9 listopada 2004 roku, czyli ponad 10 lat temu, wydano stabilna wersję przeglądarki Firefox 1. Niestety, w tym roku hucznych urodzin chyba nie będzie, bo mimo dekady na rynku, Firefox ciągle traci użytkowników.
Jeszcze we wrześniu z Firefoxa korzystało 17,44% wszystkich internautów na całym świecie. Wyniki za październik są jeszcze gorsze i dają przeglądarce ledwo ponad 17 procent. W Polsce jest nieco lepiej, gdzie Firefox jest na drugiej pozycji tuż za programem od Google’a – Chrome. W październiku ponad 34% polskich internautów wybrało właśnie przeglądarkę od Mozilly, ale najpopularniejszy wciąż jest Chrome.
Wygląda więc na to, że Firefox mimo wciąż silnej pozycji na rynku, systematycznie i nieuchronnie traci na znaczeniu. Globalnie przegrywa nawet ze znienawidzonym przez internautów Internet Explorerem. Jednak trzeba przyznać, że w ostatnim roku przeglądarka Mozilli naprawdę bardzo się zmieniła – i to na lepsze. Warto więc pewnie jeszcze raz dać jej szansę…
Microsoft wyda jutro bardzo ważną poprawkę bezpieczeństwa dla Internet Explorera. Jeśli wciąż korzystacie z domyślnej przeglądarki systemu Windows, pamiętajcie, żeby pobrać tę aktualizację.
Jej zadaniem jest poprawić poważna lukę bezpieczeństwa, którą znalazła się w tej przeglądarce w systemach: Windows Vista, Windows Server 2003, 2008, 2012 oraz Windows 8 i Windows 8.1. Błędami obarczone jest środowisko .NET oraz komunikator Lync. Zablokowane będą też starsze wtyczki Active X, które często były „sprawcami” wielu kłopotów z bezpieczeństwem systemu.
Poprawki zostaną wydane już jutro. Pamiętajcie, że nie dotyczą one systemu Windows XP, dla którego zakończono wsparcie techniczne jeszcze w kwietniu tego roku.
Wygląda na to, że Google chce „delikatnie” zasugerować niektórym użytkownikom, że już czas zainstalować nowoczesną przeglądarkę. Przekonał się o tym internauta korzystający z przeglądarki Opera 12. Pewnego razu zauważył, że wygląd strony wyszukiwania Google cofnął się do tego, jaki obowiązywał ponad rok temu. Nie mógł też korzystać z wyszukiwania obrazów, zaczął więc szukać pomocy na oficjalnym forum produktów Google.
Okazało się, że firma specjalnie stosuje taką taktykę wobec użytkowników starszych przeglądarek, do jakich bez wątpienia należy wydana w czerwcu 2012 roku Opera 12. Niektóre produkty Google’a wyglądają znacznie gorzej, jeśli przegląda się je ze wspomnianej Opery lub Safari od wersji 5. 1.7. W taki sposób twórcy popularnej wyszukiwarki internetowej chcą dać do zrozumienia, że warto zmienić przeglądarkę na coś nowszego.
Użytkownicy na pewno mogą czuć się zdenerwowani, ale ograniczenia, jakie ich dotykają, nie są jeszcze specjalnie radykalne. Zmiana oprogramowania na nowsze powinno zapewnić im też większe bezpieczeństwo i dostęp do najnowszych funkcji przeglądarek – bez względu, czy będzie to Chrome, Firefox lub najnowszy Internet Explorer.
Jeśli zmieniłeś w Windows 8 domyślną przeglądarkę na inną, a teraz chcesz skorzystać z jej wersji dotykowej, to z pewnością masz problemy. Winą takiej sytuacji jest ograniczenie Microsoftu w systemie Windows 8.1, który posiada jedynie Internet Explorer jako dotykową przeglądarkę. Jeśli korzystałeś z Google Chrome’a w trybie dotykowym Windows 8, to zastąpiła ona domyślnie ustawionego Internet Explorera. Został też usunięty kafelek do dotykowej wersji przeglądarki. Nie ma się jednak czego obawiać. Operacja przywrócenia dotykowej wersji jest na szczęście prosta.
1. Otwórz Internet Explorera z ekranu startowego
Dotknij odpowiedni kafelek na ekranie startowym i uruchom Internet Explorera.
2. Wybierz domyślną przeglądarkę
W oknie przeglądarki ukaże się okienko, w którym wyświetli się informacja, że Internet Explorer nie jest już domyślną przeglądarką. Właśnie dlatego zniknął tryb dotykowy, choć niewielu użytkowników zdaje sobie z tego sprawę, ignorując to ostrzeżenie. Kliknij zatem opcję ustawienia Internet Explorera jako domyślnej przeglądarki.
3. Potwierdź wyskakujące okienko Internet Explorera
Na naszych ekranach pojawi się okienko popup z listą wszystkich zainstalowanych przeglądarek. Wskaż pozycję Internet Explorer. Wystarczą dwa kliknięcia i tryb dotykowy będzie działał ponownie. Taka sytuacja jest jednak częstym problemem spotykanym w Windowsie. Mimo że rozwiązanie problemu nie jest zbyt trudne, to nie można nazwać go wygodnym i bezproblemowym dla użytkownika.
Microsoft idzie z duchem czasu, sprawnie kopiując rozwiązania znane z innych przeglądarek i adaptując je do Internet Explorera 11. Tym razem firma postanowiła blokować nieaktualne pluginy Active X, które mogą stanowić furtkę dla hackerów i złośliwego oprogramowania.
12 sierpnia, po zainstalowaniu aktualizacji Internet Explorera, zostaniemy poinformowaniu przez przeglądarkę, gdy jakaś strona będzie chciała wykorzystać Active X do wyświetlania treści. Co zrobić w takiej sytuacji? Będzie można zignorować ostrzeżenie i i uruchomić ten komponent lub zainstalować jego nowszą wersję.
Blokada będzie dotyczyć też najstarszych wersji wtyczki Java, a z czasem lista blokowanych dodatków będzie się zwiększać. Niestety, aktualizacja wprowadzająca te zmiany nie dotyczy użytkowników Windows XP. Dla nich jedynym wyjściem, by poprawić swoje bezpieczeństwo, jest albo zainstalować nowszy system albo zmienić przeglądarkę internetową. Szczególnie, że Internet Explorer uważany jest za najmniej bezpieczną przeglądarkę na rynku.
Wszyscy korzystamy z przeglądarek internetowych, ale co stoi za naszym wyborem tej „jedynej”, z którą spędzamy długie godziny, przeglądając sieć? Sympatia do twórców, przyzwyczajenie, a może coś jeszcze innego? Postanowiliśmy ułatwić Wam wybór i nasi koledzy postanowili porównać najpopularniejsze obecnie przeglądarki – Google Chrome, Mozilla Firefox, Internet Explorer oraz Operę. Która okazała się najlepsza?
Wykonaliśmy nasz wielki test przeglądarek internetowych z pomocą wcześniej przyjętych kryteriów. Jeśli chcesz się dowiedzieć, w jaki sposób mierzyliśmy szybkość i zużycie pamięci Firefoxa, Chrome’a, Opery i Internet Explorera, przeczytaj nasz artykuł do końca.
Obecnie przeglądarki internetowe to jedne z najważniejszych programów w naszych komputerach. Postanowiliśmy zastanowić się, która z nich jest najszybsza i najwygodniejsza w pracy. Zmierzyliśmy zatem ich pracę i porównaliśmy uzyskane wyniki.
Postaraliśmy się przyjąć taką metodologię pomiaru wydajności, żeby nasze rezultaty były jak najbardziej obiektywne i zrozumiałe dla każdego. Mamy nadzieję że nam się udało.
Za chwilę wyjaśnimy, na czym opierała się metodologia naszego badania.
Komputer, na którym wykonaliśmy test
Urządzenie, które wybraliśmy do testów, to standardowy komputer klasy PC z 4 GB pamięci RAM i systemem operacyjnym Windows 7 Ultimate 64-bit (wraz ze wszystkimi aktualizacjami). Skorzystaliśmy z systemu Windows 7 jako najbardziej popularnego systemu wśród użytkowników Windowsa.
Nasz komputer, na którym przeprowadziliśmy wszystkie testy. Dysk twardy świeżo po defragmentacji.
Podczas testów wyłączyliśmy inne oprogramowanie (nawet antywirusa), aby nie nic nie zakłóciło naszych badań. Opcje zasilania ustawiliśmy w taki sposób, aby podczas bezczynności komputer nadal był w pełnej gotowości.
Przed każdym testem wykonaliśmy restart urządzenia i odczekaliśmy 30 sekund po załadowaniu systemu, by zapewnić jednakowe warunki każdej przeglądarce.
Podczas testów nie działają żadne programy, nawet antywirus
Strony w Internecie ładują się z różną prędkością, zależną od serwerów, na jakich są zlokalizowane. Aby zapewnić w miarę równorzędne wyniki, postanowiliśmy wczytać je poprzez serwer Nginx, który gwarantuje dużą szybkość i niezawodność działania dla stron o wysokim obciążeniu.
Lokalny serwer pozwala uniknąć większości błędów, za które odpowiada jakość łącza
Przeglądarki, których użyliśmy, były standardowo skonfigurowane – bez historii, ciasteczek i rozszerzeń, żeby zapewnić optymalne i całkowicie bezstronne pomiary.
Nasz komputer był podłączony do Internetu za pomocą stałego łącza (światłowodu), zaś badania zostały zarejestrowane za pomocą Adobe Premiere.
Badania każdej przeglądarki
Na każdej przeglądarce wykonaliśmy szereg badań, które miały wykazać ich szybkość i wydajność podczas ładowania kart. Takie „testy” robimy w zasadzie codziennie podczas naszej pracy lub w wolnej chwili.
Rankingi takie jak Peacekeeper oparte są na testach typowych zadań wykonywanych każdego dnia
Badania, które wykonaliśmy, obejmują:
Zimny start przeglądarki z jedną kartą. Obejmuje on uruchomienie przeglądarki i załadowanie strony startowej po włączeniu komputera.
Gorący start przeglądarki z jedną kartą. Ten sam test powtórzyliśmy pół minuty po pierwszym rozruchu przeglądarki, aby sprawdzić, jaka jest różnica w czasie dla ponownego uruchomienia.
Zimny start przeglądarki z 11 otwartymi kartami. Strony są ładowane z lokalnego serwera WWW. Czas mierzony jest do zniknięcia wskaźnika ładowania.
Ciepły start przeglądarki z 11 otwartymi kartami. Test wykonywany po 30 sekundach od trzeciego zamknięcia przeglądarki.
Zużycie pamięci w megabajtach. Pomiar zużycia dla 1 otwartej karty, 20 otwartych kart i po ponownym załadowaniu 1 karty.
Test prędkości stron internetowych. Wybraliśmy dwa specjalistyczne i niezależne od siebie strony, aby uzyskać lepsze wyniki pomiarów – Browsermark 2.1 od niezależnej firmy Rightware i Peacekeeper od niezależnej firmy Futuremark.
Czas został zmierzony za pomocą programu Adobe Premiere. W każdym przypadku został on wpisany do tabeli pomiarów. Tych stron użyliśmy w czasie testów:
Strona główna Reddit.com.
Wynik wyszukiwania hasła “Apple” w angielskiej Wikipedii.
Wynik wyszukiwania hasła ‘90s Nostalgia w Pinterest.
Pierwsza strona Imgur.
Strona aplikacji Amazon w Softonicu.
W teście zużycia pamięci otwieraliśmy stronę główną Google oraz Top 20 recenzji z hiszpańskiej wersji strony Softonic.
Miernik pamięci w Chrome jest bardzo precyzyjny podczas pomiarów
Pomiary wykonaliśmy trzykrotnie dla każdego warunku i uśredniliśmy wyniki. Wbudowane narzędzie Chrome służące do mierzenia zużycia pamięci, okazało się bardzo solidne, jeśli chodzi o sprawdzenie wykorzystania pamięci RAM.
Metody pomiarów
Chcemy, aby nasza metodologia z czasem została ulepszona. Jesteśmy otwarci na zmiany i propozycje w sprawie kolejnych badań.
Internet Explorer, Chrome, Firefox, Opera – która z przeglądarek jest najlepsza? Przetestowaliśmy je pod każdym kątem, aby wyłonić zwycięzcę i wskazać tę, która będzie najbardziej odpowiadać twoim preferencjom.
Czym byłby komputer bez przeglądarki? To tak, jak byśmy cofnęli się o 20 lat i spróbowali popracować bez Internetu. Dziś zanudzilibyśmy się na śmierć.
Przeglądarki to współczesne bramy do świata informacji. Obecnie to jeden z ważniejszych, jeśli nie najważniejszy program na naszych komputerach.
Nie wszystkie przeglądarki są jednak sobie równe. Niektórzy twórcy mają przewagę doświadczenia (Internet Explorer). Inni skupiają się na współpracy ze społecznością użytkowników (Firefox) lub są pod opieką internetowego giganta (Chrome). Jeszcze inni kierują swój produkt do mniejszej, ale bardziej wymagającej grupy odbiorców (Opera). Jednak pomimo tych różnic, każda z przeglądarek ma swoją grupę oddanych fanów, którzy za nic w świecie nie przesiądą się na inny program
Postanowiliśmy na chwilę odłożyć nasze sympatie sportowe, muzyczne i upodobania do poszczególnych producentów oprogramowania. Wszystko po to, aby skupić się na obiektywnym porównaniu przeglądarek i pokazać, która z nich jest tak naprawdę najlepsza.
Do naszych testów porównawczych wybraliśmy Internet Explorera, Firefoxa, Chrome’a i Operę. W czasie testów korzystaliśmy z komputera z systemem Windows 7, dlatego nie braliśmy pod uwagę przeglądarki Safari, która pracuje tylko na komputerach Mac.
Jak w każdej rywalizacji przyjęliśmy pewne kryteria, które wyłonią zwycięzcę. Porównany zatem uzyskane wyniki pomiędzy przeglądarkami, na wzór testów samochodowych i uzyskiwanych przez nie na drodze rezultatów.
Kryteria, które wybraliśmy, to: prędkość działania, użycie pamięci oraz sprawowanie się w trakcie pracy w sieci (szybkość i wydajność). Postaramy się tutaj odrzucić nasze wcześniejsze przyzwyczajenia, by nie zakłócić nimi ogólnego wyboru.
Zatem zobaczmy, jak sprawiły się przeglądarki w naszych testach i która z nich zwycięży. Ciekawe, czy pokryje się to z waszym wyborem.
Prędkość: Gotowi? Do biegu, start!
Każde uruchomienie przeglądarki otwiera nowe okno z wyszukiwarką Google’a? A może otwierają się Wam wszystkie karty, na których pracowaliście przed zamknięciem przeglądarki?
Aby być bliskim rzeczywistości, w testach prędkości odtworzyliśmy oba te przypadki. W jednym uruchomiliśmy przeglądarkę ze stroną startową, a w drugim z 11 otwartymi kartami.
Ponadto podzieliliśmy nasz test na dwa oddzielne badania – dla zimnego i ciepłego startu. Dla pierwszego przypadku uruchamialiśmy przeglądarkę jako pierwszy program po uruchomieniu Windowsa. Następnie ją zamykaliśmy, aby po chwili ponownie ją otworzyć.
W naszym wideo zobaczysz test, gdy włączaliśmy przeglądarkę drugi raz (ciepły start) z otwartymi 11 kartami:
brightcove.createExperiences();
Wyniki mówią same za siebie. Firefox został najszybszą przeglądarką w każdej próbie!
Jeśli najbardziej interesuje Cię szybkość otwierania przeglądarki oraz nowych kart, to najlepszy na tym polu okazuje się Firefox. Różnica między innymi konkurentami jest znacząca. Mozilla na zimnym starcie tylko ze stroną startową ładuje się prawie dwa razy szybciej niż druga najszybsza przeglądarka. Z kolei przy włączeniu Firefoxa z 11 kartami na pracującym już komputerze wynik jest niemal cztery razy szybszy niż najwolniejsza z przeglądarek!
Drugie miejsce przyznajemy Google Chrome. Walka o trzecie miejsce odbyła się między Internet Explorerem i Operą Ciekawostką jest, że Opera, która oparta jest na Chromium, czyli tym samym mechanizmie co Chrome, otwiera się znacznie dłużej niż produkt Google.
Podsumowując wyniki, należy wspomnieć, że Firefox używa sprytnego triku przy otwieraniu wielu kart na raz. Podczas gdy Chrome, Internet Explorer i Opera ładują wszystkie karty na raz, Firefox koncentruje się tylko na pierwszej z nich. Pozostałe ładowane są w tle, a wyświetlają się w pełni dopiero, gdy na nie przejdziemy.
Jest to dość spora zaleta. Zużywamy dzięki temu mniej energii, skupiając się tylko na otwarciu pierwszej, najważniejszej karty.
Firefox pokonuje swoich kontrkandydatów już na początku dzięki innemu systemowi ładowania kart i bardziej sprawnej strukturze operacji.
Użycie pamięci
Ile pamięci RAM potrzebuje przeglądarka? Czy ma to wpływ na spowolnienie komputera? Postaramy się odpowiedzieć na te pytania w teście użycia pamięci.
Poddaliśmy przeglądarki wnikliwej analizie. Sprawdziliśmy, ile pamięci używa otwarta przeglądarka z 20 kartami oraz po zamknięciu 19 kart i pozostawieniu jednej. Do testu wykorzystaliśmy program Chrome’s memory.
Również i w tym teście mamy zwycięzce, choć nie tak oczywistego jak w poprzednim zestawieniu. Firefox znów wygrywa, okazując się przeglądarką, która używa najmniej pamięci RAM podczas codziennego użytkowania.
Analizując dokładnej wyniki badań, widzimy, że Internet Explorer używa najmniej pamięci RAM, kiedy korzystamy tylko z jednej otwartej karty. Firefox wychodzi na prowadzenie, gdy tych kart jest więcej. Chrome wypada najlepiej w zwalnianiu zasobów pamięci po zamknięciu wielu kart, wyprzedzając nieznacznie Operę.
Dlaczego zatem Firefox zdobył w tym teście pierwsze miejsce? Głównie dlatego, że wygrał w zmaganiach o najmniejsze użycie pamięci RAM przy dużej ilości kart. A właśnie taka sytuacja ma najczęściej miejsce w codziennym użytkowaniu przeglądarek.
Podsumowując, Internet Explorer jest jak samochód, który na starcie nie pobiera wiele paliwa, a Chrome i Opera są oszczędnymi autami przy dłuższych trasach. Firefoxa możemy zestawić z autem, które jest najlepsze do codziennych dojazdów i sprawdzi się w każdych warunkach.
Przeglądarka Mozilli jest programem najmniej zasobożernym w pamięć RAM.
Wygoda pracy
Która z przeglądarek otwiera szybciej strony? Jaka przeglądarka najlepiej poradzi sobie z wyświetleniem treści stron w najlepszej jakości?
Aby określić efektywność oraz szybkość przeglądarek w Internecie, posłużyliśmy się specjalnym benchmarkiem internetowym. Mierzy on wydajność przeglądarek, poddając je różnym testom w czasie rzeczywistym, dzięki czemu mamy jak najlepszy pogląd na wydajność podczas prób obciążeniowych.
Konkretnie mówiąc, oparliśmy się na Peacekeeperze, który skupia się na szybkości i wydajności JavaScript, a także na Browsermarkcie, który analizuje kilka parametrów, skupiając się na wydajności przeglądarki. Te dwa niezależne punkty odniesienia posłużyły nam do zbudowania własnej skali ocen tego badania.
brightcove.createExperiences();
brightcove.createExperiences();
Porównując wyniki z obydwu wskaźników, najlepszymi okazały się być przeglądarki oparte na Chromium. Test wygody pracy wygrywają Chrome i Opera.
W benchmarku Peacekeepera najlepszy wynik osiągnęła Opera, zaś w Browsermarku Google Chrome.
W obydwu zestawieniach pozostałe przeglądarki nie były daleko w tyle, jednak trzecie miejsce przypadło Firefoxowi, a najgorszy okazał się być Internet Explorer.
Chrome i Opera kryją w sobie naprawdę mocne silniki, które są dużo lepsze od innych przeglądarek. Pozwala im to osiągnąć lepszą wydajność i większą szybkość wczytywania stron.
Wynik końcowy
Zatem która z tych przeglądarek jest najlepsza? Według wyników naszej analizy porównawczej najlepiej poradziła sobie Mozilla Firefox, która wygrała dwa z trzech naszych badań.
Ostateczny wybór zależy jednak od Twoich potrzeb, upodobań i rodzaju stron, które odwiedzasz. Dla każdego liczy się w końcu co innego, a kryteriów może być wiele – estetyka programu, dostępność rozszerzeń, integracja z innymi usługami, ogólna użyteczność i przyjazność przeglądarki. Mając ten fakt na uwadze, chcemy dać kilka wskazówek, które nakierują na odpowiedni wybór.
brightcove.createExperiences();
Firefox to najlepsza przeglądarka, jeśli nie masz najnowszego komputera. Jest całkiem szybka, zużywa niewiele zasobów i gwarantuje dobre osiągi na każdym sprzęcie. Dodatkowo oparta jest na oprogramowaniu open source, co pozwala zaopatrzyć ją w dużą liczbę ciekawych rozszerzeń. Firefox to jak wybranie samochodu, który pochłania mało paliwa i jest sterowny.
Chrome to właściwe rozwiązanie, kiedy dysponujesz bardzo wydajnym komputerem. Przeglądarka Google, podobnie jak Opera, to najlepszy program pod względem wydajności i szybkości w sieci, co gwarantuje niezależny test benchmarkowy. Chrome wygląda niczym amerykański samochód z dużym silnikiem, który mimo że jest piękny, to potrzebuje dużo paliwa i ciężko się go prowadzi.
Opera to przeglądarka dla posiadaczy dobrego sprzętu, ale także dla ludzi, którzy chcą zachować swoją niezależność od Google. W rzeczywistości norweska przeglądarka ma dość długi czas uruchamiania, ale używa mniej pamięci RAM niż Chrome. Możemy porównać ją do dobrego samochodu produkowanego jednak pod niezbyt znaną marką. Jest to ciekawy i rozsądny wybór wśród przeglądarek.
Internet Explorer to przeglądarka tylko dla najwierniejszych fanów Microsoftu. Długi start i średnia wydajność nie pozwalają jej osiągnąć wysokiego miejsca. Może lepiej działałaby na Windows 8? Internet Explorer przypomina solidne auto zdjęte z taśmy produkcyjnej, które dobrze sprzedaje się w ojczystym kraju, jednak jest kompletną porażką za granicą.
To jeszcze nie koniec!
W najbliższych miesiącach przedstawimy nowe wersje przeglądarek w kolejnych seriach testów, aby sprawdzić, czy aktualizacje wniosą coś do ich wydajności. W listopadzie możemy spodziewać się konfrontacji Firefoxa 36, Chrome’a 38, Opery 25 i być może Internet Explorera 12. Wypatrujcie zatem kolejnego testu Softonic!
Artykuł został napisany we współpracy z Fabrizio Ferrim (dane i metodologia badań), Abelem Bueno (grafika) i Antoni Noguerą (wideo).
Bromium, firma zajmująca się bezpieczeństwem w sieci, opublikowała wyniki bardzo ciekawego badania. Według nich najbardziej niebezpieczną przeglądarką pierwszej połowy 2014 roku był Internet Explorer. Cóż za zaskoczenie, prawda?
Okazuje się, że pośród trzech najpopularniejszych programów służących do przeglądania internetu – Firefox, Google Chrome i Internet Explorer – ostatni z nich jest najbardziej „dziurawy”. Liczbą błędów i ukrytych zagrożeń wyprzedził nawet takie programy jak Adobe Flash czy Java. Oznacza to tylko jedno – jeśli korzystacie z IE, koniecznie zmieńcie program Microsoftu na inny. Najlepiej Google Chrome lub Firefox.
Co ciekawe, Internet Explorer nie jest już najpopularniejszą przeglądarką. To miano należy do Google Chrome, z którego korzysta 38% internautów na całym świecie. Drugą pozycję zajmuje właśnie program Microsoftu. Aż 19% użytkowników sieci korzysta więc ze źle zabezpieczonej przeglądarki. To dosłownie setki milionów osób, które narażone są na ataki przestępców i infekcję wirusami.
Wyniki badania pokazują też to, w jaki sposób twórcy przeglądarek pracują nad swoimi produktami. Dobrze ilustruje to porównanie liczby błędów i luk bezpieczeństwa z roku ubiegłego i pierwszej połowy bieżącego. W taki sposób można zobaczyć, kto tak naprawdę dba o swój program, z jaką skutecznością reaguje i pozbywa się z niego zagrożeń. Na znajdującej się poniżej grafice widać liczbę problemów wykrytych w ubiegłym roku (niebieski kolor) do tych odnalezionych w tym (czerwony).
Widać, że twórcy Chrome’a oraz Firefoxa w znaczący sposób wyeliminowali większość błędów. Udało się to także takim firmom jak Adobe czy Oracle (twórcom platformy Java). Tymczasem Internet Explorer nie zanotował żadnego postępu, a liczba błędów wykrytych w pierwszej połowie tego roku już przewyższa ich liczbę z ubiegłego!
Najpopularniejszymi wersjami przeglądarki Internet Explorer są wersje 11 oraz 8. Ta druga ma już ponad 3 lata.
Ktoś w Micros0fcie w końcu dojrzał do podjęcia bardzo ważnej decyzji. Internet Explorer otrzymał właśnie nową, deweloperską wersję i jest ona dostępna dla każdego, kto jest gotów zaryzykować i pobrać ją na swój komputer.
Internet Explorer w wersji deweloperskim będzie zawierał najnowsze zmiany i eksperymentalne funkcje. Jak sama nazwa wskazuje, taka przeglądarka będzie skierowana głównie do deweloperów, by mogli oni testować na niej nowe funkcje. Da nam też pewną podpowiedź dotyczącą tego, jakie zmiany będą się pojawiać w kolejnych wersjach Internet Explorer. W pierwszym wydaniu deweloperskiej wersji IE dodano m. in. możliwość grania w gry przeglądarkowe za pomocą pada do konsoli Xbox 360.
Wersja deweloperska nie ma i nie będzie miała przypisanego numeru. Z czasem będą do niej dodawane różne funkcje, które być może, ostatecznie znajdą się w kolejnej wersji finalnej przeglądarki. Nie ma jednak na to gwarancji, bo Microsoft chce mieć pełną swobodę eksperymentowania z nowymi opcjami.
Taki system publikacji wersji deweloperski jest już od dawna stosowany przez Firefox oraz Google Chrome. Bez problemu można pobrać ich wersje rozwojowe i samemu przekonać się, w którym kierunku dana przeglądarka idzie.
Nową wersję Internet Explorer możecie pobrać stąd: