Zmiana koloru Facebooka? Nie dajcie się nabrać!

Niedawno pisaliśmy Wam o liście najpopularniejszych scamów na Facebooku. Znalazł się na niej także ten, który oferuje zmianę domyślnego koloru tego portalu społecznościowego. Jeśli nie lubicie ciemnoniebieskiego, to mam dla was złe wieści. Koloru Facebooka i tak nie zmienicie, a podczas próbowania takich sztuczek można zainfekować swój komputer wirusem.

Według firmy Cheetah Mobile, która zajmuje się m. in. mobilnym bezpieczeństwem w sieci, ponad 10 000 osób na świecie nabrało się i zainstalowało program, który rzekomo ma umożliwiać zmianę koloru serwisu. Po kliknięciu na fałszywą aplikację na Facebooku mogli oni obejrzeć wideo, które instruowało ich jak dokonać zmiany. Jeśli użytkownik zgodził się na to, zezwalał tym samym aplikacji na rozsyłanie SPAM-u do swoich znajomych.

Jeśli zaś nie zgadzał się na obejrzenie filmu, aplikacja kierowała go na stronę internetową skąd pobrać można było odtwarzacz filmów porno lub rzekomego antywirusa na Androida. Obie wspomniane aplikacje zawierały wirusa.

Facebook zareagował w miarę szybko i aplikacja ta została już usunięta z serwisu. Niestety, wystarczy chwilkę poszukać by przekonać się, że FB pełen jest podobnych pułapek:

Pamiętajcie: Facebook nie oferuje funkcji zmiany domyślnego koloru portalu. Nie oferuje też opcji by zobaczyć kto odwiedzał nasz profil, chociaż wielu oszustów próbuje tym zwabić swoje ofiary.

Jest jednak jednak sposób by zrobić to w bezpieczny sposób. Jeśli chcecie jednak zmienić barwy swojego profilu możecie to zrobić za pomocą aplikacji Color My Facebook. Należy jednak pamiętać, że zmiana ta widoczna będzie tylko i wyłącznie dla was, a nie dla innych uczestników sieci społecznościowej. Jeśli jednak bardzo Wam na tym zależy, przeczytajcie nasz artykuł: Jak zmienić kolor Facebooka?

Źródło: CNN

Zobacz także:

Bitdefender sporządził „listę przebojów” najpopularniejszych scamów na Facebooku

Czy antywirus może być niebezpieczny? Specjaliści twierdzą, że tak!

Obserwuj @PawelKanski na Twitterze

Znasz wszystkie sekrety Facebooka? Zobacz, jakie funkcje skrywa menu ustawień każdego posta

Istnieje na Facebooku magiczny przycisk, który może znacznie poprawić komfort korzystania z tego portalu. Niewielu użytkowników o nim wie, a szkoda, bo kryje on bardzo przydatne opcje. W tym artykule pokażę wam, jakie cuda potrafi czynić.

Facebook jest pełen drobnych sekretów i całkowicie ukrytych funkcji, o których nawet nie pomyślisz podczas codziennego korzystania.

Kilka z nich kryje się pod strzałką widoczną przy każdym poście.

Facebook nie wyjaśnia zbyt dokładnie, co dana opcja tak naprawdę robi. Dlatego szybko wytłumaczę wam, dlaczego są one przydatne.

Możesz ukrywać ludzi i strony

Pierwsza część menu pozwala Ci ukrywać posty, których nie chcesz oglądać na swoim Facebooku. Portal odnotowuje każdą ukrytą publikację, aby w miarę możliwości nie zarzucać cię rzeczami, których nie masz ochoty widzieć.

Możesz również przestać śledzić ludzi, których masz w swoich kontaktach, lub ich strony i aktywności. Jeśli więc następnym razem twój znajomy opublikuje coś, czego nie masz ochoty oglądać, ukarz stronę, a nie znajomego.

Jeśli żałujesz usunięcia kogoś lub czegoś, możesz cofnąć tę aktywność w opcjach Aktualności na twojej ścianie, klikając małe koło zębate po lewej stronie.

Po kliknięciu otworzy się okno, w którym znajdziesz listę ukrytych osób i aplikacji. Aby przywrócić konkretne elementy, wystarczy usunąć je z listy.

Kolejną przydatną funkcją jest raport dotyczący problemów. Możesz zgłosić że reklamy na Facebooku są niepożądane, że konto jest fałszywe lub że wydaje ci się, iż strona twojego znajomego została przejęta przez hakera.

Pozwala śledzić komentarze i newsy

Kolejnym elementem menu jest opcja Otrzymuj powiadomienia, która pozwala śledzić wybrane posty jeszcze skuteczniej.

Zawsze, gdy ktoś skomentuje dany post, otrzymasz powiadomienie. Aby zrezygnować z tej funkcji, wystarczy ponownie ją kliknąć. Przydaje się ona szczególnie wtedy, gdy chcemy śledzić pikantne historie lub kontrowersyjny dyskusje.

Pozwala zapisać nowości, aby móc przeczytać je później

Jedną z najnowszych funkcji dodanych przez Facebooka do menu kryjącego się pod strzałką jest funkcja Facebook Zapisz, dzięki której możesz zachowywać interesujące wpisy i przeczytać je później.

Aby zobaczyć wszystkie zapisane elementy, kliknij ikonkę zakładki, którą znajdziesz w menu po lewej stronie. Mobilna aplikacja również posiada tę funkcję.

Facebook Zapisz bardzo przypomina Pocket czy InstaPaper, posiada jednak tę przewagę, że jest to aplikacja zintegrowana z Facebookiem.

I wszystko to kryje się za na wpół schowanym przyciskiem

Jeśli ta mała strzałka daje tyle możliwości, to dlaczego nie jest o wiele lepiej widoczna na Facebooku? Być może chodzi o to, aby nie rozpraszać użytkowników. Filozofia portali społecznościowych typu Facebook niestety polega na tym, aby ukryć wszystko, co odciąga twoją uwagę od reklam…

A ty? Czy korzystasz z menu kryjącego się pod tą niepozorną strzałką?

Zobacz także:

Jak zatrzymać autoodtwarzanie filmów na stronie Facebooka

Wydarzenia na Facebooku: w końcu interesująca opcja Facebooka


Wielki wyciek danych – czy skorzysta na nim firma, która go odkryła?

Wczoraj poinformowaliśmy Was o wielkim wycieku danych, na ślad którego natrafiła firma Hold Security. Bliżej niezidentyfikowana grupa hackerów weszła w posiadanie bazy danych, w której znajduje się ponad miliard wpisów zawierających adresy e-mail oraz hasła. Ponieważ dane zostały zebrane z różnych stron internetowych na całym świecie, całkiem  możliwe, że ofiarami padli też polscy użytkownicy. Jednak prędko się tego nie dowiemy, bo Hold Security chce zarobić na całej aferze.

Na pewno cieszy, że firma ta poinformowała publicznie o ataku hackerów i o tym, że mogą być oni w posiadaniu dużej bazy ważnych danych. Niestety, informacje, jakie ujawnili, są bardzo skąpe. Wciąż nie wiemy, z jakich stron internetowych dane wyciekły. Liczba dotkniętych atakiem serwisów wynosi aż 420 tysięcy, ale nie wiemy, czy są wśród nich np. Facebook, Gmail lub popularne fora internetowe. Hold Security zapewnia jedynie, że będzie się kontaktował z ofiarami ataku.

Ciekawe jest to, że firma ta umożliwia użytkownikom sprawdzenie, czy ich adres e-mail oraz hasło znajdują się w bazie danych, którą posiadają przestępcy. Można to zweryfikować na ich stronie, wypełniając formularz, w którym podać trzeba m.in. swoje hasła dostępu do portali, z których korzystamy. Nie jest to jednak najlepsze rozwiązanie, bo nie wiemy, co się z wpisanymi przez nas hasłami może stać i w jaki sposób będą przechowywane.

Wątpliwości budzi tez sposób, w jaki do całej sytuacji podchodzi Hold Security. Firma bardzo nachalnie reklamuje przy okazji swoje produkty, które mają nas ochronić w przyszłości przed podobnymi wyciekami. To wprawdzie naturalne, w końcu jest to ich główny biznes. Portal Niebezpiecznik.pl zwraca jednak uwagę na to, że Hold Security mógł ujawnić listę skradzionych haseł. To dobry sposób na to, by samemu sprawdzić, czy używane przez nas kody dostały się w ręce przestępców.

Nie wiemy też, czy lista haseł, które dostały się w ręce hackerów, jest zaszyfrowana, czy nie. To bardzo istotne, bo jeśli są one chronione w ten sposób, to przestępcy raczej z niej nie skorzystają. Niestety, informacji tej nie podano do wiadomości. Można się jedynie domyślać, że skoro Hold Security oferuje możliwość sprawdzenia tego, to nie były one zabezpieczone.

Cała ta sytuacja jest więc niejednoznaczna. Z jednej strony dobrze się stało, że firma ta ujawniła informacje o wycieku. Z drugiej jednak strona z pewnością chce na tym zarobić i skąpi informacji, które można byłoby swobodnie udostępnić i pomóc użytkownikom w rozeznaniu się w sytuacji. Niezbyt profesjonalne podejście do tego tematu na pewno rzutuje na reputację Hold Security.

Źródło: The Guardian, Niebezpiecznik.pl

Zobacz także:

Gigantyczny wyciek danych. Rosyjscy hackerzy w posiadaniu ponad miliarda haseł i adresów e-mail

Czy antywirus może być niebezpieczny? Specjaliści twierdzą, że tak!

Obserwuj @PawelKanski na Twitterze


Gigantyczny wyciek danych. Rosyjscy hackerzy w posiadaniu ponad miliarda haseł i adresów e-mail

Chociaż brzmi to nieprawdopodobnie, rosyjski gang hackerów wszedł w posiadanie danych ponad miliarda nazw użytkownika i haseł internautów z całego świata. Na trop sprawy wpadła firma Hold Security, a sprawę opisał New York Times. To prawdopodobnie największy tego typu wyciek informacji w historii internetu.

Zasięg ataku

Rosyjscy cyberprzestępcy weszli w posiadanie 4,5 miliarda wpisów (adresów e-mail, haseł, nazw użytkowników itd.), ale „tylko” 1,2 miliarda z nich jest unikalna. Dane te zostały skradzione z 420 tysięcy stron internetowych, które umożliwiają przechowywanie takich informacji. Duża różnica pomiędzy posiadaną przez nich bazą danych, a liczbą unikalnych wpisów to wynik tego, że wielu z użytkowników internetu korzysta z tego samego adresu e-mail i hasła do kilku serwisów jednocześnie. Część z danych jest też na pewno błędna lub nieaktualna.

Jak do tego doszło?

Według Hold Security przestępcy początkowo weszli w posiadanie skradzionej bazy danych użytkowników, którą kupili prawdopodobnie na czarnym rynku od innych hackerów. Za pomocą botnetu (grupy komputerów zainfekowanych złośliwym oprogramowaniem) i przy pomocy istniejących luk bezpieczeństwa w bazach SQL wielu stron internetowych udało im się zaatakować ponad 400 tysięcy portali na całym świecie. Z nich wykradziono kolejne dane, co zwiększyło posiadaną przez hackerów bazę danych do 1,2 miliarda unikalnych zestawów adresów e-mail i haseł.

Jakie strony internetowy zostały zaatakowane?

Przestępcy nie ograniczali się do dużych lub małych portali, a ich ofiarami zostały różne strony. Począwszy od małych biznesów, aż do liderów branży technologicznej. Niestety, na razie nie wiemy, czy chodzi też o tak popularne miejsca jak Facebook, Twitter czy Gmail.

Jakie mogą być efekty tej kradzieży?

Za pomocą sparowanych adresów e-mail, nazw użytkownika oraz haseł, przestępcy będą mogli uzyskać dostęp do wielu kont, na którym internauci przechowują ważne informacje. W pozyskanej przez przestępców bazie danych nie ma co prawda informacji bankowych, ale te mogą zostać stosunkowo łatwo „wydobyte” z różnych stron internetowych za pomocą skradzionych danych logowania.

Co można zrobić w tej sytuacji?

Po pierwsze nie wpadać w panikę. Oprócz tego, niestety, niewiele więcej. Administratorzy portali internetowych powinni zrobić audyt bezpieczeństwa, żeby upewnić się, że ich strona nie była narażona na atak. Jeśli była, konieczne jest poinformowanie o tym użytkowników i poradzenie im w sprawie dalszego procesu postępowania.

W przypadku podobnych wycieków zawsze radzimy to samo. Pamiętajcie, aby używać unikalnych haseł dla różnych serwisów internetowych. Dobra alternatywą jest też korzystanie z menedżerów haseł, które pomogą nam w zarządzaniu wieloma zabezpieczeniami jednocześnie.

Będziemy czekali na aktualizację sytuacji i nowe fakty. Na pewno o nich napiszemy.

Źródło: Hold Security, New York Times

Zobacz także:

Czy antywirus może być niebezpieczny? Specjaliści twierdzą, że tak!

Dziura bezpieczeństwa w Instagramie, użytkownicy narażeni na ataki

Obserwuj @PawelKanski na Twitterze

Jak zatrzymać autoodtwarzanie filmów na stronie Facebooka

Facebook to jeden z najpopularniejszych serwisów społecznościowych na świecie, który również w Polsce ma rzeszę użytkowników. Twórcy Facebooka nieustannie wprowadzają zmiany, które mają poprawić jego działanie i być z pożytkiem dla użytkowników, przynajmniej teoretycznie. Jedną z takich zmian jest wprowadzone ostatnio w Polsce autoodtwarzanie filmów na stronie Facebooka.

Funkcja ta sprawia, że filmiki, które pojawiają się na naszej ścianie, są automatycznie uruchamianie. Szczęśliwie dźwięk w nich jest domyślnie wyciszony, niemniej jednak może to być dość irytujące. Jeżeli nie masz więc ochoty, by Facebook autoodtwarzał filmy w twoim feedzie, to jest sposób na wyłączenie tej funkcji.

1. Przejdź do ustawień Facebooka

By móc wyłączyć autoodtwarzanie filmów na Facebooku, należy przejść do jego ustawień. Znajdziesz je pod ikonką trójkąta w prawym górnym rogu. Kliknij ją i wybierz z listy Ustawienia.


2. Wejdź w zakładkę Filmy

W ustawieniach Facebooka możesz kontrolować wiele aspektów swojego konta. Poczynając od bezpieczeństwa, przez prywatność postów, po oś czasu czy aplikacje. Stąd możesz również zarządzać filmikami pojawiającymi się na twojej ścianie. Wystarczy, że uruchomisz zakładkę Filmy.


3. Wyłącz automatyczne odtwarzanie filmów

W karcie Ustawienia filmów znajdziesz tylko jedną funkcję: Automatyczne odtwarzanie filmów. Wystarczy kliknąć guzik znajdujący się po prawej stronie opisu i zmienić go z „wł” na „wył”.

Autoodwarzanie filmów na Facebooku nie dotyczy tylko serwisu online, ale również aplikacji na Androida oraz iOS-a. Jeżeli chcesz wyłączyć tę funkcję także na swoim mobilnym Facebooku, to zachęcam do przeczytania naszego poradnika: Jak zatrzymać autoodtwarzanie filmów w aplikacji Facebooka?

Zobacz także:

Jak włączyć dwustopniową weryfikację na Facebooku i czy warto to zrobić?
Facebook – wszystko, co chcielibyście wiedzieć


    Emotikony na Facebook: czy znasz je wszystkie?

    Na Facebooku możemy się komunikować nie tylko za pomocą słów, ale też poprzez używanie popularnych emotikon oraz emoji, czyli kolorowych obrazków stworzonych w Japonii. Dodatkowo na czacie Facebooka dostępne są jeszcze naklejki. Prezentujemy je wszystkie i objaśniamy, co znaczą.

    Lista emotikon i emoji na Facebooku

    Oto cała lista emotikon. Każdy z nich można skopiować i wkleić na Facebooka do wiadomości. Jeśli widzisz tylko kwadrat nie martw się, po wysłaniu będzie on prawidłowo wyświetlony jako emotikona.Istnieje jeszcze więcej emoji, ale ich poprawne wyświetlanie zależy już od telefonu i przeglądarki.

    Więcej emotikon na Facebooku dzięki ASCII

    Innym sposobem, aby dodać więcej obrazków do Facebooka, jest tworzenie własnych emotikon na bazie ASCII. Możemy je sami wymyślać lub wycinać najpopularniejsze kreacje innych, które są dostępne w sieci.

    Kilka ciekawych przykładów podajemy poniżej:

    Twarze: ๏̯͡๏ ٩(●̮̮̃•̃)۶ ٩(-̮̮̃-̃)۶ ٩(͡๏̯͡๏)۶ ٩(-̮̮̃•̃)۶ ٩(×̯×)۶ (●̮̮̃•̃) (•̪●) ಠ_ಠ ಥ_ಥ

    Symbole: ☮ ♩♪♫♬ ☎ ★ ☯ ☀ ☻☺☹ ♨ ♥ ☁ ☂ ♀ ♂ ☝☞☟

    Chcesz więcej? Wpisz w google „ASCII art”, aby znaleźć inspirację i odpowiednie obrazy.

    Naklejki!

    Facebook oferuje również naklejki. To duże animowane rysunki podzielone na różne kolekcje i podobne do tych, jakie posiada komunikator LINE.

    Pełną listę naklejek zobaczycie tutaj. Wybór niewerbalnych sposobów komunikacji na Facebooku nie jest łatwy, ale każdy znajdzie coś dla siebie!

    Korzystacie z emotikon na Facebooku?

    Aktualizacja artykułu z dnia 6 listopada 2013 roku

    Zobacz także:

    Bolt – nowa aplikacja od Instagrama

    Twórcy Instagrama stworzyli nową aplikację na Androida i iOS-a – Bolt. To kolejna próba podjęcia walki o użytkowników Snapchata, który króluje wśród komunikatorów opartych o „autodestrukcyjne” wiadomości.

    Jak działa Bolt? W banalnie prosty sposób! Na głównym ekranie będziemy widzieć ikony naszych znajomych. Przypominają one tzw. chatheads z aplikacji Facebook Messenger na Androida. Aby wysłać danemu kontaktowi zdjęcie, wystarczy dotknąć jego zdjęcie lub przytrzymać, jeśli mamy zamiar wysłać wideo. Fotografii ani filmów nie można wysyłać do większej ilości osób, co sprawia, że każda wiadomość ma unikalny i nieco intymny charakter.

    Bolt - nowa aplikacja od Instagrama

    Bolt dostępny jest na razie tylko w Nowej Zelandii, Singapurze i RPA. To tzw. soft launch, co oznacza, że prędzej czy później aplikacja trafi do większej liczby krajów, jak tylko skończą się testy na wymienionych rynkach.

    Co ciekawe Facebook, który jest właścicielem Instagrama, ma swoją własną aplikację podobną w zasadach działania do Bolt. To Slingshot, który jednak do tej pory nie zdobył chyba należytej popularności. Czy nowa aplikacja do Instagrama będzie miała więcej szczęścia i zagrozi pozycji Snapchatowi? Osobiście wydaje mi się to co najmniej wątpliwe, ale jak będzie, zobaczymy w niedalekiej przyszłości.

    Źródło: The Verge

    Zobacz także:

    Facebook usuwa opcję czatowania ze swojej aplikacji

    Facebook Messenger debiutuje na tabletach iPad

    Obserwuj @PawelKanski na Twitterze


    Dziura bezpieczeństwa w Instagramie, użytkownicy narażeni na ataki

    Odkryto poważna lukę bezpieczeństwa w aplikacji Instagram. Wykorzystując ją, przestępcy mogą przechwycić niektóre z danych użytkownika. Problem polega na tym, że aplikacja używa nieszyfrowanych połączeń. Oznacza to, że hackerzy mogą przechwycić Wasze dane.

    Nieszyfrowane połączenia są furtką dla przestępców, którzy mogą przejrzeć dane znajdujące się w plikach cookies użytkowników, ich prywatne zdjęcia i dane logowania. W oczywisty sposób może to zaszkodzić osobom korzystającym z aplikacji i ułatwić atak także na ich konta w innych portalach i usługach, których używają.

    Okazuje się, że sytuacja ta znana jest twórcom aplikacji od 2012 roku. Problem polega na tym, że Instagram częściowo korzysta z protokołu HTTP, który nie jest tak bezpieczny, jak jego szyfrowany odpowiednik HTTPS. Twórcy aplikacji zdają sobie z tego sprawę, ale na razie nie planują wprowadzić żadnego rozwiązania, by zapobiec ewentualnym problemom i włamaniom na konta użytkowników społeczności.

    To naprawdę dziwne podejście pracowników Facebooka, którzy są właścicielami Instagrama. W chwili obecnej bezpieczniej jest korzystać z internetowej, mobilnej wersji portalu Instagram, który w całości korzysta z szyfrowanych połączeń. Jeśli jednak wolicie zostać przy programie na Androida czy iOS-a, pamiętajcie, że korzystanie z publicznych sieci Wi-Fi wiążę się z większym ryzykiem niż używanie internetu w komórkach.

    Źródło: Mazin Ahmed, The Hacker News

    Zobacz także:

    Facebook usuwa opcję czatowana ze swojej aplikacji

    Internet Explorer najniebezpieczniejszą przeglądarką

    Obserwuj @PawelKanski na Twitterze

    Facebook usuwa opcję czatowania ze swojej aplikacji

    Facebook ostatecznie usuwa możliwość czatowania ze swojej głównej aplikacji. Oznacza to, że jeśli chcecie korzystać z opcji rozmawiania ze swoimi znajomymi z portalu, musicie pobrać Facebook Messengera. O zmianie tej wiadomo było już od dawna, a użytkownicy Androida już od kilku miesięcy zmuszeni są do korzystania z dwóch osobnych aplikacji.

    W programie Facebook wciąż znajdziecie ikonę czatu, ale po jej kliknięciu użytkownik zostanie poproszony o zainstalowanie Facebook Messengera. Jeśli ma go już w systemie, aplikacja zostanie automatycznie otwarta. Dlaczego Facebook rozdziela te dwie opcje?

    Według oficjalnych informacji ma to pomóc w rozwijaniu Facebook Messengera jako głównego komunikatora osób korzystających z tej sieci społecznościowej. Rozdzielenie Facebooka od czatu powinno też „odchudzić” nieco główną aplikację i, być może, poprawić jej działanie i szybkość.

    Osobiście korzystam z dwóch osobnych aplikacji już od dłuższego czasu i nie jestem do końca do tego rozwiązania przekonany. Tak zwane chatheads, czyli małe okna powiadomienia, które pojawiają się na głównym ekranie Androida, gdy dostaję wiadomość, są raczej irytujące niż pomocne. Często zasłaniają inne ikony i utrudniają nawigację, bo pozostają na wierzchu, nawet gdy np. przeglądam internet. W efekcie i tak je wyłączam, co sprawia, ze są dla mnie zupełnie bezużyteczne. Z drugiej jednak strony trzeba przyznać, że osobna aplikacja Facebook Messengera działa naprawdę szybko i jest łatwa w obsłudze.

    Facebook - chatheads

    Powiązane programy:

    Facebook Messenger na Androida

    Facebook Messenger na iOS-a

    Facebook Messenger na Windows Phone’a

    Zobacz także:

    Facebook Messenger debiutuje na tabletach iPad

    Facebook Messenger pozwala teraz na zapisywanie filmów w pamięci telefonu


    Obserwuj @PawelKanski na Twitterze