Zapowiedziano kontynuację jednego z najbardziej szalonych Action RPG ostatnich lat

W miniony czwartek, 3 września, dostaliśmy State of Play skupione głównie na przeglądzie premier z końcówki roku, których możemy spodziewać się na PlayStation. Przy ledwie kilku nowych zapowiedziach te, które się pojawiły, szczególnie wyróżniły się tym, jak mocno robiły wrażenie. Zwłaszcza że pierwsza z nich trafiła na nasze ekrany jak rekin biegający po ścianach. Dosłownie. Bo właśnie tak zapowiedziano Maneater 2, nieoczekiwaną kontynuację Action RPG o rekinie szukającym zemsty za śmierć swojej rodziny.

Gra nie dla wszystkich odbiorców

W tej kontynuacji ponownie wcielimy się w rekina, który będzie musiał rozwijać swoje zdolności do jedzenia, eksploracji i zabijania wszystkiego, co stanie mu na drodze, ale nie po to, by dokonać swojej zemsty, tylko po to, by uciec z luksusowego parku tematycznego Neptune’s Kingdom, gdzie więzi się nas. Wszystko to z pomocą skompromitowanego prezentera telewizyjnego, który szuka zemsty.

Obiecując przemoc, wybuchy i jeszcze więcej szaleństwa niż oryginał, bo jak już powiedzieliśmy, trailer zaczyna się od rekina biegającego po ścianach, żeby pożerać ludzi, gra nie chowa żadnego asa w rękawie: chce być jeszcze bardziej obłąkaną wersją pierwszej części. Ale żeby to sprawdzić, wciąż będziemy musieli poczekać do 2027 roku, kiedy ukaże się na PlayStation 5, Xbox Series X|S, Nintendo Switch 2 i PC.

Nowy film Nicolasa Cage’a doczekał się zwiastuna z dołączoną kontrowersją: stoi za nim pozew na 105 milionów dolarów

Nicolas Cage wraca do kina u boku Simona Westa niemal trzydzieści lat po tym, jak pracowali razem przy Con Air, i wracają z filmem wojennym, o którym może być bardzo głośno. Bo Fortitude to film opowiadający o Operacji Fortitude, w ramach której brytyjskie służby wywiadowcze uciekały się do wszelkiego rodzaju podstępów, by ukryć prawdziwe plany Stanów Zjednoczonych dotyczące inwazji na Europę. A teraz Fortitude doczekało się pierwszego zwiastuna.

Poza Nicolasem Cage’em w obsadzie jest też wiele znanych nazwisk, które, choć nie są z pierwszej ligi, są doskonale rozpoznawalne. Z udziałem takich aktorów jak Ben Kingsley, Michael Sheen, Matthew Goode i Ron Perlman, film zapowiada się na prawdziwy aktorski pojedynek.

Problemy poza ekranem

Ale film jest też otoczony dramatem. W czerwcu ubiegłego roku reżyser filmu wysłał jego kopię do Netfliksa, żeby rozważył zakup praw do dystrybucji. W tamtym czasie ktoś ukradł z hollywoodzkich biur Netfliksa kilka dysków twardych, wśród których była kopia Fortitude, co sprawiło, że West pozwał Netfliksa na bagatela 105 milionów dolarów, argumentując, że żaden nabywca nie będzie chciał kupić filmu, skoro w każdej chwili może on wyciec do Internetu. Tymczasem Netflix odrzuca wszelką odpowiedzialność w tej sprawie.

Na razie Fortitude nie wyciekło do Internetu, nie ma znanego dystrybutora, a pozew nie trafił do sądu. Wygląda więc na to, że wciąż będziemy musieli poczekać, by zobaczyć, jak ta sytuacja się rozwinie. Ale pewne wydaje się to, że film Westa i Cage’a ma przed sobą ciężką drogę. Nawet jeśli wydaje się fascynujący.

Xbox potwierdza, że od listopada stracisz część korzyści swojego Game Passa

Microsoft ogłosił, że od przyszłego listopada jedna z wielkich zalet Game Passa, usługi streamingu w chmurze, zostanie mocno ograniczona. Użytkownicy usługi będą mieli ograniczoną liczbę godzin na granie w chmurze, a jeśli będą chcieli grać dłużej, będą mogli dokupić kolejne godziny w sklepie. Limity godzin są następujące, w zależności od poziomu subskrypcji:

  • Game Pass Essential: 5 godzin
  • Game Pass Premium: 10 godzin
  • Game Pass Ultimate: 15 godzin

Inną ważną zmianą jest to, że od teraz wszyscy użytkownicy będą mogli korzystać z usługi grania w chmurze Xboxa nawet bez aktywnej subskrypcji Game Pass. W tym celu będą musieli jedynie dokupić pakiet godzin w Xbox Store, aby korzystać z tej opcji od czasu do czasu.

Powodem tych zmian, według Microsoftu, jest to, że „koszt oferowania gier w chmurze rośnie, w miarę jak więcej osób z nich korzysta i gra przez dłuższy czas. Wprowadzenie miesięcznych limitów pozwala nam nadal oferować usługę, jednocześnie inwestując w jej niezawodność i wydajność. Rozumiemy, że dla niektórych graczy w praktyce oznacza to wyższy koszt”.

Usługa, która przynosi ogromne zyski

Wszystko to nie pasuje do skali zysków, jakie Microsoft osiąga obecnie dzięki Azure, na których działają jego usługi streamingowe. Osiągając 29,4 mld dolarów przychodów w ostatnim kwartale, to wciąż mniej niż 42,2 mld dolarów w AWS, ale wyprzedził 24,8 mld dolarów w Google. Tak więc wydaje się, że jego potrzeba utrzymania opłacalności usług chmurowych niekoniecznie jest tym, co naprawdę się dzieje. Choć bez wątpienia Game Pass od listopada będzie gorszy niż jest dziś.

PlayStation zapowiada nowe akcesorium inspirowane GTA 6

Sony zorganizowało 3 września State of Play niemal bez żadnych nowości, skupione głównie na ponownym pokazaniu części już zapowiedzianych tytułów. Choć nie było to najbardziej emocjonujące wydarzenie, jakie przygotowali w ostatnich latach, pozostawiając większość fanów z niedosytem, to i tak miało ono jednego wielkiego zwycięzcę, bo pojawiła się najbardziej wyczekiwana gra roku: GTA VI. Choć zrobiła to w formie akcesorium.

Pad dla fanów GTA

Bo Sony zapowiedziało nowego DualSense’a w edycji GTA 6. Z nadrukowanymi na padzie motywami nawiązującymi do gry i logo wygrawerowanym na touchpadzie, to idealny pad dla tych, którzy nie mogą się już doczekać gry. To idealne połączenie elegancji i zadziorności dzięki purpurowym neonowym akcentom.

Tego pada będzie można zamawiać od 10 września w PlayStation Direct, ale do sprzedaży trafi dopiero 19 listopada, kiedy gra oficjalnie pojawi się w sprzedaży. Choć żeby go mieć, trzeba będzie sięgnąć do portfela: pad będzie kosztował 84,99 euro. Cena, która, szczerze mówiąc, jest standardem w przypadku padów w limitowanych edycjach do PlayStation 5. Więc jeśli z niecierpliwością czekasz na GTA 6, to idealny dodatek do gry.

Happinet i Wit One zapowiadają nową grę scenarzystki Another Code i Hotel Dusk: Room 215

Happinet i Wit One ogłosiły Lost Museum: Echoes of Chromageist, przygodę napisaną przez Rikę Suzuki. Znana jako autorka scenariusza do Another Code i Hotel Dusk: Room 215, dwóch z najbardziej cenionych i najbardziej wyjątkowych gier na Nintendo DS, ma bardzo bogaty dorobek w świecie gier wideo, pracując nad scenariuszem tak cenionych gier jak J.B. Harold: Blue Chicago Blues oraz jako asystentka przy pierwszych trzech częściach Dragon Quest.

Gra zakochana w sztuce

Lost Museum: Echoes of Chromageist pozwoli nam wcielić się w Vince’a, chłopaka szukającego swojego starszego brata, który nagle zabłądzi w Zaginionym Muzeum. Galerii istniejącej między wymiarami oddzielonymi od rzeczywistości zwanej Zaginioną Przestrzenią. Tam zgromadzone są słynne obrazy, z których rodzą się Chromageisty, istoty zrodzone z myśli, emocji i wspomnień zawartych w obrazach. Ich wygląd nawiązuje do słynnych dzieł sztuki, takimi jak Mona Lisa, Wielka fala w Kanagawie czy Słoneczniki.

W stylu point-and-click gra ma być klasyczną przygodą, która skupi się przede wszystkim na narracji i detektywistycznej dedukcji, kładąc nacisk na aspekty, w których jej scenarzystka jest najmocniejsza. Z premierą zaplanowaną na Nintendo Switch 2 i PC, wciąż będziemy musieli czekać do 2027 roku, by w nią zagrać. Ale będziemy czekać z ogromną niecierpliwością, by poznać ten wyjątkowy tytuł.

Tom Cruise nie ma co do tego wątpliwości: fuzja Warnera i Paramountu ma oznaczać boom dla kina

Nie ma w Hollywood w 2026 roku większej kontrowersji niż fuzja Warner Bros. i Paramountu. Choć wydawała się dopięta i zakończona, nowy proces sprawił, że wygląda na to, iż nie da się jej sfinalizować aż do końca 2027 roku. A to będzie problem dla Davida Ellisona, który od 30 września będzie musiał płacić akcjonariuszom Warner Bros. 7 milionów dolarów dziennie. Czego nie chce robić. A kogo poprosił, by tego uniknąć? Wielką gwiazdę: Toma Cruise’a.

Mało skrywane sprzeczne interesy

Według Cruise’a fuzja obu firm byłaby błogosławieństwem dla amerykańskiej branży filmowej. A przynajmniej tak twierdził w programie The Pat MacAfee Show, i to dość nieprzekonująco. Twierdząc, że „myślę, że to niesamowite. Będą robić 30 filmów rocznie: dla mnie to środowisko, a nie branża. Ludzie w tych studiach to nie tylko ludzie w tych studiach. To moja rodzina. Wiem, że będziemy mieć te 30 filmów. Chcę, żebyśmy zjednoczyli się jako środowisko, by pomóc w ich realizacji. Nie tylko Paramount będzie to robić: będzie potrzebna pomoc każdego artysty, żeby móc je zrobić”.

To jest jego propozycja. Kręcić filmy bez przerwy, coś, co jest możliwe tylko w Paramount i po fuzji z Warner Bros. Posuwając się nawet do stwierdzenia, że „jeśli zrobimy to dobrze, 30 filmów zamieni się w 40. Mieć takie okno premierowe i wszystko, co się z nim wiąże… Nie chodzi tylko o to, żebym mógł zrobić ‘Dni gromu 2’. Widzę wielu utalentowanych ludzi, którym chcę dać szansę na robienie filmów, jakie chcą”.

Czy to, co mówi Cruise, ma podstawy? O tyle, że taki jest pomysł Ellisona: połączyć obie firmy i robić 30 filmów rocznie. Jeśli się uda. Jeśli się nie uda, liczba spadłaby do 20 albo mniej filmów rocznie. Co byłoby katastrofą dla branży filmowej i byłoby dokładnym przeciwieństwem tego, o czym mówi Cruise. Ale można zakładać, że to nie jest moment, by przedstawiać szefowi Cruise’a to, co mogłoby się stać, jeśli sprawy pójdą źle.

Ta gra o zabijaniu nazistów w drugiej wojnie światowej „nie jest polityczna” według jej twórców

Jedną z najciekawszych gier zapowiedzianych na 2026 rok jest Nekome: Nazi Hunter, gra, dosłownie, o zabijaniu nazistów. Wcielamy się w niej w Vano, młodego Cygana, który, w najczystszym stylu Bękartów wojny, gdy widzi, jak naziści mordują całą jego rodzinę, postanawia zemścić się na nich w najbardziej bezpośredni możliwy sposób. Dając nam tym samym doświadczenie rozgrywki równie intensywne, co politycznie nacechowane.

Polityczna, ale tylko trochę

Tyle że w wywiadzie dla internetowego medium But Why Tho? jego twórcy, Probably Monsters’, zaprzeczyli, jakoby ich gra miała jakikolwiek wymiar polityczny. Według Kay Willis, odpowiedzialnej za produkcję gry, „jest coś naprawdę interesującego w psychologii kryjącej się za grami katartycznymi i tego typu rzeczami. Ale nie robimy gry politycznej ani nic w tym rodzaju”. Zapewniając, że nie zamierzają robić ze swojej gry żadnego politycznego manifestu.

Jak da się zrobić grę o zabijaniu nazistowskich żołnierzy z młodym Romem, któremu zamordowano rodzinę, i nie mówić przy tym o polityce, to dla nas niezrozumiałe, bo wydaje się to niemożliwe —zawsze będzie komentarzem do tego, co się dzieje; będzie oceniać jednych lub drugich i to, co zrobili lub czego nie zrobili w trakcie gry—, ale tak mówią jej twórcy. I choć każdy powinien sam wyrobić sobie zdanie o takim spojrzeniu na grę, nie ma wątpliwości, że wiele osób poczuje rozczarowanie, gdy dowie się, że twórcy gry o zabijaniu nazistów nie mają o nazistach nic szczególnego do powiedzenia.

Switch Online otrzymuje trzy nowe klasyki z NES-a, których nie powinieneś przegapić

Nintendo Classics otrzymało trzy nowe tytuły. Ten serwis, dostępny wyłącznie dla członków Nintendo Switch Online, pozwala nam grać w gry z klasycznych konsol Nintendo, które tym razem obejmują trzy gry z pierwszej konsoli stacjonarnej Nintendo: NES-a. To dwa prawdziwe klasyki i ukryty klejnot, który dziś chce zdobyć miejsce w naszych sercach.

Trzy gry na świętowanie i dobrą zabawę

Pierwsza z nich, Ninja Gaiden III: The Ancient Ship of Doom, została stworzona przez Tecmo i pierwotnie ukazała się w 1991 roku. Ta platformówka akcji rozgrywa się między pierwszą a drugą odsłoną i, jako zwieńczenie oryginalnej trylogii Ninja Gaiden, jest znany ze swojego skrajnego poziomu trudności. Ale tylko na Zachodzie. Bo poziom trudności został przesadnie podniesiony przed wydaniem gry na Zachodzie po premierze w Japonii.

Ikari Warriors, wydane w 1986 roku na NES-a, było adaptacją gry arcade o tej samej nazwie od SNK, który podbił salony gier i wynosił strzelanki akcji na nowy poziom. Z piekielnym poziomem trudności i opcją gry w kooperacji, do dziś jest uznawane za klasyka swojego gatunku.

Na koniec dostajemy też R.C. PRO-AM II, wyścigówkę zdalnie sterowanych aut od legendarnego Rare, twórców gier takich jak Banjo-Kazooie i Perfect Dark. Choć jeśli jesteś w Japonii, dostaniesz Dragon Buster, klasyka gier action RPG, który ukazał się w Japonii i Europie, ale nigdy nie ukazał się w USA. I wygląda na to, że tak będzie również w przyszłości.

Film **Street Fighter** dostaje nowy zwiastun i wszystko wygląda rozkosznie głupio

Nowy film o Street Fighterze nadal w równym stopniu dezorientuje i rozkochuje w sobie publiczność. I nowy zwiastun tego nie zmieni. Pokazując nam wszystkie postacie w ich ikonicznych strojach i wyraźnie podkręcając absurd, twórcy zdają się chcieć pokazać nam, czego możemy się po tym filmie spodziewać: znacznie głupszej i bardziej przezabawnej reinterpretacji filmu.

To powoduje wyraźny podział opinii w mediach społecznościowych. Podczas gdy część publiczności uważa, że idealnie pasuje to do tonu gier wideo, pełnych absurdalnych postaci i mocy, inna uważa, że kłóci się to z ich duchem, znacznie bardziej dramatycznemu i mrocznemu mimo całej ich kolorowości. Częściej porównuje się go do nie dającego się obronić filmu o Chun-Li z lat 2000. niż do ujmującego filmu Street Fighter z lat 90.

Film już za chwilę

Co utrudnia przewidzenie, jak poradzi sobie w box office, kiedy wreszcie wejdzie do kin 16 października. Ale skoro to oznacza, że będziemy mogli zobaczyć go już za zaledwie półtora miesiąca, nie będziemy musieli długo czekać, by to sprawdzić.

No Rest for the Wicked opóźnia swoją wyczekiwaną wersję 1.0 do 2027 roku z dobrego powodu

Jedną z najbardziej wyczekiwanych gier na ten ostatni kwartał było No Rest for the Wicked. I mówimy o tym w czasie przeszłym, bo, obawiamy się, jego wyczekiwana wersja 1.0 została opóźniona aż do 2027 roku. Dokładniej, do marca. Planowana na październik tego roku premiera została przesunięta, jak powiedział dyrektor projektu i szef studia, Thomasa Mahlera, ponieważ „chcemy dać sobie więcej czasu, by mieć pewność, że wszystko działa tak, jak powinno, i nie wypuścić gry bez żadnych błędów”.

Miesiąc wielkich premier

Są też inne powody, choć Mahler o nich nie wspomina. Kiedy zeszłego kwietnia po raz pierwszy zapowiedziano wersję 1.0, październik był miesiącem całkowicie wolnym od wielkich premier. Teraz, z GTA VI na horyzoncie, wiele gier zostało przesuniętych, żeby nie musieć mierzyć się z gigantami pokroju Take-Two i Rockstara, co sprawia, że październik jest miesiącem pełnym premier, którego unika też wiele firm.

To sprawia, że innym prawdopodobnym powodem opóźnienia tej premiery jest właśnie znalezienie mniej zatłoczonego terminu. Jeśli więc interesuje cię wersja 1.0 No Rest for the Wicked albo jego premiera na PlayStation 5, która odbędzie się równocześnie z wersją 1.0, obawiamy się, że wciąż będziesz musiał poczekać jeszcze kilka miesięcy.