Steam może mieć problem: cena i dostępność Steam Machine

Jasne, wklej cały artykuł, a ja przeredaguję go tak, żeby po polsku brzmiał naturalnie i swobodnie, a nie jak tłumaczenie.

Dopilnuję, żeby:

  • zachować całą treść i zbliżoną długość,
  • nie zgubić żadnego akapitu ani żadnego szczegółu,
  • przerobić idiomy i kolokwializmy na naturalne polskie odpowiedniki,
  • dopasować rytm zdań i styl tak, żeby tekst dobrze brzmiał dla polskiego czytelnika.

Jeśli chcesz, mogę też od razu nadać mu konkretny ton, na przykład:

  • bardziej poradnikowy,
  • bardziej redakcyjny,
  • bardziej marketingowy,
  • bardziej techniczny.

Super Mario 64: Nintendo wciąż milczy o remake’u przed 30-leciem

Nintendo nie ogłosiło dziś remake’u Super Mario 64, choć 26 września 2026 roku minie równo 30 lat od północnoamerykańskiej premiery tej gry. Dla wielu graczy Super Mario 64 to coś więcej niż klasyk z czasów Nintendo 64. To właśnie ten tytuł w dużej mierze wyznaczył standardy pracy kamery, eksplorowania przestrzeni i swobody poruszania się w trójwymiarowych platformówkach.

  • 30 lat od północnoamerykańskiej premiery gry.
  • Nic dziwnego, że fani i branżowe media coraz śmielej mówią o szansach na pełnoprawny remake.
  • Na tę chwilę cała dyskusja opiera się jednak głównie na spekulacjach, nastrojach w społeczności i analizach ostatnich ruchów Nintendo.
  • Przy marce o takim ciężarze wielu odbiorców oczekuje czegoś więcej niż tylko symbolicznego wspomnienia o rocznicy.
  • Nintendo zapowiedziało niedawno remaki Star Fox 64 oraz The Legend of Zelda: Ocarina of Time na Switcha 2.
  • Dla sporej części obserwatorów to czytelny sygnał, że odświeżenie Super Mario 64 byłoby naturalnym następnym krokiem.
  • Tyle że Nintendo nie raz wybierało własną ścieżkę, a najbardziej oczywiste scenariusze często po prostu się nie sprawdzały.
  • Trzeba też wrócić do remake’u Super Mario 64 DS na Nintendo DS z 2004 roku, który w opinii części graczy i recenzentów został przyjęty dość chłodno, głównie przez sterowanie i część zmian w samym projekcie gry.
  • Później tytuł pojawił się ponownie w pakiecie Super Mario 3D All-Stars z 2020 roku, ale był to raczej lekko podrasowany oryginał niż zupełnie nowe odczytanie tego klasyka.
  • Jeśli nowa wersja rzeczywiście miałaby powstać, gracze liczą przede wszystkim na nowoczesną oprawę graficzną, lepszą kamerę, precyzyjniejsze sterowanie, odświeżone audio i być może dodatkową zawartość inspirowaną wersją z Nintendo DS oraz dawnymi, niewykorzystanymi pomysłami.

Jeśli ktoś śledzi bibliotekę Nintendo 64, to dobrze widzi, że Super Mario 64 nawet po niemal trzech dekadach wciąż pozostaje punktem odniesienia, i dla twórców, i dla fanów. Widać to choćby po aktywnej scenie moderskiej oraz kolejnych nieoficjalnych projektach związanych z Super Mario 64. Sam ten fakt pokazuje, że zainteresowanie powrotem tej gry wcale nie wygasło.

Jest jeszcze inna sprawa. Nintendo od lat ma długą historię blokowania fanowskich remake’ów, więc oficjalna wersja Super Mario 64 bez dwóch zdań wywołałaby ogromny rozgłos. Równie śmiało można powiedzieć, że wydanie Super Mario 64 z pakietu Super Mario 3D All-Stars stało znacznie bliżej ulepszonego portu niż pełnoprawnego remake’u.

Na razie najlepiej oddzielić nadzieje od faktów: Nintendo nie pokazało żadnych konkretnych planów związanych z 30-leciem Super Mario 64.

Nie brakuje też opinii, że remake Super Mario 64 wcale nie byłby najlepszym ruchem, bo część komentatorów chętniej zobaczyłaby po prostu zupełnie nowe 3D Mario. Dochodzi do tego kwestia artystyczna. Odświeżenie tak ważnego tytułu musiałoby zachować ducha oryginału, a równocześnie poprawić te elementy, które z dzisiejszej perspektywy zwyczajnie się zestarzały.

Żeby w ogóle mówić o oficjalnym projekcie Super Mario 64, potrzebna jest zapowiedź ze strony Nintendo, a tej nadal nie ma. Super Mario 64 wciąż budzi emocje, o jakich większość branży może tylko pomarzyć, więc im bliżej września 2026 roku, tym częściej będzie wracać pytanie o wielki powrót tej legendy. Na oficjalne informacje trzeba jeszcze poczekać.

GTA 6: sklepy szykują przedsprzedaż, start już 25 czerwca

Rockstar poinformował dziś, 18 czerwca 2026 roku, że przedsprzedaż Grand Theft Auto 6 (GTA 6) wystartuje 25 czerwca 2026 roku. Sama gra trafi na rynek 19 listopada 2026 roku na konsolach PlayStation 5 i Xbox Series X/S. Mowa o nowej odsłonie serii Grand Theft Auto od Rockstar.

  • W PlayStation Store pojawiła się opcja dodania Grand Theft Auto 6 (GTA 6) do listy życzeń.
  • Tę samą opcję uruchomiono również w Xbox Store.
  • Z ustaleń dataminerów wynika, że u części sprzedawców widać przygotowania po stronie zaplecza systemów sprzedażowych, a nie tylko symboliczne karty produktu z losowymi cenami.
  • W niemieckim MediaMarkt ruszyła osobna strona kampanii poświęcona GTA 6.
  • Kod i metadane strony MediaMarkt wskazują, że powstała całkiem niedawno.
  • W portugalskim FNAC pokazano pięć domniemanych wariantów GTA 6 oznaczonych kryptonimem „RS”.
  • Na listingach portugalskiego FNAC pojawiły się ceny od 89,99 euro do 199,99 euro, ale same listingi zniknęły bardzo szybko.

Dataminerzy zwracają uwagę, że te sygnały pojawiły się równocześnie, i to zarówno w tradycyjnych sieciach sprzedaży, jak i na platformach cyfrowych. To wygląda na skoordynowane działania powiązane z wydawcą i najpewniej ma związek z nadchodzącym startem przedsprzedaży.

W przypadku niemieckiego MediaMarkt fakt, że strona powstała stosunkowo niedawno, osłabia teorię, że to po prostu stary, generyczny wpis wrzucony wiele miesięcy temu. Z kolei w portugalskim FNAC pojawienie się pięciu wariantów może sugerować kilka edycji gry, w tym wersję standardową, przynajmniej jedną edycję deluxe oraz droższe wydanie kolekcjonerskie. Sklepy, platformy i zaplecze sprzedażowe ruszyły w tym samym czasie, więc wygląda na to, że infrastruktura pod premierę już jest gotowa albo właśnie dopinana na ostatni guzik.

Na razie ceny i szczegóły poszczególnych wydań GTA 6 pochodzą wyłącznie z nieoficjalnych listingów sklepów. Same wpisy i ruch po stronie sprzedawców całkiem dobrze pokrywają się jednak z oficjalnym terminem startu przedsprzedaży podanym przez Rockstar. Kwota 89,99 euro z jednego z nieoficjalnych listingów od razu wywołała dyskusję o tym, czy podstawowa edycja GTA 6 okaże się droższa od wielu dużych premier tej generacji.

Najwyższe ceny widoczne na listingach portugalskiego FNAC pasują już raczej do bogatszych pakietów i edycji kolekcjonerskich z dodatkami fizycznymi albo cyfrowymi. Jeśli chcesz zagrać w dniu premiery, potrzebujesz PlayStation 5 albo Xbox Series X/S. Reszta graczy będzie musiała jeszcze poczekać.

Marvel: wyciekł Project Comet, nowy mobilny co-op ARPG

Dziś po sieci zaczęły krążyć przecieki o „Project Comet”, czyli rzekomo nowej mobilnej grze Marvela. Z ujawnionych materiałów wynika, że ma to być kooperacyjne action RPG z domieszką modelu gry-usługi, przygotowywane głównie z myślą o smartfonach. Całość ma łączyć misje akcji z kolekcjonowaniem bohaterów w systemie gacha.

  • Poznaliśmy kryptonim „Project Comet”.
  • Sama gra ma celować w kooperacyjne action RPG oparte na wspólnych wypadach na misje i rozwijaniu własnego składu postaci.
  • Ogólny zarys „Project Comet” przywodzi na myśl serię Marvel: Ultimate Alliance, a model progresji ma przypominać Genshin Impact.
  • Bohaterów i złoczyńców mamy odblokowywać przez system losowań.
  • W przeciekach pojawia się też rozwijanie statystyk i umiejętności, a także budowanie drużyn pod konkretne wyzwania.
  • Jest również mowa o powtarzalnych misjach kooperacyjnych, wyższych poziomach trudności i lepszych nagrodach dla graczy nastawionych na długofalowy progres.
  • „Project Comet” ma być projektowany przede wszystkim pod iOS i Androida.
  • W ujawnionych materiałach pokazano modele postaci, kwestie dialogowe, elementy interfejsu oraz opisy rozgrywki.
  • Wśród postaci przewijających się w przeciekach wymieniono Captain America, Spider-Mana, Wolverine’a, Elektrę, Juggernauta i Silver Samuraia.
  • Pojawiła się też uwaga, że część modeli bardzo wyraźnie przypomina stylistykę Marvel Rivals.

Na pierwszy rzut oka „Project Comet” wygląda więc jak gra mocno inspirowana Marvel: Ultimate Alliance, tylko z mobilnym systemem progresji, który od razu kojarzy się z Genshin Impact.

Jeśli najbardziej interesują cię wysokobudżetowe, konsolowe produkcje Marvela, to z dotychczasowych przecieków wynika, że „Project Comet” ma stać znacznie bliżej mobilnych hitów opartych na modelu usługowym.

Za „Project Comet” ma odpowiadać Scopely, firma znana z Marvel Strike Force, Monopoly GO i Star Trek Fleet Command, więc wielu graczy od razu zaczęło się zastanawiać, jak w takim projekcie może wyglądać monetyzacja.

Marvel Strike Force od lat opiera się na mechanikach gacha i rozbudowanej progresji postaci. Jednocześnie to tytuł, który okazał się dużym sukcesem finansowym.

Jeśli podobne założenia trafią do bardziej zręcznościowego action RPG, „Project Comet” może przyciągnąć naprawdę sporą publiczność. Równie łatwo może jednak wywołać dyskusję o paywallach, męczącym grindzie i presji wydawania pieniędzy.

Na tym etapie lepiej jednak zachować trochę dystansu.

Istnienie „Project Comet” wciąż nie zostało potwierdzone ani przez Marvel Games, ani przez Scopely, a wszystkie dotychczasowe informacje pochodzą z jednego pakietu przecieków. Ten krąży głównie w serwisie X i najczęściej łączony jest z użytkowniczką działającą pod pseudonimem MultiverSusie.

Na razie nie da się też potwierdzić spekulacji, że nad „Project Comet” i Marvel Rivals mogą pracować ci sami artyści.

Pierwsze reakcje społeczności są mieszane. Dla części graczy kooperacyjne marvelowe ARPG brzmi bardzo zachęcająco, zwłaszcza jeśli „Project Comet” faktycznie pozwoli swobodnie łączyć bohaterów i przechodzić misje ze znajomymi. Z drugiej strony mobilny rodowód i system gacha od razu zapaliły lampkę ostrzegawczą, szczególnie w kontekście agresywnej monetyzacji i chowania najciekawszych postaci za losowaniami.

Jeśli te informacje się potwierdzą, do „Project Comet” potrzebne będzie urządzenie z iOS lub Androidem, bo właśnie pod te platformy tytuł ma być tworzony.

Na ten moment nie ma żadnej oficjalnej daty zapowiedzi, premiery ani testów.

Gracze z innych platform muszą więc poczekać na oficjalny komunikat i ewentualne informacje o kolejnych wersjach.

Dragon Ball Xenoverse 3 ma nowy zwiastun: Bandai Namco pokazało West City

Bandai Namco i studio Dimps pokazały dziś nowy zwiastun Dragon Ball Xenoverse 3 pod tytułem Welcome to West City. Na tę grę fani uniwersum Dragon Balla czekają od lat, więc nowy materiał od razu przyciągnął uwagę. Trailer skupia się przede wszystkim na nowej scenerii, klimacie świata i kilku istotnych zmianach w samej rozgrywce. Z oficjalnej zapowiedzi wynika też, że premiera została wyznaczona na 2027 rok, a gra zmierza na PlayStation 5, Xbox Series i PC przez Steama.

Z nowego zwiastuna wynika kilka konkretnych rzeczy:

  • West City ma pełnić rolę głównego hubu. Gracz będzie mógł poruszać się po nim swobodnie, a samo miasto wygląda na wyraźnie większe i bardziej rozbudowane niż wcześniej.
  • Akcję osadzono w erze AGE 1000.
  • W grze pojawią się nowe, oryginalne postacie zaprojektowane przez Akirę Toriyamę: Brett, Lilica, ROM oraz Tap.
  • Trailer potwierdza też, że gracz dołączy do Great Saiya Squad.
  • West City University ma być elementem codziennego życia w świecie gry, a nie tylko dekoracją w tle.
  • Pojawi się system Soul Assist, pozwalający wykonywać łączone ataki razem z sojusznikami.
  • Do tego dochodzi Soul Switch, czyli mechanika, dzięki której tymczasowo skorzystasz ze zdolności Piccolo, Vegety i Future Trunksa.
  • Twórcy wyraźnie mocniej akcentują fabularne zmiany, nowych bohaterów oraz personalizację postaci.

To naprawdę duży pokaz, bo mowa o pierwszej nowej głównej odsłonie serii Xenoverse od prawie dekady. Przez ten czas nie brakowało spekulacji, próśb fanów i pytań o to, kiedy seria w końcu dostanie pełnoprawną kontynuację. Dragon Ball Xenoverse 3 rozwija formułę znaną z Dragon Ball Xenoverse 2, ale po zwiastunie widać, że twórcy chcą pójść dalej. Sama kolejna podróż w czasie najwyraźniej im nie wystarcza. Szykują coś, co ma otworzyć świeższy rozdział dla całego tego świata.

Bandai Namco podaje, że gra zadebiutuje w 2027 roku na PlayStation 5, Xbox Series i PC za pośrednictwem Steama, choć dokładnej daty premiery nadal nie ujawniono. Sam fakt, że okno wydania zostało już zawężone, sugeruje jednak, że projekt wszedł w bardziej konkretny etap promocji. Na tę chwilę tytuł zapowiedziano wyłącznie na PlayStation 5, Xbox Series oraz PC na Steamie. Jeśli planujesz zagrać na premierę, potrzebujesz jednej z tych platform. Gracze na pozostałych sprzętach muszą na razie poczekać.

Dla fanów serii to ważna wiadomość także z innego powodu. Xenoverse przez lata utrzymywało się na powierzchni dzięki dodatkowej zawartości i bardzo aktywnej społeczności, ale brak pełnoprawnej nowej części dało się odczuć coraz mocniej. Trójka ma wreszcie odpowiedzieć na ten głód czegoś nowego. Producent Masayuki Hirano zaznaczył, że filary Dragon Ball Xenoverse 3 to fabularne wartości, nowi bohaterowie i rozbudowana personalizacja.

W praktyce oznacza to, że system tworzenia i rozwijania własnej postaci nadal ma pozostać jednym z najważniejszych elementów gry, nawet jeśli Soul Switch na chwilę pozwoli sięgnąć po moce znanych bohaterów. Pierwsze reakcje fanów są w dużej mierze pozytywne. Chwalona jest nowa era, bardziej oryginalny kierunek fabularny i sam pomysł na West City jako centralną lokację. Są też ostrożniejsze opinie. Część graczy zastanawia się, czy animacje zostały poprawione dostatecznie wyraźnie i czy Soul Switch nie przesunie środka ciężkości z własnej postaci na chwilowe „pożyczanie” mocy najbardziej rozpoznawalnych bohaterów.

Na ostateczne wyroki jest jeszcze za wcześnie, ale po tym zwiastunie widać jedno: Dragon Ball Xenoverse 3 nie wygląda jak bezpieczna kontynuacja odhaczająca kolejne obowiązkowe punkty. Jeśli Bandai Namco i Dimps faktycznie dowiozą skalę zmian, którą teraz pokazują, może z tego wyjść jedna z najciekawszych odsłon marki od wielu lat.

GTA 6: aktor z Marvel’s Wolverine mógł właśnie ujawnić kolejną postać

Na internetowym CV aktora Bretta Gipsona na chwilę pojawił się wpis, który mógł przedwcześnie zdradzić kolejną postać z Grand Theft Auto VI. Chodzi o GTA 6, nową grę akcji z otwartym światem od Rockstar Games. Oficjalnie studio wciąż pokazuje tylko fragment obsady i wybrane postacie.

  • Na profilu Bretta Gipsona w serwisie Actors Access pojawiła się informacja, że w GTA 6 gra drugoplanową postać o imieniu „Ellis”.
  • Niedługo później ten wpis zniknął.
  • Wcześniej w sieci pojawiały się też spekulacje, że Gipson może mieć związek z rolą Sabretootha w nadchodzącym Marvel’s Wolverine od Insomniac Games.
  • Ten z pozoru błahy ślad bardzo szybko uruchomił kolejną falę teorii o nowych bohaterach i przeciwnikach w Grand Theft Auto.
  • Wciąż nie wiadomo, czy Ellis będzie kimś ważnym dla fabuły, zaliczy tylko krótki epizod, czy może to postać, którą dało się już dostrzec bez podanego imienia w pierwszym albo drugim zwiastunie.
  • Jasona i Lucię Rockstar Games potwierdziło dotąd oficjalnie tylko dwoje protagonistów: Jasona i Lucię.
  • W materiałach opublikowanych przez Rockstara pojawili się też Cal Hampton, Boobie Ike, Dre’Quan Priest, duet Real Dimez, Raul Bautista oraz Brian Heder.
  • Nazwisk aktorów grających te role nadal nie podano do publicznej wiadomości.
  • Już wcześniej z GTA 6 łączono również Katie Burke, Ignacio Navarro, Massiego Furlana i Jima Santangeliego. Właśnie takie ruchy w zawodowych życiorysach, profilach castingowych i podobnych śladach zostawianych w sieci były podstawą tych domysłów.

Jeśli śledzisz największe growe premiery ostatnich lat, taki trop raczej nie robi wielkiego wrażenia. Przypadek Bretta Gipsona pasuje do schematu, który da się zauważyć już od dłuższego czasu. Dla Rockstar Games to pewnie kłopot, bo to studio od lat buduje wokół swoich projektów wyjątkowo szczelną zasłonę informacyjną.

Z drugiej strony właśnie takie przypadkowe odkrycia podbijają zainteresowanie grą wtedy, gdy oficjalnie nie dzieje się prawie nic. I to całkiem dobrze współgra ze strategią Take-Two Interactive. Strauss Zelnick, prezes Take-Two Interactive, nieraz mówił publicznie, że bardziej odpowiada mu krótsza kampania marketingowa, ale za to dużo mocniejsza, podtrzymująca napięcie praktycznie do samej premiery.

W praktyce wygląda to tak, że Rockstar Games bardzo długo trzyma w tajemnicy szczegóły fabuły i obsady, często niemal do samego debiutu, a czasem nawet jeszcze po premierze. Śmiało można powiedzieć, że poziom oczekiwania na GTA 6 dorównuje największym premierom Rockstara z ostatnich lat. Zwiastuny gry wrzucone na oficjalne kanały mają już setki milionów wyświetleń, a społeczność rozbiera na części dosłownie każdy kadr.

I wystarczy tyle.

Każda nowa poszlaka, nawet pojedyncza linijka w CV, w kilka minut zamienia się w viralową dyskusję.

Na ten moment „Ellis” pozostaje wyłącznie nieoficjalnym tropem z Actors Access. Ta postać nie pojawiła się w żadnych oficjalnych materiałach Rockstar Games. Jeśli tę informację mamy uznać za pewną, potrzebne będzie potwierdzenie ze strony studia albo samego aktora.

Ten najnowszy przeciek pojawia się akurat w momencie, gdy oczekiwanie na GTA 6 wchodzi w kolejną fazę. Według wcześniejszych nieoficjalnych doniesień przedsprzedaż ma ruszyć 25 czerwca 2026 roku. Te same doniesienia wskazują dziś 19 listopada 2026 roku jako datę premiery. Równolegle krążą też nieoficjalne informacje o mocno rozdzielonym i ściśle kontrolowanym procesie produkcji w Rockstar Games, a także o napięciach związanych z końcówką prac.

Na razie najciekawsze jest więc jedno pytanie: czy Ellis okaże się kimś naprawdę istotnym, czy pozostanie tylko kolejnym małym elementem układanki, którą Rockstar Games odsłania bardzo powoli i najwyraźniej z pełną premedytacją. Reszta graczy musi jeszcze poczekać na oficjalne potwierdzenie obsady.

Vampire Survivors ma już roadmapę na 2026 rok: Poncle zapowiada patch i nowe DLC

Poncle pokazało dziś roadmapę Vampire Survivors na 2026 rok i trudno nie odczytać tego jako sygnału, że premiera spin-offu Vampire Crawlers: The Turbo Wildcard from Vampire Survivors wcale nie zamyka tego etapu. Dla studia to raczej początek większej rozbudowy marki, i to zarówno z myślą o rynkach zachodnich, jak i o Japonii.

  • Aktualizacja 1.15 trafiła do roadmapy na drugi kwartał 2026 roku.
  • W planie są też usprawnienia jakości życia, a wśród nich kilka slotów zapisu. Dla wielu fanów właśnie to od dawna było jedną z najbardziej wyczekiwanych zmian w całym Vampire Survivors.
  • Z zapowiedzi wynika też, że twórcy dorzucą nową planszę, nową postać, nową broń i Darkanę, więc nie szykuje się zwykły techniczny patch, tylko coś wyraźnie większego.
  • Ruszyły również prace nad letnim DLC Legacy of the Bloodmoon. Dodatek ma wprowadzić nowych bohaterów, kolejne bronie i dużą mapę, która wyraźnie poszerzy zawartość endgame.
  • Samo Legacy of the Bloodmoon opisano w roadmapie jako „złego bliźniaka” dodatku Legacy of the Moonspell, więc można zakładać, że oba rozszerzenia będą ze sobą mocno powiązane.
  • Pojawiła się też informacja o Poncle Japan, nowym studiu, na którego czele stanie Sawaki Takeyasu. Pełne otwarcie oddziału ma nastąpić do końca 2026 roku.
  • Do tego dochodzi jeszcze etykieta Survivaton dla projektów wewnętrznych i współprac inspirowanych formułą Vampire Survivors. Samo oryginalne Vampire Survivors ma z kolei zostać przemianowane na Vampire Survivors – First Survivaton.

Poncle podało dziś także wyniki Vampire Crawlers: The Turbo Wildcard from Vampire Survivors. To spin-off rozwijany równolegle do głównej gry, który ma dalej ciągnąć markę w osobnym kierunku.

Gra zadebiutowała 21 kwietnia 2026 roku na PC i głównych konsolach. Według danych przekazanych przez studio przebiła milion graczy już w pierwszym tygodniu po premierze. To naprawdę mocny rezultat, szczególnie jeśli pamiętać, że oryginalne Vampire Survivors nadal jest aktywnie rozwijane i wciąż mocno trzyma uwagę społeczności.

Na ten moment Vampire Crawlers: The Turbo Wildcard from Vampire Survivorsnie pojawiło się jeszcze na urządzeniach mobilnych, więc gracze na telefonach muszą uzbroić się w cierpliwość. Na razie dostęp mają wyłącznie użytkownicy PC oraz głównych konsol.

Samo Vampire Survivors też wcale nie zwalnia. To nadal bardzo proste, ale piekielnie skuteczne połączenie akcji i rozwoju postaci, oparte na pomyśle, który wciąga dużo mocniej, niż początkowo się wydaje.

Szacunki mówią, że na Steamie gra sprzedała się w liczbie od 6,4 do 11 milionów kopii, a jej ocena utrzymuje się na poziomie 98% pozytywnych recenzji przy 263 289 opiniach. W komentarzach pod nową roadmapą widać sporo entuzjazmu, a najwięcej emocji budzi zapowiedź slotów zapisu. Gracze już spekulują o kolejnych crossoverach i o tym, w którą stronę pójdą następne dodatki. Jeśli śledzisz tę serię, przekaz jest prosty: ta marka będzie rozwijana dalej, a nie po cichu wygaszana.

Warcraft: w sieci zawrzało po przeciekach o Chronicles, Arthasie i WoW Classic+

W sieci zrobiło się dziś gorąco po fali niepotwierdzonych przecieków o kilku rzekomych projektach Blizzard Entertainment osadzonych w uniwersum Warcrafta. Mowa o możliwym nowym RTS-ie, RPG akcji z Arthasem w roli głównej i projekcie związanym z World of Warcraft Classic, który część społeczności od razu odczytała jako długo wyczekiwane Classic+. Skala tych doniesień wyraźnie wykracza poza to, co dziś dzieje się wokół samych dodatków do World of Warcraft.

Według tych niepotwierdzonych przecieków:

  • miał pojawić się projekt pod nazwą „Warcraft Chronicles RTS”, a jego rzekoma premiera została wpisana na trzeci kwartał 2028 roku.
  • „Warcraft Chronicles RTS” połączono z książkami z serii Warcraft Chronicles, co może sugerować mocniejszy nacisk na lore.
  • w tym samym pakiecie przecieków przewija się też wzmianka o animowanym serialu.
  • wskazano również „Athras ARPG”, co niemal na pewno odnosi się do Arthasa, ze wstępnym oknem premiery wyznaczonym na 2029 rok.
  • do tego dochodzą plotki o serialu aktorskim rozwijanym równolegle.
  • na liście znalazło się także „World of Warcraft: Camelot”, z potencjalnym startem w trzecim kwartale 2026 roku.
  • „World of Warcraft: Camelot” powiązano z kolejnym etapem rozwoju World of Warcraft Classic, który część graczy nazywa po prostu Classic+.
  • wspomniano też o licencjach „Heroic” i „Epic”, rzekomo odnalezionych w dataminach związanych z projektem „World of Warcraft: Camelot”.
  • rosnące zainteresowanie „World of Warcraft: Camelot” połączono również z informacjami o prywatnym wydarzeniu dla dużych twórców działających wokół World of Warcraft, które ma odbyć się w maju 2026 roku.
  • przywołano też sytuację z prezentacji „State of Azeroth”, podczas której producentka wykonawcza Holly Longdale została przerwana w chwili, gdy zaczęła mówić o przyszłości World of Warcraft Classic.
  • jako źródła tych doniesień podaje się rzekomy „Patch 1.60” oraz szeroko udostępniany obraz, który ma przedstawiać wewnętrzną roadmapę marki Blizzard Entertainment z nieogłoszonymi projektami i oknami premier.

Warcraft Chronicles RTS miałby być pełnoprawną strategią czasu rzeczywistego, czyli w praktyce potencjalnym powrotem serii Warcraft do gatunku, od którego wszystko się zaczęło. Byłby to więc ruch bardzo wyraźnie odwołujący się do klasycznych RTS-ów spod szyldu Warcraft.

Z kolei Athras ARPG ma być RPG akcji skupionym na jednej z najbardziej ikonicznych postaci w historii całej marki Warcraft.

Ale dla osób, które przede wszystkim siedzą w World of Warcraft, najciekawiej brzmi chyba właśnie World of Warcraft: Camelot. Ten projekt łączy się z World of Warcraft Classic i od dawna bywa interpretowany przez społeczność jako Classic+. W praktyce chodziłoby o rozwijanie klasycznego World of Warcraft o nową zawartość, bez porzucania starej formuły.

Na razie żaden z tych projektów nie został oficjalnie zapowiedziany, a autentyczność materiałów wciąż nie została potwierdzona przez Blizzard Entertainment. Wystarczy jednak zerknąć na reakcje społeczności, żeby zobaczyć, że nastroje są mocno podzielone.

Jest entuzjazm związany z możliwym powrotem RTS-ów i wizją Classic+, ale nie brakuje też sceptycyzmu po katastrofalnym przyjęciu Warcraft III: Reforged. Pojawiają się również obawy, że część tych projektów mogłaby ostatecznie okazać się grami mobilnymi albo po drodze zostać mocno przekształcona.

Sam moment wypłynięcia tych przecieków też raczej nie wygląda na przypadkowy. Warcraft nadal pozostaje jedną z najważniejszych marek w portfolio Blizzard Entertainment, a World of Warcraft wyraźnie odbił po problemach z okresu Shadowlands. Dodatki Dragonflight i The War Within pomogły serii odzyskać rozpęd, a według wcześniejszych raportów z 2024 roku gra miała nawet ponad 7 milionów graczy. Na oficjalny ruch Blizzard Entertainment nadal trzeba jednak poczekać.

GTA 6 ma już oficjalną okładkę: zdradza Jasona, Lucię i Vice City

Rockstar Games odpalił dziś kolejny etap promocji Grand Theft Auto VI i pokazał oficjalną grafikę okładkową gry. Mówimy o akcyjniaku z otwartym światem, ale już sam ten obrazek zdradza całkiem sporo: kto ma być w centrum całej historii i jak szeroko nowa odsłona serii wyjdzie poza samo miasto.

  • Na samym przodzie oficjalnej grafiki Rockstar umieścił Jasona i Lucię.
  • Jeszcze mocniej niż wcześniej widać, że to właśnie relacja tej dwójki ma napędzać całą fabułę.
  • Skojarzenie z motywem Bonnie i Clyde nasuwa się od razu, chociaż nadal nie wiadomo, czy bohaterowie przez całą grę będą działać razem.
  • W tle rozciąga się nowoczesna Leonida, fikcyjny stan z Grand Theft Auto VI, z wyraźnie podbitą panoramą Vice City.
  • Na grafice są też nadmorskie widoki, mokradła i dziksze zakątki stanu. Wszystko dobrze zgadza się z wcześniejszymi przeciekami i zwiastunami Grand Theft Auto VI.
  • Rockstar zostawił swój charakterystyczny, wielopanelowy kolaż, po który sięga jeszcze od czasów Grand Theft Auto III.
  • W jednej kompozycji połączono bohaterów, pojazdy, lokacje i cały klimat gry.
  • Nie zabrakło też odniesień do starszych części, przede wszystkim do ery Vice City. Widać helikopter przypominający Sea Sparrow, motorówkę i żółty supersamochód.
  • Dzięki temu zachowano wizualną ciągłość całej serii, bo te elementy wyglądają bardziej na świadome nawiązania niż na przypadkowe ozdobniki.
  • Na ilustracji pojawiają się również supersamochód, motorówka, motocykl i helikopter, więc można to czytać jako zapowiedź pościgów ulicznych oraz akcji na wodzie i w powietrzu.

Ta okładka bardzo mocno odwołuje się do klasycznych grafik z Grand Theft Auto III i Vice City, ale działa też jak paczka wskazówek dla fanów, którzy śledzą serię od lat. Gracze od razu zaczęli rozkładać każdy panel na części pierwsze, bo to nie jest zwykły materiał promocyjny. To starannie ułożona wizytówka gry.

Oficjalna okładka Grand Theft Auto VI potwierdza głównych bohaterów, ważną rolę Vice City i to, że Rockstar Games znowu buduje świat większy niż samo miasto. Nadal nie daje jednak odpowiedzi na kilka kluczowych pytań: jak dokładnie będzie działać struktura rozgrywki między Jasonem i Lucią, jak duża okaże się Leonida poza Vice City i jakie nowe systemy rozwiną znaną formułę GTA.

Dzisiejszy pokaz to również czytelny sygnał, że Rockstar Games wchodzi w następną fazę kampanii marketingowej. Na ten moment Grand Theft Auto VI ma trafić wyłącznie do posiadaczy PlayStation 5 oraz Xbox Series X/S, zgodnie z obecnym planem studia. Ten sam plan zakłada start 25 czerwca 2026 roku, a premierę wyznaczono na 19 listopada 2026 roku.

Jeśli chcesz zagrać w dniu debiutu, potrzebujesz PlayStation 5 albo Xbox Series X/S. Reszta graczy musi jeszcze chwilę poczekać.

Do tego czasu można się spodziewać kolejnych analiz dosłownie każdego piksela tej grafiki, bo Rockstar Games upchnął w jednym obrazie naprawdę sporo czytelnych tropów.