Google pokazało dziś przeprojektowaną stronę główną Google Meet w przeglądarce. Jak tłumaczy firma, nowa wersja ma pełnić w webowym Google Meet rolę wspólnego miejsca dla materiałów związanych ze spotkaniem, tak żeby łatwiej było znaleźć link do dokumentu, agendę albo notatki z poprzedniej rozmowy, bez ciągłego przeskakiwania między Gmailem, Dyskiem Google i Kalendarzem Google.
- Łatwiej dostać się do załączników powiązanych z konkretnym spotkaniem.
- Ze strony głównej Google Meet w wersji webowej da się teraz podejrzeć notatki i nagrania.
- Samo przygotowanie do rozmowy ma zajmować mniej zachodu, podobnie jak wracanie do ustaleń po jej zakończeniu.
- Rzadziej trzeba przerzucać się między kilkoma usługami Google.
- Maleje ryzyko, że ważny plik gdzieś zniknie, w skrzynce mailowej albo w chmurowych folderach.
Na pierwszy rzut oka to niewielka poprawka. Tyle że trafia w bardzo konkretny problem z produktywnością. Jeśli pracujesz umysłowo, samo szukanie informacji potrafi zabierać, według części badań, około 20 proc. tygodnia pracy, a czasem nawet 2,5 godziny dziennie. Ze spotkaniami bywa dokładnie tak samo: agenda siedzi w mailu, prezentacja leży na Dysku Google, notatki są w osobnym dokumencie, a nagranie wpada jeszcze w inne miejsce. I robi się z tego bałagan, razem z całą stertą drobnych czynności administracyjnych.
Przy takim układzie przygotowanie do jednego spotkania może zająć ponad godzinę. Nowa strona Google Meet ma ten problem trochę przyciąć, bo z jednego miejsca szybciej przygotujesz się do rozmowy, wrócisz do ustaleń i sprawniej rozdzielisz zadania po spotkaniu. Jeśli masz w ciągu dnia kilka albo kilkanaście spotkań, taka centralizacja może się okazać ważniejsza niż następna kosmetyczna zmiana w interfejsie.
To też kolejny krok w rozwoju Google Workspace. Google Meet przestaje być wyłącznie aplikacją do wideorozmów i coraz wyraźniej staje się częścią większego zestawu narzędzi do codziennej współpracy. Można wręcz powiedzieć, że Meet coraz bardziej przypomina narzędzie do pracy zespołowej niż samą aplikację do wideokonferencji. W ostatnim czasie Google odświeżało już wygląd interfejsu podczas połączeń, poprawiało jakość obrazu na ekranach o wysokiej rozdzielczości, usprawniało udostępnianie ekranu i przełączanie się między urządzeniami w trakcie rozmowy.
Na razie najwięcej konkretów dotyczy korzyści dla klientów Google Workspace i osób pracujących biurowo, zwłaszcza w Ameryce Północnej. Znacznie mniej wiadomo o tym, jak nowy układ sprawdzi się w szkołach, ochronie zdrowia i mniejszych organizacjach poza segmentem dużych firm, a także u osób, które korzystają z Google Meet poza środowiskiem korporacyjnym.
Żeby skorzystać z tej opcji, trzeba mieć Google Meet w wersji webowej. Wszyscy pozostali użytkownicy muszą jeszcze poczekać na więcej szczegółów. Sam kierunek ruchu jest już jednak czytelny: mniej rozproszenia, mniej szukania i mniej czasu straconego na organizowanie samego spotkania. Dla wielu pracowników może to być jedna z najbardziej praktycznych zmian w Google Meet od dłuższego czasu.