Czy ‘Spider-man: Brand New Day’ straci w ten weekend pozycję lidera box office?

Nie wszystko trwa wiecznie, a Spider-man: Brand New Day już od dłuższego czasu okupuje szczyt box office’u w Stanach Zjednoczonych. Nie ma się co dziwić, jasne: nie co dzień trafia nam się film, który przebija 2 miliardy dolarów globalnie. Jednak tytuł, który razem z Odyseją przyciągnął tego lata do kin najwięcej widzów jest zagrożony przez premiery tego tygodnia. A może jednak nie aż tak?

Czy spadnie mu na głowę kowadło?

Prawda jest taka, że oczekuje się, iż film Marvela zaliczy kolejny spadek o 54%, do całkiem przystępnych 18 milionów dolarów, a musi się zmierzyć tylko z dwoma rywalami: Coyote vs ACME i Psia konstelacja. Pierwszy został uratowany przed skasowaniem dzięki Internetowi i ma istną plejadę dobrych recenzji, które mogłyby dać mu pierwsze miejsce, ale najwyraźniej będzie musiał zadowolić się jakimiś 15 milionami wpływów, które mogą przynieść zyski na rynkach zagranicznych. Nie najgorzej.

Rywalizować z nim będzie nowy film Ridleya Scotta, Psia konstelacja, który został zmasakrowany przez krytykę i wchodzi niemal bez kampanii marketingowej. Według ekspertów będzie musiał zadowolić się wynikiem na poziomie 10–14 milionów dolarów w box offisie, i to mimo że ma całą masę ekranów IMAX! Krótko mówiąc, nawet reżyser Obcego nie zaszczeka na Marvela.

No więc co? Który film zakończy panowanie Spider-mana? Osobiście, gdybym miał stawiać na jeden, postawiłbym na Totalną magię 2, ale obawiam się, że nawet ten kontynuacja po latach może polec w starciu z pajęczyną Człowieka-Pająka. Teraz, kiedy wiemy już, że nie stanie się najbardziej kasowym filmem w historii kina, jedyne pytanie brzmi… Jak daleko może jeszcze dojść i kiedy dokładnie ogłoszą część piątą?

Zakaz Trumpa wobec Anthropic był nielegalny, według sędziów: co teraz?

Sąd federalny w Kalifornii przyznał rację Anthropic w jego starciu z administracją Trumpa. Według The Verge sędzia Rita F. Lin uznała, że uznanie Anthropic za „zagrożenie dla łańcucha dostaw” było odwetem sprzecznym z Pierwszą Poprawką. Ale po takim odwróceniu ról, co teraz?

Źródłem są wojskowych ograniczeniach

Żeby nakreślić kontekst, przypomnijmy, że wszystko zaczęło się, gdy Pentagon chciał rozszerzyć swoje kontrakty z Anthropic tak, by dopuścić każde legalne użycie sztucznej inteligencji. Anthropic postawił tu dwie czerwone linie: masową inwigilację i autonomiczną broń śmiercionośną. 

Po sporze rząd sklasyfikował Anthropic jako zagrożenie dla łańcucha dostaw i przyspieszył zawieranie umów z Google, Microsoftem, SpaceX i, zwłaszcza, z OpenAI. 

Decyzja sądu zapada w osobliwym momencie, bo właśnie pojawiają się pytania o odpowiedzialność, podczas gdy SI sama z siebie decyduje się atakować i uzyskiwać dostęp do zewnętrznych usług po otrzymaniu konkretnych poleceń. Przypadek ataku ChatGPT na Hugging Face jest bez wątpienia najbardziej uderzający.

Co zmienia się od teraz?

Pentagon ma pełną swobodę wyboru swoich dostawców. Wyrok jednak znacząco ogranicza zakres środków, jakie rząd może podjąć w razie sporu o warunki zawierania kontraktów. Dzięki temu Anthropic odzyskuje pole manewru, by współpracować z rządem, zachowując własne ograniczenia bezpieczeństwa.

W oświadczeniu firma stwierdziła, że chce owocnie współpracować z rządem, więc wojskowa SI będzie ostatecznie zależeć zarówno od jej własnych możliwości, jak i od zasad, jakie firmy i rządy będą w stanie uzgodnić.

Nowy zwiastun „Ceny sieci” potwierdza, że Mark Zuckerberg jest idealny. A reszta? To się jeszcze okaże

Druga część The Social Network nie mogła nadejść w lepszym momencie, z Markiem Zuckerbergiem między młotem a kowadłem i przemienionym w dokładnie to, czym obiecał nie być: oligarchę znienawidzonego przez prawie cały świat, który — przynajmniej w naszej wyobraźni — wciąż wciska F5. Ale jasne: Aaron Sorkin to nie David Fincher, a Jeremy Strong to nie Jesse Eisenberg. Jego drugi zwiastun zostawia mało konkretów i mnóstwo, mnóstwo wątpliwości.

Dodać do znajomych?

Scenariusz będzie znakomity, oczywiście (nikt nie oczekuje od Aarona Sorkina niczego mniej), ale trzeba będzie zobaczyć, jak zareaguje publiczność, która będzie chciała obejrzeć drugą część The Social Network i, zamiast tego, natknie się na dziennikarza granego przez Jeremy’ego Allena White’a, który wykorzystuje Frances Haugen (graną przez Mikey Madison), żeby wyciągnąć wszystkie brudy Mety.

Oczywiście, trzeba opowiadać więcej historii o mediach społecznościowych, bo ostatecznie odcisnęły piętno na XXI wiek na dobre i, przede wszystkim, na złe. radykalizacja polityczna, obłąkane algorytmy, czas spędzany przed ekranem, który poszybował w górę… I absolutnie nikt za to nie płaci. Facebook może się wydawać martwą siecią społecznościową (i w pewnym sensie nią jest), a Instagram może deptać mu po piętach, ale bez problemu zarabiają co roku miliardy.

W Hiszpanii, swoją drogą, film będzie się nazywał El precio de la red i trafi do kin 9 października, tego samego dnia co w Stanach Zjednoczonych. Czy znów zobaczymy niespodziewany hit, jakim była pierwsza część, czy publiczność ma już głowę gdzie indziej? Dowiemy się tego wkrótce… Jeśli Zuck wcześniej się nie wkurzy.

Widzieliśmy już gameplay GTA 6 od Netflixa i możemy powiedzieć, że jest wszystkim, czego się spodziewaliśmy

Jutro będziemy mogli wrzucić tutaj link do 26-minutowego gameplayu z wyczekiwanego GTA 6, który Rockstar pokazał na wyłączność w serwisie Netflix. Tymczasem mogę powiedzieć ci tylko jedno: to wszystko, czego zawsze chcieliśmy, i trochę więcej. Co za szaleństwo.

Przez prawie pół godziny rozgrywki mogliśmy zobaczyć niemal wszystkie mechaniki, które znajdziemy w grze, z pełnymi misjami i zajawkami tego, co nadchodzi. Bez wątpienia GTA 6 będzie tą grą, która najlepiej odwzoruje prawdziwe życie, albo czymś najbardziej do niego zbliżonym, jakie kiedykolwiek mieliśmy w świecie gier wideo.

Gra, która miała działać na PlayStation 5 (nie na PS5 Pro), wygląda niesamowicie. Zarówno pod względem rozdzielczości, jak i modeli, oświetlenia oraz fizyki. Bez wątpienia to 15 lat czekania, które chyba były tego warte. Przy okazji, trafi do sprzedaży 19 listopada 2026 roku i zapewniają, że nie będzie już żadnych opóźnień.

Jak będzie wyglądać na PS5 Pro? Nie wiemy, ale bardzo chcemy się tego dowiedzieć, bo może być nowym standardem graficznym w branży.

A jeśli Thanos wróci w „Avengers: Doomsday”? Jego aktor nie mówi ani tak, ani nie.

Wiadomo już, że w Marvelu wyciskają z nostalgii, ile się da, żeby nie zostało nic, co dałoby się jeszcze z niej wycisnąć. Tym bardziej w dwóch filmach takich jak Avengers: Doomsday i Avengers: Secret Wars, które, jak dawali do zrozumienia w wytwórni, mają być rebootem. Więc wszystko, co chcą sobie zrekompensować albo znowu wyciągnąć przed końcem sagi multiwersum, musi wyjść teraz albo nigdy. No i jasne: czy ktoś powiedział „Thanos”?

Thanos przyciąga jak magnes, albo coś w tym stylu!

Jeśli cały film ma kręcić się wokół multiwersów i, jeśli pójdą za oryginalnym komiksem, pojawią się dziesiątki alternatywnych wszechświatów do niszczenia jeden po drugim, to dlaczego w jednym z nich nie miałby się pojawić Josh Brolin, czyli po prostu Thanos? Przy okazji powrotu do kin Avengers: Endgame nikomu nie umyka, że to as, którego Russo trzymają w rękawie. Cóż, na Thanosa zawsze jest ochota.

Kiedy w wywiadzie zapytano go, czy uważa, że Szalony Tytan jest „naprawdę martwy”, czy może zaliczyć niespodziewany powrót, aktor powiedział, całkiem szczerze, „Nie wiem, jak odpowiedzieć na to pytanie”. Czyli coś ukrywa… albo, po prostu, to my chcemy czytać między wierszami i wyobrażamy sobie to, czego nie ma. Wszystko jest możliwe.

Brolin już nieraz mówił, że nie miałby nic przeciwko powrotowi. Właściwie to potrafi nawet usprawiedliwić swojego złoczyńcę: Zabił połowę wszechświata, żeby ocalić drugą połowę, co niekoniecznie jest złe, wiesz, o co mi chodzi?”. Dobra, tak na wszelki wypadek, nie dawajmy aktorowi żadnego odpowiedzialnego stanowiska w polityce, dobra? I tak mamy już dość.

„Toy Story 5” ma już datę premiery na Disney+! Jeśli ci umknęła, nie masz już wymówki

Jeśli czytasz ten wpis na swoim tablecie, tym samym, który dajesz dziecku, żeby pograło w kilka głupotek i pooglądało TikToka, może zechcesz to przemyśleć przed premierą Toy Story 5 na Disney+. Bo film Pixara sprawił, że niemało rodziców na nowo przemyślało swoją relację z technologią (a przede wszystkim relację swoich pociech z nią). Teraz, po udanej i miażdżącej obecności w kinach, wiemy już, kiedy trafi na Disney+, akurat na początek roku szkolnego.

W tablecie jest przyjaciółka

Toy Story 5 jest już, oficjalnie, najbardziej kasowym filmem całej sagi, zarabiając łącznie 1128 milionów dolarów na całym świecie. Poza tym okazał się powiewem świeżego powietrza dla Pixara, który uwielbia robić oryginalne filmy, ale utrzymuje się dzięki sequelom. Tak czy inaczej, jeśli przegapiłeś go tego lata, nie martw się, bo Disney+ wrzuci go 23 września.

W filmie trochę zapominamy o Buzzie i Woodym, którzy stają się postaciami drugoplanowymi, i skupiamy się na Jesse, która będzie musiała walczyć nie tylko z najeźdźczynią pokoju Bonnie, Lilypad, ale też z własną przeszłością. Skończysz płacząc? No jasne, że tak, to ich znak firmowy. A jeśli zamiast obejrzeć go na Disney+ kupisz wydanie fizyczne, to już w ogóle.

Żeby to uczcić, Disney ogłosił, że fortepianowa wersja piosenki, którą Taylor Swift stworzyła do tego sequela, I knew it, I know you, jest już dostępna. Kolejny wielki sukces filmu i sagi, których pasmo sukcesów zdaje się nie kończyć. Właściwie dziwne byłoby, gdyby w Disneyu nie zatwierdzali już w ekspresowym tempie Toy Story 6, zanim Tim Allen i Tom Hanks zechcą zakończyć karierę.

Atlus pokazuje nowy zwiastun Persona 4 Revival, by przedstawić nam jego historię

Atlus udostępnił nowy zwiastun swojej nowej gry: Persona 4 Revival. Remake Persony 4, ten nowy tytuł opowie o serii morderstw powiązanych z dziwnym programem telewizyjnym, który pojawia się tylko o północy. Zmuszeni połączyć siły, by wyjaśnić tę sprawę, grupa głównych bohaterów będzie musiała skonfrontować się ze swoją mroczną stroną, by odkryć co stoi za tym tajemniczym programem.

Bardziej detektywistyczny ton

Ten nowy zwiastun, trwający około dwóch minut, przedstawia nam główne postacie. Po raz pierwszy pokazując głównego bohatera, Yukiko, Rise, Yosuke i Chie, a także ich mroczną stronę, świetnie buduje bardziej posępny ton tej odsłony serii. Wyraźnie różniąc się od trzeciej i piątej odsłony.

Persona 4 Revival zadebiutuje 18 lutego na PlayStation 5, Xbox Series X|S i PC. Dlatego nie będziemy musieli długo czekać, by znów odwiedzić miasteczko Inaba.

The Wolf Among Us Remastered ma datę premiery i potwierdza nowy tryb gry

Telltale Games i PM Studios ogłosiły datę premiery remastera The Wolf Among Us. Przy premierze zaplanowanej na PlayStation 5, Xbox Series X|S, Nintendo Switch 2, Nintendo Switch, Xbox One i PC, premiera jest już blisko. To jedna z gier, które przyspieszyły premierę, by zdążyć przed premierą największego hitu roku: GTA6. Bo zadebiutuje już 29 października 2026 roku.

Tryb, który pasuje do gatunku

najbardziej rzucającym się w oczy dodatkiem będzie tryb noir. W tym trybie będziemy mogli grać w czerni i bieli, w którym zostanie podkreślona detektywistyczna i mroczna tematyka gry. co nada grze nowy charakter.

Poza tym The Wolf Among Us Remastered zawiera szereg nowych, bardzo zauważalnych ulepszeń. Wśród ulepszonych animacji, dźwięku i grafiki, nowych opcji dostępności oraz poprawy wydajności najciekawszym dodatkiem jest ponad godzina dodatkowej zawartości. To czyni ten remaster ostateczną wersją gry. Taką, na którą fani nie będą musieli długo czekać, żeby w nią zagrać.

Xbox potwierdza, jak będzie działał jego system cyfryzacji twoich fizycznych gier

Microsoft oficjalnie ogłosił, że właściciele fizycznych gier na Xboxa będą mogli je zamienić na wersje cyfrowe, by grać w nie bez konieczności korzystania z ich fizycznych wersji. Ujawnił to już w zeszłym miesiącu The Verge i jest to część kampanii Microsoftu na rzecz zachowania gier z wcześniejszych konsol oraz przygotowań do następnej generacji konsol Xbox. To każe też obawiać się o przyszłość fizycznych wydań w ekosystemie Xbox.

Twoje fizyczne gry, teraz cyfrowe

W tej sprawie Jason Ronald, wiceprezes ds. nowej generacji Xboxa, skomentował, że „większość gier w wersji fizycznej na Xbox One i Xbox Series X jest zgodna z tą nową funkcją. Aby uzyskać wersję cyfrową, gracze mogą włożyć zgodną płytę do swojej konsoli Xbox One lub Xbox Series X i uruchomić grę”, zapewniając tym samym, że proces będzie szybki i prosty nawet dla każdego użytkownika.

Ta nowa funkcja zostanie uruchomiona 31 sierpnia dla członków Xbox Insiders, a w kolejnych miesiącach trafi do pozostałych użytkowników Xboxa w kolejnych miesiącach. Niedawny przeciek ujawnił więcej szczegółów, potwierdzając, że nie wszystkie gry trafią na platformę, bo będzie to zależało od tego, czy deweloperzy zechcą, by udostępnić tę opcję. „Zaczynamy od tysięcy tytułów i z czasem będziemy dodawać kolejne”, mówi Ronald. „Choć nie wszystkie tytuły będą dostępne na premierę, jest to ważny krok w stronę przyszłości, w której gracze będą mogli mieć większą pewność, że gry, które kupują, pozostaną z nimi przez kolejne lata”.

Poza tym zamierzają też umożliwić granie w te same gry na PC. Wszystko to dzieje się w tym samym czasie, gdy PlayStation potwierdziło swój zamiar wycofania wydań fizycznych na swojej platformie. To potwierdza trend, który nie wróży temu medium dobrze.

Nikt o tym nie wiedział, ale ten tajemniczy film z Andrew Garfieldem to… geneza Robin Hooda!

Robin Hood to legenda, która nigdy nie przestanie nas fascynować. Jeśli jeszcze w tym samym roku mieliśmy już Hugh Jackmana wcielającego się w niego w jego ostatnich dniach w Śmierci Robin Hooda (która dawała dokładnie to, co obiecywała), to teraz, jak wiemy, wkrótce zadebiutuje film o jego początkach… który trzymano w tajemnicy do tej pory.

Trafiła w dziesiątkę

Początkowo ten nowy film nosił tytuł The Uprising (w Hiszpanii, El hombre que desafió al rey) i opowiadał o chłopie, który, widząc śmierć ludzi wokół siebie, postanawia rozpocząć rewoltę przeciwko królowi Ryszardowi III, stając się nieoczekiwanym przywódcą. Nie wiedzieliśmy jednak, że film, reżyserowany przez Paula Greengrassa, będzie miał teraz jeszcze jeden podtytuł: „Początki Robin Hooda”.

Choć pierwotnie miał opowiadać prawdziwą historię, która wydarzyła się w XIV wieku, kiedy lud powstał przeciwko możnym, w rzeczywistości ostatecznie połączy fakty z fikcją ku uciesze wszystkich fanów łucznika. Tym nowym Hoodem będzie nie kto inny jak Andrew Garfield, a jeśli wszystko pójdzie dobrze, kto wie? Może będzie miał nową franczyzę, z którą będzie mógł związać się na dłużej.

Film będzie miał premierę w Stanach Zjednoczonych 14 września (a 30 października w Hiszpanii) i zapowiada się na jeden z najgłośniejszych premier roku… Jeśli przy tym natłoku premier, ktoś w ogóle pójdzie go obejrzeć. Jego budżet to jakieś 18 milionów dolarów, więc jest prawdopodobne, że, przy powrocie do kinowej normalności, zwróci koszty produkcji, i zarobi trochę więcej. Na wszelki wypadek, szykuj łuk.