Dziś Lucasfilm ogłosił kinowe wznowienie pierwszego Star Wars z 1977 roku. Zapowiedziano limitowany pokaz przygotowany z okazji 50-lecia franczyzy. Najciekawsze jest jednak to, że film ma trafić na ekran w wersji możliwie najbliższej premierze z 1977 roku, więc najpewniej chodzi o oryginalne, nieprzerobione wydanie, którego na większą skalę nie pokazywano w kinach od około trzech dekad.
- 19 lutego 2027 roku.
- Do kin ma wrócić pierwsze Star Wars w wersji jak najbliższej tej z premiery z 1977 roku.
- Dla kolekcjonerów i fanów, którzy są z tą serią od dawna, byłby to historyczny moment. Młodsi widzowie dostaliby z kolei szansę zobaczyć wersję kojarzoną dziś głównie przez pryzmat późniejszych wydań.
- Przypomniano też, że przez ostatnie 30 lat najłatwiej dostępna była edycja specjalna z 1997 roku oraz kolejne wydania oparte na następnych poprawkach.
- To w tych wersjach pojawiły się cyfrowe zmiany, dodatkowe sceny, poprawione efekty i zmodyfikowane udźwiękowienie.
- Część widzów traktowała to jako naturalną ewolucję klasyka. Dla innych był to symbol utraty filmowego oryginału.
- Przy okazji Lucasfilm zapowiedział także na 2027 rok film Star Wars: Starfighter w reżyserii Shawna Levy’ego, z Ryanem Goslingiem w obsadzie, nowy sezon Ahsoki oraz otwarcie Star Wars: The Experience w Filadelfii.
- Potwierdzono również, że drukowane wydanie magazynu Star Wars Insider zakończy się na początku 2026 roku, po ponad 30 latach obecności na rynku.
Pierwsze Star Wars z 1977 roku stało się kamieniem milowym kina rozrywkowego. Jego najwcześniejsza wersja przez lata obrastała legendą właśnie dlatego, że w oficjalnym obiegu była bardzo trudna do zobaczenia.
Dla osób, które śledzą serię od lat, sprawa jest prosta: chodzi o możliwość obejrzenia na dużym ekranie wersji pierwszego Star Wars możliwie zbliżonej do tej, którą widzowie oglądali pod koniec lat 70.
Reakcje w sieci są już bardzo dobre, bo przeważa poczucie, że Lucasfilm wreszcie odpowiada na prośbę powtarzaną od lat i pokaże ten film tak, jak wyglądał na początku, bez późniejszych cyfrowych ingerencji.
Dlatego spokojnie można powiedzieć, że planowane wznowienie pierwszego Star Wars bardziej przypomina archiwalny pokaz niż zwykłą repertuarową reedycję.
Na tę chwilę nadal nie wiadomo, czy pokaz trafi także do szerokiej dystrybucji na rynkach międzynarodowych, jak dokładnie przebiega rekonstrukcja materiału ani czy George Lucas jest bezpośrednio zaangażowany w projekt lub publicznie go skomentuje.
Na konkretty dotyczące dystrybucji i zakresu prac trzeba jeszcze poczekać. Zresztą nie tylko ty, wszyscy inni widzowie też.
Jeśli jednak oryginalne Star Wars naprawdę wróci do kin w swojej pierwotnej wersji, dla wielu widzów będzie to najważniejsze wydarzenie we współczesnej historii filmowych reedycji.