Luka w OpenSSL – kolejne doniesienia z frontu

Wczoraj pisaliśmy o bardzo poważnej luce w bezpieczeństwa wielu stron i usług internetowych. Związana jest ona z biblioteką kluczy oraz szyfrów OpenSSL, z której korzysta 66% wszystkich stron internetowych na świecie. Dziś mamy dla Was garść informacji i porad o tym, jak zabezpieczyć się przed ewentualnymi konsekwencjami tej luki bezpieczeństwa.

Na czym polega luka bezpieczeństwa w OpenSSL?

Przypomnijmy – OpenSSL to zbiór kluczy i szyfrów, dzięki którym można zaszyfrować dane jakie są wysyłane i odbierane przez serwery np. sklepu internetowego czy portalu społecznościowego. Wspomniana luka w zabezpieczeniach pozwalała nieupoważnionym osobom na dostęp do informacji jakie użytkownik wymienia ze stroną internetową. Mogą to być więc nazwa użytkownika, hasła dostępu, dane osobiste, a nawet informacje o kartach kredytowych.

Które strony były narażone na wyciek danych poprzez lukę w OpenSSL?

Na serwisie GitHub znajdziecie listę 1000 największych stron internetowych na świecie i informację czy były one narażone na utratę danych. Powstała ona wczoraj, ósmego kwietnia, więc do dziś wielu z administratorów wymienionych tam stron pewnie już sobie z problemem poradziła. Listę znajdziecie tutaj. Wśród stron narażonych na ataki były takie firmy i serwisy jak m. in. Yahoo.com, Flickr.com czy xda-developers.com. Polskie serwisy (Onet.pl, Allegro.pl, WP.pl, Gazeta.pl i Kwejk.pl) okazały się na szczęście bezpieczne.

Jak się ochronić przed konsekwencjami?

Niestety, jako użytkownicy sklepów czy banków nie możemy zrobić zbyt wiele. Tak naprawdę wszystko zależy od administratorów stron internetowych z których korzystacie. To oni muszą zaktualizować bibliotekę OpenSLL do najnowszej wersji, by pozbyć się tej “dziury”.

Jeśli usługa lub strona internetowa, z której korzystaliście, jest na liście i została oznaczona jako zagrożona, poczekajcie aż jej administratorzy zaktualizują OpenSSL. Wtedy można zmienić hasło dostępu. Warto też zmienić hasła dostępu do innych serwisów, które korzystają z Waszych poufnych danych.

Jeśli jesteście zainteresowani informacjami na temat bezpieczeństwa w sieci, koniecznie zajrzyjcie do naszego działu poświęconego antywirusom i bezpieczeństwu.

Zobacz także:

Źródło: News.Softonic

Obserwuj @PawelKanski na Twitterze

CCleaner na Androida: bez szans na tron wśród czyścicieli

Możecie już wypróbować CCleaner dla systemu Android. Po latach próśb i modlitw wersja beta jest już dostępna. Czy jednak warto ją zainstalować?

CCleaner dla systemu Android. Czy to samo w sobie ma sens? W samej idei jak najbardziej, w końcu Android postrzegany jest jako Windows w świecie mobilnym. To najpopularniejszy system na smartfony i tablety, który nękany jest przez wiele problemów, zwłaszcza w starszych wersjach, jak Gingerbread. Dlatego też takie aplikacje, jak CCleaner, wydają się być niezbędne.

Przez lata nieobecności CCleaner dla Androida jego miejsce w mobilnym światku zajęły znamienite aplikacje do czyszczenia i optymalizacji systemu, chociażby Clean Master. To właśnie ta aplikacja jest liderem rankingów wśród tego typu aplikacji, a ostatnio doczekała się wbudowanego skaneru malware. Konkurencja dla CClaner jest już duża.

Podczas naszych testów wersji beta mieliśmy nadzieję na godnego rywala dla Clean Master. Czy jednak CCleaner dla Android spełnił oczekiwania? Oto co zobaczyliśmy.

Surowe wzornictwo i spore ograniczenia

Analiza to pierwszy etap optymalizacji. Wystarczy jedno dotknięcie, a CCleaner sprawdza pamięć naszego telefonu: cache, historię, rozmowy. Aby poznać szczegóły potrzeba jednak się już naklikać.

Tutaj też przychodzi pierwsza niespodzianka. Nie można odznaczyć aplikacji, które mają nie być czyszczone. Nie ma czarnych list, szczegółów o plikach itd. Po prostu czyścimy cały śmietnik.

Brak kluczowych funkcji i opcji

Dotknięcie ikony CCleaner otwiera panel boczny. Znajdziemy w nim menadżer aplikacji, czy informacje o systemie. Ten ostatni pokazuje użycie procesora i pamięci w czasie rzeczywistym.

Menadżer aplikacji podobny jest w działaniu do menadżera plików zawartego w każdym Androidzie. Z tą różnicą, że można usunąć szybko wiele aplikacji. Aplikacje systemowe mogą być natomiast przywrócone do stanu fabrycznego.

Niestety wersja beta CCleaner dla systemu Android nie zawiera innych funkcji czyszczących. Zabrakło opcji bezpiecznego usuwania, optymalizacji pamięci, zdolności usuwania aplikacji systemowych. Nie mamy pewności, czy pojawią się one w przyszłych wersjach aplikacji.

Wieloletnie opóźnienie

Cztery lata temu, za czasów Froyo i Gingerbread, CCleaner dla Android zostałby przyjęty z otwartymi ramionami. Teraz sytuacja uległa zmianie. Słabsze urządzenia z Androidem radzą sobie coraz lepiej. Potrzeba czyszczenia systemu staje się coraz mniejsza.  Potrzeba jednak innowacyjnych rozwiązań.

CCleaner w wersji beta nie zaskakuje niczym nowym. To poprawna, ale niekompletna aplikacja. Jedyne za co można ją chwalić to szybkość działania i prosta konstrukcja oraz fakt, że na pewno przyczyni się pozytywnie do ochrony prywatności na Androidzie. CCleaner ma jednak mocną konkurencję, a na imprezę przychodzi niedopracowany i spóźniony. Twórcy mają jeszcze sporo pracy, jeśli rzeczywiście chcą powalczyć o ten rynek.

Co sądzicie o CCleaner Beta dla Android?

Chrome 34 z lepszą obsługą grafiki już wydany

Google zaktualizował swoją przeglądarkę internetową do wersji 34, zarówno dla komputerów z Windows jak i Mac. Nowy Chrome przynosi głównie poprawki oraz nowe funkcje dla twórców aplikacji.

Najciekawszą zmianą jest wsparcie dla responsywnych obrazów. Oznacza to, że ich wielkość będzie teraz dostosowywana do wielkości ekranu na którym akurat mamy uruchomioną przeglądarkę.

Możliwe będzie też importowanie profili nadzorowanych użytkowników do nowego komputera. Nie trzeba będzie więc tworzyć ich od nowa, a wszystkie ich ustawienia zostaną zapamiętane.

Wygląd przeglądarki w wersji dla Windows 8 w stylu Modern UI został zaktualizowany. Dodatkowo, Chrome otrzymał solidną porcję poprawek, które polepszą szybkość działania oraz stabilność.

Przeglądarka została zaktualizowana również dla systemu Android.

Powiązane programy:

Zobacz także:

Źródło: TheNextWeb

Obserwuj @PawelKanski na Twitterze

Ostateczna wersja Minecraft 1.7.7 gotowa do pobrania. Mojang zaleca też zmianę haseł.

Dziś o godzinie 10:00 wydano ostateczną wersję Minecrafta 1.7.7. Niestety, pomimo zapowiedzi,w tej wersji nie można jeszcze zmieniać nazwy użytkownika. To wydanie gry co prawda dodaje taką opcję, ale dla graczy będzie ona aktywna, prawdopodobnie, dopiero w kolejnej aktualizacji.

Przypomnijmy: wkrótce wszyscy użytkownicy gry będą identyfikowani nie poprzez nazwę użytkownika, a przez unikatowe ID. Dzięki temu możliwa będzie zmiana nazwy swojego awatara.

Co ważne, Minecraft 1.7.7 nie jest kompatybilny z serwerami w wersji 1.7.5 i 1.7.6. Żeby móc korzystać z nowości zawartych w najnowszej wersji, należy zaktualizować również serwer. Linki do pobrania obu plików znajdziecie poniżej.

Kolejną, bardzo ważną informacją jest prośba pracowników Mojang o zmianę swojego hasła w Minecraft.net lub Mojang.com. Chodzi o informację o krytycznej luce w zabezpieczeniach wielu serwerów korzystających z bibliotek OpenSSL. Co prawda serwery Minecraft nie były zagrożone przez ten błąd, ale część usług z których firma Mojang korzystała już tak. Stąd zaleca się wszystkim zmianę haseł.

Powiązane programy:

Zobacz także:

Źródło: Mojang.com, Minecraftforum

Obserwuj @PawelKanski na Twitterze

The Walking Dead: Season One w końcu wydany na Androida!

Po dwóch latach od wydania The Walking Dead na pecety oraz konsole, ta świetna gra trafia na Androida. To trochę późno, zważywszy na to, że wersja dla iOS została udostępniona graczom zaledwie cztery miesiące po premierze gry na komputery. W końcu jednak tytuł ten trafia także na Androida.

W The Walking Dead wcielamy się w rolę Lee Everetta, niedoszłego więźnia, który wraz z przypadkowo poznaną i osieroconą dziewczynką, Clementine, stara się przetrwać w świecie opanowany przez zombie i … niebezpiecznych ludzi. Gra to przygodówka w typie point and click (wskaż i kliknij) z elementami zręcznościowymi.

The Walking Dead uznawana jest za jedną z najlepszych gier przygodowych ostatnich lat. Jej największą zaletą jest fakt, że scenariusz i losy bohatera naprawdę w dużej mierze zależą od decyzji gracza. Dzięki temu łatwiej się wczuć w rolę głównych bohaterów.

Produkcja ta ma już co prawda swoje lata, ale wciąż potrafi zachwycać, szczególnie jeśli chodzi o scenariusz i historię. Jeśli więc nie mieliście okazji zagrać w nią wcześniej, to warto to zrobić teraz na swoim telefonie.

Wersja na Androida jest gotowa do pobrania za darmo, ale za kolejne epizody trzeba będzie zapłacić około 20 zł. Recenzję gry w wersji na iOSa możecie przeczytać tutaj: The Walking Dead.

Zobacz także:

Źródło: The Walking Dead: Season One (Google Play)

Twitter prezentuje nowy wygląd profilów

Już wkrótce wszyscy użytkownicy Twittera otrzymają nowy wygląd profilu. Po krótkim okresie testowania odświeżonego interfejsu, postanowiono go włączyć wszystkim użytkownikom. Zajmie to co prawda trochę czasu, ale w przeciągu kilku tygodni każdy powinien mieć już nowy profil.

Nowy profil na Twitterze

Czym wyróżnia się nowy wygląd? Przede wszystkim dużym zdjęciem w tle i nową lokalizacją fotografii profilowej. Znajdować się ona będzie po lewej stronie profilu. Na środku ulokowane jest miejsce na nasze ostatnie wpisy, lub wzmianki o nas. Nie można oprzeć się wrażeniu, że Twitter wygląda teraz jak Facebook

Wkrótce po zmianie w internetowej wersji tego mikrobloga, powinniśmy spodziewać się też nowej wersji aplikacji mobilnej. Niestety, nie mamy jeszcze na ten temat żadnej oficjalnej informacji.

Zmiany wyglądu wymuszone są nie tylko próbą dostosowania się do wymagań użytkowników, ale prawdopodobnie też słabymi wynikami finansowanymi Twittera. Jego twórcy wciąż szukają sposobu na to, by zamienić ogromny potencjał tego medium na konkretne dochody. Na razie bez skutku. Można się więc spodziewać, że nowy wygląd ma im w tym pomóc.

Jeśli nie macie jeszcze konta na Twitterze, to dobry powód by je założyć. Każdy nowy użytkownik domyślnie dostanie nowy interfejs profilu.

Zobacz także:

Źródło: Twitter, Wyborcza.biz


//

Zabezpiecz swój telefon z Androidem przed cyberszpiegami

Wiele agencji rządowych (np. NSA) i organizacji przestępczych skupia swe działania na przechwytywaniu prywatnych danych gromadzonych na naszych telefonach. W tym artykule wyjaśnimy, jak się przed tym bronić.

Większość cyberataków koncentruje się na urządzeniach z Androidom. Według G-Data, ich liczba wzrosła o 460% w latach 2012 – 2013. Celem większości z nich jest kradzież informacji. Dzięki danym ujawnionym przez Edwarda Snowdena wiemy też, że wiele aplikacji na Androida przesyła nasze dane bez pozwolenia.

Na szczęście istnieją wersje Androida, które za priorytet stawiają sobie bezpieczeństwo. Dobrym przykładem jest PrivatOS – wersja Android zainstalowana na telefonach blackphone, która została tak zmodyfikowana, by zapewnić ochronę danych osobowych oraz anonimową komunikację.

PrivatOS działający na blackphone (źródło: Silent Circle)

Chociaż privatOS jest dostępny tylko dla telefonów blackphone, to nikt nie zabrania nam zabezpieczania własnego telefonu z Androidem. Pomoże w tym wiele darmowych aplikacji, które przedstawiamy poniżej.

Zainstaluj przeglądarkę chroniącą Twoją prywatność

Korzystanie z Chrome, przeglądarki Google, zainstalowanej na większości urządzeń z Androidem, może przyprawiać bardziej ostrożnych użytkowników o gęsią skórkę. Na szczęście dostępnych jest sporo przeglądarek, które szanują nasza prywatność i nie przechowują, ani nie udostępniają nikomu naszych danych.

Przeglądarka InBrowser zawsze korzysta z trybu incognito i nigdy nie zapisuje naszych danych. Natomiast Orweb idzie o krok dalej i łączy się z internetem poprzez przez sieć Tor, co zapewnia nam pełną anonimowość.

Przeglądarka Orweb zapewnia maksymalną anonimowość podczas surfowania po sieci

Nawet tak popularne przeglądarki, jak Opera i Firefox zapewniają akceptowalny poziom prywatności i bezpieczeństwa. Jeśli jednak ciężko Ci zrezygnować z Chrome, to radzimy spróbować Dolphin Zeroalternatywną wersję Chrome zorientowaną na ochronę prywatności.

Zainstaluj bezpieczny i łatwy w użyciu komunikator

WhatsApp nie jest zbyt bezpieczną aplikacją, a od zakupu jej przez Facebook wiele osób zwątpiło w bezpieczną przyszłość swoich danych osobowych. Chociaż nie mamy jeszcze twardych dowodów na to, że WhatsApp nie szanuje naszej prywatności, to może lepiej dmuchać na zimne i zawczasu zmienić komunikator na inny?

Idealnym substytutem WhatsApp jest aplikacja Telegram, która zyskała akceptację wiodących ekspertów ds. bezpieczeństwa komputerowego. Telegram staje się coraz bardziej popularna, a z wyglądu bardzo przypomina WhatsApp.

Na uwagę zasługują też obiecująca aplikacja TextSecure, który szyfruje SMS-y oraz Threema. która charakteryzuje się intuicyjnym i atrakcyjnym interfejsem.

Zainstaluj zaporę, aby zapobiec wyciekom danych

Zdaniem Edwarda Snowdena, amerykańska agencja bezpieczeństwa NSA wykorzystywała takie aplikacje jak Angry Birds czy Mapy Google, do szpiegowania użytkowników. Niezależenie od tego, czy jest to prawda, czy nie, faktem jest, że czasami aplikacje wysyłają dane nawet wtedy, gdy nie powinny.

Jednym z rozwiązań tego problemu jest zastosowanie zapory ogniowej, czyli aplikacji, która działa jako bariera dla połączeń wychodzących. Pozwala ona sprecyzować, które aplikacje mogą wysyłać dane, a które nie powinny mieć dostępu do sieci.

Mobiwol: NoRoot Firewall to zapora, która pozwala kontrolować, które aplikacje mogą wysyłać i odbierać dane przez WiFi i sieci 3G. Jest bardzo łatwa w użyciu i pozwala na blokowanie połączeń z siecią aplikacjom, z których aktualnie nie korzystamy.

Zainstaluj alternatywny program do ochrony przed kradzieżą danych

Wszystkie urządzenia Android połączone z kontem Google możemy zlokalizować (np. w przypadku zagubienia) korzystając z Menedżera urządzeń. Oznacza to jednak, że Google gromadzi dane dotyczące naszego położenia.

Jeśli nie chcemy, by Google wiedziało, gdzie się znajdujemy, możemy skorzystać z alternatywnej aplikacji innej firmy. Najbardziej popularnymi są Cerberus i Prey. Pozwolą one zlokalizować telefon, zdalnie usunąć wszystkie dane oraz wyświetlić komunikat na ekranie.

Lokalizowanie zgubionego telefonu korzystając z interfejsu WWW aplikacji Cerberus

Dobrym pomysłem jest też wyłączenie usług lokalizacyjnych Google, Menedżera urządzeń i Google Now, ponieważ wszystkie trzy przesyłają nasze dane do Google. Aby to zrobić, przejdź do Ustawienia > Google.

Zainstaluj menedżera kontaktów, by dzwonić bezpiecznie

W Androidzie, aplikacje mogą uzyskać pełny dostęp do listy kontaktów i wykonywać połączenia, jeśli im na to pozwolimy. Aby wyeliminować ten problem, należy zainstalować bezpieczniejsze, alternatywne programy.

Do wykonywania połączeń polecamy RedPhone, jedną z niewielu aplikacji, które gwarantują mocne szyfrowanie połączenia. Inną opcją jest aplikacja Silent Phone – ta sama, którą zastosowano we wspomnianym wcześniej blackphone.

Autorzy Silent Phone – firma Silent Circle – jest też twórcą Silent Contacts. Aplikacja ta chroni listy połączeń i kontaktów hasłem oraz silnym szyfrowaniem tak, by żadna inna aplikacja nie miała dostępu do Twoich danych.

Zainstaluj alternatywny sklep z aplikacjami

Niektóre z najbardziej interesujących aplikacji na Androida nie są dostępne w Google Play. Możemy je znaleźć w alternatywnych sklepach z aplikacjami lub na stronach autorów.

Pamiętajmy, że część alternatywnych sklepów operuje na ryzykowanym czarnym rynku. Warto więc skupić się tylko na renomowanych, legalnych sklepach takich, jak Amazon Appstore, F- Droid, Apptoide czy Softonic.

W tych sklepach znajdziesz nie tylko atrakcyjne przeceny, ale także aplikacje, które mogą poprawić prywatność Twoich danych. Dobrym przykładem jest Adblock Plus – aplikacja blokująca reklamy, którą Google usunęło ze sklepu Google Play.

Zainstaluj dodatkowe aplikacje poprawiające bezpieczeństwo

Do tej pory omówiliśmy jedynie podstawowe aspekty bezpieczeństwa naszych danych. Aby jeszcze bardziej poprawić bezpieczeństwo naszego urządzenia, radzimy instalację dodatkowych aplikacji. Będą one służyć jako zamienniki dla najbardziej popularnych programów:

Aplikacje te zdecydowanie wzmocnią bezpieczeństwo Twojego Androida. Jeśli poufność i prywatność Twych danych jest Twoim priorytetem, to wymień aplikacje, z których często korzystasz, na bezpieczniejsze zamienniki.

Dla jeszcze większego bezpieczeństwa, zmień ROM swojego urządzenia

Nawet bezpieczne aplikacje nie uchronią Cię przed cyberprzestępcami, jeśli Twój Android nie jest w pełni zabezpieczony. Popularną i bezpieczną alternatywą dla Androida zainstalowanego na Twoim urządzeniu jest CyanogenMod.

Instalacja CyanogenMod korzystając z systemu Windows jest bardzo łatwa dzięki CM Installer.

Oto niektóre z opcji bezpieczeństwa oferowanych przez CyanogenMod:

  • Szczegółowe zarządzanie uprawnieniami aplikacji
  • Zintegrowany OpenVPN wraz z szyfrowaniem połączeń
  • Konto CyanogenMod do zarządzania urządzeniem
  • SMS-y szyfrowane domyślnie aplikacją TextSecure

Zainstalowanie CyanogenMod jest bardzo proste, jeśli używasz oficjalnego instalatora. W mniej niż dziesięć minut można zastąpić nim system operacyjny telefonu. Pamiętajcie jednak, by wcześniej zrobić kopię bezpieczeństwa.

A dla Ciebie jak ważne bezpieczeństwo Twojego urządzenia z Androidem?

Adobe Lightroom wydany na iPada!

Adobe Lightroom to popularny program służący do zarządzania bazą zdjęć. W wersji na Windows i Maki pozwala na ich import z aparatu i edycję plików w formacie RAW. Dziś w sklepie z aplikacjami na iOS, pojawiła się wersja programu dla tabletów iPad. Jest do pobrania za darmo, ale, żeby zrobić z niej prawdziwy użytek niezbędna jest subskrypcja Adobe Creative Cloud.

Adobe Lightroom na iPada pozwala na:

  • Edytowanie plików RAW z cyfrowych lustrzanek.
  • Edytowanie i importowanie zdjęć z rolki z aparatu.
  • Łatwe oznaczanie i odrzucanie zdjęć.
  • Automatyczną synchronizację edytowanych z inymi urządzeniami gdzie mamy zainstalowany Lightroom.
  • Możliwość dzielenia się fotografiami, za pomocą rożnych mediów społecznościowych.

Aplikacja będzie więc przydatna głównie osobom, które korzystały z niej na innych urządzeniach i systemach. Na pewno pozwoli na lepsze organizowanie zdjęć i nanoszenie szybkich poprawek. Raczej nie zastąpi więc Lightrooma zainstalowanego na komputerze.

Zobacz także:


//

Virus Shield, czyli wielki przekręt w sklepie Google Play

Jakiś czas temu w sklepie Google Play pojawiła się nowa aplikacja, mająca chronić użytkowników przed wirusami na Androida. Virus Shield, bo o niej mowa, kosztowała  4 dolary i według opisu gwarantowała użytkownikom bezpieczeństwo systemu. W przeciągu tygodnia program trafił do czołówki najlepiej pobieranych aplikacji sklepu Google Play i uzyskał wysoką ocenę od użytkowników – 4,7 na 5 możliwych gwiazdek. Niestety, okazało się, że Virus Shield to jeden, wielki przekręt.

Jak donosi Android Police, aplikacja to zwykła wydmuszka, która nie robiła dosłownie nic, by zapewnić użytkownikom bezpieczeństwo. Virus Shield po zainstalowaniu i uruchomieniu zmieniała jedynie ikonę, czym sugerowała, że ochrona została włączona. W rzeczywistości nic takiego się nie działo, a jedyną prawdziwą funkcją programu było właśnie zmiana ikony…

Jak wspomniałem, program uzyskał naprawdę wysokie noty od użytkowników co na pewno uwiarygodniło go w oczach wielu osób. To ważna przestroga dla nas wszystkich.

Virus Shield - fałszywa aplikacja

Reasumując, twórca aplikacji zarobił na niej kilka tysięcy dolarów, a wielu użytkowników straciło drobna sumę pieniędzy. Na szczęście, Virus Shield nie jest tak naprawdę groźny i nie czyni żadnych szkód w systemie. To jedyne pocieszenie, bo na zwrot pieniędzy nie ma raczej co liczyć.

Niestety ten przypadek pokazuje nam jak łatwo można do sklepu Google Play dodać aplikację, która nie spełnia żadnych standardów, a przy tym oszukać tysiące użytkowników. To ewidentnie wina Google i systemu sprawdzania jakości aplikacji podczas zgłaszania ich do sklepu. System ich weryfikacji o którym pisaliśmy w lutym, jest niekompletny. Nie zakłada bowiem, że płatna aplikacja może być całkiem bezużyteczna.

Jeśli zainstalowaliście Virus Shield to na wszelki wypadek radzimy usunąć go z systemu. Aplikacja ta została już wyrzucona z Google Play.

Zobacz także:

Źródło: AndroidPolice, NeoWin


//

Ogromna dziura w zabezpieczeniach wielu serwerów, 65% z nich narażona na kradzież danych użytkowników

Ponad połowa serwerów w internecie, także te na których pracuje Wasz bank, ulubiony sklep czy blog, przez dwa lata narażona była (i prawdopodobnie wciąż jest) na “podsłuchiwanie” i kradzież danych. Wszystko przez lukę w zabezpieczeniach protokołów OpenSSL z których korzysta większość serwerów w internecie.

Na czym polega zagrożenie? OpenSSL to biblioteka kluczy oraz szyfrów, które umożliwiają szyfrowanie i deszyfrowanie informacji jakie przepływają przez dany serwer, np. podczas logowania się użytkownika na stronę sklepu internetowego. Jeśli ktoś wiedział o tej dziurze w zabezpieczeniach, mógł w łatwy sposób odczytać wymianę informacji pomiędzy serwerami jakiejś usługi, a użytkownikiem. Mogą to być np. dane dotyczące kart kredytowych, dane logowania do sklepu czy inne, wrażliwe dane pochodzące z prywatnych kont np. na Facebooku. Co gorsza – kradzież takich informacji nie zostawia na serwerze żadnych śladów i dlatego nie wiadomo, które z serwerów mogły paść ofiarami takich ataków. Dziura o której piszemy zyskała już nawet przydomek “heartbleed“.

Co można zrobić, by zabezpieczyć się przed ewentualnym atakiem? Niestety nic. Cała odpowiedzialność spoczywa na administratorach serwerów. Jedyne co mogą oni zrobić w tej chwili to aktualizacja protokołu OpenSSL do najnowszej wersji, która pozbawiona jest krytycznej luki. Na wszelki wypadek możemy tylko zmienić hasło do serwisów z których korzystamy.

O komentarz spytaliśmy się specjalistę od bezpieczeństwa internetowego w Softonic. Zapewnił nas, że strona Softonic.pl jest bezpieczna, a nasze serwery mają zaktualizowaną wersję OpenSSL. Jeśli chcecie sami sprawdzić czy serwis z którego korzystacie jest bezpieczny, możecie zrobić to na stronie http://filippo.io/Heartbleed/. Wystarczy wpisać tam adres strony, która może być potencjalnie narażona na atak. W zamian otrzymamy informację, czy jest ona już bezpieczna. Obecnie usługa ta może działać powoli z powodu dużej ilości zapytań.

Więcej szczegółowych informacji na ten temat możecie znaleźć na specjalnie przygotowanej stronie tutaj.

Zobacz także:

Źródło: Techcrunch, Heartbleed


//