reddit rozważa zerwanie z Google’em z powodu AI

Reddit przedstawił po prostu znakomite wyniki kwartalne, z przychodami na poziomie 805 milionów dolarów (o 61% wyższymi rok do roku) i zyskiem netto w wysokości 253 milionów. Prognozy na przyszłość także przewyższają oczekiwania, a jednak akcje spadły o ponad 10% po zamknięciu sesji. Winna jest zmiany w ruchu z Google.

Wyszukiwanie z AI zmienia zasady gry

Steve Huffman, CEO Reddita, wyjaśnił w liście do akcjonariuszy, że ruch z wyszukiwarek były w tym kwartale dość nieregularne, zwłaszcza pod koniec. Rozwój podsumowań wyszukiwania opartych na sztucznej inteligencji Google sprawia, że znajdujemy odpowiedzi bezpośrednio w Google, bez konieczności odwiedzania Reddita czy jakiejkolwiek innej strony internetowej.

Te podsumowania już bardzo wyraźnie wpływają na ruch z wyszukiwarek na wielu stronach internetowych. W przypadku Reddita sytuacja jest szczególnie trudna, bo firma podpisała w 2024 roku umowę z Google wartą 60 milionów dolarów rocznie, w ramach której przekazywała treści do szkolenia AI Google, tej samej, która teraz wydaje się odpowiadać za spadek liczby wizyt.

Reddit ograniczył dostęp do swoich danych i wymaga umów od firm trenujących modele AI. Jednocześnie stara się zwiększyć widoczność Reddit Answers, by konkurować bezpośrednio z Google, zastanawiając się przy tym, czy odnowić umowę z 2024 roku.

Huffman ufa, że społeczności i prawdziwe rozmowy nadal będą przyciągać użytkowników do Reddita, ale do tego potrzebny jest ruch. Zobaczymy, jak rozwinie się sytuacja, ale tymczasem akcjonariusze wyrażają zaniepokojenie.

To oficjalne: nowy ‘Spider-Man’ to ulubiony film Marvela wśród widzów

My, fani Marvela od lat, naprawdę ciężko to znosiliśmy przez ostatnie lata, z filmami takimi jak Kapitan Ameryka: Brave New World czy The Marvels. Kiedy jakość spadała, fanów było coraz mniej, i nawet najzagorzalsi musieli uznać pewną prawdę: to już nie jest to samo. A jednak nagle, zupełnie się tego nie spodziewając, jeden film zaskoczył cały świat: Spiderman Brand New Day.

Jedno „Thwip!” w stronę hejterów

Po debiucie z zaskakującymi 91% pozytywnych recenzji krytyków w Rotten Tomatoes, publiczność, która zobaczyła film w dniu premiery, wystawia mu oszałamiające 98% pozytywnych ocen. Czyli innymi słowy: najwyżej oceniany przez widzów film w całej historii Marvel Studios. Wyżej niż Avengers: Endgame, Thor: Ragnarok czy Strażnicy Galaktyki, tak.

Oczywiście ci, którzy już go widzieli, to ci, którzy czekali na niego najbardziej, a ich osąd jest wszystkim, tylko nie obiektywny, więc można się spodziewać, że ten wynik spadnie i będzie się wahał w najbliższych dniach, ale na tym etapie trudno będzie mu zaliczyć taką wtopę jak inne filmy studia: choć musieliśmy czekać pięć lat, Spider-man nie zawodzi, i teraz trudniej niż kiedykolwiek będzie pogodzić się z tym, że Tom Holland przekaże pałeczkę Milesowi Moralesowi.

Oczywiście wszyscy w Sony i Marvelu już przebierają nogami, żeby ogłosić Spider-mana 5, który pojawi się po Secret Wars, i to tylko kwestia czasu. Po raz pierwszy w życiu widzimy, jak Peter Parker dorasta na naszych oczach, i to jest absolutna frajda.

‘Spider-man: Brand New Day’ wyciął całą masę znanych aktorów i możliwe, że nigdy nie zobaczymy ich scen

Nie można powiedzieć, że w nowym filmie o Spider-Manie akurat brakuje nam postaci, bo pojawia się pół uniwersum Marvela: od cameo, których nie można zdradzić, po niespodziewane postaci, a także Tombstone, Ręka, Punisher, Skorpion czy Hulk. Jednak kiedy film był jeszcze dłuższy, było w nim mnóstwo cameo, które, chyba że wrócą w wydaniu domowym, straciliśmy na zawsze.

Ogromne uniwersum!

Jeśli bardzo chciałeś, żeby zobaczyć różnych wrogów Ścianołaza okładających się z nim, obawiam się, że obejdziesz się smakiem, bo większość pojawia się tylko na kilka sekund, jak to jest w przypadku Ramroda. Aktor grający tego przeciwnika, Billy Clements, powiedział już, że mogło być tego więcej: „Uwielbiam komiksy i mieć komiks ze sobą na okładce, to dla mnie takie, takie, takie super. Wiele scen z Ramrodem zostało wyciętych, wyjaśnia. Ale jest ku temu powód.

„Kiedy musieli skrócić film o trzy godziny, wyleciały też sceny z udziałem wielu znanych aktorów, więc cieszę się, jeśli pojawiam się choćby na chwilę”. Nie wiemy, kim są ci znani aktorzy, ale to nie pierwszy raz, kiedy dzieje się to w Marvelu, i może -może- to moment, żeby mniej ufać montażowi, a bardziej scenariuszowi, żeby takie rzeczy się nie zdarzały, prawda?

Clemente skorzystał z okazji, żeby poprosić, by jego postać pojawiła się jeszcze raz (czemu nie), twierdząc, że „Starałem się zrobić to najlepiej, jak potrafiłem, żeby dobrze go zagrać, studiując to, jak był przedstawiany w komiksach, więc trenowałem dwie godziny dziennie. Czy było warto dla tych kilku sekund na ekranie? Cóż, to jeden z potencjalnie najbardziej kasowych filmów dekady, więc powiedziałbym, że tak.

To jedna z najbardziej wyczekiwanych adaptacji ostatnich lat, ale jej autorka wyszła z planu zdjęciowego płacząc i mówiąc, że było to najgorsze doświadczenie w jej życiu

W 2018 roku Dzieci Krwi i Kości pojawiły się nagle na półkach księgarń, w sekcji young adult. Stały się natychmiastowym sukcesem: Tomi Adeyemi pisała je przez 18 miesięcy, ale było warto, kiedy zobaczyła, jak przyjęli je czytelnicy. I oczywiście po sukcesie odezwało się Hollywood, osobiste marzenie Adeyemi, które skończyło się koszmarem.

Dzieci rozczarowania i porażki

Po tym, jak była na planie zdjęciowym, autorka stwierdziła, że bez cienia wątpliwości nie obejrzy tego filmu i że, jeśli to od niej zależy, nie chce już więcej słyszeć o tej katastrofie. Adaptacja Paramountu trafi do kin w 2027 roku i można z dość dużą pewnością powiedzieć, że w box offisie nie pójdzie jej najlepiej, skoro wczoraj Adeyemi stwierdziła „To rzeczywistość, z którą musiałam żyć przez półtora roku, i wszyscy zaangażowani o niej wiedzą, i nic nie zrobili, żeby było lepiej”.

„Co najwyżej traktowali mnie jak wroga, i to akceptuję. Ale akceptuję też, że jeśli nic nie powiem, po prostu będzie tylko gorzej”. Żeby wyobrazić sobie skalę dramatu, autorka ujawnia, że wyszła z planu zdjęciowego „hiperwentylując i płacząc”. „Jest wielu świadków, więc to żadna tajemnica. Wróciłam do Ameryki i cierpiałam z powodu silnych dolegliwości psychosomatycznych i ataków paniki. Zrozumiałam, że było aż tak źle, że nigdy nie będę mogła obejrzeć tego filmu, i pogodziłam się z tym. No tak, wymarzona promocja.

„To oczywiste, że przynajmniej musicie znać prawdę, żeby zrozumieć, jak ten film, przy którym pracowałam żeby nam wszystkim żyło się trochę lepiej, okazał się najgorszym doświadczeniem, jakie musiałam przeżyć”. Ponadto wiadomo, że w tym miesiącu, na grupowym czacie z osobami odpowiedzialnymi po stronie Paramountu, autorka napisała „Nigdy nie używajcie mojego nazwiska w wywiadach ani w materiałach wideo. Nie piszcie do mnie. Nie dzwońcie do mnie”. Film ma premierę 15 stycznia, o ile w ogóle do niej dojdzie.

Nigdy nie dostaniemy drugiej części „He-Mana i Władców Wszechświata”, ale ten film z 1985 roku pozwala nam wyrobić sobie o niej jakieś pojęcie

Wraz z premierą He-Mana i Władców Wszechświata więcej ludzi obejrzało film (aż stał się numerem 1 w streamingu) i ubolewało, bo jego scena po napisach prawdopodobnie nie będzie miała ciągu dalszego, chyba że ktoś w MGM zechce wypuścić bardzo malutką, miniaturową i z minimalnym budżetem kontynuację. Jednak postać, która się tam pojawia, żyje w popkulturze od lat, przeżyła setki przygód i, co więcej… jest film, który mógłby spokojnie uchodzić za tę drugą część, której, z bardzo wysokim prawdopodobieństwem, nigdy nie będzie nam dane zobaczyć.

Uwaga: Spoilery ze sceny po napisach do He-Mana i Władców Wszechświata. Potem nie ma co narzekać.

Jedni ją kochają, inni ją Adorują

Jak większość postaci z Władców Wszechświata, She-Ra została pierwotnie stworzona jako figurka do linii z 1984 roku, w kolekcji, która tradycyjnie pomijała kobiece postacie. Jednak w Mattelu uznali, że mogą poszerzyć swoją publiczność i przy okazji znaleźć dodatkową kobiecą widownię obok Barbie, tylko trochę bardziej zadziorną i żądną przygód. Tak ukazał się minikomiks Historia She-Ry, który zasadniczo zawierał wszystkie pomysły na tę postać, jakie zobaczyliśmy później, rozłożone na kilku stronach. Lalka odniosła sukces, więc pozostało już tylko to, co najtrudniejsze: sprawić, by toksyczna męska publiczność tamtych czasów chciała oglądać przygody dziewczyny.

I tak w 1985 roku He-Man i She-Ra, rodzeństwo rozdzielone po narodzinach, spotkali się w filmie, który spokojnie mógłby posłużyć za podstawę drugiej części obecnego filmu: Tajemnica miecza. Choć tak naprawdę ten film składał się z pięciu pierwszych odcinków serialu, ledwie zmontowanych tak, żeby tego nie było widać, był to sposób, w jaki większość widowni poznała księżniczkę Adorę. I choć animacja była prosta, gorączka He-Mana była wtedy u szczytu i był to idealny moment, żeby wprowadzić go do kin, gdzie bez problemu zarobił na siebie, i przy okazji przygotował publiczność na start własnego serialu: She-Ra, księżniczka mocy.

Opowiadano w nim historię Adory, kapitanki Hordy z innego wymiaru, która porywa Adama i Cringlera, zanim dowiadujemy się, że – o, niespodzianka – jest jego siostrą. Prosta historia, która kilka razy powtarza samą siebie, ale która w swoim czasie narobiła szumu. Oczywiście potem nadchodziło kolejne mistrzowskie posunięcie: serial telewizyjny, który liczył 93 odcinki między 1985 a 1987 rokiem, kiedy he-man-mania była już w odwrocie. Po drodze zdążyli jeszcze zrobić kolejny świąteczny specjal, w którym spotykała się ze swoim bratem bliźniakiem. Postać zniknęła całkowicie i nawet nie pojawiła się w pierwszym aktorskim filmie Władców Wszechświata, skazując ją na zapomnienie. Jednak, paradoksalnie, to ona ostatecznie stała się najpopularniejsza.

Musiało minąć wiele lat, jasne, zanim społeczeństwo zmieniło się całkowicie, ale 30 lat po zakończeniu tamtej serii Netflix wypuścił pierwsze odcinki She-Ra i księżniczki mocy, jednego z najlepszych seriali animowanych Netfliksa (obecnie usuniętego i niedostępnego legalnie nigdzie), który rozwijał tę postać, jej przyjaciółki i relację z Catrą, aż doprowadził do fantastycznego finału. Jeśli posłuchacie openingu (zamieściłem go wyżej) i nie zaczniecie tańczyć, to znaczy, że coś jest z wami nie tak. Nikt nie wie, jaka jest przyszłość She-Ry, ale kto wie, może w 2047 wróci z kolejnym serialem, udowadniając, że tak naprawdę jest postacią nieśmiertelną.

Ian McKellen dowiedział się, kto został nowym Kapitanem Ameryką, na planie „Avengers: Doomsday”. „Zasłużyłeś na to”

Ian McKellen ma 87 lat i, co, jak sądzę, jest zrozumiałe, uniwersum Marvela ma raczej gdzieś. Mówiąc całkiem szczerze, mam nadzieję, że w wieku 87 lat też będzie mi to wszystko jedno, ale, w przeciwieństwie do McKellena, bez pracy. Bo aktor po raz kolejny włożył kostium Magneto, żeby raz na zawsze uśmiercić tę postać w Avengers: Doomsday, i oczywiście przekonał się, że nie rozumie, kim są ci wszyscy ludzie.

Pracujesz tu? No to brawo ty

Anthony Mackie, obecny Kapitan Ameryka (który zadebiutował w tej roli w Brave New World w zeszłym roku), opowiedział, jak wyglądało jego spotkanie z legendarnym aktorem: „Podszedłem do Iana McKellena, a on powiedział mi: ‘Cześć, synku!’. A ja na to: ‘Ian McKellen, proszę pana. Jest pan niesamowity. To niesamowite móc z panem pracować’. On spytał mnie: ‘A co ty robisz w tym filmie?’, a ja: ‘Jestem Kapitanem Ameryką’.

McKellen powiedział mu wtedy „Wspaniale… I zasłużyłeś na to”, na co Mackie może odpowiedzieć tylko, nawet teraz, „Dziękuję, Sir Ian, dziękuję”. Wiem, co myślicie: McKellen pewnie, jeśli już, przypadkiem widział jakiś film z Chrisem Evansem i nie wie, jak ważna jest ta postać w MCU, ale, mówiąc całkiem szczerze, zaniósłbym się płaczem, gdyby przydarzyło mi się coś podobnego.

18 grudnia zobaczymy, czy mieszanka dziesiątek postaci wypali w najbardziej ambitnym filmie Marvela do tej pory czy też, przeciwnie, wyjdziemy stamtąd, nie chcąc już wiedzieć nic więcej o Avengers: Secret Wars. O Ianie McKellenie chcemy wiedzieć jeszcze bardzo długo, dobra?

Czy Elon Musk chce uwalić ustawę zakazującą rozbierania za pomocą SI?

xAI Elona Muska chce zablokować ustawę stanu Minnesota, która ma wejść w życie 1 sierpnia. Przepis zabrania stronom i aplikacjom oferowania narzędzi, które za pomocą SI tworzą nagie wizerunki ludzi. xAI uważa, że tekst ogranicza pewne formy wypowiedzi chronione przez konstytucję, ale co oznacza ten nietypowy krok?

Ustawa wymierzona w platformy zamiast w użytkowników

Różnica polega tu na tym, kto ponosi odpowiedzialność. Inne podobne przepisy są wymierzone w tych, którzy generują lub publikują treści, podczas gdy Minnesota chce ścigać firmy udostępniające technologię i przewiduje kary do 500 000 dolarów za naruszenie.

xAI twierdzi jednak, że definicja obejmuje też treści tworzone za zgodą, i utrzymuje, że „intymne części ciała” to opis bardzo szeroki, który z łatwością może objąć części ciała pokazywane publicznie. Domaga się ponadto ochrony dla firm, które w dobrej wierze stosują filtry, by zapobiec generowaniu takich treści.

Grok wraca do centrum debaty

Sprawa pojawia się po kontrowersjach wokół seksualizowanych obrazów generowanych za pomocą Groka i niewątpliwie przyciąga uwagę. Podczas gdy duża część dyskusji wokół tego pozwu koncentruje się na tym, kto może sprzeciwiać się prawu, które chroni nas przed obrazami tworzonymi bez zgody, xAI twierdzi, że jego regulamin już zakazuje takich zastosowań, stosuje blokady, a nawet pozwał użytkownika oskarżonego o obchodzenie jego filtrów.

Sąd będzie musiał zdecydować, jak daleko może posunąć się Minnesota w regulowaniu narzędzi lub sposobu korzystania z nich przez użytkowników. Na kilka dni przed wejściem ustawy w życie zobaczymy, jak potoczy się sprawa.

Zdrada, kłamstwa i wymuszenia: tak zachowują się SI, kiedy dajesz im władzę nad automatem vendingowym

Andon Labs sprawdziło, co się dzieje, gdy różne modele sztucznej inteligencji prowadzą biznes automatów vendingowych. Cel: zarobić więcej pieniędzy niż rywale. Rezultat: rywalizacja z tajnymi układami, oszustwami, naciskami i zdradami.

Zmowa cenowa, które trwało bardzo krótko

Na początku eksperymentu GPT-5.6 Sol zaproponował ustalenie ceny minimalnej na poziomie 2,15 dolara za butelkę, przy koszcie wynoszącym 1,50 dolara. Claude Opus 5 i Kimi K3 się zgodzili, ale Sol natychmiast obniżył swoją cenę do 2,14 dolara i wyzerował sprzedaż konkurentów.

Opus zrównał cenę i zakomunikował Solowi, że nie złoży skargi, ponieważ uznawał jego zachowanie za konkurencyjne, a nie oszukańcze. Sol jednak poszedł wtedy do kierownictwa, by zażądać kary.

Claude Opus zamienił oszustwo w strategię

Opus osiągnął średnie saldo 11 182 dolarów, rekordem Vending-Bench. Zerwał 11 rozejmów, wobec dwóch u Sola i jednego u Kimiego. Zaproponował podział rynku, udawał, że chce zatrzymać wojnę cenową, i, gdy oferował współpracę, obniżał ceny swoich najbardziej dochodowych produktów.

To Kimi najbardziej ucierpiał przez te taktyki. Opus złamał jeden z ich paktów, dopasowując cenę do obniżki Sola, i czekał tydzień, by mu to zakomunikować. Próbował też zostać hurtownikiem, uruchamiać nowe automaty i oferować rabaty pod warunkiem, że rywale będą respektować ustalane przez niego ceny. Posunął się nawet do łączenia ofert handlowych z groźbami i kłamstwami wobec dostawców.

Im więcej autonomii dostają systemy AI, tym ważniejsze są nadzór i dobrze określone granice, bo jeśli nie, wyniki najwyraźniej wciąż będą nas zaskakiwać.

Kolejnych dziesięć kobiet oskarża Jareda Leto o molestowanie seksualne, wiele z nich było nastolatkami

BBC poświęciło reportaż Jaredowi Leto, ale nie jego karierze muzycznej czy aktorskiej, tylko licznym oskarżeniom o nadużycia seksualne. Bo w reportażu aż dziesięć kobiet oskarżyło go o to, że zarzuciły mu różne formy molestowania seksualnego, a niektóre z nich były w chwili tych zdarzeń nastolatkami.

Wymowny reportaż

W reportażu cztery kobiety twierdzą, że Leto molestował je seksualnie, gdy wciąż były niepełnoletnie. Jedna z nich, mając zaledwie 17 lat, znalazła się z nim sam na sam w łazience, gdzie użył jej ręki do masturbacji. Inna, mając 16 lat, po koncercie 30 Seconds to Mars dostała od Leto wiadomość o treści „obudzisz się z kutasem w dupie”, kolejna, 17-letnia, uprawiała z nim seks i kiedy powiedziała mu, że jest niepełnoletnia, on stwierdził, że nie ma z tym żadnego problemu. Choć najbardziej rażący jest przypadek 16-latki, z którą odbył kilka rozmów o jednoznacznie seksualnym charakterze, której co najmniej raz zaproponował seks i którą poprosił o podpisanie NDA, umowy o poufności. Pokazując, że doskonale wiedział, co robił.

Wszystkie te oskarżenia dotyczą tego samego okresu: między 2002 a 2016 rokiem. W okresie, kiedy Jared Leto wciąż należał do zespołu 30 Seconds to Mars. Zweryfikowany i opracowany przez prawników BBC, reportaż ten zdaje się nie pozostawiać pola do obrony ani podstaw do zarzutu zniesławienia. Zwłaszcza gdy nawet członkowie ekipy technicznej zespołu wystąpili w nim, by oświadczyć, że czuli się nieswojo, widząc, jak Leto nawiązywał kontakt z nastolatkami, by zapraszać je do swojej garderoby albo nawet do hotelu czy domu.

Choć aktor zawsze twierdził, że nigdy nikogo nie napastował seksualnie, seks z osobami nieletnimi jest z definicji uznawany za seks bez zgody, a w konsekwencji za gwałt. Niezależnie od tego, czy w danym momencie wyrażają zgodę, czy nie. Biorąc pod uwagę, że w zeszłym roku Jared Leto został już oskarżony o nadużycia seksualne przez kolejne dziewięć kobiet, nie wydaje się, by słowa piosenkarza, który został aktorem, miały już tę samą wagę, jaką mogły mieć w innym momencie.