Windows ma teraz sam pilnować, żeby komputer nie zaczynał nagle zamulać. Producenci pecetów z tym systemem dorzucili właśnie nowe mechanizmy funkcji, które ma wyłapywać spadki wydajności i od razu próbować je korygować. W praktyce wygląda to tak, że system stale obserwuje, co dzieje się na urządzeniu, a potem sam rusza z optymalizacją. Najwięcej mają z tego wyciągnąć nowsze komputery z układem NPU.
- Pojawiły się mechanizmy, które mają namierzać źródła spadków wydajności. Windows sam koryguje swoje działanie, więc użytkownik nie musi ręcznie przekopywać ustawień.
- Start systemu ma być krótszy. Ograniczono też liczbę aplikacji pracujących w tle, przez co codzienne korzystanie z komputera powinno być płynniejsze.
- System sprawdza, czy autostart nie jest zapchany, czy w tle nie odpala się zbyt wiele usług i czy pamięć RAM nie jest wykorzystywana w sposób, który niewiele daje.
- Ma też rozpoznawać, z których programów faktycznie korzystasz regularnie, a które tylko niepotrzebnie wydłużają logowanie i samo uruchamianie komputera.
- Poprawiono również responsywność, więc różnicę da się odczuć właściwie od razu po włączeniu sprzętu.
- Do tego doszedł monitoring temperatury procesora, użycia pamięci i wydajności dysku.
- System ma wcześniej ostrzegać o sygnałach zbliżającej się awarii, tak żeby został czas na zrobienie kopii zapasowej i wymianę nośnika, zanim skończy się to utratą danych.
- Komputery wyposażone w układ NPU dostały przewagę w wybranych zadaniach, choćby przy edycji zdjęć czy części efektów multimedialnych.
- W takich zastosowaniach, przynajmniej według deklaracji producentów, przyspieszenie ma dochodzić do 3 do 5 razy, a zużycie energii może spaść nawet o 80% względem tradycyjnych pecetów.
- Problem w tym, że sporo popularnych usług nadal działa głównie w chmurze, więc lokalny układ NPU nie zawsze do czegokolwiek się przydaje.
- Doszły też procesy monitorujące, które na starszych komputerach, szczególnie tych bez NPU, same potrafią zająć zauważalną część pamięci i mocy obliczeniowej.
- Zostaje jeszcze kwestia prywatności, bo te narzędzia śledzą aktywność Windowsa, uruchamiane aplikacje i sam sposób korzystania z komputera.
- Przypomniano też, że automatyczna diagnostyka systemu potrafi się pomylić i nie powinna zastępować zwykłego rozwiązywania problemów.
- Padło również potwierdzenie, że etykieta „nowej generacji PC” bywa dla klientów myląca i nie skłoniła ich do wymiany sprzętu tak skutecznie, jak liczyli producenci komputerów.
- W analizach rynkowych wartość tego segmentu oszacowano na 50,20 mld dolarów w 2024 roku, a do 2032 roku ma ona wzrosnąć do 235,28 mld dolarów.
Komputer z układem NPU nadal jest zwykłym pecetem. Tyle że w kilku konkretnych zastosowaniach ma przewagę, którą faktycznie da się zauważyć. Jeśli zależy ci głównie na tym, żeby Windows działał szybciej w przeglądarce, pakiecie biurowym i podczas oglądania filmów, kupowanie nowego komputera wcale nie musi być konieczne.
Na dziś największe korzyści trafiają wyłącznie do nowszych laptopów i komputerów z układem NPU. Na starszych maszynach ta dodatkowa warstwa monitoringu częściej okazuje się obciążeniem niż realną pomocą. Żeby skorzystać z najmocniejszych usprawnień, trzeba mieć nowy komputer z takim układem. Reszta użytkowników jeszcze trochę poczeka.
Nadal brakuje niezależnych badań prowadzonych przez dłuższy czas, które pokazałyby, czy takie rozwiązania naprawdę i na stałe poprawiają szybkość, stabilność oraz żywotność komputerów w różnych scenariuszach. Nowe funkcje można więc sprawdzać, ale bez ślepej wiary w marketingowe obietnice.