Nowa wersja Hangouts na Androida wnosi ciekawe nowości

Bradley Horowitz, szef działu Google + w Google, zapowiedział dziś wydanie ważnej aktualizacji dla komunikatora Google Hangouts.

Wśród nowości znajdziecie m.in aż 16 stron zupełnie nowych naklejek. Pojawiły się też ciekawe, ukryte funkcje. Wystarczy wpisać w czacie np. „woot” lub „happy birthday”, by zobaczyć ciekawą ikonkę. Ciekawe, czy hasła te będą przetłumaczone także na język polski?

Dodano też możliwość dodawania filtrów obrazu (np. sepia, efekt czarno-biały) podczas prowadzenia czatów wideo.

Hangouts filtry wideo
Jednak najważniejszą zmianą jest chyba wprowadzenia funkcji łatwego dzielenia się z uczestnikami czatu naszą pozycją w Google Maps. Podobną opcję od dawna ma np. WhatsApp. Dziwne, że dodano ją tak późno do Hangouts.

Geolokalizacja Hangouts

Aktualizacja zostanie wydana użytkownikom Androida w najbliższym czasie, niestety, nie wiemy, kiedy dokładnie.

Źródło: Techcrunch

Zobacz także:

VLC na Androida wychodzi z bety

Aktualizacja sklepu Google Play

Obserwuj @PawelKanski na Twitterze

Unia Europejska chce wymusić na Google kolejne zmiany dotyczące prawa do bycia zapomnianym

Jeszcze w maju tego roku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wymusił na Google wprowadzenie tzw. prawa do bycia zapomnianym. Dzięki temu, użytkownicy wyszukiwarki mogli zażądać od amerykańskiej korporacji, by ta usunęła z wyników wyszukiwania informacje na ich temat. Niestety, usunięcie wyników wyszukiwania za pomocą specjalnego, stworzonego przez Google narzędzia, dotyczyło tylko samej Europy. Teraz politycy chcą wymusić, by usuwanie linków o danej osobie dotyczyło globalnych wyników.

W praktyce wygląda to tak, że jeśli Google usunie w wynikach wyszukiwania linki dotyczące naszej osoby na Google.pl, to wciąż one mogą być widoczne na Google.com czyli globalnej wersji strony. Sprawia to, że prawo do bycia zapomnianym nie jest egzekwowane należycie. Wkrótce przedstawiciele Unii Europejskiej i Google będą prowadzić negocjacje, by usługa usuwania linków obywateli Unii Europejskiej była egzekwowana na całym świecie.

To jednak nie jedyne ostatnio kłopoty Google z europejskim rządem. Obecnie politycy pracują też nad projektem, który miałby zmniejszyć monopol popularnej wyszukiwarki internetowej. Wszystko dlatego, że Google może promować w wynikach wyszukiwania firmy, produkty lub usługi od swoich reklamodawców. Unia Europejska chce, by korporacja z Mountain View oddzieliła na starym kontynencie usługi dostarczania wyszukiwania i wyświetlania reklam. W praktyce może to oznaczać rozdzielenie firmy na dwie części.

Dla wielu użytkowników internetu różnica pomiędzy obiektywnymi wynikami wyszukiwania, a reklamami, które się w nich znajdują, jest nie do zauważenia. Unia Europejska chce wymusić, by Google umiejętnie oddzielał bezpłatną, naturalną treść wyszukiwarki od tej płatnej.

Warto też przypomnieć, że to kolejne kłopoty, w jakich znalazła się firma tworząca najpopularniejszą wyszukiwarkę internetową świata. Ostatnio twórcy przeglądarki Firefox, Mozilla Foundation, zamienili domyślny silnik wyszukiwania z Google na Yahoo. Na razie dotyczy to tylko rynku amerykańskiego. Także Apple zrezygnuje prawdopodobnie z używania Google’a w przeglądarce internetowej Safari.

Wygląda więc na to, że Google przeżywa ostatnio naprawdę ciężkie czasy. Jednak dla użytkowników to raczej dobra nowina.

Źródło: TheNextWeb, BBC

Zobacz także:

9 wskazówek, jak chronić swoją prywatność w sieci

Jak usunąć wyniki wyszukiwania w Google

Obserwuj @PawelKanski na Twitterze

Firefox: Mozilla wprowadza zmiany w module wyszukiwania

Mozilla wprowadza zmiany do okna wyszukiwania. Już wkrótce podpowiedzi haseł będą lepiej zorganizowane, a oprócz nich na liście sugestii znajdą się przyciski do wyszukiwarek innych niż domyślna.

Wyszukiwanie w Firefox

Wygląda więc na to, że Mozilla chce przekonać użytkowników do korzystania z innych wyszukiwarek niż Google. Dlatego też w nowych podpowiedziach znajdą się przyciski umożliwiające wyszukanie interesujących nas tematów bezpośrednio na konkretnych stronach – Wikipedii, Twitterze, eBayu, DuckDuckGo czy w polskiej wersji np. Allegro.

To jedna z wielu zmian, jakie zachodzą ostatnio w przeglądarce. Zmieniono już domyślną wyszukiwarkę z Google na Yahoo (na razie tylko w Stanach Zjednoczonych), dodano też nowy silnik wyszukiwania – przyjazną prywatności DuckDuckGo. W planach jest też wsparcie dla sieci Tor w Firefox. Zmiany zapowiadają się naprawdę interesująco!

Zapowiedziane nowości będą stopniowo udostępniane wszystkim użytkownikom przeglądarki Firefox.

Źródło: Mozilla

Zobacz także:

Firefox 33.1.1 – drobna aktualizacja, która poprawia ważny błąd

Firefox 33.1 – 10 lat i nowe funkcje!

Obserwuj @PawelKanski na Twitterze


Firefox bierze rozwód z Google!

Firefox przechodzi obecnie naprawdę wielkie zmiany. Widać to nie tylko po rozwoju przeglądarki, ale i po nowej strategii, jaką jej twórcy przyjęli. W ostatnich tygodniach zapowiedziano m.in. dodanie obsługi sieci Tor i wprowadzono do programu przyjazną prywatności wyszukiwarkę DuckDuckGo. Teraz Mozilla Foundation, która stoi za tworzeniem Firefoxa, poszła o krok dalej. Przeglądarka będzie teraz korzystała z Yahoo zamiast Google jako domyślnej wyszukiwarki.

Zmiany zostaną wprowadzone od grudnia i dotyczyć będą użytkowników w Stanach Zjednoczonych. Yahoo będzie też wspierało funkcję Do Not Track, która informuje przeglądane strony, że użytkownik nie chce być przez nie śledzony. Dzięki temu nie zbierają one informacji na temat naszej nawigacji w sieci. Jedynym negatywnym skutkiem tej usługi mogą być mniej dopasowane reklamy na stronach, które przeglądacie.

Zmiana domyślnej wyszukiwarki dotyczy tylko Stanów Zjednoczonych (Yahoo zamiast Google), Chin (Baidu) oraz Rosji (Yandex). W Polsce na razie nie dojdzie do zmian, chociaż nie są one wykluczone. Yahoo jest zdecydowanie bardziej popularne w Stanach Zjednoczonych, a Google nie ma w Polsce praktycznie żadnego godnego konkurenta. Jeśli przeszkadza wam Google, proponuję spróbować DuckDuckGo.

Źródło: Mozilla

Zobacz także:

Firefox 33.1.1 – drobna aktualizacja, która poprawia ważny błąd

Firefox 33.1 – 10 lat i nowe funkcje!

Obserwuj @PawelKanski na Twitterze

Android 5 wydany… ale jako obrazy systemu

Android 5.0 Lollipop powinien trafiać dziś do użytkowników urządzeń z serii Nexus oraz telefonów Moto G. Jeśli jednak znudziło się wam czekanie, aż Google łaskawie wyśle wam aktualizację systemu, sami możecie to zrobić. Na oficjalnym forum deweloperów Google udostępniono pliki z „instalką” systemu Lollipop.

Android 5 na NexusPlik dostępny jest dla następujących urządzeń: Nexus Player, Nexus 9 (Wi-Fi), Nexus 5, Nexus 7, Nexus 7 (Wi-Fi), Nexus 10, Nexus 4, Nexus Q, Galaxy Nexus, Nexus S. Jeśli zdecydujecie się sami zainstalować system na swoim urządzeniu, to musicie pamiętać, że może to być niebezpieczne dla waszego smartfona lub tabletu. W dodatku przed całym proces koniecznie zróbcie kopię zapasową zawartości pamięci. Instrukcję, jak dokonać instalacji, znajdziecie tutaj.

Jeśli nie czujecie się zbyt pewnie z robieniem takich rzeczy, poczekajcie na oficjalną aktualizację. Powinna się pojawić już wkrótce, być może nawet dzisiaj.

Zobacz także:

Powolutku i nieśmiało – Android 5 Lollipop trafi dziś do Moto G?

5 rzeczy, za które pokochasz Android 5.0 Lollipop

Obserwuj @PawelKanski na Twitterze

YouTube Music Key Beta, czyli Google dla melomanów

Google uruchomił wczoraj wersję beta swojej najnowszej usługi muzycznej. Music Key łączy ze sobą funkcję słuchania muzyki z YouTube oraz usługę Google Play Music, znaną już dobrze użytkownikom Androida.

Music Key YouTUbe Google

YouTube Music Key jest usługa płatną i kosztuje 9,99 dolarów miesięcznie. Pozwala na słuchanie muzyki bez reklam, dostęp do biblioteki bez połączenia internetowego oraz możliwość słuchania utworów w tle. Co ważne, zapisanie się do tej usługi da nam też dostęp do Google Play Music, czyli aplikacji służącej do streamingu, powstałej jako konkurencja Spotify. Fani muzyki znajdą w niej ponad 30 milionów piosenek. Kupując więc dostęp do YouTube Music Key, dostajemy tak naprawdę dwie usługi w cenie jednej. W aplikacji YouTube na Androida i iOS-a pojawiła się też nowa zakładka – uzyka, która pozwala na odkrywanie rosnących trendów.

Obecnie Music Key jest jeszcze w fazie beta, a dostęp do niego jest bardzo ograniczony. Można zapisać się „do kolejki” i poczekać na zaproszenie. Możecie to zrobić tutaj. Nie wiemy, czy usługa ta będzie w ogóle dostępna w Polsce i jaka będzie jej ewentualna cena.

Osobiście podoba mi się połączenie tych dwóch usług od Google. Nie wydaje mi się jednak, że rozwiązanie takie przyjmie się w Polsce. Wszystko zależy od ceny, ale także od tego, jakiego rodzaju muzyka dostępna będzie w Key Music dostępna. Obawiam się, że nie znajdę tam wszystkiego, co lubię, więc na razie i tak zostanę przy darmowej wersji YouTube i Spotify.

Źródło: YouTube

Zobacz także:

Google Play Music teraz także w Polsce!

YouTube Music Key to nowy serwis Google do słuchania muzyki. Zobacz ceny i zdjęcia

Obserwuj @PawelKanski na Twitterze

Hangouts – darmowa minuta rozmów do 25 krajów swiata do końca roku.

Google udostępnił właśnie w 25 krajach usługę dzwonienia przy pomocy aplikacji Telefon Hangouts. Każdy użytkowników będzie mógł wykonać dowolną liczbę połączeń lokalnych i międzynarodowych, w których pierwsza minuta będzie za darmo. Jednak by móc skorzystać z takiej opcji, trzeba spełnić kilka warunków.

Po pierwsze, trzeba pobrać aplikację Telefon Hangouts oraz Hangouts na Androida. Po drugie, zasilić swoje konto Google Voice dowolną kwotą. Mimo tego, że pierwsze 60 sekund połączenia jest darmowe, pieniądze na koncie są wymagane by zapłacić nimi za ewentualnie dłuższe rozmowy. W Polsce koszt połączenia za minutę ma kosztować 3,6 centów, już z podatkiem VAT.

Darmowe połączenia obowiązują wewnątrz i pomiędzy następującymi krajami: Australia, Belgia, Brazylia, Kanada, Chiny, Dominikana, Francja, Niemcy, Indie, Indonezja, Irlandia, Włochy, Japonia, Meksyk, Holandia, Norwegia, Pero, Polska, Rosja, Koreo Południowa, Hiszpania, Szwecja, Szwajcaria, Wielka Brytania, Stany Zjednoczone.

Osobiście nie wydaje mi się, żeby usługa ta miała specjalne powodzenie w Polsce. Na pewno znajdą się osoby, dla których będzie to wygodne rozwiązanie i ciekawa alternatywa dla abonamentu Skype. Jednak na masową popularność chyba nie ma szans.

Źródło: Google

Zobacz także:

Android 5 Lollipop – kiedy twój telefon dostanie aktualizację? Sprawdź!

WhatsApp wkrótce umożliwi nam nagrywanie prywatnych rozmów

Obserwuj @PawelKanski na Twitterze

Łatwiejsze udostępnianie na Google Plus, ale chyba nikogo to nie obchodzi?

Poranna awaria Google Plus i usługi Hangouts, nie jest chyba zupełnie przypadkowa. Być może jest efektem ubocznym nowej funkcji, która od dziś widoczna jest z poziomu wielu stron usług Google.

Nowy przycisk, który według Google ma zachęcić użytkowników do dzielenia się linkami i inną treścią znajduje się w prawym, górnym rogu wielu usług i stron Google. Z łatwością znajdziecie go na stronie wyszukiwania lub w swoim Gmailu. Wystarczy go kliknąć i dodać treść, którą chcemy podzielić się z naszymi znajomymi.

Nowy przycisk dzielenia się treścią na Google Plus

Przycisk na pewno będzie przydatny, szczególnie dla wszystkich 14 osób, które codziennie używają Google Plus. No właśnie – od kilku miesięcy Google robi całkiem sporo, by zachęcić użytkowników do korzystania ze swojej sieci społecznościowej. Dla przykładu – nie ma już przymusu zakładania konta G+ podczas tworzenia konta Gmail, ani obowiązku podawania prawdziwego imienia i nazwiska, jeśli na konto w tej sieci się już zdecydujemy. Wszystkie te drobne zabiegi nie zmienią chyba jednak kondycji G+. Prawda jest taka, że ta sieć społecznościowa skazana jest chyba na powolną śmierć. Osobiście trochę mi szkoda tego potencjału, ale sam nie widzę powodów dla których miałbym spędzać tam czas. A wy?

Powiązane artykuły:

Wujek Google radzi: jak przenieść się z iPhone’a na Androida

Poczta Gmail na Androida obsłuży teraz też konta Outlook i Yahoo

Obserwuj @PawelKanski na Twitterze

Martwisz sie o bezpieczeństwo przeglądarki? Zaktualizuj Google Chrome do wersji 38

Google udostępnił najnowszą wersję swojej przeglądarki Chrome dla Windowsa oraz Maca. Wersji oznaczona numerem 38 zawiera ważną dla bezpieczeństwa aktualizację odtwarzacza Adobe Flash. Przeglądarka powinna zostać zaktualizowana automatycznie.

Oprócz tego poprawiono błąd ze skalowaniem strony (zoomem) do rozmiaru 125%. Poprawiono też znaczną liczbę usterek. Pełną listę poprawek wraz z dokładnymi opisami możecie znaleźć na oficjalnym blogu Chromium.

Jeśli chcecie sprawdzić, czy macie najnowszą wersję Chrome’a, musicie kliknąć menu znajdujące się w prawym górnym rogu okna przeglądarki i wybrać opcję Google Chrome – informacje. Aktualizacja powinna rozpocząć się automatycznie.

Powiązane programy:

Chrome 32-bity na Windowsa

Chrome 64-bity na Windowsa

Chrome na Maca

Zobacz także:

Firefox 33 – nudno, ale stabilnie i bezpiecznie

Kiedy będzie wydany Android L? Prawdopodobnie już niedługo

Obserwuj @PawelKanski na Twitterze

Google walczy o nasze wiadomości. Nowe Hangouts dla Windowsa

Wydawać się mogło, że w kwestii komunikatorów Google jest na straconej pozycji. W obliczu silnej konkurencji w postaci Facebook Messengera, WhatsAppa, Skype’a i dziesiątków innych aplikacji Hangouts od Google tkwiło w pewnego rodzaju rozwojowym limbo. Niby było, ale właściwie nic się wokół tej aplikacji na działo. To jednak już przeszłość, a Google ponownie pokazało, że nie składa broni w walce o serca i wiadomości swoich użytkowników.

Właściwie Hangouts trudno coś zarzucić. Jest to świetny wideo-czat, niezgorszy komunikator do rozmów tekstowych, a ostatnio firma nawet eksperymentuje z VoIP. Sam od dawna do rozmów wideo korzystam właśnie z tego rozwiązania, a przez długie lata podstawowym moim komunikatorem był GTalk – poprzednik Hangouts.

Rynek jednak jest bezlitosny, a serca użytkowników zmienne. Dziś większość ludzi raczej korzysta z Facebook Messengera, WhatsAppa czy z lokalnych rozwiązań jak GG niż z Hangouts.

Trudno znaleźć oficjalne dane dotyczące liczby aktywnych użytkowników Hangouts. Wygląda na to, że Google nie chce się dzielić tą wiedzą. Dla przykładu FB Messenger w kwietniu tego roku miał 200 milionów aktywnych użytkowników, a WhatsApp może mieć ich już nawet 600 milionów.

Ile więc użytkowników ma Hangouts? Nie da się tego powiedzieć. Patrząc z zupełnie subiektywnej perspektywy, sam z większością znajomych komunikuje się za pomocą FB lub WhatsAppa. Z Hangouts korzystam niezwykle rzadko, przynajmniej jako z komunikatora do wiadomości tekstowych.

Na pewno można powiedzieć, że wokół Hangouts niewiele się ostatnio działo zarówno w przypadku rozwiązań na PC, jak i platformy mobilne. Jednak ewidentnie Google nie chce i nie może odpuścić sobie posiadania własnego komunikatora, dlatego też wciąż go rozwija, a ostatnim owocem tej pracy jest nowe rozwiązanie dla posiadaczy komputerów z Windowsem na pokładzie oraz z Chrome OS.

Mowa tutaj o nowym rozszerzeniu Hangouts, które możecie znaleźć w Chrome Web Store. Co ono robi? Cóż, pamiętacie bąbelkowy interfejs Facebook Messengera wprowadzony przy okazji Facebook Home? Cały koncept okazał się dość średnim pomysłem. Co jednak ciekawe, właśnie w tym momencie Google sięgnęło po niego i przedstawiło podobne rozwiązanie dla użytkowników Windowsa i Chrome OS.

Od teraz na swoim pulpicie możecie trzymać ciągle aktywny bąbelek Hangouts. Gdy ktoś do was napisze, pojawi się nowy bąbel ze zdjęciem profilowym tej osoby oraz podglądem wiadomości. Dzięki temu błyskawicznie można rozpocząć rozmowę bez względu na to, co dokładnie się w danym momencie robi, gdyż Hangouts jest zawsze na wierzchu. Oczywiście,również samemu można inicjować rozmowy. Jednak w przypadku włączenia wideo-rozmowy Hangouts aktywuje kartę w przeglądarce i do niej nas odsyła.

Sam koncept, jak już wcześniej wspomniałem, to niemalże idealna kopia tego, co zrobił FB. Jednak Google zamiast tworzyć ten interfejs na urządzenia mobilne, postanowiło zagospodarować „niszę”, jaką jest desktop. Po wycofaniu się Facebooka z Messengera dla Windows, właściwie żaden większy gracz nie zagospodarowuje tej przestrzeni. WhatsApp do dziś nie doczekał się wersji na PC, a popularny głównie w Azji Line jeszcze nie jest wystarczająco powszechny na Zachodzie. Jedynie Microsoft ze swoim Skype’em dalej szturmuje pecety, co widać chociażby po ostatnich nowościach w tym komunikatorze.

Jest więc miejsce do rozwoju. Choć już wcześniej Hangouts miał swoją wersję na pulpit, to była ona toporna i dość wolno działająca. Nowa wersja jest bardziej elastyczna, ciekawsza koncepcyjnie i przede wszystkim ułatwiająca komunikację. Bąbelki rozmowy, które ciągle są wierzchu i które można łatwo przenosić w dowolne miejsce na pulpicie, to dobre rozwiązanie.

Tym samym sposobem Google nieco gra Facebookowi na nosie poprzez wykorzystanie jego pomysłu. Z drugiej jednak strony chodzi przecież o to, aby przekonać do swojego rozwiązania użytkowników. Dość interesujący jest fakt, że walka ponownie wraca na pole bitwy, jakim jest już trochę zapominany desktop. Koncentracja firm na systemach mobilnych sprawiła, że zaczęło brakować dobrych rozwiązań dla tradycyjnych systemów operacyjnych. Aplikacji funkcjonalnych, ale lekkich i nowoczesnych. Czy Google może tutaj coś jeszcze ugrać za pomocą nowej wersji Hangouts? Przekonamy się już wkrótce.

Zobacz także:

Google testuje nową funkcję w Hangouts dla Chrome. Pojawią się chat heads?

Wszystkie emotikony z Google Hangouts