Capcom ujawnił dziś, że z Resident Evil Requiem, survival horroru od tego studia, usunięto kwestię Leona S. Kennedy’ego. Wystarczyło to, by wokół gry od razu ruszyła kolejna dyskusja. Chodzi o one-liner, który bohater miał rzucić w trakcie starcia z wielkim, pajęczym przeciwnikiem.
- Jak przekazał Capcom, Nick Apostolides, aktor grający Leona S. Kennedy’ego, wskazał swoją ulubioną wyciętą kwestię: „You know, you’ve been a real itsy-bitsy pain in my ass”.
- Firma potwierdziła, że tekst był przewidziany na moment walki z ogromnym, pajęczym wrogiem.
- Nick Apostolides przyznał też, że decyzja o usunięciu tej linijki zwyczajnie go rozczarowała.
- O samej kwestii powiedział krótko: „It would have been a banger”.
- Reakcja społeczności w mediach społecznościowych pojawiła się błyskawicznie i była mieszanką rozbawienia oraz szczerego żalu.
- Część fanów pisała tam, że graczom zabrano „klasyczny tekst Leona”.
- Pojawiły się też głosy, pół żartem, pół serio, że może kiedyś tę kwestię przywrócą moderzy.
Na razie Capcom nie wyjaśnił, dlaczego akurat ten tekst wyleciał z gry. Możliwych powodów jest kilka: tempo sceny, spójność tonu albo chęć utrzymania w tym fragmencie bardziej poważnego klimatu.
Leon S. Kennedy od lat działa w serii Resident Evil jako bohater, który nawet w samym środku koszmaru potrafi rzucić suchym, sarkastycznym komentarzem. Taki sposób mówienia jest dziś dla niego prawie tak charakterystyczny jak kurtka, fryzura czy policyjne wyszkolenie.
Dlatego wielu graczy uznało w social mediach, że żart z „itsy-bitsy” pasowałby i do walki z wielkim pająkiem, i do samego Leona. Spokojnie da się powiedzieć, że taki tekst brzmi bardzo blisko klasycznych one-linerów Leona S. Kennedy’ego z Resident Evil 4.
Przy okazji widać jeszcze jedną rzecz: gracze śledzą dziś już nie tylko fabułę i mechaniki, ale też ton dialogów oraz to, jak prowadzona jest postać. Resident Evil od dawna stoi na dość szczególnej mieszance horroru, akcji i lekko kampowego uroku, a ta bardziej „serowa” strona serii od dekad pozostaje ważną częścią jej nostalgicznego DNA.
Te pamiętne, czasem wręcz przesadzone kwestie dialogowe nigdy nie były w Resident Evil zwykłą wpadką. To element stylu, który z czasem stał się jednym ze znaków rozpoznawczych marki. Kiedy znika linijka brzmiąca jak gotowy kandydat na kolejny kultowy cytat, fani wyłapują to od razu.
Sama seria pozostaje zresztą w bardzo dobrej formie. Ostatnie odsłony i remake’i, według publikowanych wyników sprzedaży oraz recenzji krytyków, odniosły duży sukces, a zainteresowanie franczyzą wciąż utrzymuje się na wysokim poziomie na całym świecie. Może właśnie dlatego nawet pojedyncza, wycięta kwestia dialogowa potrafi dziś rozpalić fandom bardziej niż niejeden pełny zwiastun.
Ta sytuacja przypomina też, że w przypadku Leona S. Kennedy’ego dobry tekst bywa dla fanów niemal równie ważny jak sama walka z potworami. Reszcie pozostaje czekać, aż Capcom to wyjaśni, albo liczyć na to, że ta kwestia jeszcze kiedyś wróci.