Dziś chińska firma Neuracle Medical Technology po raz pierwszy zastosowała klinicznie dopuszczony do obrotu implant mózgowy NEO. Zabieg wykonano u pierwszego pacjenta w szpitalu Huashan w Szanghaju. NEO to interfejs mózg–komputer, który ma odczytywać intencje ruchu i pomagać w odzyskiwaniu takich funkcji jak chwytanie przedmiotów. Jak podaje Neuracle Medical Technology, był to pierwszy publicznie ogłoszony zabieg tego rodzaju z użyciem komercyjnie dopuszczonego implantu mózgowego.
Z informacji przekazanych przez Neuracle Medical Technology wynika, że: – zabieg odbył się w szpitalu Huashan w Szanghaju; – pacjentowi wszczepiono system NEO opracowany przez Neuracle Medical Technology; – spółka potwierdziła, że to pierwszy publicznie ogłoszony zabieg tego typu z wykorzystaniem komercyjnie dopuszczonego implantu mózgowego; – NEO przestał być wyłącznie projektem badawczym i zyskał status wyrobu medycznego, który można stosować w standardowej opiece; – pacjent stracił sprawność dłoni po urazie rdzenia kręgowego odniesionym w wypadku samochodowym około 10 lat temu; – system ma obsługiwać wychwytywanie intencji ruchu i wspierać odzyskiwanie chwytu; – NEO współpracuje z robotyczną albo pneumatyczną rękawicą wspomagającą ruch; – po operacji pacjent przechodzi rekonwalescencję, jego parametry życiowe są stabilne, a odczyt sygnałów mózgowych pozostaje stabilny; – firma zastrzega, że realne korzyści funkcjonalne mają pojawić się dopiero wraz z treningiem i rehabilitacją; – samo urządzenie zmniejszono do rozmiaru zbliżonego do monety; – osiem elektrod umieszczono na oponie twardej nad tkanką mózgową, a nie bezpośrednio w korze, czyli w układzie nadtwardówkowym; – taki sposób implantacji ma ograniczać ryzyko powikłań, w tym krwotoku, oraz możliwe długoterminowe pogarszanie się jakości sygnału; – jednocześnie wskazano, że precyzja sygnału jest niższa niż w systemach penetrujących korę mózgową.
Dla rynku interfejsów mózg–komputer to naprawdę istotny moment. NEO pod wieloma względami przypomina Neuralink, ale różnica jest zasadnicza: elektrody nie wchodzą tu bezpośrednio w tkankę mózgową. Neuralink, jeśli trzymać się dotąd publicznie dostępnych informacji, przetestowano już u ponad 20 pacjentów w badaniach, jednak firma nadal nie ma pełnej zgody na komercyjne stosowanie w USA.
Dzisiejsza przewaga NEO nie wynika więc z tego, że oferuje najwyższe możliwe parametry techniczne. Chodzi raczej o coś bardziej przyziemnego, ale dla pacjentów ważniejszego: system jest gotowy do użycia w praktyce klinicznej. NEO dostał dopuszczenie do obrotu od chińskiego regulatora NMPA w marcu 2026 roku. W tym momencie formalnie przestał być projektem badawczym, a stał się wyrobem medycznym dostępnym dla pacjentów.
Od uzyskania zgody do produkcji, uruchomienia systemu w szpitalu, kwalifikacji pacjenta i objęcia go lokalnym komercyjnym ubezpieczeniem zdrowotnym minęły około cztery miesiące, przynajmniej według danych podawanych przez Neuracle Medical Technology. Sam system powstał w Szanghaju, w firmie Neuracle Medical Technology, we współpracy z Uniwersytetem Tsinghua.
Z publicznych zapowiedzi wynika, że Chiny traktują interfejsy mózg–komputer jako branżę strategiczną i chcą mocno przyspieszyć do 2027 roku. Skala potencjalnego rynku jest duża. Według przywoływanych szacunków w kraju żyje około 3 700 000 osób z urazami rdzenia kręgowego.
Na ten moment taki model komercyjnego wdrożenia działa tylko w Chinach. Nadal mało wiadomo o długoterminowym bezpieczeństwie, trwałości, skuteczności i kosztach tej terapii, bo dostępne dane są ograniczone. Żeby w ogóle skorzystać z systemu, pacjent musi przejść kwalifikację w szpitalu, który wdrożył tę metodę. W tym konkretnym przypadku dochodzi jeszcze wymóg objęcia lokalnym komercyjnym ubezpieczeniem zdrowotnym.
We wstępnych wynikach opisywano co prawda pozytywne efekty po dziewięciu miesiącach u jednego pacjenta, ale to wciąż za mało, żeby wyciągać daleko idące wnioski. Najbliższe miesiące pokażą, czy NEO rzeczywiście stanie się początkiem nowego standardu leczenia, czy pozostanie ważnym krokiem, tylko że nadal bardzo wczesnym, na medycznym rynku.
Reszta pacjentów wciąż musi poczekać.