Przez lata Marvel był synonimem filmowej rozrywki, superbohaterów, filmów, seriali i aktorów z najwyższej półki wciskających się w trykoty, ale… czy ktokolwiek w ogóle pamiętał w tym wszystkim o komiksach?
Bo wychodziły bez przerwy, od czasu do czasu odnosząc sukcesy, ale na ogół tkwiąc w nietypowym dla firmy skłonnej do nieustannych zwrotów akcji martwym spokoju.
Winny?
No cóż, jak twierdzi wielu, jej szef, C. B. Cebulski.
Make Mine Marvel!
Po 9 latach rządów Cebulski w końcu ustąpił i oddał stanowisko jednemu z najbardziej obiecujących strategów komiksowych na świecie: Stephen Wacker został nowym redaktorem naczelnym.
Swego czasu już maczał palce w tamtym rozgardiaszu DC, jakim było 52, ale poza tym koordynował ery Brand New Day i Superior Spider-man oraz odegrał decydującą rolę w najlepszych współczesnych seriach Daredevila, Kapitan Marvel czy Hawkeye’a, a do tego pomagał stworzyć Ms. Marvel.
A więc tak: fani mają pełne prawo oczekiwać trzęsienia ziemi, gdy tylko okrzepnie na stanowisku.
Po dekadzie byle czego najwyższy czas było upomnieć się o swoje miejsce w branży, które DC powoli jej odbierało.
„Naprawdę wierzę, że najlepsze komiksy Marvela są wciąż przed nami, i nie mogę się doczekać, żeby dobudować nowe piętra do Domu Pomysłów”, stwierdził.
Stan Lee byłby bardzo dumny.
Cebulski z kolei przenosi się do Azji, by koordynować komiksy Marvela wydawane lokalnie, rolę, która dotąd nie istniała i którą stworzono specjalnie dla niego po to, by, zasadniczo, nie zostawić go na bruku.
Choć w ciągu najbliższego roku zobaczymy jeszcze efekty pracy Cebulskiego, wraz z premierą uniwersum Midnight, wszyscy mamy nadzieję, że wreszcie znów staniemy się Prawdziwymi Wierzącymi.