Google i Apple właśnie zrobiły następny ruch, który może porządnie przestawić sposób korzystania ze smartfona. W Androidzie i iOS coraz ciaśniej spinają system operacyjny z asystentem AI, tak żeby telefon przestał być tylko zbiorem aplikacji, a zaczął działać jak narzędzie, które samo ogarnia sprawy. Mówisz, że chcesz zarezerwować stolik i napisać do znajomych, a urządzenie ma samo połączyć potrzebne usługi, znaleźć informacje, uzupełnić pola i domknąć całość w tle.
- Przez lata smartfony działały właściwie według jednego wzoru: otwierasz aplikację, przeklikujesz kolejne ekrany i ręcznie robisz każdy etap zadania.
- Teraz ten model wyraźnie pęka, bo coraz większą część pracy przejmują asystenci głosowi i funkcje, które łapią kontekst.
- W tym układzie telefon przyszłości nie ma już być przede wszystkim launcherem do odpalania aplikacji.
- Ma raczej przyjąć cel zapisany zwykłym językiem, a potem sam rozpisać cały proces i wykonać go po cichu w tle.
- To oznacza też, że siatka ikon , nieruchomy ekran główny i ciągłe skakanie między programami mogą po prostu przestać wystarczać jako główny sposób obsługi.
- Coraz więcej zależy więc od systemu operacyjnego, który ma pełnić rolę koordynatora intencji: łączyć usługi, wyszukiwać informacje, wpisywać dane i finalizować zadania.
- Efekt ma być prosty: mniej ręcznego klikania, mniej przełączania się między aplikacjami i smartfon, który zachowuje się bardziej jak niewidzialny pomocnik niż paczka osobnych programów.
- W Androidzie widać to po coraz głębszym wpięciu Geminiego od Google, który ma działać bardziej konwersacyjnie i lepiej rozumieć sytuację użytkownika.
- Apple rozwija z kolei Apple Intelligence i mocno stawia na przetwarzanie danych na samym urządzeniu oraz integrację z własnymi aplikacjami, takimi jak Mail, Wiadomości i Zdjęcia.
- Ta zmiana raczej nie przyjdzie w formie całkiem nowego systemu. Dużo bardziej prawdopodobna jest stopniowa przebudowa Androida i iOS pod polecenia, dane i usługi.
- Według prognoz rynkowych urządzenia gotowe na funkcje generatywne mają odpowiadać za 45 proc. globalnych dostaw smartfonów w 2026 roku i 52 proc. w 2027 roku. To znaczy, że bardzo szybko staną się rynkowym standardem, a nie drogim gadżetem dla entuzjastów.
- Samsung podaje, że około 80 proc. użytkowników funkcji Galaxy opartych na AI już je wypróbowało, a ponad dwie trzecie korzysta z nich regularnie.
- Firma chce też, żeby do 2026 roku na rynku było 800 milionów urządzeń Galaxy obsługujących takie rozwiązania.
- Dużo rozgrywa się tu na poziomie sprzętu, a konkretnie mobilnych układów z dedykowanymi jednostkami NPU, czyli neural processing unit. To one przyspieszają działanie modeli, poprawiają prywatność i pozwalają wykonać więcej zadań lokalnie , bez odsyłania wszystkiego do chmury.
- W ten sam kierunek idzie HarmonyOS 7 od Huawei, zaprojektowany pod architekturę przyjazną agentom i model „intencja jako usługa”, w którym telefon może sam zarządzać zadaniami między wieloma aplikacjami.
- To jeden z pierwszych tak wyraźnych sygnałów, że smartfon może wkrótce działać w sposób znacznie mniej zależny od aplikacji niż dziś.
- W tle jest jeszcze sytuacja rynkowa: według prognoz branża smartfonów ma zaliczyć największy spadek od lat, częściowo przez niedobory pamięci związane z wysokim popytem ze strony serwerów.
- Skutek może być taki, że producenci jeszcze mocniej przesuną ofertę w stronę droższych i bardziej zaawansowanych modeli, właśnie tych najlepiej przygotowanych na nowy sposób używania telefonu.
Byłaby to największa zmiana w mobilnych systemach od czasu narodzin nowoczesnych sklepów z aplikacjami. Taki smartfon zaczyna przypominać osobistego asystenta bardziej niż klasyczny launcher aplikacji. HarmonyOS 7 od Huawei dobrze pokazuje, dokąd to wszystko zmierza: to kierunek bardzo bliski temu, w którym Google rozwija Androida, a Apple rozwija iOS, tylko że Huawei jeszcze mocniej stawia na agentów.
Na razie pełna obsługa takiego modelu trafia wyłącznie na wybrane urządzenia z odpowiednimi układami, a najwięksi gracze wciąż nie budują nowych systemów od zera. Żeby w ogóle skorzystać z tych możliwości, trzeba mieć smartfon z odpowiednio przygotowanym Androidem, iOS albo HarmonyOS oraz układ wyposażony w NPU.
Bez takiej podstawy głęboka integracja na poziomie systemu byłaby po prostu trudna do wdrożenia. Reszta użytkowników musi jeszcze trochę poczekać.