Folio Society wypuściło dziś rocznicowe, limitowane wydanie kolekcjonerskie „A Game of Thrones” George’a R.R. Martina, czyli po prostu „Gry o tron”. To oficjalna edycja przygotowana na 30. rocznicę premiery powieści, od której zaczęła się jedna z największych marek współczesnej fantastyki. Jak podaje wydawca, nakład zamknięto w 1 000 egzemplarzy, cena wynosi 2 200 dolarów, a całość uzupełniają ilustracje Jonathana Burtona, nowy wstęp Joe Abercrombiego i osobisty podpis George’a R.R. Martina.
Według opisu Folio Society:
- książkę oprawiono w materiał określany przez wydawcę jako „dragon leather”,
- dodano ilustracje Jonathana Burtona,
- przygotowano nowy wstęp autorstwa Joe Abercrombiego,
- do środka trafił osobisty podpis George’a R.R. Martina.
Skala tej publikacji mówi sama za siebie: Folio Society przygotowało ją jako kolekcjonerski przedmiot z absolutnie najwyższej półki. To edycja bardzo bliska innym luksusowym wydaniom klasyki literatury, z których to wydawnictwo jest od lat znane.
„Gra o tron” dostała tak wystawną oprawę nie bez powodu. To wciąż fundament całego uniwersum Westeros, a znaczenie tej książki dawno wyszło poza samą fantastykę. Według danych podawanych przez wydawców serii cykl „Pieśń Lodu i Ognia” sprzedał się już w ponad 90 mln egzemplarzy na świecie i doczekał się przekładów na 46 języków.
Na ten moment edycja Folio Society dostępna jest wyłącznie w limitowanym nakładzie 1 000 egzemplarzy, kosztuje 2 200 dolarów i najpewniej trafi głównie do najzamożniejszych kolekcjonerów.
Trudno też patrzeć na tę premierę i od razu nie pomyśleć o „The Winds of Winter”, czyli od lat zapowiadanej szóstej części głównej serii. George R.R. Martin wciąż zapewnia, że pracuje nad książką, ale nadal nie podał daty premiery. Przerwa od ukazania się poprzedniego tomu zdążyła już urosnąć do rozmiarów większych niż cały okres, w którym wyszło pierwszych pięć książek cyklu.
Nic dziwnego, że reakcje fanów są mieszane. Jedni patrzą przede wszystkim na kunszt wydania Folio Society, inni widzą w nim raczej bardzo drogą pamiątkę po historii, która wciąż nie doczekała się dalszego ciągu. Joe Abercrombie we wstępie do tej edycji nazwał „Grę o tron” dziełem „szokującym, śmiałym”, wywrotowym i przełomowym”, i trudno uznać to za przesadę. To właśnie ta powieść mocno popchnęła epicką fantastykę w stronę większego realizmu, politycznej złożoności i moralnej niejednoznaczności.
Od lat zwracają na to uwagę także krytycy i badacze: na wielość punktów widzenia, rozbijanie klasycznych tropów fantasy i świat, w którym bohaterowie rzadko bywają po prostu dobrzy albo źli. Dlatego „Pieśń Lodu i Ognia” stała się punktem odniesienia dla całego gatunku. Marka Westeros zresztą wciąż żyje także poza książkami. „Ród smoka” okazał się dla HBO udanym prequelem, a kolejnym serialem osadzonym w tym świecie ma być „A Knight of the Seven Kingdoms”, którego premierę HBO planuje obecnie na 2027 rok.
Pozostałym czytelnikom pozostaje więc jeszcze poczekać na „Wichry zimy”.