Snap ogłosił dziś uruchomienie nowej, niezależnej spółki o nazwie Dotmo. To właśnie tam mają być rozwijane technologie z pogranicza generatywnego wideo, modeli dla branży gier oraz rozwiązań dla interaktywnej rozrywki. Sam sposób wydzielenia Dotmo mocno przypomina wcześniejszy ruch Snapa ze spółką Specs.
Z dzisiejszego komunikatu wynika kilka konkretnych rzeczy:
- Do Dotmo przechodzi wewnętrzny zespół Snapa, który do tej pory zajmował się generatywnym wideo.
- Razem z nim do nowej spółki trafią też obecni pracownicy Snapa, opuszczając firmę-matkę po to, by dalej rozwijać tę technologię już w nowej strukturze.
- Dla Snapa oznacza to ograniczenie bieżących kosztów związanych z personelem, infrastrukturą oraz pracami badawczo-rozwojowymi.
- Jednocześnie firma zachowuje udział w ewentualnym sukcesie nowego podmiotu.
- Snap potwierdził też wprost, że kontrola wydatków pozostaje główną motywacją tej decyzji.
- Dotmo ma rozwijać nie tylko narzędzia do tworzenia wideo, ale również modele i rozwiązania dla gier, a szerzej także dla interaktywnej rozrywki.
- Snap zaznacza przy tym, że te technologie mają być monetyzowane również poza tradycyjnym rynkiem mediów społecznościowych.
- Nowa spółka dostała licencję na technologię Snapa do zastosowań w gaming i interaktywnej rozrywce.
- W zamian Snap obejmie duży pakiet udziałów, czyli zamieni część stałych kosztów na możliwość uczestniczenia we wzroście wartości Dotmo.
- Firma potwierdziła również, że Dotmo nie będzie finansowane bezpośrednio przez Snapa.
- Głównym inwestorem ma zostać Bobby Murphy, współzałożyciel i CTO Snapa. Będzie inwestował prywatnie, a równocześnie pozostanie w firmie na pełnym etacie.
- Cały ten ruch wpisuje się w szerszą restrukturyzację prowadzoną przez Snapa w 2026 roku, po wydzieleniu działu inteligentnych okularów do spółki Specs oraz po zwolnieniach, które według wcześniejszych informacji firmy objęły około tysiąca pracowników.
Na razie Snap ujawnił publicznie bardzo niewiele na temat zabezpieczeń, procedur i mechanizmów, które miałyby ograniczyć możliwy konflikt interesów. A to właśnie ten wątek najmocniej przyciąga uwagę, jeśli patrzeć na sprawę z perspektywy ładu korporacyjnego. Murphy występuje tu przecież po obu stronach transakcji: jako jeden z kluczowych menedżerów Snapa i zarazem główny inwestor nowej spółki.
Analitycy widzą w tym ruchu jednocześnie przemyślaną strategię i finansową asekurację. Snap nie wycofuje się z obszaru, który wciąż wygląda perspektywicznie, i zachowuje udziały. Z drugiej strony ogranicza bezpośrednie koszty związane z zatrudnieniem oraz dalszym rozwojem tej technologii.
Dla inwestorów to sygnał, że firma nadal chce być obecna przy nowych trendach technologicznych, tylko podchodzi do nich ostrożniej niż wcześniej. Reszta obserwatorów musi na razie poczekać na kolejne szczegóły.