Grupy tematyczne to przeszłość? Nie dla Facebooka. Sprawdź aplikację Groups

Trzeba przyznać Zuckerbergowi, że nie boi się kolonizować mobilne platformy swoimi produktami. Poza samą aplikacją Facebooka, Messengerem, Pages Managerem, twórca najpopularniejszego serwisu społecznościowego na świecie stara się oferować użytkownikom smartfonów coraz to nowe usługi.

Niektóre z nich odeszły już w zaświaty, jak chociażby FB Camera. Inne powoli dogorywają, jak Facebook Home. Niektóre dostępne są tylko w USA i stanowią raczej laboratorium dla nowych funkcji (na przykład Paper). Slingshot to z kolei aplikacja, która ma walczyć z niezwykle popularnym Snapchatem.

Generalnie Zuckerberg stara się reagować na pojawiające się nowe mobilne trendy i nie boi się wypuszczać aplikacji, które mają je wykorzystać. Wiele z nich z czasem okazało się niewypałami lub ich funkcjonalności zostały zintegrowane ze sztandarowymi produktami.

Z drugiej strony zauważyć można inny trend – wyciąganie niektórych funkcjonalności serwisu i tworzenie dla nich mobilnych aplikacji. Tak jest chociażby z Facebook Messengerem oraz aplikacją do obsługi fanpage’ów. Ostatnio pojawiła się nowa aplikacja, która wydziera jedną z funkcji Facebooka i daje jej nowe szaty – Groups (Grupy).

Jak sama nazwa wskazuje, aplikacja ma obsługiwać znane z serwisu online grupy. Każdy użytkownik Facebooka może stworzyć własną grupę, publiczną lub prywatną, oraz zaprosić do niej swoich znajomych. Grupy mają najczęściej charakter forów dotyczących jednego tematu.

I do tego właśnie służy aplikacja Groups. Za jej pomocą można przeglądać nowe wpisy w grupach, do których należymy, i dodawać nowe posty. Z poziomu aplikacji można również założyć nową grupę i dodać do niej wybrane osoby. Groups będzie nas informować o nowych wiadomościach w grupie za pomocą powiadomień.

Po co właściwie Facebook stworzył tę aplikację? Powodów może być kilka. Po pierwsze – same grupy w serwisie online giną w natłoku innych wpisów i postów. Wprawdzie można je znaleźć w bocznym menu, a nowe wpisy pokazują nam się na ścianie, ale wszystko to jest dość nieczytelne. Tymczasem ewidentnie Facebook chciałby, byśmy korzystali z tych lokalnych forów tematycznych. Wyciągnięcie ich do osobnej aplikacji może w tym pomóc. Dzięki niej skupiamy się tylko na tym, co dzieje się w grupach, i nie jesteśmy rozpraszani przez inne komunikaty.

Po drugie, treść i zaangażowanie użytkowników. Choć fora dyskusyjne mogą w dzisiejszych czasach wydawać się nader archaiczną formą wymiany opinii czy komunikacji, to jednak mają się one całkiem nieźle. Forum daje możliwość spotkania się osób zainteresowanych konkretnym tematem, a nie zbieraniny przypadkowych ludzi. W forach nie chodzi o umieszczanie „słit” fotek z wycieczek, urodzin, imprez, selfies i tym podobnych. Nikogo nie interesuje, że ktoś właśnie otworzył mleko lub je pizzę. Fora są wirtualną agorą dla wymiany opinii. Oczywiście, nie ma co ich gloryfikować, w końcu nie są wolne od dyskusji miałkich lub wszelakich trollów. Niemniej jednak dobra dyskusja potrafi zaangażować i tego właśnie może chcieć Zuckerberg. By na Facebooku znaleźli miejsce również ludzie, którzy wolą pogadać na konkretny temat, a nie wrzucać tylko zdjęcia i lajkować posty.

Groups to aplikacja, która może stać się również pewnego rodzaju powrotem do początków Facebooka – serwisu, do którego zapraszamy przyjaciół i z nimi rozmawiamy. Tworząc grupę dla wybranych osób, zasadniczo możemy robić to samo, co normalnie: dodawać wpisy, zdjęcia, linki, itp. Jednak dzięki większej kontroli nad prywatnością, możemy kontrolować, kto to zobaczy, i skupić się na konwersacji z wybranymi ludźmi, przyjaciółmi, rodziną. Czyli na tym, dla czego pierwotnie powstał Facebook, nim stał się miejscem do zapraszania każdego, lansowania się i promowania firm.

Czy rewitalizacja grup przez osobną aplikację powiedzie się? Trudno powiedzieć. Coraz mniej czasu mamy na fora dyskusyjne, coraz rzadziej korzystamy z bardziej rozbudowanych form komunikacji innych niż zdjęcie czy memy. W końcu grupy na Facebooku są nie od dziś. Być może wyprowadzenie ich do osobnej aplikacji i w ogóle spozycjonowanie ich pod kątem użytkowników urządzeń mobilnych tchnie w nie nowe życie. Cóż, jest to jakiś pomysł. Zobaczymy, jak będzie z jego realizacją. Oby nie zakończył swojego żywota, jak niektóre inne aplikacje od Facebooka.

Pobierz Facebook Groups: iOSAndroid

Zobacz także:

Facebook – wszystko, co chcielibyście wiedzieć

Co lubimy, a co nas drażni w Facebook Messengerze

Nowe trendy: procenty pod kontrolą z Percentage Calculator

Jeżeli po przeczytaniu tytułu pomyślałeś o kolejnej aplikacji do sprawdzania zawartości alkoholu we krwi, to muszę cię rozczarować. Jednak nie oddalaj się jeszcze drogi czytelniku, bo ta aplikacja polskiego programisty Mateusza Muchy warta jest kilku sekund poświęconej jej uwagi, ponieważ nie jest to zwykły kalkulator, jakich tysiące znajdziesz w sklepach z aplikacjami.

Percentage Calculator to aplikacja dostępna zarówno na iOS-a jak i Androida, która została zauważona nie tylko w naszym pięknym kraju, ale również w zachodnich portalach dotyczących nowych technologii. Dlaczego? Gdyż łączy ona w sobie użyteczność i odpowiedź na rzeczywistą potrzebę użytkownika z naprawdę dobrze przygotowanym interfejsem. A więc ma te elementy, które cechują po prostu dobrą aplikację.

Jeżeli szukasz klasycznego kalkulatora numerycznego, to Percentage Calculator na pewno nim nie jest. Jest to właściwie aplikacja, która skupia się na formułach. Czyli podajemy konkretne dane, a aplikacja dokonuje obliczeń. Co można za jej pomocą policzyć, a właściwie przeliczyć?

Poczynając od zwykłego procenta, przez przeliczenie napiwku z podziałem na gości i określenie realnego rabatu w sklepie, po stosunek ceny do ilości czy zamianę ułamków na procenty. Percentage Calculator to jednak nie tylko liczenie procentów w sklepie i restauracji. To również możliwość przeliczenia marży i narzutu, VAT-u, podatku od sprzedaży, lokaty, inflacji, itp.

Oczywiście nie są to bardzo zaawansowane ekonomiczne i matematyczne równania. Jednak na szybko potrafią one sprawić niemały kłopot. Dlatego też aplikacja ma przede wszystkim być wygodna, a korzystanie z niej ma usprawnić codzienne obliczenia. Pomaga w tym interfejs i dobrze zaprojektowana nawigacja, która ułatwia wyszukiwanie konkretnych formuł. Dzięki temu błyskawicznie możemy zacząć przeliczać procenty.

Choć idea aplikacji do przeliczania procentów nie jest szczególnie nowa i zapewne znajdziemy w Google Play czy App Store mnóstwo tego typu aplikacji, to jednak nie można odmówić twórcy Percentage Calculator świetnej roboty. Prosty w obsłudze, użytecznyi szybki program z kategorii narzędzia też może okazać się sukcesem. Niekoniecznie trzeba robić kolejną aplikację do edycji fotek czy komunikator z samoniszczącymi się wiadomościami. Czasami warto sięgnąć po klasykę i zaproponować narzędzie, które rzeczywiście rozwiązuje pewien problem, a następnie je dobrze zaprezentować.

Percentage Calculator na dobre zawitał w moim telefonie, a i wam go gorąco polecam.

Zobacz także: