Minęło 12 lat, odkąd poznaliśmy Zimowego Żołnierza (czyli Bucky’ego Barnesa) w filmach Marvela, i od tamtej pory Sebastian Stan nigdy nie porzucił tej postaci: widzieliśmy go w sumie 9 razy (wliczając jego serial), teraz jest częścią Nowych Avengersów, chociaż wszystko wskazuje na to, że nie będzie jedną z osób, które przetrwają hekatombę Secret Wars. Co prawda, w taki czy inny sposób jest tak pewny, że dalej będzie grał Bucky’ego, że nawet zaproponował już Kevinowi Feige nowy film o swojej postaci.
Żołnierz wiosny
Ostatnio aktorzy, idąc śladem Ryana Goslinga, proponują nowe projekty pół serio, pół żartem. Wiecie, ta sama strategia, której wielu używa na podryw: to żart, ale jeśli chcesz, to nie żart. „Utrzymujemy naprawdę niski budżet. To o gościu, który wydaje mu się, że rozpoznaje kogoś ze swojej przeszłości, z czasów, kiedy wyprano mu mózg, i ma na punkcie tej osoby obsesję. Wyrusza w podróż, żeby spróbować ustalić, kim jest ta osoba. To thriller”. Nie żeby coś, ale bierz moje pieniądze, Sebastianie.
Co prawda, Feige zdaje się uważać, że eksperymenty to najwyżej z wodą sodową, więc powiedział mu „Tak, brzmi dobrze” i odłożył temat na bok. W gruncie rzeczy Stan nie wygląda na szczególnie przekonanego, że sprawa pójdzie dalej, tak jak stało się to z innymi pomysłami w stylu Ghost Ridera. Nie można mieć wszystkiego.
Ten film, który byłby czymś w rodzaju Sicario w Marvelu, byłby przynajmniej czymś innym niż to, do czego studio nas przyzwyczaiło, czymś w rodzaju rozwinięcia pomysłu, jaki DC ma w przypadku filmu Clayface: czyli mniejsze filmy z różnych gatunków, ale osadzone w tym samym uniwersum. No dalej, Kevin, co ci szkodzi wcisnąć ją między Avengersów a X-Menów?