Można by pomyśleć, że Destin Daniel Cretton, po tym, jak w tym roku rozwalił system nową odsłoną Spider-Mana, mógłby od razu zabrać się za następną. Jednak wolał wpakować się w innego rodzaju kłopoty. Po tym, jak potwierdził, że już niedługo ruszą zdjęcia do wyczekiwanej aktorskiej wersji Naruto, teraz dowiedzieliśmy się, że potem zostanie reżyserem filmowej adaptacji jednego z seriali policyjnych, które naznaczyły poprzednią dekadę: Hawaii Five-0.
Hawaje, Bombaj, to raj
Choć, tak naprawdę, to Hawaii Five-0 samo już było wersją oryginalnego serialu, który doczekał się 282 odcinków między 1968 a 1980 rokiem. Krótko mówiąc, Cretton ma w czym wybierać, choć ten wybór, po dwóch superfranszyzach pokroju Marvela i Naruto, jest co najmniej zaskakujący. Na razie wiemy tylko, że za scenariusz odpowiadają Chris Bremner, bardziej znany z Bad Boys for Life, i Noah Oppenheim, autor Jackie, oraz że Cretton zamierza ją wyreżyserować po zakończeniu prac nad projektem.
Czas pokaże, czy na kolejny remake po tym z 2010 roku nie jest jeszcze za wcześnie, ale ma wszystko, żeby odnieść sukces: akcję, rozpoznawalny motyw przewodni, rajskie plaże i kogoś za sterami, kto, jak już jasno i dobitnie pokazano, potrafi nadać sprawom nowy bieg. Ale oczywiście, raczej szybko tego filmu nie zobaczymy, bo Marvel i Sony zrobią, rzecz jasna, wszystko, żeby wypuścić Spider-Mana 5 jak najszybciej. Z policjantami na rajskich plażach albo bez nich.
Na razie za wcześnie, by wiedzieć, czy akcja filmu będzie toczyć się w latach 70., jak chcą fani, czy zostanie osadzona we współczesności, jak remake. Jasne jest tylko jedno: Cretton ma szansę zostać nowym Królem Midasem Hollywood. Trzeba będzie zobaczyć, czy mu się to uda.