Fenris Creations udostępniło sporą część autorskiego silnika Carbon i wrzuciło kod na GitHuba. Otwiera tym samym fragmenty technologii rozwijanej od ponad 20 lat, tej samej, która napędza EVE Online. To właśnie na niej opierała się obsługa gigantycznych bitew kosmicznych, złożonej symulacji świata i tysięcy graczy działających równocześnie w jednym uniwersum. Dla fanów EVE Online to duża rzecz. Dla deweloperów też, bo mogą z bliska przyjrzeć się jednemu z najbardziej skomplikowanych MMO na rynku.
Z informacji opublikowanych przez Fenris Creations wynika, że:
- ponad 24 moduły silnika;
- udostępniono Trinity, czyli system graficzny;
- opublikowano też Destiny, moduł odpowiedzialny za fizykę i pathfinding;
- pokazano elementy, które przez lata stanowiły techniczny fundament EVE Online;
- udostępniony kod pozwala lepiej zrozumieć, jak obsługiwane są starcia na ogromną skalę, z których EVE Online słynie;
- społeczność dostała możliwość zajrzenia pod maskę jednego z najbardziej wymagających technologicznie MMO;
- otwarty kod może pomóc twórcom narzędzi dla społeczności, modderom i osobom, które interesują się architekturą starszych, ale nadal aktywnie rozwijanych silników.
Jeśli ciekawi cię technologia stojąca za EVE Online, to trafia się naprawdę rzadka okazja, by zajrzeć za kulisy produkcji, która przez lata wyrobiła sobie opinię jednego z najbardziej wymagających technologicznie MMO. Bez większej przesady można powiedzieć, że Carbon pełni tu podobną rolę, jak Unreal Engine w wielu współczesnych grach. To po prostu techniczny fundament całej produkcji.
O założeniach tego ruchu mówi Ben Hunter z Fenris Creations, pełniący funkcję Senior Development Director. Jak tłumaczy, chodzi o wspólne ulepszanie technologii i korzyści po obu stronach. Według firmy otwarcie kodu ma wzmocnić zaufanie między twórcami a społecznością, zachęcić ludzi do współpracy i wesprzeć długofalowy rozwój całego uniwersum EVE.
W praktyce oznacza to odejście od modelu zamkniętej czarnej skrzynki na rzecz bardziej przejrzystego podejścia. Dobrze wpisuje się to w szerszy branżowy zwrot w stronę otwartych technologii. Jak wynika z informacji na GitHubie, większość udostępnionego kodu opublikowano na licencji MIT, a ta pozwala na szerokie wykorzystanie projektu, jego modyfikowanie i dalszą dystrybucję.
Taki model od razu rodzi pytania o boty, cheaty i szerzej rozumiane bezpieczeństwo. Wygląda jednak na to, że Fenris Creations świadomie bierze to ryzyko pod uwagę i zakłada, że zyski z transparentności oraz współpracy okażą się ważniejsze niż możliwe problemy.
Pierwsze reakcje społeczności są w większości pozytywne. Widać zainteresowanie fanowskimi narzędziami, lepszym zrozumieniem technicznego działania EVE Online, a nawet eksperymentami tworzonymi przez samą społeczność.
Na ten moment realne współtworzenie projektu jest jeszcze dostępne tylko w ograniczonym zakresie. Fenris Creations musi najpierw wypracować zasady przyjmowania zewnętrznych wkładów i sprawdzić, jak szybko zewnętrzni deweloperzy będą w stanie faktycznie pomóc w rozwoju projektu. Żeby w ogóle włączyć się w jego rozwój, trzeba będzie działać według reguł przyjmowania wkładu z zewnątrz, których firma jeszcze nie opublikowała.
Fenris Creations podaje też, że konsultowało cały proces z zespołem Godota. To sugeruje, że do zmiany modelu podchodzi poważnie, a nie traktuje jej wyłącznie wizerunkowo. Jeśli ten plan się powiedzie, Carbon może dostać drugie życie, nie tylko jako silnik EVE Online, ale też jako część dziedzictwa jednej z najdłużej rozwijanych technologii w świecie gier online.
Pozostali użytkownicy muszą jeszcze poczekać na pierwsze efekty tego modelu współpracy.