Dzisiejsza comiesięczna rotacja w HBO Max przyniosła kilka nieprzyjemnych zmian. Z harmonogramu aktualizacji katalogu na rynku amerykańskim wynika, że pod koniec lipca 2026 z platformy wypadnie parę bardzo głośnych tytułów, w tym cała seria „John Wick”. Jeśli odkładałeś seans „Johna Wicka” albo miałeś w planach nadrobić trochę mocniejszych pozycji z biblioteki, czasu zostało już naprawdę niewiele.
W harmonogramie HBO Max pojawiają się następujące usunięcia:
- „John Wick” ma zniknąć 31 lipca 2026.
- „John Wick: Chapter 2” również wypada z oferty 31 lipca 2026.
- „John Wick: Chapter 3 – Parabellum” pozostanie dostępny do 31 lipca 2026.
- „John Wick: Chapter 4” także ma zostać usunięty 31 lipca 2026.
- Z końcem miesiąca z katalogu ma zniknąć też „Alien: Covenant”.
- Ten sam termin dotyczy „Wuthering Heights”.
- „Knox Goes Away” z 2024 roku ma zostać usunięty 25 lipca 2026.
- Na 26 lipca 2026 wyznaczono usunięcie nominowanego do Oscara dokumentu „Capturing the Friedmans”.
Najbardziej odczuwalna strata dotyczy całej serii z Keanu Reevesem. Do 31 lipca da się jeszcze obejrzeć albo odświeżyć całą historię legendarnego zabójcy, a dla fanów kina akcji to po prostu ostatni dzwonek na maraton jednego z najważniejszych współczesnych cykli gatunkowych.
Co ważne, sama seria „John Wick” wcale się na tym nie kończy. Lionsgate potwierdziło już piątą część, a do projektu mają wrócić zarówno Keanu Reeves, jak i reżyser Chad Stahelski.
Gdybyś miał wybrać tylko trzy tytuły na ostatni seans, kolejność nasuwa się właściwie sama. Pierwszy to „John Wick”, bo świetnie łączy nowoczesne kino akcji z thrillerem, ma bardzo dobrą choreografię walk, prosty, ale skutecznie zbudowany świat i bohatera, który dawno przebił się do popkulturowej pierwszej ligi. Drugi wybór to „Alien: Covenant”. To nie jest najwyżej oceniana odsłona uniwersum „Obcego”, ale dla fanów serii wciąż pozostaje ważnym elementem rozwijającym jej mitologię. Zresztą trudno nie zauważyć, jak blisko temu filmowi do „Prometeusza”, skoro rozwija ten sam fragment świata przedstawionego. Trzecim tytułem jest „Wuthering Heights”, czyli propozycja dla tych, którzy wolą coś mniej oczywistego niż widowiskowa akcja albo kosmiczny horror. W takim zestawie działa jak wyraźna przeciwwaga, bo zamiast rozmachu dostajesz bardziej klasyczny, romantyczno-gotycki klimat.
Nie wszystkie filmy dotrwają w serwisie do samego końca miesiąca. „Capturing the Friedmans” to przy tym tytuł, który regularnie wraca w zestawieniach najciekawszych dokumentów true crime, więc spokojnie można dopisać go do krótkiej weekendowej listy.
Takie ruchy nikogo specjalnie nie dziwią, bo tak właśnie działa branża streamingowa. Platformy opierają sporą część oferty na licencjach wygasających po określonym czasie: jedne umowy dobiegają końca, inne zostają przedłużone, a katalog musi zrobić miejsce na nowe premiery. Na ten moment informacje o usunięciach dotyczą głównie rynku amerykańskiego. Serwisy nie zawsze od razu precyzują, których regionów dotyczą zmiany, ani gdzie później trafią poszczególne filmy.
Żeby sprawdzić, czy dany tytuł nadal jest dostępny, trzeba zajrzeć do katalogu HBO Max w swoim regionie. Jeśli więc planujesz seans, lepiej nie zostawiać go na ostatni dzień. Wszyscy pozostali użytkownicy muszą na razie poczekać, aż zmiany zostaną potwierdzone także w ich lokalnych katalogach.