Star Wars: Galactic Racer zapowiedziane dziś: robią je byli twórcy Burnout

Dziś byli twórcy serii Burnout zapowiedzieli Star Wars: Galactic Racer, arcade’ową ścigałkę osadzoną w uniwersum Gwiezdnych wojen. Z pierwszych materiałów wynika, że gra ma stawiać na tempo, jasne zasady i trasy zbudowane wokół pędu, który trzeba wyczuć i opanować. Bez większej przesady da się powiedzieć, że Star Wars: Galactic Racer przypomina klasyczne wyścigi z końcówki lat 90., takie, jakie wielu graczy pamięta jeszcze z pierwszego PlayStation.

  • W zapowiedzi pokazano krótkie, intensywne wyścigi.
  • Twórcy stawiają na wysoką prędkość, refleks i satysfakcję z idealnie przejechanego okrążenia.
  • W projekcie świadomie ograniczono rozbudowane systemy i nadmiar mechanik.
  • Autorzy gry mocno podkreślają estetykę oraz projektowe założenia konsolowej klasyki z czasów PS1.
  • Z zapowiedzi wynika też, że czytelność zasad i sama frajda z jazdy ma być ważniejsza od realistycznej fizyki.
  • W projekcie przycięto również znaczenie przesadnie rozbudowanej progresji.
  • Potwierdzono, że za grą stoją deweloperzy , którzy wcześniej pracowali przy serii Burnout.
  • Sami twórcy nazwali tę produkcję „najczystszą formą rozgrywki”, pozbawioną zbędnych ozdobników.

Taki kierunek akurat do nich pasuje. Burnout od lat uchodzi za jeden z najlepszych przykładów wyścigów opartych na czystej adrenalinie, więc przeniesienie podobnego wyczucia do świata Gwiezdnych wojen brzmi jak pomysł, który może trafić w konkretną lukę. Gdzieś między wspomnieniem dawnych ścigałek a dzisiejszym oczekiwaniem, że gra ma być płynna i natychmiast reagować na każdy ruch.

W samej zapowiedzi widać też niechęć do przeładowywania gry dodatkami dla samych dodatków. Jeśli ten kierunek się utrzyma, dostaniemy projekt oparty bardziej na szlifowaniu umiejętności niż na odhaczaniu kolejnych aktywności. Dobry model jazdy, dobrze rozpisane trasy i poczucie prędkości mają tu robić całą robotę. I dla wielu graczy to naprawdę może wystarczyć na długie godziny.

To może być bardzo dobra wiadomość.

Zwłaszcza teraz, gdy sporo dużych produkcji próbuje przyciągnąć uwagę ilością zawartości, trybów, systemów i warstw progresji. Na tym tle prostota oraz natychmiastowa przyjemność z gry mogą wypaść zwyczajnie odświeżająco.

Na razie Star Wars: Galactic Racer budzi przede wszystkim ciekawość, ale sam obrany kierunek może zainteresować nie tylko fanów Star Wars. Dobre arcade’owe wyścigi nie trafiają dziś na rynek tak często, jak mogłoby się wydawać. Dominują symulacje, otwarte światy i gry-usługi, a znacznie rzadziej pojawiają się produkcje, które pozwalają po prostu wsiąść do pojazdu i od razu poczuć ekscytację.

Jeśli byłym twórcom Burnout uda się połączyć tę prostotę z charakterem uniwersum Gwiezdnych wojen i inspiracją klasykami z epoki PS1, mogą dostarczyć coś więcej niż kolejną grę na znanej licencji. Mogą zrobić tytuł, który przypomni, dlaczego tyle osób kiedyś zakochało się w arcade’owych ścigałkach.

Dla starszych graczy będzie to powrót do czasów konsolowej prostoty. Dla młodszych, okazja, żeby zobaczyć, jak wygląda wyścigowa zabawa bez niepotrzebnego balastu. Reszta musi na razie poczekać na więcej konkretnów.

Silent Hill f dostało dziś darmowy kostium: to crossover z Fatal Frame II

Konami ogłosiło dziś, 26 czerwca 2026 roku, że udostępniło darmowe DLC kosmetyczne „Crimson Butterfly” do Silent Hill f. To crossover z FATAL FRAME II: Crimson Butterfly REMAKE. Dzięki temu dodatkowi możesz ubrać Hinako w kostium inspirowany Mio Amakurą. Pakiet jest dostępny dla osób, które mają podstawową wersję Silent Hill f, i nie dorzuca ani nowych mechanik, ani nowych wątków fabularnych.

  • DLC wystartowało 26 czerwca 2026 roku i jest przeznaczone dla osób posiadających podstawową wersję Silent Hill f.
  • Do gry trafił strój wzorowany na Mio Amakurze, jednej z najbardziej ikonicznych postaci w historii serii FATAL FRAME.
  • Za tym crossoverem stoi współpraca Konami, wydawcy Silent Hill f, oraz Koei Tecmo, czyli firmy odpowiedzialnej za cykl FATAL FRAME.
  • Żadnych nowych mechanik. Żadnych nowych wątków fabularnych.
  • Najlepiej widać tu to, co od lat zbliża obie marki: psychologiczne napięcie, kobiece protagonistki i niepokojącą oprawę osadzoną w japońskiej stylistyce.
  • To zawartość wyłącznie kosmetyczna.
  • Jest w tym też dość wyraźny ukłon w stronę nostalgii i rozpoznawalności obu serii.

Póki co dodatek pozostaje dostępny wyłącznie dla graczy, którzy mają podstawową wersję Silent Hill f. Jeśli chcesz z niego skorzystać, właśnie to wydanie gry musisz mieć na koncie.

Reszta musi na razie poczekać. Dla części graczy ten pakiet będzie po prostu alternatywnym wyglądem bohaterki. Dla innych okaże się całkiem czytelnym mrugnięciem do klasyki japońskiego horroru, zwłaszcza że FATAL FRAME II przez lata zapracowało sobie na opinię jednej z najważniejszych odsłon gatunku. Nie bez powodu też Silent Hill f, jeśli patrzeć na ton i estetykę, mocno zbliża się do FATAL FRAME II: Crimson Butterfly REMAKE.

Choć mowa tylko o kostiumie, ta współpraca nie pojawiła się znikąd. Silent Hill f to jeden z najgłośniejszych horrorów ostatnich miesięcy, a według danych z kwietnia 2026 roku sprzedaż gry przekroczyła 2 mln egzemplarzy na całym świecie. Przy takiej skali każda dodatkowa akcja wokół tego tytułu niesie szeroki zasięg i po prostu ma konkretną wartość marketingową.

Z kolei FATAL FRAME II: Crimson Butterfly REMAKE zadebiutowało w marcu 2026 roku i, według danych sprzedażowych z Japonii, w pierwszym tygodniu dobiło do 18 551 pudełkowych egzemplarzy na PS5 oraz Nintendo Switch 2. Jeśli chodzi o Steama, wstępne szacunki mówią o sprzedaży rzędu około 25–48 tys. kopii w ciągu pierwszych 48 godzin. Sam crossover zapowiedziano już w styczniu 2026 roku, więc jego premiera wpisuje się w większy plan odświeżania obu marek i zachęcania graczy, żeby sięgali po obie serie. Pomaga w tym także szersza promocja na PC, w tym przeceniony pakiet na Steamie obejmujący oba tytuły. Jeśli po przejściu Silent Hill f masz ochotę na więcej japońskiej grozy, „Crimson Butterfly” działa jak bardzo czytelne zaproszenie, by sprawdzić też FATAL FRAME II: Crimson Butterfly REMAKE.

TBH: Task Bar Hero już na Steamie: gracze zgłaszają fałszywe bany

Dziś Nugem Studio i Tesseract Studio wypuściły na Steamie TBH: Task Bar Hero. To idle RPG działające na pasku zadań. Z danych widocznych na platformie wynika, że gra bardzo szybko dobiła do 546 130 graczy jednocześnie. Równocześnie zgarnęła ocenę „Mixed” i od razu wywołała sporo zamieszania wokół banów, błędów oraz problemów z serwerami. Sam pomysł jest bardzo bliski klasycznym idle RPG, z tą różnicą, że cała rozgrywka została przeniesiona właśnie na pasek zadań, więc postęp zbiera się w tle, a bohaterem można zarządzać podczas zwykłego korzystania z komputera.

  • Według danych widocznych na Steamie TBH: Task Bar Hero przyciągnęło ponad 546 130 graczy jednocześnie, mimo że to świeży projekt i na pierwszy rzut oka wygląda raczej na niszową ciekawostkę.
  • Trzon rozgrywki w TBH: Task Bar Hero to pasywne zdobywanie postępów i zarządzanie bohaterem w tle.
  • Użytkowników przyciągnął darmowy model, lekka formuła i to, że można odpalić grę przy okazji.
  • Na Steamie TBH: Task Bar Hero ma ocenę „Mixed”, a w negatywnych recenzjach najczęściej przewijają się bany, błędy i problemy z serwerami.
  • TBH: Task Bar Hero jest połączone z Rynkiem Steam, dlatego część przedmiotów da się sprzedawać za prawdziwe pieniądze.
  • To połączenie z Rynkiem Steam otworzyło pole do botowania, automatycznego farmienia i innych nadużyć, więc każdy exploit może odbić się na całym rynku przedmiotów.
  • Wokół TBH: Task Bar Hero pojawiły się zgłoszenia o agresywnie działającym systemie antycheatowym i fałszywych permanentnych banach typu „Game Ban”, które są publicznie widoczne na profilach Steam.
  • Z komunikatów twórców wynika, że nagły napływ graczy, a prawdopodobnie także botów, przeciążył serwery. Deweloperzy tymczasowo wyłączyli wewnętrzny marketplace i przeprosili za problemy techniczne.

Taki poziom restrykcji w antycheacie może dziwić, zwłaszcza w grze, która w praktyce jest niemal jednoosobowa. Twórcy TBH: Task Bar Hero tłumaczą jednak w swoich komunikatach, że powód jest bardzo konkretny. Chodzi o ekonomię przedmiotów. Jeśli chcesz handlować częścią z nich za prawdziwe pieniądze, musisz korzystać z Rynku Steam.

I tu zaczyna się problem. W praktyce nawet prosty idle RPG zaczyna działać jak gra, w której stawką są realne pieniądze. Jednocześnie część użytkowników twierdzi, że bana można było dostać mimo braku jakiegokolwiek oszustwa. To boli tym bardziej, że „Game Ban” zostaje przypisany do publicznego profilu Steam.

Deweloperzy TBH: Task Bar Hero zapewniają, że bany nie są nakładane losowo i że przy wykrywaniu nieautoryzowanych programów firm trzecich obowiązuje model „dwóch strike’ów”. Zasady monitorowania opisano szerzej w zaktualizowanych warunkach korzystania z usługi. Z drugiej strony, według relacji użytkowników, po odwołaniach cofnięto część banów.

To może znaczyć, że przynajmniej część zgłoszeń była zasadna. Może też znaczyć, że sam system nadal wymaga dopracowania. Temat opisały już duże media branżowe, w tym IGN, Kotaku i TheGamer, a grą żywo interesuje się też społeczność w Korei Południowej, gdzie głośno zrobiło się również wokół przedmiotów i farmienia.

Na ten moment wiadomo tylko tyle, że według relacji użytkowników część banów została cofnięta, a sam tytuł pozostaje jednym z największych i najbardziej kontrowersyjnych fenomenów ostatnich dni na Steamie. Reszta graczy musi jeszcze poczekać na pełne wyjaśnienie całej sprawy.

Digimon Story: Time Stranger dostanie w lipcu darmową aktualizację: do 60 kl./s i Terriermon Assistant

Bandai Namco i Media.Vision zapowiedziały dziś, że 9 lipca do Digimon Story: Time Stranger trafi darmowa aktualizacja. To jeden z większych patchy od premiery, bo obok kosmetycznych dodatków i nowej zawartości dorzuca też kilka konkretnych poprawek technicznych. Najmocniej wybija się nowy zestaw ustawień graficznych, w tym opcja pozwalająca grać na konsolach nawet w 60 kl./s.

W skrócie, aktualizacja dorzuci:

  • grywalną postać Terriermon Assistant,
  • Photo Mode do robienia ujęć z walk i scen z gry,
  • nowe opcje w Graphics Mode, razem z obsługą do 60 kl./s na konsolach,
  • nowy ekran Digifarm, który ma uprościć sprawdzanie warunków potrzebnych do Digivolution.

To jeden z tych update’ów, które próbują trafić w dwie potrzeby naraz. Z jednej strony jest czysty fanserwis, bo Terriermon Assistant to coś, o co sporo graczy dopominało się od dawna. Z drugiej są zmiany, które na co dzień mogą okazać się ważniejsze: lepsza płynność i wygodniejszy interfejs.

Po premierze regularnie wracał jeden zarzut. W podstawowej wersji gra działała tylko w 30 kl./s i wielu graczom zwyczajnie to przeszkadzało. Nowy Graphics Mode ma wreszcie coś z tym zrobić. Płynniejsza animacja powinna być odczuwalna od razu, zarówno podczas eksploracji, jak i w walkach.

Na Switchu 2 sprawa została rozpisana całkiem jasno. Bandai Namco i Media.Vision podają dwa osobne tryby: Quality Mode, który oferuje obraz 4K HDR do 30 kl./s, oraz Performance Mode z obrazem Full HD do 60 kl./s. Każdy wybierze więc po swojemu: ostrzejszy obraz albo wyższą płynność.

Sam harmonogram wydania też jest już znany. Aktualizacja pojawi się 9 lipca na PlayStation 5, Xbox Series i PC. Użytkownicy Switcha 2 oraz pierwszego Switcha dostaną ją dzień później, 10 lipca, zgodnie z planem podanym przez Bandai Namco i Media.Vision. Jest tu jednak ważne ograniczenie: z trybu 4K HDR do 30 kl./s albo Full HD do 60 kl./s skorzystają wyłącznie posiadacze Switcha 2. Reszta graczy Nintendo musi poczekać do 10 lipca, ale i tak nie dostanie tych konkretnych wariantów obrazu.

Nowy ekran Digifarm ma za to rozwiązać mniejszy, ale bardzo codzienny problem. Chodzi o sprawdzanie wymagań Digivolution bez przebijania się przez kolejne zakładki i menu. Niby drobiazg, ale właśnie takie rzeczy często poprawiają tempo gry bardziej niż duże, efektowne nowości.

Photo Mode celuje już w trochę inną grupę. Przyda się tym, którzy lubią robić zrzuty ekranu, ustawiać kadry i wyciągać z gry jak najlepsze ujęcia swoich ulubionych Digimonów. Samo Digimon Story: Time Stranger zadebiutowało pierwotnie 3 października 2025 roku na PlayStation 5, Xbox Series X/S i PC. Wersje na Switcha i Switcha 2 mają ukazać się 10 lipca 2026 roku, równolegle z premierą tej aktualizacji na konsolach Nintendo, co potwierdzają informacje przekazane przez Bandai Namco i Media.Vision.

Ten darmowy patch pojawia się jeszcze przed większym, płatnym rozszerzeniem planowanym na 2027 rok. To dość wyraźny sygnał, że twórcy nie porzucili gry po premierze i dalej ją rozwijają. Pierwsze reakcje społeczności są raczej pozytywne. Najwięcej entuzjazmu budzi tryb 60 kl./s, dorzucenie Terriermona i poprawki w Digifarm.