Karl Kahn pozwał dziś firmę Anthropic w sprawie limitów obowiązujących w planach Claude Max i chce, żeby postępowanie toczyło się jako pozew zbiorowy. Z treści skargi wynika, że chodzi o droższe abonamenty chatbota Claude: użytkownik twierdzi, że pakiety kosztujące 100 i 200 dolarów miesięcznie obiecują dużo wyższe limity korzystania, niż potem faktycznie dają.
- Według pozwu pakiety „Claude Max 5x” i „Claude Max 20x” nie zapewniają odpowiednio pięcio- i dwudziestokrotnie większego dostępu niż plan Claude Pro.
- Sprawa trafiła do federalnego sądu okręgowego dla Północnego Dystryktu Kalifornii jako pozew, który dopiero ma uzyskać status pozwu zbiorowego.
- Anthropic oskarżono o klasyczny chwyt „przynęta i podmiana”, czyli przyciąganie klientów atrakcyjną obietnicą, a potem dostarczanie produktu o słabszych parametrach.
- Z pozwu wynika, że plan „Claude Max 20x” ma realnie oferować tylko około 6–8 razy wyższy limit niż Claude Pro.
- W przypadku planu „Claude Max 5x” ma to być mniej więcej 3,5 raza więcej, a nie reklamowane 5 razy.
- Skarga podkreśla też, że mowa o najdroższych opcjach w ofercie Claude.
- Karl Kahn, jak wynika z pozwu, używa tej usługi głównie do programowania.
- Po przejściu na plan „Claude Max 20x” za 200 dolarów miał bardzo szybko zacząć dobijać do tygodniowych limitów.
- Jedna pięciogodzinna sesja miała według pozwu zużyć 15 proc. tygodniowego przydziału.
Claude to chatbot firmy Anthropic oparty na dużym modelu językowym, wyposażony także w funkcje generowania kodu. Dla większości użytkowników to po prostu narzędzie bardzo zbliżone do ChatGPT.
W skardze mocno wybrzmiewa jeszcze jeden zarzut: brak przejrzystości. Karl Kahn twierdzi, że Anthropic nie tłumaczy jasno, jak dokładnie liczone jest wykorzystanie abonamentu. Użytkownikowi trudno więc sprawdzić, ile limitu naprawdę mu zostało i z jakiego powodu akurat w tym momencie pojawiają się ograniczenia.
Przy stałej cenie subskrypcji większość osób zakłada po prostu, że droższy pakiet daje w miarę przewidywalnie większy dostęp. Skarga przekonuje, że jeśli limit zależy od niejasnych zasad, długości rozmów, rodzaju zadań albo bieżącego obciążenia systemu, to marketingowe mnożniki mogą mocno rozjechać się z codziennym korzystaniem z usługi.
Na razie grupa, którą ten pozew zbiorowy mógłby objąć, jest według samej skargi dość wąska. Chodzi o osoby, które od kwietnia 2025 r. subskrybowały plany „Claude Max 5x” i „Claude Max 20x”. Żeby w ogóle wejść na tę ścieżkę, trzeba było mieć w tym okresie aktywną subskrypcję jednego z tych planów.
Powód domaga się zwrotu pieniędzy dla klientów, a także uznania, że sposób promowania tych planów narusza przepisy o ochronie konsumentów i wprowadza w błąd. Ta sprawa dobrze pokazuje szerszy problem narastający wokół abonamentów na chatboty i inne usługi oparte na dużych modelach językowych.
Firmy mierzą się z wysokimi kosztami mocy obliczeniowej, więc nakładają limity. Jednocześnie prosty przekaz marketingowy o „wielokrotnie większym dostępie” buduje oczekiwania, których potem trudno pogodzić z tym, jak taka usługa działa dzień po dniu.
Coraz mocniej naciskają też regulatorzy, którzy chcą bardziej jednoznacznych informacji o ograniczeniach. Z przepisów przyjętych w Connecticut wynika, że od 1 października firmy mają być zobowiązane do wyraźnego informowania o limitach jeszcze przed wykupieniem subskrypcji.
Jeśli kolejne stany pójdą tą samą drogą, podobnych sporów może być dużo więcej. Pozostali użytkownicy muszą na razie czekać na dalszy rozwój sprawy.