Jak pisać inną czcionką w serwisach Facebook, Twitter i YouTube?

Czy wiesz, że możesz pisać na Facebooku, Twitterze lub YouTubie przy użyciu różnych stylów czcionek? Wystarczy jeden prosty trik!

Kiedy piszesz na Facebooku i Twitterze, masz do dyspozycji tylko jedną czcionkę, która jest ustawiona domyślnie. Tekst zawsze wygląda tak samo, nawet nie ma mowy o pogrubieniu i kursywie.

Pisanie innymi stylami czcionek jest możliwe, choć bez polskich znaków. Efekty wyglądają tak:

Chcesz skorzystać z innej czcionki? Wykonaj następujące kroki.

1. Otwórz Unicode Text Converter

Najprostszym sposobem na pisanie w innym stylu na Facebooku czy Twitterze jest skorzystanie z konwertera. Bardzo łatwy w użyciu jest Unicode Text Converter.

2. Wpisz tekst, który chcesz przekonwertować

Otwórz konwerter i wpisz tekst, jaki chcesz udostępnić na swoim profilu. Następnie wciśnij przycisk Show. Należy pamiętać, że nie są dostępne znaki akcentów i inne symbole, w tym polskie znaki.

3. Skopiuj skonwertowany tekst

Zaznacz tekst w takiej wersji, która najbardziej ci się podoba, kliknij prawym przyciskiem myszy i wybierz Kopiuj.

4. Wklej tekst i opublikuj

Przejdź do Facebooka, Twittera lub innej strony internetowej i wklej tekst w polu wpisywania treści. Teraz możesz już go opublikować!

Inna opcja – skorzystaj z BabelPad

BabelPad to darmowa alternatywa dla Notatnika w systemie Windows, która posiada również wsparcie dla Unicode. Znaki, które nie są dostępne na klawiaturze, są widoczne z poziomu tablicy znaków.

Aby uzyskać do nich dostęp, należy w menu wybrać Input > Unicode, a  następnie Tools > Unicode Character Map. Lista znaków jest ogromna i z menu możemy wybrać te, które nas interesują.

Z BabelPad można dostać się do ukrytych elementów Unicode

Konwerter online jest łatwiejszy w użyciu, ale jeśli on zawiedzie, to warto wiedzieć o BabelPad, który może być zainstalowany na komputerze.

Próbowaliście tej sztuczki? Działa?

Zobacz także:

Emotikony na Facebook: czy znasz je wszystkie?

Emotikony w WhatsAppie dla iPhone’a z wykorzystaniem klawiatury Emoji

Pierwsze kroki z Firefox OS: podstawowe aplikacje

FireFox OS to stosunkowo nowy system, ale z odpowiednimi aplikacjami smartfony z system Mozilli nadają się do codziennego użytku.

Podobnie jak większość smartfonów także FireFox wspiera najważniejsze funkcje domyślnie – przeglądanie internetu, e-mail, sms, kontakty – wszystko to jest dostępne od samego początku. W przeciwieństwie do Androida i iOS-a aplikacje te nie są duże. Wszystko jest lekkie i oparte o HTML.

Podpowiadamy, jakie aplikacje zainstalować z FireFox Marketplace. Szukamy też alternatywy dla brakujących gigantów, jak WhatsApp, Dropbox czy Spotify. Dzięki nam dowiesz się, jak wygodnie korzystać z FireFox OS.

Komunikacja

W przeciwieństwie do Androida, iOS-a oraz Windows Phone’a, FireFox OS nie wspiera popularnego WhatsAppa. Istnieje jednak alternatywa. Można korzystać z programów, które są klientami WhatsAppa, ale nie działają dobrze i mają problemy z odbieraniem wiadomości. Dlatego polecamy inny komunikator.

Komunikatory

Line i telegram są nie tylko na FireFox OS, ale znajdziemy je też na iOS-a, Windows Phone’a oraz Androida. To prawdziwa alternatywa dla WhatsAppa, jeśli namówimy na nią naszych znajomych.

Pobierz Telegram dla Firefox OS

Pobierz Line dla Firefox OS

Serwisy społecznościowe

Oprócz komunikatorów, są też klasyczne aplikacje popularnych serwisów społecznościowych. Zarówno Facebook, jak i Twitter posiadają oficjalne aplikacje dla FireFox OS.

Pobierz Facebook dla Firefox OS

Pobierz Twitter dla Firefox OS

Rozrywka

Może FireFox OS nie może konkurować z sztandarowymi smartfonami jak iPhone 6, Htc One M8 czy Samsung Galaxy S5, to jednak jest w stanie świetnie sobie radzić z muzyką i filmem. Dodatkowo sprawnie obsługuje HTML 5 zarówno w grach, jak i w filmach.

Muzyka

Telefony z FireFox OS możemy rozbudować dzięki pamięci microSD. Na urządzenie możemy wgrywać setki naszych ulubionych utworów. Domyślna aplikacja muzyczna odnajdzie je i odpowiednio posortuje, wyświetli też okładki i wszelkie informacje. Wspiera takie formaty jak:MP3, OGA, OGG, M4A, M4B, M4P, M4R, 3GP, MP4, M3U, PLS, OPUS, AMR, WAV, LCKA.

Możemy też skorzystać z muzyki i radia online. W FireFox Marketplace znajdziemy doskoanłe aplikacje SoundCloud oraz Youzeek.

Pobierz Soundcloud dla Firefox OS

Pobierz Youzeek dla Firefox OS

Wideo

FireFox standardowo obsługuje formaty:MP4, MPEG, MPG, OGV, OGX, WEBM, 3GP, 3G2, OGG, M4V. Aplikacja wyszuka wszystkie pliki tego typu na karcie SD lub w pamięci wewnętrznej telefonu.

FireFox OS nie ma oficjalnych aplikacji VOD, ale odtwarza HTML5 bezpośrednio w przeglądarce, nie wspiera jednak Flasha. Wiele filmów znajdziemy w wygodnej oficjalnej aplikacji YouTube dla FireFox OS.

Pobierz YouTube dla Firefox OS

Gry

FireFox OS ma już w sklepie setki kolorowych gier. W tym takie klasyki jak Cut The Rope. To od was zależy, co zainstalujecie dla umilenia czasu. Wśród popularnych gier znajdziemy Penguin Pop, Pacman Canvas, Flappy Birds, 2048 oraz zabawny uFarts.

PobierzCut the Rope dla Firefox OS

Pobierz Penguin Pop dla Firefox OS

Pobierz Pacman Canvas dla Firefox OS

Pobierz Flappy Birds dla Firefox OS

Pobierz 2048 dla Firefox OS

Pobierz uFarts dla Firefox OS

Produktywność i narzędzia

Smarfony są bardzo przydatne, można ich używać do wielu zadań. Dlatego warto polecić kilka ciekawych aplikacji – Nokia Here Maps, Wikipedia, a także Datei-Manager oraz Jolicloud, który obsługuje dropboxa.

Firefox OS: gotowy do użytku

Jak widać FireFox OS jest jeszcze bardzo młodym i nie w pełni rozwiniętym system operacyjnym. Ma jeszcze wiele do nadrobienia względem iOS-a, Androida oraz Windows Phone’a. Ale dzięki bardzo przystępnym cenowo smartfonom i odpowiednim aplikacjom, FireFox OS jest ciekawą alternatywą i nadaje się do codziennego użytkowania.

Zobacz również:

Jak zmienić wyszukiwarkę w przeglądarce Firefox

6 mobilnych przeglądarek na telefon i tablet z Android, które warto wypróbować

Twitter na Androida i iOS-a „sprawdza”, z jakich aplikacji korzystasz

Ciekawa i trochę niepokojąca nowinka od Twittera. Do aplikacji dodano funkcję „app graph”, która skanuje nasze urządzenie w poszukiwaniu zainstalowanych tam aplikacji. Według twórców Twittera ma to „dopasować aplikację do potrzeb użytkownika”. Po przetłumaczeniu na język polski oznacza to, że Twitter chce w ten sposób lepiej adresować reklamy do swoich użytkowników.

Na razie opcja ta nie jest jeszcze aktywna we wszystkich aplikacjach mobilnych, ale wkrótce na pewno będzie. Dzięki niej program lepiej pozna nasze potrzeby i zainteresowania. Wyposażony w taka wiedzę lepiej dopasuje wyświetlane reklamy do naszego profilu.

Co ważne, „app graph” nie prześwietla informacji, jakie przechowują różne aplikacje zainstalowane w systemie. Sprawdza jedynie, jakiego typu programów używamy i do czego one służą. Można się domyślać, że jeśli mamy wiele aplikacji dotyczących podróży, Twitter zaserwuje nam wkrótce reklamy linii lotniczych i hoteli.

Na szczęście jednak można tę opcję wyłączyć. Powinna znajdować się ona w ustawieniach aplikacji, w menu naszego konta. Tam, w zakładce Prywatność, powinna znaleźć się opcja „Tailor Twitter based on my apps” (Dostosuj Twittera na podstawie moich aplikacji).

Źródło: Twitter

Zobacz także:

Tumblr jest najszybciej rozwijającą sie siecią społecznościową

Facebook aktualizuje swoje zasady i regulamin, udostępnia też ciekawy poradnik

Obserwuj @PawelKanski na Twitterze

Twitter pracuje nad dodaniem tematycznych osi czasu dla użytkowników

Jeśli jesteście jednymi z nielicznych użytkowników Twittera w Polsce, pewnie macie podobny problem z tą siecią, co każdy inny fan  „ćwierkania”. Jest nim szum informacyjny i kłopot w oddzieleniu istotnych informacji od tych mniej ważnych. Niestety, na Twitterze wszyscy piszą o wszystkim, co przeszkadza w odbieraniu informacji, które naprawdę nas interesują. Jak się okazuje, w Twitterze zdają sobie z tego sprawę i pracują już nad pewnym rozwiązaniem.

Ma nim być wprowadzenie tematycznych osi czasu dla użytkowników, którzy tweetują na temat różnych dziedzin. Wyobraźcie sobie, że śledzicie na portalu dziennikarza sportowego, którego ulubionymi tematami są piłka nożna i dietetyka. Niestety, ta ostatnia dziedzina niezbyt was interesuje, ale niejako zmuszeni jesteście do czytania wpisów na ten temat. Obecnie nie ma bowiem opcji oddzielenia wiadomości dotyczących sportu, od tych na temat zdrowego odżywania się. Jednak w Twitterze już myślą, jak rozwiązać ten problem.

Jeden z oddanych fanów „ćwierkania”, Yousaf Sekander, podsunął swój pomysł stworzenia oddzielnych osi czasu dla różnych tematów bezpośrednio szefowi Twittera – Dickowi Costolo. Ten odpowiedział, że w firmie myślą na ten temat i chociaż są daleko do wprowadzenia tego pomysłu w życiu, to jest on brany pod uwagę.

Jak wyglądałoby to w praktyce? Możliwe, że każdy użytkownik mógłby mieć kilka osobnych osi czasu, a każda z nich byłaby poświęcona innemu zagadnieniu. Dzięki temu zamiast śledzić cały strumień aktywności użytkownika, można by było subskrybować tylko pewien „wycinek” jego aktywności. Brzmi to naprawdę ciekawie, ale niestety nie wiadomo, czy i kiedy taka zmiana mogłaby się pojawić. Jedyne co można robić w tej sytuacji, to czekać i liczyć na to, że w Twitterze zdecydują się podobne rozwiązanie wdrożyć.

Źródło: Rocketmill

Zobacz także:

Mark Zuckerberg odpowiadał na pytania użytkowników. Dlaczego trzeba instalować Facebook Messengera?

5 najpopularniejszych oszustw na Facebooku według Bitdefender

Obserwuj @PawelKanski na Twitterze

Zdjęcia z systemu Windows 10 prosto na Facebooka lub Twittera

W Windows 10 Technical Preview czeka nas miła niespodzianka. W domyślnym menedżerze plików, czyli Eksploratorze Windows, pojawił się przycisk Share („podziel się”). Dzięki niemu łatwiej będzie można wrzucić zdjęcia z dysku komputera bezpośrednio do jednej z wielu aplikacji – np. na Twittera czy Facebooka.

To małe usprawnienie przyda się nam wszystkim, szczególnie gdy będziemy chcieli dodać na portal społecznościowy kilka zdjęć jednocześnie. W systemie Windows 10 zamiast otwierać i logować się na stronie internetowej Facebooka, a następnie dodawać ręcznie zdjęcia, będzie można je po prostu zaznaczyć z poziomu widoku folderu i wykorzystać wspomniany przycisk Share. Jednak by tego dokonać, trzeba będzie mieć zainstalowaną aplikację Facebooka dla Windows 10.

Takie ułatwienie przypomina dodawanie zdjęć np. w systemie Android, gdzie wystarczy zaznaczyć grafiki, wybrać docelową aplikację i współdzielić je za pomocą jednego przycisku.

Windows 10 Technical Preview to wczesna wersja systemu Windows, która została wydana 30 września. Można ją pobrać za darmo: Windows 10 Technical Preview.

Źródło: Blog Windows

Zobacz także:

Ukryte centrum powiadomień w Windows 10 Technical Preview

Windows 7 można zaktualizować bezpośrednio do wersji Windows 10 Technical Preview

Obserwuj @PawelKanski na Twitterze

Ello: moje miejszane odczucia odnośnie antyFacebooka

W ostatnim czasie przetestowałam nową sieć społecznościową, o której wszyscy tyle mówią. Czy jest ona warta uwagi, czy to tylko chwilowa moda?

„Właściciele sieci społecznościowych to reklamodawcy”, „Jesteś kupowanym i sprzedawanym produktem”… Te cytaty pochodzą z manifestu Ello, nowej sieci społecznościowej, która reklamuje się jako antyteza Facebooka, i właśnie zyskuje sobie pierwszych użytkowników.

Idea Ello jest całkiem niezła i stanowi miłą alternatywę dla pozostałych sieci społecznościowych, które co prawda oferują duże możliwości, ale za zbyt wygórowaną cenę. Wychodzi na to, że za przyjemność korzystania z platform społecznościowych „sprzedajemy” swoje dane, każdy nasz „lajk” jest śledzony, a do tego nieustannie narzucają nam się reklamy. Przypomina to trochę przysłowiowe sprzedawanie duszy.

Pytanie tylko, czy jesteśmy gotowi oddać teraz wszystko, co tyle nas kosztowało? Czy nowa platforma Ello ma szansę wyprzeć inne sieci społecznościowe? Moja cierpliwość została nagrodzona i w końcu kilka dni temu otrzymałam zaproszenie, zarejestrowałam się i rozpoczęłam przygodę z Ello. Oto moje pierwsze wrażenia.

Faktyczna deklaracja czy jedynie wabik?

Czysta tablica

Kiedy pierwszy raz odwiedzasz Ello, widzisz pustą tablicę… dosłownie. Dla mnie, człowieka lubiącego kolory, ładny design, wygląda to nieco ponuro, szczególnie że na tej samej stronie jest mowa o “ładnym, darmowym i prostym portalu społecznościowym“.

Być może wielu ludziom taki wygląd Ello wyda się “ładny”. Ale co nam po tym, jeśli strona jest bezużyteczna?

Po paru momentach zorientujesz się, że możesz zrobić bardzo niewiele, a konkretnie to publikować wiadomości tekstowe i obrazki. Dzielenie się linkami, podstawa w każdym szanującym się portalu społecznościowym, zostało sprowadzone do zwykłego tekstu, bez podglądu.

Nie ma ani śladu po możliwości tworzenia grup, wydarzeń, ani innych użytecznych narzędziach, które zbliżają do siebie użytkowników o podobnych zainteresowaniach.

Nie, Ello nie jest zabawne

Gdzie są moi przyjaciele?

Drugi problem: Ello nie przypomina mi Tumblr’a (bardzo graficzny blog społecznościowy) – a raczej przypominałoby, gdyby Tumblr był pustynią. Jak sama nazwa wskazuje, ma to być “sieć społecznościowa”, ale gdzie są wszyscy ludzie?

Jestem przyzwyczajona do funkcji importowania kontaktów, więc uderzył mnie całkowity jej brak. Rozumiem obsesję na punkcie prywatności i brak możliwości połączenia się z kontem Google, ale czy takie działanie w sieci społecznościowej ma sens?

Co więc zrobiłam? Otóż musiałam po kolei pytać wszystkich moich znajomych, czy posiadają konto na Ello. Z takim systemem trudno jest stworzyć sieć przyjaciół. Co więcej, prymitywny system wyszukiwania wcale nie pomaga poznawać nowych ludzi.

Jeśli nie znasz nazwy użytkownika, pojawia się problem

Kiedy mam już znajomych, nie mam co z nimi robić

Ello nie uwzględnia prywatnych informacji, ani możliwości jakiejkolwiek interakcji z Twoimi kontaktami.  Oprócz tego jedynie, że można o nich „wspomnieć” na wzór Twittera. A jakby tego jeszcze było mało, jedyne notyfikacje jakie otrzymujesz to przez e-maila, często z nawet dwugodzinnym opóźnieniem.

Rozumiem, że wiele funkcji zostanie dopiero wprowadzonych, jednak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że twórcy Ello powinni się wstrzymać, aż wszystko będzie gotowe, zamiast oferować dostęp do tak ograniczonych opcji.

Dodanie niektórych, nawet dość podstawowych funkcji, wiele by pomogło. Tymczasem jednak nic się w tym kierunku nie dzieje.

Podstawowe ulepszenia, które należałoby wdrożyć jak najszybciej

Stary pomysł ze świetną kampanią marketingową

Jeśli chcesz uciec od Facebooka masz do tego pełne prawo. W dzisiejszych czasach istnieje mnóstwo sposobów kontaktowania się z ludźmi, a jednym z najlepszych (i moim ulubionym) są sieci społecznościowe.

Powyższe zdanie nie do końca odnosi się do Ello, które wcale nie czyni wiele, aby pomóc poznawać nowych ludzi, ani też utrzymywać kontakt z tymi, których już znasz.

Jakby tego było mało, wprawdzie Ello nie sprzedaje twoich danych zewnętrznym firmom, ale za to pozwala zarejestrowanym użytkownikom oglądać każdy profil jak publiczny – wystarczy znać nazwę użytkownika i już można szpiegować. Wprawdzie nie każdy wykorzystuje swoje imię i nazwisko jako nazwę użytkownika, ani też nie pisze o całym swoim życiu, ale czy tak powinna wyglądać prywatność w sieci społecznościowej? Moim zdaniem nie.

W sieci społecznościowej szukam pełnego doświadczenia, możliwości przekazania moich myśli, a przede wszystkim tego, że mogę decydować, kto ogląda mój profil.

Wszystkie te powody wskazują na to, że Ello nie jest alternatywą dla popularnych portali społecznościowych. Wprawdzie grono użytkowników powiększa się o 40 000 na godzinę, ale ilu z nich pozostanie tu na dłużej?

Jeśli podobał Ci się ten artykuł, warto przeczytać również:

Dlaczego Facebooka interesują nieopublikowane statusy?

Jak chronić swoją prywatność na Facebooku?

Co zrobić, aby Facebookowy News Feed nie serwował Ci bzdur

Uprawnienia Facebook Messengera. O co tu chodzi?

Facebook zmusza do migracji użytkowników czata z natywnej aplikacji do Facebook Messengera. To doprowadziło do niemałego zamieszania w internecie. Wiele osób narzeka na zmiany, jeszcze inni poruszają kwestię uprawnień, jakich aplikacja domaga się na Androidzie. Nagrywanie audio,wideo, dostęp do zdjęć, możliwość dzwonienia bez zgody do naszych kontaktów czy modyfikowanie zawartości pamięci USB. To wszystko, na co musimy się zgodzić, chcąc używać Facebook Messengera. Czy rzeczywiście jest to powód do bojkotu aplikacji?

Zanim zaczniemy szaleć i porzucać Facebooka raz na zawsze, należy wiedzieć, że nadanie tych uprawnień brzmi gorzej niż jest w rzeczywistości. Tak naprawdę Facebook Messenger żąda tych samych uprawnień, co wiele innych aplikacji na Androidzie. Nie jest to więc ani niespotykane, ani niebezpieczne. Przyjrzyjmy się im i sami przekonacie się, że rzeczywiście nie ma powodów do zmartwień.

Jeden z wielu

Facebook Messenger nie jest osamotniony. Większość popularnych aplikacji na Androida żąda dokładnie takich samych uprawnień jak ten komunikator. Oto kilka najbardziej popularnych aplikacji oraz kilka niebezpiecznie brzmiących uprawnień.

Facebook

Sama aplikacja Facebooka ma wiele takich samych uprawnień jak Messenger, a nawet więcej. W dodatku ze względu na to, że Messenger został wyodrębniony, to część rzeczy została wyeliminowana z tej listy, ale wcześniej i tak były obecne. W tej chwili Facebook ma m.in. następujące uprawnienia:

facebook icon– bezpośrednie dzwonienie na numery telefonów,

– robienie zdjęć, nagrywanie wideo i audio,

– modyfikacja lub usuwanie zawartości pamięci USB,

– dostęp do wiadomości SMS.

WhatsApp

WhatsApp posiada następujące uprawnienia:

– bezpośrednie dzwonienie na numery telefonów,

– robienie zdjęć, nagrywanie wideo i audio,

– modyfikacja ustawień systemowych,

– kontrola wibracji.

Instagram

Uprawnienia Instagrama to m.in.:

Instagram icon– odnajdywanie kont na urządzeniu,

– robienie zdjęć, nagrywanie wideo i audio,

– modyfikacja lub usuwanie zawartości pamięci USB,

– dostęp do lokalizacji.

Twitter

Twitter zyskał wiele nowych funkcji w ostatnim czasie związanych ze zdjęciami i prywatnymi wiadomościami, dlatego wymaga dostępu do:

twitter icon– odnajdywania kont na urządzeniu (a także dodawania i usuwania ich),

– modyfikacji lub usuwania zawartości pamięci USB,

– lokalizacji,

– kontroli wibracji.

Skype

Skype, czyli popularny głosowy komunikator wymaga następujących uprawnień:

Skype icon– bezpośrednie dzwonienie na numery telefonów,

– robienie zdjęć, nagrywanie wideo i audio,

– zmiany ustawień dźwiękowych,

– komunikacja z innymi aplikacjami,

– modyfikacja ustawień systemowych.

O co chodzi?

To prawda. Wiele z tych uprawnień brzmi przerażająco, ale jeśli zastanowimy się, o co tak naprawdę chodzi, to wcale nie będzie tak źle, jak pierwotnie myśleliśmy.

Bezpośrednie dzwonienie na numery telefonów. Nie oznacza to, że aplikacja sama będzie dzwoniła bez naszej zgody. Dzięki tej opcji program może dzwonić do naszych znajomych wtedy, gdy będziemy tego potrzebować, bez przechodzenia do natywnej aplikacji telefonu. Możemy wtedy zadzwonić do znajomych, korzystając z Wi-Fi lub bezpośrednio przez sieć komórkową.

Dostęp do wiadomości SMS. Podobnie jak powyżej. Ta opcja umożliwia wysyłanie SMS-ów do znajomych bezpośrednio z aplikacji, na przykład Facebook Messengera.

Modyfikacja lub usuwanie zawartości pamięci USB. Facebook nie będzie usuwał zdjęć, które mamy w telefonie. Opcja ta jest niezbędna do otrzymywania zdjęć od naszych znajomych. Te muszą być tymczasowo zapisane w pamięci cache naszego telefonu podobnie jak inne obrazki, które ładują się w trakcie przeglądania Facebooka. Ponadto opcja ta pozwala nam na wysyłanie zdjęć także z naszej systemowej galerii.

Dostęp do lokalizacji. Ta opcja zależy przede wszystkim od nas i od tego, jak chcemy ją wykorzystać. Dzięki niej możemy podzielić się ze znajomymi swoim położeniem (ale wcale nie musimy tego robić).

Robienie zdjęć, nagrywanie wideo i audio. To standardowe uprawnienie, dzięki któremu możemy robić, a następnie wysyłać zdjęcia, filmy i notatki głosowe.

Odnajdywanie kont na urządzeniu. Wiele aplikacji jest ze sobą połączonych i korzystamy z jednego konta, aby się w nich zalogować. To uprawnienie pozwala zapamiętywać nasze konta i automatycznie logować się do tych aplikacji, które korzystają z konta Facebooka czy Twittera.

Modyfikacja ustawień systemowych. Niezbędne, aby aplikacja funkcjonowała poprawnie dzięki dostępowi do ustawień głośności, GPS-u czy Wi-Fi. Dzięki temu na przykład nie musimy ręcznie włączać i wyłączać Wi-Fi, gdy chcemy, aby aplikacja działała, wyłącznie wykorzystując sieć bezprzewodową.

Zmiany ustawień dźwiękowych. Uprawnienie to daje dostęp do opcji dźwięku w trakcie nagrywania wiadomości głosowych lub rozmów.

Komunikacja z innymi aplikacjami. Dzięki temu uprawnieniu aplikacja może wyświetlać swoje okienka w innych programach. Tak jak Facebook wyświetla swoje ikony czatu w innych aplikacjach, a Skype wyświetla przychodzącą rozmowę w trakcie używania innych aplikacji.

Kontrola wibracji. To uprawnienie nie spowoduje, że nasz telefon będzie stale wibrował. Dzięki tej opcji aplikacje zyskują możliwość do utworzenia swoich własnych typów wibracji.

Jak widać, standardowe uprawnienia do korzystania z komunikatora lub aplikacji do obsługi serwisu społecznościowego wcale nie są tak straszne. Za to, że myślimy inaczej, odpowiada Google.

Google ma władzę nad nazewnictwem

Google kontroluje nazewnictwo uprawnień. Jak zauważyli przedstawiciele Facebooka: „Prawie wszystkie aplikacje muszą korzystać z pewnych uprawnień do prawidłowego działania na urządzeniach z Androidem. Dzięki temu wybrane funkcje działają, ale to wcale nie odzwierciedla tego, co w rzeczywistości robi dana aplikacja”.

Tak więc bezpośrednie dzwonienie na numery telefonów wcale nie oznacza, że aplikacja losowo odnajduje osoby w naszych kontaktach i do nich dzwoni.

Dlaczego użytkownicy iOS-a nie mają takiego problemu?

W urządzeniach Apple uprawnienia są bardziej doraźne. Dopiero po instalacji aplikacji i rozpoczęciu korzystania z niej pojawia się powiadomienie o zgodzie na konkretną funkcję, co można zaakceptować lub nie. W Google natomiast akceptujemy lub odrzucamy wszystkie uprawnienia jeszcze przed instalacją. Wiemy więc, na co się piszemy.

Nie martw się (chyba, że masz do tego powody)

Korzystając z zaufanych aplikacji, dostęp do uprawnień nie powinien powodować zmartwień. Problem rodzi się, gdy pobieramy złośliwe aplikacje, które rzeczywiście próbują dobrać się do naszych danych na telefonie. Plusem całego zamieszania związanego z Facebook Messengerem jest to, że może część użytkowników zacznie czytać, na co zezwala aplikacja, zamiast ślepo przystawać na proponowane warunki.

Bojkotowanie Facebooka, Instagrama czy WhatsAppa raczej nie ma większego sensu. Lepiej korzystać z nich i cieszyć się możliwością rozmowy ze znajomymi. I pamiętajcie, że zmiany nie zawsze muszą być złe.

Pobierz Facebook Messenger dla iOS-a | Androida | Blackberry | Windows Phone’a.

Zobacz także:

Facebook messenger: jak przypiąć czat grupowy do ekranu głównego Androida?

WhatsApp vs. Facebook Messenger: którego z nich używać?

Facebook, Twitter, Foursquare (Swarm): nie dziel się tymi informacjami

Niektóre informacje nigdy nie powinny zostać opublikowane w serwisach społecznościowych. Oto kilka przykładów, jakich danych nie powinniśmy ujawniać na Facebooku, Twitterze, czy Foursquarze (Swarmie).

Przyzwyczailiśmy się do dzielenia się naszymi przeżyciami w serwisach społecznościowych. Często nie zwracamy uwagi na prywatność naszych wiadomości i udostępnimy je publicznie. Zdarza się też nie panować nam nad listą znajomych, zapominając, kogo i dlaczego tak naprawdę zaprosiliśmy (lub od kogo przyjęliśmy takowe zaproszenie). Dlatego zawsze warto uważać na to, co publikujemy w sieci, nawet jeśli wysyłamy tę wiadomość do wąskiego grona znajomych. Jest to szczególnie ważne w przypadku Twittera, gdzie wszystko jest jawne, lub Foursqare’a (a w zasadzie już Swarma), gdzie podajemy naszą lokalizację.

Poniżej prezentujemy 4 przykład publikowania informacji, których z pewnością nie należy robić na Facebooku, Twitterze i Foursquarze (Swarmie).

„Czas na dwa miesiące wakacji marzeń w Indonezji”

Kiedy wyjeżdżamy na wakacje, zastanówmy się, czy chcemy o tym wszystkich poinformować. Publiczny tweet z udostępnieniem lokalizacji naszego mieszkania raczej nie jest najlepszym sposobem na taką formę „autoreklamy”. Informacja o pustym domu może kusić i być łatwym łupem dla złodziei.

W przeszłości takie serwisy jak PleaseRobMe.com próbowały zwrócić uwagę opinii publicznej na temat publikowania tego rodzaju informacji.

Nie wrzucaj też zdjęć z plaży, gdy jesteś na zwolnieniu chorobowym. To raczej nie przypadnie do gustu twoim kolegom z biura, a tym bardziej szefowi.

Strzeż się tendencyjnych treści

Wakacje szkolne przedłużone o dwa tygodnie, Premier podaje się do dymisji, Sekstaśma Miley Cyrus czy naga Britney Spears? To tylko wiele przykładów linków i filmików, które możesz znaleźć na swoim twitterze lub facebooku.

Pod żadnym pozorem nie klikajcie tych wiadomości. Te fikcyjne informacje niczym wirus rozsiewają się po sieci. Trafiają one do naszych znajomych, którzy skuszeni atrakcyjnym tytułem dali się nabrać i kliknęli. Tym samym taka informacja automatycznie zaśmieca prywatny profil nieświadomych użytkowników. Nie dajcie się więc nabrać.

Uważajcie na to, co klikacie. Tego typu linki mogą sprowadzić się do tego, że ktoś będzie chciał przejąć kontrolę nad naszym kontem na Facebooku lub Twitterze i rozsiewać takie wiadomości dalej.

Nie zdradzaj poufnych informacji

Podpisaliście klauzule poufności w pracy, w szkole lub w jakiejś innej sytuacji? To zapewne w waszej umowie zawarte są informacje, że nie wolno wam publikować żadnych szczegółów ani jakichkolwiek innych informacji związanych z daną firmą czy instytucją. Szczególnie tych obraźliwych.

Opublikowanie takich treści może nieść ze sobą poważne konsekwencje w tym nawet wyrzucenie z pracy lub szkoły, a także nałożenie dotkliwych kar finansowych. Pewna rodzina musiała zapłacić 80 tys. dolarów, ponieważ córka opublikowała niepochlebny post na facebooku o swojej prywatnej szkole, a to naruszało podpisaną wcześniej umowę.

Nie wrzucaj zdjęć swojej karty kredytowej ani dowodu osobistego

Wśród osiemnastolatków panuje moda na publikowanie na Twitterze, Facebooku i Instagramie zdjęć świeżo otrzymanych dowodów osobistych. Nie jest to dobry pomysł, ponieważ dane, które można z nich odczytać, mogą zostać wykorzystane chociażby do podpisania umowy na kredyt czy pożyczkę.

Podobnie jest z kartami płatniczymi. Niektórzy nierozmyślnie publikują zdjęcia swoich kart nawet z obu stron! Łatwo jest wtedy taką kartę wykorzystać do transakcji w internecie. Nie zdziwcie się, gdy po publikacji takiego zdjęcia wasze konto będzie puste.

Nie dajcie się nabrać, zadbajcie o swoją prywatność. W rozsądny sposób korzystajcie z serwisów społecznościowych takich jak Facebook, Twitter, Foursquare czy Instagram. W sieci nic nie ginie i łatwo jest narobić sobie kłopotu.

Troszczysz się o prywatność? Przeczytaj nasz poradnik jak o nią zadbać na Facebooku!

Zobacz także:

Bezpieczeństwo w chmurze – 4 wskazówki, jak dbać o prywatność udostępnianych plików

Jakiego menadżera haseł wybrać? Porównanie LastPass, 1 Password oraz Dashlane


19 porad, jak bezpiecznie korzystać z Twittera

Jak uniknąć niebezpieczeństw na Twitterze? Oto 19 wskazówek, które pomogą ci twittować ze spokojną głową.

Twitter to wirtualne miejsce publiczne, gdzie poruszane są i dyskutowane wszelkiego rodzaju tematy. Dlatego też portal ten charakteryzuje się dużo większą otwartością i dużo mniejszą ilością filtrów oraz barier w stosunku do innych sieci społecznościowych. Każdy może śledzić twoje publikacje, podobnie jak ty możesz śledzić, kogo chcesz. Ograniczeń jako takich Twitter posiada bardzo niewiele.

Oczywiście jest i druga strona medalu. Ze wszystkich portali społecznościowych to właśnie Twitter stanowi największe zagrożenie dla twojej prywatności i bezpieczeństwa twoich danych. Ale czy na pewno musisz płacić taką cenę? Przeczytaj poniższe wskazówki i ciesz się Twitterem bez przeszkód!

Sprawdź, dokąd prowadzą podejrzane linki

Wiele wiadomości na Twitterze zawiera skrócone linki. Czasami prowadzą one do niebezpiecznych miejsc, takich jak fałszywe formularze lub wirusy, które są następnie pobierane przez twoją przeglądarkę. Klikanie w nieznane linki jest jedną z głównych przyczyn infekowania złośliwym oprogramowaniem przez portale społecznościowe, dlatego stanowczo radzę powstrzymać się od otwierania czegokolwiek, co choć w najmniejszym stopniu wzbudza twoje podejrzenia.

Najprostszym sposobem na sprawdzenie, co kryje się pod skróconym linkiem, jest skorzystanie z rozszerzenia do przeglądarki, które zdejmie z ciebie ten nieprzyjemny obowiązek osobistej weryfikacji podejrzanego linka. Do najlepszych należą Unshort.me (Chrome) i Unshorten.It! (Firefox). Można również użyć w tym celu AVG LinkScanner.

Stosuj na Twitterze silne i unikatowe hasło

Używanie tego samego hasła dla licznych usług jest chyba najgorszą zbrodnią, jaką można popełnić na swoim własnym bezpieczeństwie. Ponadto, jeśli twoje hasło wpadnie w ręce hakera, możesz mieć pewność, że pierwszą rzeczą, jaką zrobi, będzie wypróbowanie go na innych portalach. Dlatego też musisz się upewnić, że twoje hasło na Twitterze jest unikatowe i silne. Jeśli cechuje cię wybitne lenistwo, skorzystaj w tym celu z menedżera haseł i zwiększ swoje bezpieczeństwo.
Nie dziel się swoim kontem. Dzielenie się swoim kontem z innymi ludźmi może wydawać się kuszące i zabawne, ale jeśli posiadasz podstawowy szacunek dla prywatności swoich danych, nigdy nie dziel się dostępem do nich z osobami, o których nie możesz powiedzieć, że są absolutnie zaufane. Im więcej osób posiada dostęp do twojego konta, tym w większych opałach jesteś.

Uruchom dwustopniową weryfikację na twoim telefonie

Dwustopniowa weryfikacja polega na wprowadzeniu kodu, który przychodzi na twój telefon zawsze, gdy chcesz się zalogować na swoje konto na nowym komputerze lub telefonie. Mechanizm ten chroni przed osobami niepożądanymi, które będą bezsilne nawet, jeśli wejdą w posiadanie twojego hasła dostępu. Aby włączyć dwustopniową weryfikację na Twitterze, kliknij tutaj.

Aktywuj opcję pytania o osobiste dane podczas zmiany hasła

Kolejnym dobrym pomysłem jest zaznaczenie opcji, aby w przypadku zmiany hasła Twitter zadawał osobiste pytania. Jeśli zaznaczysz taką opcję w zakładce Security and privacy, przy zmianie hasła Twitter poprosi o twój e-mail i numer telefonu. Jest to dużo bezpieczniejsze rozwiązanie niż tylko prośba o podanie nazwy użytkownika.

Usuń nieznane aplikacje ze swojego konta na Twitterze

Aplikacji nie brakuje – taka, która ci mówi, kto cię przestał śledzić, aplikacja do zdjęć, aplikacja do czatowania… Coraz więcej takich programów wymaga dostępu do twoich danych na Twitterze i niestety zbyt często lekką ręką udzielamy zgodę na ich uprawnienia. Jaki jest tego skutek? Jeśli złośliwa aplikacja wślizgnie się między te autoryzowane, twoje dane znajdą się w poważnym niebezpieczeństwie.

Dlatego też regularnie przeglądaj listę swoich aplikacji i usuwaj te, których nie używasz lub nie pamiętasz, skąd się wzięły. Możesz to zrobić w menu Settings, zakładce Apps. Kliknij opcję Revoke Access, a aplikacja zostanie natychmiast wyłączona. Jeśli się pomylisz, wystarczy kliknąć ponownie.

Zwracaj uwagę na to, co się dzieje na twoim koncie

Wiele rzeczy może wskazywać na problemy z bezpieczeństwem na twoim koncie. Niektóre z nich to sytuacje, w których dowiadujesz się, że z twojego konta zostały wysłane wiadomości do obcych ludzi; otrzymujesz odpowiedzi na tweety, których nie wysyłałeś; zaczynasz lub przestajesz śledzić użytkowników, mimo że nie podejmowałeś takiej decyzji; otrzymujesz powiadomienia o problemach z bezpieczeństwem; zauważasz, że wygląd twojego konta uległ zmianie, mimo że nie masz z tym nic wspólnego.

Jeśli zaczną się pojawiać, to natychmiast cofnij autoryzację nieznanych ci aplikacji (krok wyżej) i bezwzględnie zmień hasło dostępu do konta. Również zapoznaj się z instrukcjami na temat tego, jak postępować, gdy ktoś ukradnie twoje hasło.

Nie odpowiadaj na e-maile, które pytają Cię o hasło

Uważaj, aby nie dać się zwariować panice wywołanej kradzieżami haseł na Twitterze. Może się okazać, że otrzymasz e-maila, który wygląda, jakby został wysłany przez portal Twitter i w którym znajdziesz prośbę o podanie bieżącego hasła i wpisanie go w jakiś formularz. Zignoruj to! A mówiąc dosadniej, uważaj na wszystkie podejrzane e-maile. Jeśli wcześniej nie prosiłeś o nic, nie klikaj w wiadomości, które znalazły się na twojej skrzynce z niejasnych powodów.

Pobieraj posty i twórz ich kopie zapasowe

Wyobraź sobie, że ktoś wtargnął na twoje konto i je zamknął lub że uprawniłeś aplikację, która usunęła połowę twoich postów. Katastrofa! Na szczęście możesz pobrać kompletną kopię swojego konta (menu Account). Kiedy plik będzie gotowy, otrzymasz e-mail z linkiem do pobrania.

Blokuj tych, którzy cię gnębią lub obrażają

Twoja uwaga jest zbyt cenna, by poświęcać ją anonimowym trollom. Dlatego na Twitterze możesz zablokować każdego i o każdej porze. Kiedy to zrobisz, wymiana postów z intruzem zniknie z twojego konta, a w dodatku nie będzie on mógł wysyłać ci wiadomości lub oznaczać się na twoim profilu.

Chroń się przed odnalezieniem po adresie e-mail

Twój adres e-mail to zupełnie inna bajka, która wcale nie musi się łączyć z Twitterem. Jeśli odznaczysz poniższe pole, nikt nie będzie mógł cię wyszukać za pomocą twojego e-maila. Jest to znakomita opcja, jeśli chcesz na przykład, aby twój anonimowy profil nie padł ofiarą ludzi, ze powodu których chcesz być anonimowy.

Wyłącz opcję oznaczania cię w postach

Jeśli spotykają cie sytuacje, gdy ktoś bez twojej zgody oznacza cię w postach, zapewne jest to dla ciebie źródło solidnej frustracji. Jeśli nie zgadzasz się na to, aby ktoś naruszał twoją prywatność, przejdź do opcji prywatności na twoim profilu i sam zdecyduj, czy chcesz, aby każdy mógł cię oznaczać. Możesz ustawić, żeby mogli to robić tylko niektórzy lub zablokuj tę opcję dla wszystkich osób.

Wyłącz targetowane reklamy

Reklamy internetowe są coraz bardziej natarczywe i… inteligentne. Ostatnimi czasy kwitnie marketing targetowany, operujący tak zwanymi behawioralnymi reklamami. Oparte one są na twoich zainteresowaniach, a dane na ten temat zbierane są poprzez śledzenie twojej aktywności w Internecie. Twitter oczywiście też macza w tym palce, jednak tutaj możesz wyłączyć takie reklamy.

Wyłącz geolokację twoich postów

Przez lata Twitter umożliwiał dołączenie geograficznej informacji do twoich postów (za pomocą GPS). Funkcja ta nigdy nie była szczególnie przydatna, a ponadto stanowi ona dla ciebie dodatkowe zagrożenie. Wyobraź sobie sytuację, w której potencjalny złodziej widzi tweet dodany setki kilometrów od twojego miejsca zamieszkania. Wyłącz tę funkcję w menu Privacy.

Zgłaszaj tweety, reklamy i obrazy o nieodpowiedniej treści

Bezpieczeństwo w sieci zależy od nas wszystkich. Jeśli widzisz obrazy lub posty o niestosownej treści, zgłoś je, aby Twitter mógł przedsięwziąć odpowiednie kroki. Nie odpowiadaj również na nielegalne posty – użyj odpowiedniego linka, aby poinformować o nim administrację i nie wracaj do niego więcej.

Jeśli ktoś Ci grozi, powiadom Twitter i oficjalne władze

Wirtualne nękanie to poważna sprawa. Jeżeli ktoś cię nęka, grozi ci lub obraża na Twitterze, zgłoś ten problem za pomocą tego formularza. Jednocześnie skontaktuj się z władzami, jeżeli uważasz, że twoje bezpieczeństwo jest zagrożone. Jeśli natomiast ktoś się pod ciebie podszywa, tutaj znajdziesz formularz, który pomoże ci rozwiązać ten problem.

Zastanów się dobrze, zanim opublikujesz informacje o sobie

Wszystkie osobiste dane publikowane przez ciebie na Twitterze mogą zostać użyte przeciwko tobie. Dlatego dobrze się zastanów, zanim cokolwiek opublikujesz. Moja rada? Korzystaj z narzędzi, takich jak Hootsuite, które umożliwiają planowanie postów i gromadzą statystyki na ich temat.

Jeśli nie chcesz się martwić, załóż kłódkę

Kłódka na twoim profilu daje ci możliwość sprawowania kontroli nad tym, kto śledzi twoją aktywność. Po włączeniu tej opcji profil stanie się równie prywatny, co na Facebooku, z tym jednak wyjątkiem, że możliwości wyboru będziesz mieć ograniczone. Wszystkie posty będą prywatne i tylko niektóre zaaprobowane przez ciebie osoby będą mogły je oglądać.

Trzymaj się zasad

Oczywiście ty też musisz się dobrze sprawować. Jeśli nie chcesz, aby twój profil został zablokowany, musisz trzymać się zasad. Nie podszywaj się pod inne osoby lub marki, nie udostępniaj poufnych danych innych ludzi, nie gróź nikomu, nie naruszaj praw autorskich i generalnie nie wykorzystuj Twittera do nielegalnych celów. Jeśli zostałeś zablokowany, możesz się odwołać od decyzji.

Przede wszystkim nie panikuj

Twitter to miejsce publiczne, ale nie niebezpieczne. Jeśli nie ściągniesz na siebie uwagi złych ludzi, korzystasz z mocnego hasła i nie publikujesz niedozwolonych treści, na pewno nie spotka cię tutaj nic przykrego.

Jeśli znasz inne sztuczki, podziel się!

Zobacz także:

Jak zoptymalizować nowy profil na Twitterze? Oto nasze 3 rady


Gigantyczny wyciek danych. Rosyjscy hackerzy w posiadaniu ponad miliarda haseł i adresów e-mail

Chociaż brzmi to nieprawdopodobnie, rosyjski gang hackerów wszedł w posiadanie danych ponad miliarda nazw użytkownika i haseł internautów z całego świata. Na trop sprawy wpadła firma Hold Security, a sprawę opisał New York Times. To prawdopodobnie największy tego typu wyciek informacji w historii internetu.

Zasięg ataku

Rosyjscy cyberprzestępcy weszli w posiadanie 4,5 miliarda wpisów (adresów e-mail, haseł, nazw użytkowników itd.), ale „tylko” 1,2 miliarda z nich jest unikalna. Dane te zostały skradzione z 420 tysięcy stron internetowych, które umożliwiają przechowywanie takich informacji. Duża różnica pomiędzy posiadaną przez nich bazą danych, a liczbą unikalnych wpisów to wynik tego, że wielu z użytkowników internetu korzysta z tego samego adresu e-mail i hasła do kilku serwisów jednocześnie. Część z danych jest też na pewno błędna lub nieaktualna.

Jak do tego doszło?

Według Hold Security przestępcy początkowo weszli w posiadanie skradzionej bazy danych użytkowników, którą kupili prawdopodobnie na czarnym rynku od innych hackerów. Za pomocą botnetu (grupy komputerów zainfekowanych złośliwym oprogramowaniem) i przy pomocy istniejących luk bezpieczeństwa w bazach SQL wielu stron internetowych udało im się zaatakować ponad 400 tysięcy portali na całym świecie. Z nich wykradziono kolejne dane, co zwiększyło posiadaną przez hackerów bazę danych do 1,2 miliarda unikalnych zestawów adresów e-mail i haseł.

Jakie strony internetowy zostały zaatakowane?

Przestępcy nie ograniczali się do dużych lub małych portali, a ich ofiarami zostały różne strony. Począwszy od małych biznesów, aż do liderów branży technologicznej. Niestety, na razie nie wiemy, czy chodzi też o tak popularne miejsca jak Facebook, Twitter czy Gmail.

Jakie mogą być efekty tej kradzieży?

Za pomocą sparowanych adresów e-mail, nazw użytkownika oraz haseł, przestępcy będą mogli uzyskać dostęp do wielu kont, na którym internauci przechowują ważne informacje. W pozyskanej przez przestępców bazie danych nie ma co prawda informacji bankowych, ale te mogą zostać stosunkowo łatwo „wydobyte” z różnych stron internetowych za pomocą skradzionych danych logowania.

Co można zrobić w tej sytuacji?

Po pierwsze nie wpadać w panikę. Oprócz tego, niestety, niewiele więcej. Administratorzy portali internetowych powinni zrobić audyt bezpieczeństwa, żeby upewnić się, że ich strona nie była narażona na atak. Jeśli była, konieczne jest poinformowanie o tym użytkowników i poradzenie im w sprawie dalszego procesu postępowania.

W przypadku podobnych wycieków zawsze radzimy to samo. Pamiętajcie, aby używać unikalnych haseł dla różnych serwisów internetowych. Dobra alternatywą jest też korzystanie z menedżerów haseł, które pomogą nam w zarządzaniu wieloma zabezpieczeniami jednocześnie.

Będziemy czekali na aktualizację sytuacji i nowe fakty. Na pewno o nich napiszemy.

Źródło: Hold Security, New York Times

Zobacz także:

Czy antywirus może być niebezpieczny? Specjaliści twierdzą, że tak!

Dziura bezpieczeństwa w Instagramie, użytkownicy narażeni na ataki

Obserwuj @PawelKanski na Twitterze