Sony pokazało dziś format DAT (Digital Audio Tape), mniejszego, cyfrowego następcę kasety magnetofonowej. Nośnik zaprezentowano w 1987 roku z myślą o nagrywaniu i odtwarzaniu muzyki w jakości porównywalnej z płytą CD. W domowym audio DAT nie stał się nowym standardem, ale ta sama technologia zrobiła później sporą karierę w profesjonalnym audio i w informatyce pod nazwą DDS (Digital Data Storage).
- DAT (Digital Audio Tape) zaprezentowano w 1987 roku jako nośnik do nagrywania i odtwarzania muzyki.
- Założenie było proste: DAT miał stać się nowym standardem domowego audio.
- Tę samą technologię zaadaptowano później do przechowywania danych komputerowych i nazwano ją DDS, czyli Digital Data Storage.
- W latach 90. małe kasety DDS służyły do robienia kopii zapasowych serwerów w tysiącach firm, także do nocnych backupów systemów, baz danych i firmowych dokumentów.
- Pierwsza generacja DDS mieściła do 2 GB nieskompresowanych danych, a pod koniec dekady standard DDS-4 dochodził już do 20 GB.
- Małe i lekkie kasety DDS ceniono również za to, że dało się je bez problemu wywieźć poza biuro albo serwerownię jako zabezpieczenie na wypadek awarii, pożaru lub kradzieży.
- DAT trafił też do nagrań terenowych, archiwizacji i masteringu w profesjonalnym audio.
Najprościej ująć to tak: DAT był dość podobny do zwykłej kasety magnetofonowej, tylko działał już w świecie cyfrowym. Pomysł miał rozmach, ale rynek szybko poszedł w swoją stronę i DAT nie został nowym standardem w salonie.
Jednym z największych problemów była cena. Pierwsze odtwarzacze i rejestratory DAT kosztowały wyraźnie więcej niż zwykłe magnetofony, a nierzadko także więcej niż część odtwarzaczy CD.
Drugą przeszkodą okazał się lęk branży muzycznej przed perfekcyjnym kopiowaniem bez utraty jakości. Z tego powodu do konsumenckich urządzeń DAT dodano system SCMS, czyli Serial Copy Management System, który ograniczał dalsze kopiowanie materiału w postaci cyfrowej.
Skończyło się więc tak, że DAT najlepiej poradził sobie nie w domach, ale w studiach nagraniowych i przede wszystkim w działach IT, gdzie liczyła się niezawodność, a nie masowa popularność.
Żeby w ogóle korzystać z kopii zapasowych na kasetach DDS, potrzebny był napęd DDS oraz procedura, która po zakończeniu backupu pozwalała przenieść taśmę do innej lokalizacji. Dziś może to brzmieć skromnie, ale wtedy takie pojemności w zupełności wystarczały do firmowych kopii zapasowych.
Zwykli użytkownicy domowi musieli jeszcze poczekać na standard tańszy i mniej ograniczony. Wysokie ceny oraz blokady SCMS osłabiły jedną z największych zalet nowego formatu, więc przeciętny odbiorca nie miał specjalnego powodu, żeby porzucać kasety i płyty CD.
Później także w IT sukces DDS nie trwał bez końca. Gdy danych zaczęło szybko przybywać, firmy przesiadały się najpierw na DLT, a potem na LTO, bo te technologie lepiej odpowiadały potrzebom dużych środowisk korporacyjnych. Cała era DAT domknęła się w 2005 roku, kiedy Sony wycofało ostatnie maszyny tego typu.
To jeden z tych rzadkich momentów w historii technologii, kiedy produkt zaprojektowany z myślą o konsumentach przegrał na swoim głównym rynku, a jednocześnie okazał się bezcenny dokładnie tam, gdzie na początku mało kto szukał jego najważniejszego zastosowania.