Jak szyfrować pliki Word, Excel i Powerpoint w Microsoft Office

Microsoft Office posiada wbudowaną opcję zabezpieczenia twoich prywatnych danych, poprzez ochronę specjalnym hasłem. Nawet jeśli wyślesz je e-mailem bądź zachowasz w chmurze, takiej jak Dropbox, twoje zaszyfrowane wcześniej pliki Worda, Excela (oraz inne z pakietu Office) będą w pełni bezpieczne.

Chcąc zabezpieczyć swoje prywatne pliki, można być wprost zachwyconym możliwościami wyboru. Możesz zabezpieczyć swoje dane poprzez funkcję BitLocker, która szyfruje odpowiednie dyski, jak również pozwala na zaszyfrowanie całego systemu Windows. Opcje zabezpieczenia danych, w podobny sposób oferują również programy do kompresji plików, oraz usługi przechowujące dane w chmurze, takie jak Dropbox czy One Drive.

Opcje szyfrowania w pakiecie Office są często niedoceniane, a w prosty sposób zabezpieczają twoje dane. W przeciwieństwie do innych metod, wprowadzanie hasła jest wymagane jedynie do odpowiedniego dokumentu, który wcześniej został tak zabezpieczony. Takie pliki, możesz również dowolnie kopiować lub dzielić się nimi, bez żadnych technicznych przeszkód.

Uważaj: Dopiero Microsoft Office 2007 posiadał wbudowane narzędzie do szyfrowania. Wcześniejsze wersje posiadały podobne opcje zabezpieczenie hasłem, jednak były one relatywnie proste do złamania. Dlatego, w bezpieczny sposób z takiej funkcji możesz korzystać używając dopiero Office 2007 oraz 2010 i 2013.

1. Włącz szyfrowanie oraz ochronę hasłem

Używając Microsoft Office 2010 lub Microsoft Office 2013 kliknij przycisk Plik, który znajduje się po lewej stronie na górze.

W zakładce Informacje kliknij na Chroń skoroszyt, a następnie wybierz Szyfruj przy pomocy hasła.

Tę samą funkcję w Microsoft Office 2007, możesz wywołać klikając w przycisk menu w lewym górnym rogu. Użyj zakładki Przygotuj, wybierając z niej funkcję Zaszyfruj dokument.

2. Wpisz hasło

Następnie, musisz podać wymyślone przez siebie silne hasło i nacisnąć OK. Upewnij się jednak, że jest ono bardzo dobrze zabezpieczone. Więcej na ten temat, możesz przeczytać w porównaniu menadżerów haseł.

W tym momencie, twój dokument stał się w pełni zabezpieczony. Nikt, kto nie ma odpowiedniego hasła, nie będzie mógł poznać jego treści. Takiego zabezpieczenia plików Office, możesz używać w bezpieczny sposób także do szyfrowania danych na nośniku USB, w swoich mailach, czy podczas synchronizacji plików w chmurze, takiej jak Dropbox.

Powiązane artykuły:

Bezpieczeństwo w chmurze: aplikacje do szyfrowania danych w One Drive, Dropboxie i innych usługach do przechowywania plików

Bitlocker. Wbudowana w Windowsie alternatywa dla Truecrypt, dzięki której zaszyfrujesz cały system

Powrót do niebezpiecznych krain w Far Cry 4

Far Cry 4 to najnowsza odsłona słynnej sagi gier akcji od Ubisoftu. Po znakomitej trzeciej części oczekuje się, że kolejna zostanie równie dobrze przyjęta przez fanów.

Już od pierwszej części sagi wydanej przez Crytek, uważnie przyglądałem się grom Far Cry. Trzecia odsłona została całkowicie odświeżona, co nadało serii dosłownie drugie życie. Naprawdę znakomita technicznie strzelanka zabiera nas na przygodę do idyllicznego archipelagu w południowo-wschodniej Azji. Niestety, obszar ten znajduje się pod kontrolą szalonego dealera narkotyków.



W tegorocznej strzelance FPS od Ubisoftu mamy do czynienia z Himalajami. Podczas Gamescom 2014 miałem okazję zagrać w dwie misje solowej kampanii Far Cry 4. W dzisiejszym artykule podzielę się swoimi wrażeniami.

Bad trip – początek

To jeden z demonów, z którymi musiałem się zmierzyć w misji Shangri La

Pierwszy poziom, jaki wypróbowałem, okazał się być mityczną krainą Shangri La. Znajdujący się pomiędzy Bad trip a początkiem podróży, ten oniryczny poziom wywodzi się prosto z urojeń i halucynacji z Far Cry 3.

Składająca się z pięciu epizodów solowa kampania zostaje „uruchomiona” w momencie, gdy bohater wchodzi w kontakt z thangkas, rytualnymi malowidłami, które pozwalają mu odkryć historię legendarnego wojownika z mitologii gry.

W tym alternatywnym świecie, realistyczne krajobrazy zostają skąpane w blasku złota, tworząc poświatę dającą przepiękne efekty.

Powrót do groźnego świata

Szybko pojąłem, że w tej urojonej przygodzie nasz bohater musi chronić sanktuarium Shangri La przed okrutnymi demonami. Jedyną jego bronią jest rytualny sztylet, łuk i strzały oraz ujarzmiony szlachetny tygrys biały.

Mój koci towarzysz przy pracy…

Wystarczy wcisnąć przycisk, aby przywołać mojego krwiożerczego pupila i skierować jego atak na wroga. Ja w tym czasie mogę spokojnie posłać deszcz strzał w kierunku pozostałych.

Po zakończeniu sesji byłem pod dużym wrażeniem – gra okazała się świeża i oryginalna, i dostarczyła mi wiele rozrywki. Szaleńcza akcja, wspaniała grafika, innowacyjna mechanika, poziomy o złożonej architekturze… Far Cry 4 to po prostu magia! Nowa gra od Ubisoftu zaczyna się w miejscu, gdzie kończymy przygodę w Far Cry 3 i w rozszerzeniu Blood Dragon, po raz kolejny wstrząsając światem strzelanek FPS.

Niebezpieczne otoczenie

Drugi poziom przeniósł mnie na szczyty gór Kyratu, wyimaginowanego miejsca, w którym toczy się akcja gry. Już od pierwszych sekund zdałem sobie sprawę, że to nie koniecznie żołnierze wroga są najgorszymi przeciwnikami. W rzeczy samej, w tak niesprzyjającym środowisku to sama natura staje się groźnym przeciwnikiem.

Poziom ten rozpoczyna się zapierającym dech w piersi skokiem w wingsuicie, kombinezonie imitującym skrzydła, który pozwala pokonać drogą powietrzną długie dystanse. Na drodze do bazy militarnej roztacza się olbrzymia, kilkunastometrowa przepaść, gdzie widać też komitet powitalny.

Przepaść, którą pokonałem dzięki wingsutiowi. Brrr…

Po kilkunastu nieudanych próbach nareszcie udało mi się pokonać przeszkodę. Znalazłem się w obozie wypełnionym żołnierzami wroga.

Cel misji jest prosty – podobnie jak w Far Cry 3 muszę wyeliminować przeciwników, aby wyzwolić obóz. Tym razem jednak zmagam się również z nieprzystępnym środowiskiem Kyratu.

Zarówno klimat, jak i wysokość odgrywają dużą rolę w rozgrywce. Nasz bohater cierpi z powodu braku tlenu w miejscach na dużych wysokościach (czynnik, który należy wziąć pod uwagę przed rozpoczęciem walki). Do tego dzika przyroda Kyratu również daje się we znaki.

Dzikie zwierzęta nie zawsze będą po twojej stronie…

Nie mam tu oczywiście na myśli żołnierzy, których zdolność poruszania się jest mniej więcej taka, jak naszego bohatera. Twoi „inni” wrogowie mogą pokonać przepaść jednym skokiem, a nawet wspiąć się i ściągnąć cię z dachu chaty. Jest to nowość, która może skomplikować zadanie entuzjastom skradanek.

Zabawa dla dorosłych

Far Cry 4 bierze gracza na poważnie i to się czuje. Rzeczywiście, dwa pierwsze poziomy, które odwiedziłem podczas moich testów, wprowadzają gracza w każdy koncept i mechanikę, która mogłaby wydać się obca fanom tradycyjnych FPS-ów.

Po raz kolejny Ubistoft obiecał lekki wstrząs obecnego status quo obowiązującego w tym gatunku (pamiętacie skrypty w wielu miejscach Far Cry 3?) i chce nas zaskoczyć.

Trochę jak Bioshock Infinite, Far Cry 4 chce zagłębić się w zakamarki ludzkiej duszy. To zaproszenie do przygody będzie najprawdopodobniej nowym dziełem sztuki od Ubisoftu.

Far Cry 4 pojawi się na PC, PlayStation 4, PlayStation 3, Xbox 360 i Xbox One 18 listopada 2014.

Zobacz także:

Call of Duty: Advanced Warfare: wszystko o trybie multiplayer

Dragon Age: Inquisition: powrót legendy?


Dragon Age: Inquisition: powrót legendy?

Dragon Age: Inquisition to najnowsza część trylogii w klimatach „heroicznego fanstasy” od Bioware. Czy uda jej się na nowo rozniecić ogień popularnej sagi? Przekonaj się, co czeka cię w części Inquisition.

O pierwszej części serii, Dragon Age: Origins (wychwalanej przez moich kolegów), słyszałem same dobre rzeczy – dojrzała fabuła, znakomita rozgrywka pod względem taktyki… Najnowsze dziecko Bioware miało wszystko, co najlepsze.


Jednak wbrew wszelkim przewidywaniom Dragon Age II okazał się być rozczarowaniem. Dlatego też na zorganizowaną przez EA sesję testową podczas Gamescom 2014 szedłem przepełniony sceptycyzmem.

Misja, w którą miałem okazję zagrać, w sporej części opierała się na walce, dlatego też na niej skupiłem się podczas zabawy z Dragon Age: Inquisition. Oto moje wrażenia.

Finezja

W grach z serii Dragon Age zawsze bardzo ceniłem świetny miks gry akcji z widokiem z trzeciej osoby i taktycznego RPG w izometrycznym widoku. Szczęśliwie, ten udany koktajl powraca w Dragon Age: Inquisition, dodatkowo jeszcze doprawiony.

Walka w Dragon Age: Inquisition była wyjątkowo przyjemnym doświadczeniem i analizowanie pola bitwy dostarczyło mi naprawdę wiele radości.

Dragon Age: Inquisition

W rzucie izometrycznym w Dragon Age: Inquisition masz możliwość zatrzymywania czasu, aby zaplanować ataki twoje i twojej drużyny.

Po wciśnięciu przycisku kamera wznosi się i lokuje ponad polem bitwy. Za pomocą kursora wydajesz swojej drużynie polecenia.

Niezależnie, czy bronisz danej pozycji, czy szykujesz atak na szczególnie niebezpiecznego wroga, twoi kompani będą ci całkowicie posłuszni.

Masakra

Walka w Dragon Age: Inquisition opiera się na taktyce, w związku z czym najlepsze efekty da mądre wykorzystanie otoczenia i zdolności swojej drużyny.

W Dragon Age: Inquisition możesz zmienić swoją postać w czasie rzeczywistym oraz zróżnicować sobie zabawę, zmieniając style ataku, zaklęcia i technikę walki.

Dragon Age: Inquisition

Podczas wspomnianej sesji miałem szansę kontrolować maga, zabójcę i wojownika, z których każdy prezentował inny styl walki.

Podczas gdy mag może wyzwolić siły natury przeciwko swoim wrogom, zabójca ma możliwość stania się niewidzialnym, by skutecznie zaatakować sztyletem za plecami swojej ofiary. Z kolei wojownik szczyci się niezrównaną siłą w walce wręcz.

Zbyt łatwo?

Już w ciągu kilku chwil gry w Dragon Age: Inquisition opracowałem podstawowe strategie wykorzystujące umiejętności różnych postaci. Jeden z bohaterów atakował z dystansu, podczas gdy inny, silniejszy, ściągał na siebie ataki potężniejszych wrogów.

Małym problemem jest to, że nie można zaplanować sekwencji ataków. W trybie taktycznym oznacza to, że trzeba przystosować się do przyspieszającego czasu, aby dopasować strategię do zmieniającej się sytuacji.

Mimo wszystko wolałbym móc wydać swoim postaciom serię rozkazów, które zostałyby wykonane po kolei.

Inna uwaga, chociaż możliwa jest modyfikacja czarów i technik używanych przez postacie, to nie można wpływać na ich taktykę walki, tak aby preferowali atak lub obronę. Szkoda.

Dragon Age: Inquisition

Co gorsze, wrogowie napotkani podczas sesji nie stanowili dla mnie zbyt dużego problemu, co, szczerze mówiąc, odbierało wiele radości z gry.

Niestety, po opuszczeniu podziemi rozwój postaci nie ma większego znaczenia. Na otwartej przestrzeni walka szybko zmienia się w wyścig szczurów i wymaga bardzo mało planowania.

Do listy zarzutów należy dodać pozorną prostotę walki – wystarczy tutaj tylko jeden przycisk – oraz ograniczoną sztuczną inteligencję. Z tego powodu otrzymujemy tytuł, który z pewnością odstraszy graczy szukających prawdziwego wyzwania.

Na szczęście deweloperzy obiecali powrót trybu Nightmare o podniesionym poziomie trudności specjalnie dla bardziej wymagających graczy.

Brak wolności

Muszę przyznać, że grafika mnie po prostu oczarowała. Wraz ze ścieżką dźwiękową tworzy magiczną atmosferę. W misji, która mi przypadła, musiałem dostać się do ruin zamku. Droga wiodła przez rozległe bagna, a wędrówce towarzyszył deszcz.

Jednak plansza, którą przemierzałem, sprawiała wrażenie ciągnącego się korytarza. Wszystko wydawało się być bardzo odległe od obiecanego przez twórców rozległego, otwartego świata.

Kompas w oczach

Dragon Age wizualnie nie osiąga poziomu Wiedźmina 3, niemniej zarówno scenerie, jak i postacie są znakomicie wykonane z bardzo dużą dbałością o detale.

Ponadto gra dość mocno stawia na oryginalność i stara się zdystansować od stereotypów heroicznego fantasy. Wysiłek ten z pewnością zasługuje na pochwałę. Efekt ten psuje jedynie zbyt duże nagromadzenie ognistych zaklęć tworzących na ekranie spory bałagan.

Śpiący smok?

Podsumowując, mam lekkie obawy, że Dragon Age: Inquisition popełnia błąd, próbując uwieść zbyt wielu graczy kosztem fanów taktycznych RPG. Pozostaje tylko mieć nadzieje, że hardcorowe aspekty gry nie ucierpią zanadto na drodze do zadowolenia szerszej publiki.

Dragon Age Inquisition

Dragon Age: Inquisition zostanie wydana 18 listopada 2014 na PC, PlayStation 4, Xbox One, PlayStation 3 i Xbox 360. Aby dowiedzieć się więcej o innej rewelacyjnej grze RPG, Wiedźminie 3, zapraszam do obejrzenia tego rewelacyjnego wideo.

Zobacz także:

Farming Simulator 15: Pierwsze wrażenia z gry (wideo)

Najciekawsze symulatory budowlane

Windows 10 obsługuje pliki MKV oraz HEVC

Dobra wiadomość dla wszystkich kinomanów. Windows 10 będzie domyślnie obsługiwał dwa nowe typy plików wideo: MKV oraz HEVC. Do tej pory by móc je odtwarzać na Windows, trzeba było pobrać zewnętrzy program, np. VLC. Teraz filmy w tych formatach można będzie uruchomić za pomocą wbudowanego w system Windows Media Playera.

Ta nowa funkcja Windows 10 na pewno nie zrewolucjonizuje sposobu w jaki obsługujemy komputer. Na pewno jednak będzie przydatne dla osób, które traktują peceta jak centrum rozrywki, lub nie są zaawansowanymi użytkownikami systemu. Brak potrzeby instalowania osobnych programów do obsługi popularnych typów plików to coś, czego w Windows zawsze brakowało. Zazwyczaj po instalacji systemu zmuszeni jesteśmy pobierać osobny odtwarzacz muzyki, wideo i przeglądarkę. Domyślne programy od Microsoftu są zazwyczaj po prostu słabe.

Aplikacja Windows Media Playera znajduje się we wszystkich nowoczesnych wersjach Windows. Pozwala na odtwarzania muzyki oraz filmów. Osobiście jednak polecałbym zewnętrzne oprogramowanie, takie jak polski AllPlayer czy VLC.

Windows 10 pojawi się na rynku prawdopodobnie w drugiej połowie 2015 roku.

Źródło: Neowin

Powiązane programy:

Windows Media Player

AllPlayer

VLC

Zobacz także:

Windows 10 jak Mac – będzie obsługiwał gesty

Aktualizacja Windows 10 Technical Preview: Microsoft poprawił 7 tysięcy błędów

Obserwuj @PawelKanski na Twitterze

Windows 10 jak Mac – będzie obsługiwał gesty

Do tej pory Windows nie oferował zbyt ciekawych rozwiązań jeśli chodzi o obsługę tzw. trackpada, czyli panelu dotykowego. Wszystko dlatego, że każdy producent komputerów instalował własne oprogramowanie do tego elementu komputera. Jednak wraz z nadejściem Windows 10, wszystko to ma się zmienić.

Podczas targów TechEd, wiceprezydent Microsoftu, Joe Belfiore, zaprezentował szereg różnych gestów, które pomogą w obsłudze systemu. Na powyższym wideo można zobaczyć jak wyglądać będzie obsługa systemy za pomocą panelu dotykowego. Oto przykładowe gesty:

– Żeby zobaczyć pulpit wystarczy przesunąć trzema palcami w dół po panelu.

– Przełączanie się  pomiędzy aktywnymi aplikacjami – wystarczy przesunąć trzema palcami w lewo lub prawo. Ma to zastąpić skrót klawiszowy Alt+Tab.

Jeśli gesty te coś wam przypominają, to być może dlatego, że korzystaliście lub dalej to robicie z komputerów Mac. System OS X oferuje bogaty zakres różnego rodzaju gestów, które doskonale się sprawdzają w nim sprawdzają.

Premiera Windows 10 oczekiwana jest na druga połowę 2015 roku.

Źródło: The Verge

Zobacz także:

Aktualizacja Windows 10 Technical Preview: Microsoft poprawił 7 tysięcy błędów

Microsoft ujawnił datę konferencji Build – wtedy poznamy szczegóły dotyczące Windows 10

Obserwuj @PawelKanski na Twitterze

Mozilla poprawia błędy w Firefox i wydaje wersję 33.0.1

Mozilla wydała właśnie drobną, ale bardzo ważna aktualizację Firefox do wersji 33.0.1. Rozwiązuje ona problem, który powstał po zainstalowaniu Firefox 33. Chodziło o to, że przeglądarka wyświetlała czarny ekran startowy na komputerach pracujących ze starszymi kartami graficznymi.

Jeśli macie ten problem, lub zauważyliście inne błędy, koniecznie zaktualizujcie Firefoxa. Niestety, nowa wersja nie naprawia wszystkich znanych twórcom programu błędów. Wśród nierozwiązanych problemów jest m. in. problem z wyświetlaniem kolorów niektórych dokumentów PDF, czy drobne problemy z menedżerem pobierań.

Mozilla Firefox jest dostępny dla Windows, Mac oraz Androida.

Źródło: Mozilla.org

Zobacz także:

Windows 10: ochrona danych osobowych i informacji priorytetem dla Microsoftu

Inbox od Google zmieni sposób w jaki działają aplikacje pocztowe? Na to wygląda!

Obserwuj @PawelKanski na Twitterze

Skype dla Windows Phone z nowymi funkcjami, wyprzedza Androida i iOS-a

Microsoft wydał właśnie ciekawą aplikację dla Skype na Windows Phone. Jest ona interesująca przynajmniej z dwóch powodów.

Po pierwsze, wnosi do tego komunikatora VoIP zupełnie nową funkcję – możliwość rysowania za pomocą gestów na ekranie smartfona. Co więcej, istnieje też opcja dodania ręcznych notatek do zdjęć czy map z Bing Maps. Ta ostatnia opcja wydaje się chyba najciekawsza – w łatwy sposób można będzie oznaczyć interesujące miejsce lub pokazać znajomym gdzie macie się spotkać w piątkowy wieczór.

Drugą powodem, dla którego aktualizacja do Skype na Windows Phone do wersji 2.24 jest interesująca to fakt, że trafia ona w pierwszej kolejności właśnie na mobilną platformę Microsoftu. Zazwyczaj nowości dodawane są do iOS-a lub Androida, które z reguły traktowane są priorytetowo. Nic dziwnego, bo systemy od Apple i Google wciąż są po prostu popularniejsze i maja dużo więcej użytkowników.

Czyżby taka zmiana kolejności w aktualizacjach ważnych produktów Microsoftu będzie już standardem? Całkiem możliwe, że w ten sposób firma z Redmond chce zmienić znaczenie Windows Phone i dać przyszłym użytkownikom wyraźny sygnał: “Przejdź na naszą stronę mocy, twoje aplikacje zawsze będą aktualne”. To na pewno nie jest najlepsza karta przetargowa, ale Microsoft ma przecież ogromny potencjał. Z chęcią zobaczę jaki kierunek w tej sprawie obierze firma.

Źródło: Neowin

Zobacz także:

Czego brakuje Ci w Windowsie? Zaproponuj zmianę, Microsoft może wprowadzić twój pomysł w życie

Microsoft ujawnił datę konferencji Build – wtedy poznamy szczegóły dotyczące Windows 10

Obserwuj @PawelKanski na Twitterze


Goat Simulator na urządzenia mobilne: 6 najgłupszych kozich wybryków

Mnóstwo błędów, silnik fizyczny, że aż strach bierze… Ale wady Goat Simulator można łatwo przekuć w zalety, jeśli tylko wiadomo, jak je wykorzystać.

Goat Simulator to gra nie całkiem na serio. Cechuje ją tak duży dystans do siebie, że nawet jej twórcy rekomendują, aby nie wydawać na nią pieniędzy, bo lepiej je zainwestować w dosłownie cokolwiek innego. Pomimo tej porażającej szczerości, Goat Simulator jest uwielbiany przez miliony graczy, którzy cenią sobie ogromną dozę szaleństwa cechującą główną bohaterkę – kozę.

Ilość bugów w Goat Simulator jest nieskończona, a każda gra jest gwarancją surrealistycznych przeżyć. W dzisiejszym artykule przedstawię 6 najbardziej absurdalnych sytuacji, które przydarzyły mi się w tej grze, a szczególnie w jej mobilnej wersji (iOS i Android). Niemniej wszystkie te absurdy są całkowicie normalne również w wersji na Windowsa i Maca.

Wysadź wszystko w powietrze

Silnik fizyczny w Goat Simulator jest dość umowny… na tyle wręcz, że czasami, jedynie zbliżając się do stacji benzynowej, wysadzisz wszystko w powietrze.

Tak, tak. Wcale nie mam na myśli zainicjowanie pożaru, ale to, że stacja po prostu wylatuje w powietrze. A wszystko przed jedno niewinne wierzgnięcie. Podobało ci się?

Użyłam zdjęcia sprzed zdarzenia, bo potem już nic ze stacji nie zostało…

Zbojkotuj wydarzenia towarzyskie w zaledwie kilka sekund

Świat w Goat Simulator jest odbiciem codzienności. Idąc ulicami, napotkasz rodzinne pikniki lub grupę protestujących osób przeciwko wysokim podatkom.

Jeśli nie lubisz takich eventów, wybór jest prosty: skieruj kozę w miejsce, w którym zgromadzeni są ludzie, i ciesz się nadciągającą masakrą. Voilà! Ludzie uciekają w popłochu we wszystkich kierunkach. Lepsza koza niż brygada antyterrorystyczna.

Idealnie, prosto przez park!

Przewróć wszystko do góry nogami

W Goat Simulator nasza niesforna koza nie zadowala się jedynie sianiem zniszczenia na otwartej przestrzeni. Jeśli tylko znajdzie gdzieś otwarte drzwi, z pewnością nie omieszka wpaść do czyjegoś domu.

Każda własność prywatna jest dla kozy wystarczająco atrakcyjna, aby rozpocząć niszczenie wszystkiego na swojej drodze. Jeśli potrzebujesz coś zdemolować, wiesz do kogo się zwrócić.

Mam nadzieję, ze właściciele nie wprowadzili się niedawno

Użyj języka jako broni ostatecznej

W symulatorze koza skacze i kopie, co możesz wykorzystać jako formę ataku. Niemniej najlepszą bronią naszego niesfornego zwierzaka jest język.

Dzięki temu potężnemu mięśniowi koza może nie tylko przeżuwać trawę, ale również używać go niczym bicza jako narzędzia dającego absolutną przyczepność, a nawet przesunąć nim samochód.

Nawet szpony Wolverina nie stanowią tak odpornej broni jak język tej kozy

Zdobądź przyjaciół po drodze

Ale koza w Goat Simulator nie jest usatysfakcjonowana jedynie przyklejaniem swojego języka do nieożywionych obiektów. Może to samo zrobić z przypadkowymi pechowymi przechodniami.

Jaki sens ma ciągnięcie za sobą całymi kilometrami biednego człowieka czy inną nieszczęsną kozę? Otóż nie ma żadnego. I to właśnie jest piękne w tym symulatorze.

Przechodzień czy koza? Kogo zabierzesz ze sobą na spacer?

Przetrwaj, mimo absolutnego chaosu (który sam tworzysz)

Jednak spośród wszystkich tych super mocy kozy najlepsza jest ta, że nigdy nie traci ona życia. Co prawda od czasu do czasu naszej przyjaciółce zdarzają się nokauty, niemniej w ciągu sekund staje na nogi z całą swoją kozią werwą.

Z odnowioną energią szalona koza może kontynuować swą podróż przez miasto, siejąc zamęt w pełnej krasie.

I wszystko to bez modów!

Wymienione przeze mnie absurdalne rzeczy znajdziesz w dowolnej wersji gry (iOSAndroidWindowsMac), ale jeśli jesteś nowicjuszem w szalonym świecie kozy, z pewnością ucieszy cię fakt, że instalując mody, czeka cię jeszcze większa dawka chaosu.

Chcesz dowiedzieć się więcej o modach? Zajrzyj tutaj.

Jeśli podobał ci się ten artykuł, zainteresują cię również:

Goat Simulator: Poznaj 6 niezwykłych modów

Goat Simulator nie jest jedyny: odkryj najdziwniejsze symulatory

Śródziemie: Cień Mordoru – 9 porad, które pomogą pokonać orków

Początkowo gra Śródziemie: Cień Mordoru (Middle-earth: Shadow of Mordor) bardzo mnie irytowała – bossowie byli za trudni do pokonania. Jednak udało mi się odkryć sporo przydatnych trików, które pasują do mojego stylu gry. Teraz już siły zła mnie nie powstrzymają.

Jak to ujęła moja koleżanka María Baeta, Śródziemie: Cień Mordoru to gra będąca wypadkową Assassin’s Creed i Batman: Arkham Origins, ale posiadająca pewne elementy, które czynią ją wyjątkową. Przede wszystkim należy tu wymienić system Nemesis, w którym twoi wrogowie stają się coraz lepsi w miarę upływu czasu.

Złożoność gry Śródziemie: Cień Mordoru może być nieco przytłaczająca. Podczas swojej pierwszej godziny rozgrywki byłem notorycznie masakrowany przez orków, dlatego odłożyłem miecz do pochwy, wspiąłem się na wieżę i zacząłem myśleć. Oto, jakie triki wykombinowałem.

Zostań panem Wieży Kuźni

Shadow of Mordor pełna jest przypadkowych zdarzeń i potyczek, które podczas długich pieszych podróży skutecznie zdekoncentrują nawet najbardziej skupionych strażników. Żeby wypełnić misję, musisz poruszać się szybko. Najlepszym sposobem, jest odblokowanie wszystkich Wież Kuźni.

Wieże Kuźni stanowią znakomite zacisze i umożliwiają odblokowane zakrytych części mapy (źródło)

Wieże to świetne schronienie, ponieważ orkowie nie potrafią się na nie wspiąć. Niejednokrotnie kryłem się w nich, czekając, aż mnóstwo pościgów zgubi mój ślad i wróci do swych rutynowych zajęć wrzeszczenia na niewolników i popijania grogu przy ogniskach.

Uciekaj ile sił w nogach

Talion jest silny i biegły w walce, ale nie niezwyciężony. Jeśli starcie nie przebiega pomyślnie, ponieważ na przykład nie uda ci się znaleźć słabego punktu przeciwnika, zwiewaj, zanim cię zabiją. Ale nie biegnij na oślep, tylko wybierz jakieś wysokie miejsce albo w pobliskie łąki, gdzie znajdziesz zioła, które napełnią twój pasek zdrowia.

Biegnij, Talion, biegnij! (źródło)

Kolejny trik to szybki bieg z przeskakiwaniem przez mury i ogniska. Warto również przeanalizować teren pod kątem możliwych dróg ucieczki i schronień. Pamiętaj jednak, że w wielu fortyfikacjach czają się orki.

Podczas walki skacz od jednego wroga do drugiego

Stanie w jednym miejscu i siepanie wszystkiego, co popadnie, to chyba najgorsza z możliwych taktyk. Najlepiej przemieszczać się od jednego do drugiego orka w taki sposób, aby ustawiać się za plecami tego, którego chcesz zaatakować. Jeżeli walczysz z więcej niż dziesięcioma orkami, skacz między nimi i skupiaj ataki combo na tym orku, na którego eliminacji zależy ci najbardziej.

Ponieważ taka taktyka jest bardzo użyteczna, odblokuj jak najszybciej skoki z oszołamianiem. Są one niezwykle efektywne i pozwalają przetrwać niebezpieczne starcia, a do tego działają na większość bossów. Ogólnie rzecz biorąc, pamiętaj, że warto czasem zaprzestać walki wręcz i po prostu oszołomić wszystko, co się rusza.

Obserwuj terytorium niczym orzeł

Wysokość to twój sprzymierzeniec. Wspinaj się więc na wieże, mury i klify, aby pilnie obserwować, co dzieje się wokół. Orkowie są kiepscy we wspinaczce i praktycznie nie są w stanie cię wyczuć, kiedy znajdujesz się wysoko ponad ich łysymi łbami. Talion nigdy nie traci równowagi i potrafi się wspinać nawet na najbardziej niebezpieczne mury.

Obserwowanie wroga z góry pozwala nie tylko dostrzec jego słabe punkty czy najlepszy moment do ataku, ale także oszczędza bohaterowi sporo kłopotu. Do jednych z częstszych zdarzeń w grze zaliczają się walki między przywódcami orków, co skutkuje tym, ze silne jednostki nieraz eliminują się same bez twojego udziału.

Spójrz na to z innej strony

Kiedy znajdujesz się na dużej wysokości, nie wyłączaj widzenia spektralnego. Dzięki niemu możesz dostrzec dokładną pozycję orków i ludzi, a także rodzaj posiadanych przez nich broni. Dwie inne przydatne funkcje spektralnego widzenia to zaznaczanie głów (na kolor czerwony) oraz identyfikacja niebezpiecznych obiektów, jak dzbany grogu czy klatka z Karagorem.

Widzenie spektralne odkrywa wiele sekretów otoczenia (źródło)

Część z porozsiewanych po mapie skarbów może być odnalezionych tylko wtedy, gdy aktywne jest spektralne widzenie. A skoro jesteśmy przy mapie, to polecam, aby spojrzeć na nią od czasu do czasu w poszukiwaniu wydarzeń zaznaczonych na czerwono. Nie są one wymagane, ale bardzo ułatwiają niewdzięczne zadanie eliminowania przywódców orków.

Przypraw walkę odrobiną chaosu

Nie daj się zwieść okrutnym wizerunkiem orków. Są wielcy, ale nie nieustraszeni. Pośród wielu innych przeciętny ork boi się ognia, pszczół czy Karagora, czworonoga o ostrych zębiskach, na którego nie trudno natknąć się na równinach Mordoru. A wystraszony ork to ork, który nie walczy.

Strzelaj w klatki, aby uwolnić Karagory: zaatakują orków (źródło)

Celuj strzałami w wiszące na hakach mięso, gniazda, klatki, ogniska, beczki i podziwiaj, jak orkowie rozpierzchają się na wszystkie strony. Powstały chaos jest niezmiernie przydatny, aby oczyścić sobie drogę do bosa, który – zupełnie przypadkiem – też ma swoje fobie.

Przetop runy, których nie potrzebujesz

Po kilku godzinach grania, gdy już pozbędziesz się pomniejszych wodzów orków i bossów, zgromadzisz pokaźną kolekcję runów w swoim inwentarzu. Niektóre z nich będą się powtarzać, a inne okażą się mało przydatne dla twojego stylu walki. Najlepiej jest więc zamienić je na miriany, walutę w Shadow of Mordor.

Im więcej mirianów zgromadzisz, tym więcej mocy i sprzętu możesz odblokować. Zauważ, że żółte runy dają więcej pieniędzy niż zwykłe, ale również trudniej je zdobyć. Jaki jest dobry sposób na zdobycie epickich runów? Dowiesz się w następnej poradzie.

Zanim przystąpisz do walki, spróbuj zastraszania

Jak już wspomniałem powyżej, orkowie to w gruncie rzeczy strachliwe stworzenia, a ich przywódcy nie stanowią wyjątku. Jeśli poślesz im śmiertelną groźbę, zanim ruszysz do ataku, orkowie wzmocnią obronę i straż w twierdzach. Jakim cudem to ma być dobry pomysł, zapytasz?

Ostrzeżony ork, to trudniejszy do zabicia ork, zgadza się. Jednak po zabiciu takiego orka otrzymasz więcej żółtych run, które są bardzo cenne. Te epickie runy dadzą twojej broni wyjątkową moc i w każdej chwili można je zamienić na mnóstwo mirianów, jeśli zajdzie taka potrzeba.

Mądrze wybierz swoją śmierć

Talion jest nieśmiertelny: za każdym razem, gdy bohatera w końcu dosięgnie strzała lub zatłuszczona stal, pojawi się on z powrotem w najbliższej wieży. Brzmi dobrze, ale każdy kij ma dwa końce – hierarchia orków ewoluuje i wyłaniają się z niej coraz silniejsi przywódcy.

Krok 1. Pozwól orkowi wygrać i niech jego ranga wzrośnie. Krok 2. Zabij go, aby zyskać epickie runy

Ostatnie 8 trików oscylowało wokół zagadnienia, jak nie dać się zabić. Czasami jednak śmierć Tailona z ręki orka może być pożyteczna. Jak? Im silniejszy w randze ork, tym większa nagroda za jego zabicie. Jest to w gruncie rzeczy pewnego rodzaju „zasiewanie” i „zbieranie plonów”.

Do każdego stylu gry znajdą się triki

Powyższych dziewięć zaproponowanych przeze mnie porad pasuje do mojego stylu gry, ale istnieją tez inne sposoby na odniesienie zwycięstwa w grze Śródziemie: Cień Mordoru. Możesz na przykład przeciągnąć orków na swoją stronę, albo poddać ich torturom, żeby poznać słabości swoich wrogów. Zawsze zostaje też jazda na Karagorach.

Która porada z gry Śródziemie: Cień Mordoru spodobała ci się najbardziej?

Tekst powstał przy współpracy z Alexem Beechem.

Zobacz także:

Analiza Softonic: Fifa 15 kontra PES 2015 – która gra piłkarska jest najlepsza?

Twój weekend z grami – Alien: Isolation, Kim Kardashian i Counter-Strike Nexon: Zombies

Zdjęcia z systemu Windows 10 prosto na Facebooka lub Twittera

W Windows 10 Technical Preview czeka nas miła niespodzianka. W domyślnym menedżerze plików, czyli Eksploratorze Windows, pojawił się przycisk Share („podziel się”). Dzięki niemu łatwiej będzie można wrzucić zdjęcia z dysku komputera bezpośrednio do jednej z wielu aplikacji – np. na Twittera czy Facebooka.

To małe usprawnienie przyda się nam wszystkim, szczególnie gdy będziemy chcieli dodać na portal społecznościowy kilka zdjęć jednocześnie. W systemie Windows 10 zamiast otwierać i logować się na stronie internetowej Facebooka, a następnie dodawać ręcznie zdjęcia, będzie można je po prostu zaznaczyć z poziomu widoku folderu i wykorzystać wspomniany przycisk Share. Jednak by tego dokonać, trzeba będzie mieć zainstalowaną aplikację Facebooka dla Windows 10.

Takie ułatwienie przypomina dodawanie zdjęć np. w systemie Android, gdzie wystarczy zaznaczyć grafiki, wybrać docelową aplikację i współdzielić je za pomocą jednego przycisku.

Windows 10 Technical Preview to wczesna wersja systemu Windows, która została wydana 30 września. Można ją pobrać za darmo: Windows 10 Technical Preview.

Źródło: Blog Windows

Zobacz także:

Ukryte centrum powiadomień w Windows 10 Technical Preview

Windows 7 można zaktualizować bezpośrednio do wersji Windows 10 Technical Preview

Obserwuj @PawelKanski na Twitterze