Wstyd zastępczy, jaki Gal Gadot wywołała swoją rolą Wonder Woman, był nie do uwierzenia. Aktorka najpierw zapewniała, że James Gunn zapewnił ją, iż trzecia część będzie z nią w roli głównej, ale po długim czekaniu nic z tego nie wyszło. W końcu nie pozostało nic innego, jak pogodzić się z brutalną rzeczywistością: nigdy nie chcieli jej w nowym Uniwersum DC, ale ona już zdążyła nakręcić sobie spektakularny film. Tyle że tylko we własnej głowie.
Nowa cudowna dziewczyna
Choć w Warnerze nadal nie chcą puścić pary z ust, prawda jest taka, że wszystko zdaje się być gotowe na przedstawienie nowej aktorki, która przejmie po niej schedę w Man of tomorrow. Wszystko się zgadza, i pochwalne słowa Gadot, i zainteresowanie mediów nią oraz jej (ekhm, ekhm) tajemniczej postaci. Tak tajemniczej, że brakuje jej po prostu W na środku klatki piersiowej.
Chodzi o Adrię Arjonę, która wymiguje się od odpowiedzi, jak tylko może, bo tak naprawdę zakłada się, że zagrała Maximę: „Tak, to ikoniczna postać. Uwielbiam swój kostium. Naprawdę. Oba. Obie postacie, Wonder Woman i Maxima, jeśli jesteś fanem komiksów, mają niesamowite kostiumy”. Został nam jeszcze ponad rok tej zabawy w kotka i myszkę… A raczej w super-kotka i super-myszkę.
Arjona dodała też: „Przysięgłam zachować to w tajemnicy, a ja nie lubię tajemnic. Nienawidzę tajemnic. Jestem fatalna w ich dochowywaniu”. Za dużo tajemnicy jak na Maximę, nie? „Kiedy spotkam się z Gunnem i Peterem Safranem, chcę czuć się bezpiecznie, zwłaszcza kiedy grasz tak ikoniczną postać, chcesz mieć takie poczucie bezpieczeństwa”. Oj tak, tak ikoniczna jak (ekhm) Maxima. Z tymi dwoma M, które można odwrócić i zrobić z nich dwa W.