Luka w OpenSSL – spytaliśmy się międzynarodowych specjalistów od bezpieczeństwa co o tym myślą

Jeszcze raz wracamy do spraw związanych z dziurą w zabezpieczeniach biblioteki OpenSSL, o której pisaliśmy już kilkukrotnie. Tym razem z garścią opinii od międzynarodowych specjalistów od bezpieczeństwa w internecie. Na nasze pytania odpowiedzieli m. in. Geoffroy Couprie oraz Lorenzo Martínez.

Obaj podzielają takie same opinie, szczególnie jeśli chodzi o skalę zjawiska, konieczność zmiany haseł oraz rolę NSA w całej tej sytuacji. Zgadzają się co do tego, że Heartbleed to naprawdę poważna luka, a cała ta sytuacja nie powinna pozostać bez reakcji. Szczególnie, że jak twierdzi  Geoffroy Couprie:

Atak za wykorzystaniem luki w OpenSSL może ujawnić dane użytkownika jakie są przepuszczane przez serwer. W zależności od serwera mogą to być hasła, pliki cookies, dane kart kredytowych adresy czy numery telefonów.

Obaj specjaliści zmienili hasła oraz inne dane logowania do stron z których korzystają. Co więcej, zwracają uwagę, że to dobry moment na to by zacząć korzystać z menedżera haseł.

W sieci pojawiły się też informacje o tym, że amerykańska agencja bezpieczeństwa, NSA, korzystała z wycieku Heartbleed. Dzięki temu Amerykanie mogli uzyskać dostęp do bardzo wielu danych, nie tylko należących do obywateli Stanów Zjednoczonych. Geoffroy Couprie twierdzi jednak, że użytkownicy nie powinni się tym specjalnie przejmować.

Martwienie się o ty, że NSA mogło dostać się do naszych danych za pomocą dziury w OpenSSL jest nie na miejscu. Szczególnie, że błąd ten umożliwiał dostęp do tych danych w zasadzie każdemu kto wiedział jak wykorzystać tę sytuację.

Co można zalecić użytkownikom w takiej sytuacji? Lorenzo Martínez twierdzi, że:

Obecnie należy korzystać tylko z niezbędnych nam serwisów sieciowych i to tylko z tych, które nie były dotknięte luką OpenSSL lub już oficjalnie sobie z nią poradziły. Dodatkowo, zawsze należy korzystać z długich, nieprzewidywalnych haseł oraz nie wykorzystywać jednakowych kodów dla kilku serwisów jednocześnie. Można też zacząć korzystać z menedżerów haseł i z podwójnej weryfikacji dostępu, jeśli jest to możliwe.

Ciekawą radę ma Geoffroy Couprie:

Jeśli jeden z serwisów z którego korzystacie nie zareagował na potencjalny wyciek lub Was o tym nie poinformował, informujcie ich o takiej potrzebę aż to naprawią lub porzućcie ich usługę w ogóle. Luka w OpenSSL jest łatwa do naprawienia, więc jeśli jeszcze ktoś tego nie zrobił, nie warto powierzać mu swoich danych.

Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o problemach z OpenSSL, zajrzyjcie do naszych newsów i artykułów na ten temat:

Źródło: Własne

Obserwuj @PawelKanski na Twitterze

Zabezpiecz swój telefon z Androidem przed cyberszpiegami

Wiele agencji rządowych (np. NSA) i organizacji przestępczych skupia swe działania na przechwytywaniu prywatnych danych gromadzonych na naszych telefonach. W tym artykule wyjaśnimy, jak się przed tym bronić.

Większość cyberataków koncentruje się na urządzeniach z Androidom. Według G-Data, ich liczba wzrosła o 460% w latach 2012 – 2013. Celem większości z nich jest kradzież informacji. Dzięki danym ujawnionym przez Edwarda Snowdena wiemy też, że wiele aplikacji na Androida przesyła nasze dane bez pozwolenia.

Na szczęście istnieją wersje Androida, które za priorytet stawiają sobie bezpieczeństwo. Dobrym przykładem jest PrivatOS – wersja Android zainstalowana na telefonach blackphone, która została tak zmodyfikowana, by zapewnić ochronę danych osobowych oraz anonimową komunikację.

PrivatOS działający na blackphone (źródło: Silent Circle)

Chociaż privatOS jest dostępny tylko dla telefonów blackphone, to nikt nie zabrania nam zabezpieczania własnego telefonu z Androidem. Pomoże w tym wiele darmowych aplikacji, które przedstawiamy poniżej.

Zainstaluj przeglądarkę chroniącą Twoją prywatność

Korzystanie z Chrome, przeglądarki Google, zainstalowanej na większości urządzeń z Androidem, może przyprawiać bardziej ostrożnych użytkowników o gęsią skórkę. Na szczęście dostępnych jest sporo przeglądarek, które szanują nasza prywatność i nie przechowują, ani nie udostępniają nikomu naszych danych.

Przeglądarka InBrowser zawsze korzysta z trybu incognito i nigdy nie zapisuje naszych danych. Natomiast Orweb idzie o krok dalej i łączy się z internetem poprzez przez sieć Tor, co zapewnia nam pełną anonimowość.

Przeglądarka Orweb zapewnia maksymalną anonimowość podczas surfowania po sieci

Nawet tak popularne przeglądarki, jak Opera i Firefox zapewniają akceptowalny poziom prywatności i bezpieczeństwa. Jeśli jednak ciężko Ci zrezygnować z Chrome, to radzimy spróbować Dolphin Zeroalternatywną wersję Chrome zorientowaną na ochronę prywatności.

Zainstaluj bezpieczny i łatwy w użyciu komunikator

WhatsApp nie jest zbyt bezpieczną aplikacją, a od zakupu jej przez Facebook wiele osób zwątpiło w bezpieczną przyszłość swoich danych osobowych. Chociaż nie mamy jeszcze twardych dowodów na to, że WhatsApp nie szanuje naszej prywatności, to może lepiej dmuchać na zimne i zawczasu zmienić komunikator na inny?

Idealnym substytutem WhatsApp jest aplikacja Telegram, która zyskała akceptację wiodących ekspertów ds. bezpieczeństwa komputerowego. Telegram staje się coraz bardziej popularna, a z wyglądu bardzo przypomina WhatsApp.

Na uwagę zasługują też obiecująca aplikacja TextSecure, który szyfruje SMS-y oraz Threema. która charakteryzuje się intuicyjnym i atrakcyjnym interfejsem.

Zainstaluj zaporę, aby zapobiec wyciekom danych

Zdaniem Edwarda Snowdena, amerykańska agencja bezpieczeństwa NSA wykorzystywała takie aplikacje jak Angry Birds czy Mapy Google, do szpiegowania użytkowników. Niezależenie od tego, czy jest to prawda, czy nie, faktem jest, że czasami aplikacje wysyłają dane nawet wtedy, gdy nie powinny.

Jednym z rozwiązań tego problemu jest zastosowanie zapory ogniowej, czyli aplikacji, która działa jako bariera dla połączeń wychodzących. Pozwala ona sprecyzować, które aplikacje mogą wysyłać dane, a które nie powinny mieć dostępu do sieci.

Mobiwol: NoRoot Firewall to zapora, która pozwala kontrolować, które aplikacje mogą wysyłać i odbierać dane przez WiFi i sieci 3G. Jest bardzo łatwa w użyciu i pozwala na blokowanie połączeń z siecią aplikacjom, z których aktualnie nie korzystamy.

Zainstaluj alternatywny program do ochrony przed kradzieżą danych

Wszystkie urządzenia Android połączone z kontem Google możemy zlokalizować (np. w przypadku zagubienia) korzystając z Menedżera urządzeń. Oznacza to jednak, że Google gromadzi dane dotyczące naszego położenia.

Jeśli nie chcemy, by Google wiedziało, gdzie się znajdujemy, możemy skorzystać z alternatywnej aplikacji innej firmy. Najbardziej popularnymi są Cerberus i Prey. Pozwolą one zlokalizować telefon, zdalnie usunąć wszystkie dane oraz wyświetlić komunikat na ekranie.

Lokalizowanie zgubionego telefonu korzystając z interfejsu WWW aplikacji Cerberus

Dobrym pomysłem jest też wyłączenie usług lokalizacyjnych Google, Menedżera urządzeń i Google Now, ponieważ wszystkie trzy przesyłają nasze dane do Google. Aby to zrobić, przejdź do Ustawienia > Google.

Zainstaluj menedżera kontaktów, by dzwonić bezpiecznie

W Androidzie, aplikacje mogą uzyskać pełny dostęp do listy kontaktów i wykonywać połączenia, jeśli im na to pozwolimy. Aby wyeliminować ten problem, należy zainstalować bezpieczniejsze, alternatywne programy.

Do wykonywania połączeń polecamy RedPhone, jedną z niewielu aplikacji, które gwarantują mocne szyfrowanie połączenia. Inną opcją jest aplikacja Silent Phone – ta sama, którą zastosowano we wspomnianym wcześniej blackphone.

Autorzy Silent Phone – firma Silent Circle – jest też twórcą Silent Contacts. Aplikacja ta chroni listy połączeń i kontaktów hasłem oraz silnym szyfrowaniem tak, by żadna inna aplikacja nie miała dostępu do Twoich danych.

Zainstaluj alternatywny sklep z aplikacjami

Niektóre z najbardziej interesujących aplikacji na Androida nie są dostępne w Google Play. Możemy je znaleźć w alternatywnych sklepach z aplikacjami lub na stronach autorów.

Pamiętajmy, że część alternatywnych sklepów operuje na ryzykowanym czarnym rynku. Warto więc skupić się tylko na renomowanych, legalnych sklepach takich, jak Amazon Appstore, F- Droid, Apptoide czy Softonic.

W tych sklepach znajdziesz nie tylko atrakcyjne przeceny, ale także aplikacje, które mogą poprawić prywatność Twoich danych. Dobrym przykładem jest Adblock Plus – aplikacja blokująca reklamy, którą Google usunęło ze sklepu Google Play.

Zainstaluj dodatkowe aplikacje poprawiające bezpieczeństwo

Do tej pory omówiliśmy jedynie podstawowe aspekty bezpieczeństwa naszych danych. Aby jeszcze bardziej poprawić bezpieczeństwo naszego urządzenia, radzimy instalację dodatkowych aplikacji. Będą one służyć jako zamienniki dla najbardziej popularnych programów:

Aplikacje te zdecydowanie wzmocnią bezpieczeństwo Twojego Androida. Jeśli poufność i prywatność Twych danych jest Twoim priorytetem, to wymień aplikacje, z których często korzystasz, na bezpieczniejsze zamienniki.

Dla jeszcze większego bezpieczeństwa, zmień ROM swojego urządzenia

Nawet bezpieczne aplikacje nie uchronią Cię przed cyberprzestępcami, jeśli Twój Android nie jest w pełni zabezpieczony. Popularną i bezpieczną alternatywą dla Androida zainstalowanego na Twoim urządzeniu jest CyanogenMod.

Instalacja CyanogenMod korzystając z systemu Windows jest bardzo łatwa dzięki CM Installer.

Oto niektóre z opcji bezpieczeństwa oferowanych przez CyanogenMod:

  • Szczegółowe zarządzanie uprawnieniami aplikacji
  • Zintegrowany OpenVPN wraz z szyfrowaniem połączeń
  • Konto CyanogenMod do zarządzania urządzeniem
  • SMS-y szyfrowane domyślnie aplikacją TextSecure

Zainstalowanie CyanogenMod jest bardzo proste, jeśli używasz oficjalnego instalatora. W mniej niż dziesięć minut można zastąpić nim system operacyjny telefonu. Pamiętajcie jednak, by wcześniej zrobić kopię bezpieczeństwa.

A dla Ciebie jak ważne bezpieczeństwo Twojego urządzenia z Androidem?

Angry Birds na celowniku NSA? Rovio zaprzecza współpracy

Wczoraj na łamach New York Times pojawiła się bardzo gorąca i kontrowersyjna plotka. Podobno organizacje, takie jak NSA (National Security Agency), mogą wyciągać dane o użytkownikach prosto z aplikacji i gier, takich jak chociażby Angry Birds. Obecnie na świecie trwa nieustanna wyliczanka, kogo podsłuchuje lub nie podsłuchuje ta amerykańska agencja. Firma Rovio, twórca popularnej serii gier ze Wściekłymi Ptaszyskami w roli głównej, uznała za stosowne zabrać głos w sprawie.

Oczywiście firma odcięła się od jakichkolwiek sugestii, jakoby współpracowała z NSA lub innymi organizacjami szpiegowskimi, oraz udzielała im danych o swoich użytkownikach. Jak twierdzi Rovio:

Nie współpracujemy, nie jesteśmy w zmowie, ani nie dzielimy się danymi z żadnymi agencjami szpiegowskimi na świecie

Angry Birds GoSkąd więc wzięły się te podejrzenia? Otóż we wzmiankowanym artykule postawiono tezę, opartą na niedawnych wyciekach dokumentów, że NSA może wyciągać dane użytkowników w momencie ich przekazywania przez gry do reklamodawców, co ma miejsce w przypadku tytułów opartych na reklamach, do których należą również gry od Rovio.

Firma oczywiście zaprzecza jakiejkolwiek dobrowolnej formie współpracy z taką czy inną agencją, ale zapowiada również ponowne przyjrzenie się współpracy z różnymi serwisami reklamowymi, oczywiście z myślą o ochronie prywatności swoich użytkowników.

Czy dane użytkowników gier i aplikacji mobilnych, nie tylko tych spod znaku Rovio, rzeczywiście mogą być przechwytywane przez agencje typu NSA? Jak pokazują ostatnie wydarzenia, nie jest to wykluczone. Można mieć tylko nadzieję, że firmy obracające danymi użytkowników rzeczywiście będą robiły wszystko, co w ich mocy, aby zachować poufność informacji.

Zobacz także:

Źródło: New York Times i The Verge

Bezpieczeństwo i ochrona prywatności w 2013 roku – podsumowanie

Bezpieczeństwo i ochrona prywatności były gorącym tematem w 2013 roku. Byliśmy świadkami skandali, wielkich włamań i luk w systemach operacyjnych.  Pojawiły się też nowości jeśli chodzi o oprogramowanie chroniące nas przed tymi zagrożeniami.

MEGA

Na początku stycznia 2013 Kim Dotcom uruchomił swoją usługę hostingu plików w chmurze o nazwie MEGA. Miała to być rewolucja w ochronie prywatności. Szybko jednak pojawiły się informacje o problemach z  hasłami. To rozpoczęło gorącą dyskusję o bezpieczeństwie serwisu Kim Dotcoma. Finalnie proszono użytkowników o mocne hasła w celu lepszej ochrony.

Dwu stopniowa weryfikacja

W roku 2013 byliśmy świadkami przejścia od standardowego hasła do weryfikacji dwu etapowej. Takie firmy jak Facebook, Twitter, Dropbox, Google, czy Microsoft włączyły taki system. Użytkownicy muszą poza logowanie dokonać dodatkowego potwierdzenia swojej tożsamości. Dzięki temu hakerzy mają utrudnione zadanie, choć metoda ta nie działa bezbłędnie. Twórcy F-Secure poinformowali, że stosunkowo łatwo jest włamać się do Twittera mimo dwu stopniowej weryfikacji.

iOS

Także mobilny system Apple borykał się z problemami. Aktualizacja 6.1.2 wydana została po to aby poprawić wydajność baterii, ale wniosła możliwość obejścia blokady ekranu. Także wprowadzony później iOS 7 nie był pozbawiony luk. Programistom udało się zyskać dostęp do zdjęć, poczty i Twittera z poziomu zablokowanego urządzenia. Później odkryto także możliwość łatwego wykorzystania karty kredytowej. Oczywiście aby było to możliwe, ktoś musi dostać w ręce nasz telefon.

Adobe

Spore trudności miało Adobe. W październiku firma poinformowała, że zostały zhakowane konta 2,9 miliona użytkowników. Adobe ogłosiło, że zrobili wszystko by zabezpieczyć konta, a szczegółowe dane o kartach i innych metodach płatności są zaszyfrowane.

Szybko okazało się, że zaatakowanych kont było więcej, dotyczyło to aż 38 milionów użytkowników. Prawda wyszła na jaw gdy AnonNews.org dotarł do oryginalnego pliku z danymi.  Grupa Anonymous poinformowała, że sprawa dotyczyła ponad 150 wykradzionych haseł. Adobe aby ocieplić swój wizerunek postanowił obniżyć ceny programów Lightroom 5 i Photoshop.

NSA i PRISM

Nie można zapominać oczywiście o skandalu jaki wybuch w związku z PRISM i rewelacjami ujawnionymi przez Edwarda Snowdena.

W ciągu jednego dnia wielu z nas musiało zweryfikować swoje zdanie na temat prywatności w sieci. Internet nie jest już miejscem gdzie możemy beztrosko zostawiać nasze dane. W czerwcu 2013 wyszło na jaw, że rząd Stanów Zjednoczonych ma dostęp do naszych danych z Facebooka, Google, Microsoftu, Apple i wielu innych firm. Snowden wyjawił, że nie tylko terroryści są monitorowani, ale też zwykli obywatele. NSA ma dostęp do wielu internetowych baz danych. Dowiedzieliśmy się, że szpiegowani jesteśmy nie tylko w usługach Google, czy Microsoft ale też w wirtualnych grach takich jak World of Warcraft, czy Second Life.

Spółki internetowe postanowiły wspólnie podjąć pracę nad nowym prawem. Żądając od Stanów Zjednoczonych większej transparentności. Same przyznały się do błędów i poinformowały ile informacji wyjawiły NSA. Rodzi się jednak pytanie, czy nie za późno na prywatność w sieci?

Rok 2013 był bardzo burzliwy dla bezpieczeństwa w sieci. Byliśmy świadkami ataków na takie firmy Jak Microsoft, Adobe, czy Twitter. Użytkownicy mogli poczuć się zagrożeni, a rewelacje Snowdena wywołały kolejną falę niepewności. Rozpoczęła się popularyzacja rozwiązań dających większą anonimowość w sieci. DuckDucGo czyli anonimowa wyszukiwarka oraz Dark Mail oferujący szyfrowane e-maile stały się niezwykle ważne.

Zobaczymy co przyniesie rok 2014 w kwestii ochrony prywatności i bezpieczeństwa. Śledźcie Softonic, aby być zawsze na bieżąco.

Autorem artykułu jest Sophie Notten

Dlaczego Facebooka interesują nieopublikowane statusy?

Dlaczego facebookowi naukowcy przebadali statusy usunięte jeszcze przed ich publikacją?

Niedawno Facebook przeanalizował statusy i komentarze, które choć wpisano, to usunięto jeszcze przed opublikowaniem. Dane zebrane od 5 milionów angielskojęzycznych użytkowników w lecie 2012 roku, miały pomóc wyjaśnić, czemu sami się cenzurujemy.

W tym artykule przyjrzymy się temu badaniu i wyjaśnimy, co ono dla nas oznacza.

Czy Facebook przechowuje wszystko, co piszę?

facebook posts

Autocenzura to interakcja, jak każda inna…

Nie, a przynajmniej jeszcze nie. Po pierwsze, badanie było przeprowadzone tylko na próbie użytkowników Facebooka w ograniczonym przedziale czasu (5 milionów anglojęzycznych użytkowników w lecie 2012). Ponadto, uwzględniono jedynie artykuły, posty na ścianach i komentarze. Prywatne wiadomości nie były badane. Wreszcie, zawartość nieopublikowanych treści nie została zapisana Zindeksowano jedynie, czy wystąpiło wprowadzenie i usunięcie tekstu.

Uwaga: Naukowcy z Facebooka nie wykluczają możliwości zbadania zawartości autocenzurowanych treści w przyszłości.

Czy Facebook ma prawo przeglądać nieopublikowane treści?

Tak. Akceptując politykę prywatności podczas rejestracji, dajemy mu prawo do zapisywania wszystkich naszych interakcji z Facebookiem. Z perspektywy Facebooka, autocenzorowanie treści, to taka sama interakcja, jak pisanie komentarzy, publikowanie statusów, czy dawanie lajków. Dlatego właśnie są i będą one dalej wykorzystywane przez tę firmę.

Wskazówka: Pisz swoje statusy i komentarze w edytorze tekstu. Wklejaj jej do Facebooka dopiero, gdy masz pewność, że chcesz je opublikować. Tylko w ten sposób zagwarantujesz, że autocenzurowane treści nie zostaną przechwycone.

Giń, podła autocenzuro

Na 400 udostępnionych treściach Facebook zarabia $10

Gdy użytkownicy się autocenzurują, Facebook traci. Każda usunięta lub nieopublikowana treść to wymierna strata finansowa dla sieci społecznościowej. Analiza autocenzury ma zwyczajnie na celu zrozumienie tego zjawiska i ograniczenie go, co poprawiłoby kondycję finansową firmy.

Według wyników badania, są dwie główne przyczyny autocenzury. Pierwsza, to nieumiejętność ograniczenia widoczności naszych treści tylko dla wybranych znajomych. Drugą jest zbyt duża ilość potencjalnych odbiorców opublikowanych treści lub zbyt duże zróżnicowanie ich zainteresowań.

Jak rozwiązać ten problem?

Wielkim wyzwaniem będzie dla Facebooka zachęcenie swoich członków, do częstszego publikowania swych treści, dla większej ilości odbiorców.

Nowe funkcje Facebooka z pewnością pomogłyby w rozwiązaniu tego problemu. Obecnie, treści możemy udostępniać wszystkim, przyjaciołom, znajomych, prawie wszystkim znajomym lub tylko sobie. Opcja umożliwiająca udostępnianie treści tylko osobom o określonych zainteresowaniach, mogłaby ograniczyć zjawisko autocenzury.

Facebook także sporo zyskałyby, ucząc się od Snapchat, platformy, która zawdzięcza swój sukces wiadomościom samo kasującym się tuż po przeczytaniu.

Początek końca?

Kilka miesięcy temu dowiedzieliśmy się, że Facebook śledzi ruchy naszego kursora. Dodajmy do tego wnikliwą analizę autocenzury i naszym oczom ukazuje się machina wojenna, którą Facebook wytacza by zmaksymalizować zyski i zmiażdżyć konkurencję.

Czy martwi Cię, że Facebook analizuje treści, które nie zostały opublikowane?

Czy jest za późno na prywatność w Internecie?

Na początku października Facebook, Apple, Microsoft, Google oraz kilka innych dużych firm poszło do sądu. Tym razem nie sądzili się między sobą o patenty, a wspólnie złożyli pozew przeciwko rządowi Stanów Zjednoczonych. Wszystko oczywiście ma związek z tegorocznymi rewelacjami o PRISM. Prywatność w sieci po 2013 roku nie będzie już taka sama.

Praktycznie każdy z nas chce wiedzieć, co się dzieje z naszymi prywatnymi danymi, prawda? Edward Snowden, były pracownik CIA, obnażył amerykańską Agencję Bezpieczeństwa Narodowego (NSA). Wyciekło ponad 200 tysięcy dokumentów na temat szpiegowskiego zachowania rządu USA. Był to wielki szok, ale jednocześnie emocje bardzo szybko opadły. Czy prywatność w sieci jest problemem wyłącznie dla tych, co mają coś do ukrycia? A może to problem nas wszystkich?

Sami przekazujemy dane do życia na podsłuchu

Skutki masowego zbierania danych osobistych są oczywiste. Należy podejrzewać, że wszystkie nasze działania w sieci, takie jak chociażby zakupy online, są monitorowane. Osoby trzecie, z władzami Stanów Zjednoczonych włącznie, mają dostęp do naszych danych. Konsekwencje tego faktu są ogromne, zważywszy na to, jak dużo informacji pozostawiamy w sieci. Twórcy oprogramowania narażeni są więc na utratę zaufania. Wystarczy spojrzeć na to co posiadamy w Google – naszą pocztę i kontakty w Gmailu, lokalizację z Google Maps, dane z wyszukiwania, filmy na YouTube, zdjęcia w Google+, Dane z Androida i aplikacji pobranych z Google Play, a w niektórych przypadkach także informacje finansowe z Google Wallet.

Firmy takie jak Google mają więc bezpośredni wgląd w to gdzie jesteśmy, jakie filmy oglądamy, jak ma się nasza sytuacja finansowa itd. To dane, które wykorzystywane są aby zaoferować nam lepsze produkty i usługi, ale też mogą być wykorzystane nielegalnie w celach inwigilacji, chociażby przez rządy różnych państw. Wielki Brat wciąż na nas patrzy, wie z czego korzystamy i co robimy w sieci.

Przejrzystość jest odpowiedzią?

W Stanach Zjednoczonych trwają pracę nad ustawą o przejrzystości (Transparancy Act 2013), która pozwoliłaby dowiedzieć się użytkownikom jakie dane o nich są zbierane przez firmy. Takie korporacje, jak Google wspierają tą inicjatywę. Ustawa ma zmusić do objaśniania użytkownikom newralgicznych kwestii odnośnie zbierania danych. Google twierdzi, że obecnie wolność użytkowników jest naruszana przez rządy państw. Rządowi prawnicy negują jednak twierdzenia korporacji. Sugerują, że ta przejrzystość miałaby gorszę skutki niż działania NSA.

Przedstawiciel Google Vint Cerf na konferencji FTC mówił o rozwoju prywatności online. Stwierdził on, że prywatność w sieci jest anomalią. Nasze życie w sieci jest podobne do życia we wspólnocie, zawsze ktoś na nas patrzy, zawsze ktoś chce wiedzieć więcej. Według Cerfa nie da się zatrzymać zaniku prywatności, ponieważ idzie to w parzę z technologią.

Prywatność w sieci w 2014

Wydarzenia jakie miały miejsce w 2013 roku z pewnością nie są powodem do paniki. Rządy od wieków interesowały się działaniami obywateli. W dobie internetu jest to po prostu łatwiejsze. Jednocześnie fakt, że wiele informacji, które uważamy za prywatne jest widoczne dla innych, może niepokoić.

Świadomi użytkownicy serwisów coraz częściej sięgają po anonimowe serwisy pocztowe lub wyszukiwarki takie jak DuckDucGo. A poważne korporacje zapowiadają lepsze zabezpieczenia danych. Yahoo po nielegalnym ataku na swoje centra obiecuje jeszcze mocniejsze szyfrowanie w 2014 roku. Coraz więcej osób z rozsądkiem podchodzi do informacji, które pozostawia w usługach takich firm jak Facebook, Google i Microsoft. Nasza prywatność i przejrzystość w sieci zależy od nas. Działając z głową nie powinniśmy martwić się tym co robi NSA i rządy innych państw.

Więcej o NSA znajdziecie tutaj tutaj:

Autorem artykułu jest Sophie Notten

Super bezpieczny czat od BitTorrent? Są pewne wątpliwości…

BitTorrent, twórca klienta sieci torrent o tej samej nazwie oraz popularnego w Polsce uTorrenta, pracuje nad własnym komunikatorem internetowym. Firma reklamuje go jako dbający o prywatność, korzystający z bezpiecznych metod dystrybucji danych program. Czy aby na pewno BitTorrent Chat Alpha będzie taki super? Jest ku temu sporo wątpliwości.

Twórcy BitTorrent Chat twierdzą, że program nie będzie przechowywał naszych danych na żadnych serwerach, dlatego będzie trudno do nich “zajrzeć” niepowołanym osobom, czy instytucjom. Wiadomości będą przekazywane metodą peer-to-peer, a usługa będzie całkowicie darmowa. Wszystko brzmi więc bardzo ciekawie…

Jednak gdy informacja o zapisach do testów programu ukazała się w serwisie Reddit.com (odpowiednik polskiego Wykop.pl), natychmiast pojawiło się wiele głosów wątpiących w jakość takiego rozwiązania. Twórcom z BitTorrent zarzuca się m. in., że program nie jest oparty na kodzie open source (więc nie można go zweryfikować i sprawdzić czy nie ma tam żadnych podejrzanych “furtek” dla agencji rządowych jak np. amerykańskie NSA), a na stronie projektu brak jest jakiejkolwiek dokumentacji. Pozwoliłoby to zajrzeć w głąb projektu i dowiedzieć się o nim nieco więcej. W dodatku zapisy na testy aplikacji prowadzone są przez adres e-mail, co najwyraźniej nie jest zbyt mile widziane.

BitTorrent Chat Alpha na Reddit

Żeby wyjaśnić tę sprawę poprosiliśmy o komentarz przedstawicieli BitTorrent. Mamy nadzieję dostać jakąś odpowiedź dziś wieczorem lub jutro rano. Firma ma siedzibę w San Francisco i dlatego musimy liczyć się z różnicą czasową. Jak tylko dostaniemy od nich odpowiedź, damy Wam znać.

Powiązane aplikacje:

Powiązane artykuły:

Co z naszą prywatnością? Sprawdzamy czy po skandalu z NSA mamy się o co martwić

Co z naszą prywatnością? Po informacjach o poczynaniach amerykańskiego NSA jest to bardzo poważne pytanie. My staramy się na nie odpowiedzieć.

Wielki Brat patrzy

NSA, czyli amerykańska Agencja Bezpieczeństwa Narodowego używa wszelkich możliwych środków, aby kontrolować to co dzieje się w sieci. Pod szyldem ochrony bezpieczeństwa przechwytywane są operacje bankowe, e-maile, dokumenty, po prostu wszystko. Przez ostatnie miesiące byliśmy świadkami dramatycznego pościgu i ucieczki Edwarda Snowdena.

Wszyscy sobie zadajemy pytanie jak to możliwe? W końcu wszędzie jesteśmy informowani o systemach bezpieczeństwa i nowoczesnych sposobach szyfrowania. Tymczasem NSA zmuszało firmy do stosowania przeróżnych furtek, tak aby władze miały dostęp do newralgicznych danych. Wszystko pod szyldem bezpieczeństwa.

NSA nie ma problemów z obejściem tych protokołów (źródło)

Na szczęście według Snowdena są jeszcze systemy szyfrowania, których nie można złamać. Mimo prób czołowych specjalistów od kryptografii, są klucze których nawet potężne komputery nie są w stanie rozgryźć.

W rzeczywistości możesz spać spokojnie

Prawdopodobieństwo, że padłeś ofiarą podsłuchu NSA jest w rzeczywistości dość niskie. Agencja stara się zracjonalizować swoje działania. Choć możliwości NSA są olbrzymie, to nie są one wykorzystywane do wszystkich osób na świecie, tylko tych rzeczywiście podejrzanych. Jeśli nie masz nic do ukrycia, to raczej nie masz powodów do obaw. Choć oczywiście prawdy nigdy się nie dowiemy, a skala działań NSA jest naprawdę imponująca.

Zawsze możesz się ukryć przy użyciu odpowiednich narzędzi

Nie wiemy dokładnie, co znajduje się pod kontrolą NSA. Jakie systemy szyfrowania z przeglądarek i telefonów jest w stanie obejść amerykańska Agencja Bezpieczeństwa Narodowego. Pewne jest, że nie wszystko można tak łatwo złamać. Jest wiele mniej znanych narzędzi, które pozwalają chronić prywatność użytkowników. My kilka z nich sprawdziliśmy i polecamy wam, jeśli wciąż chcecie cieszyć się siecią, a jednocześnie nie obawiać się o swoje dane.

Bezpieczne przeglądanie sieci

  • Tor umożliwia surfowanie po sieci w pełni anonimowo. Mimo wielu prób ataków, nie udało się go jeszcze złamać. Jeśli chcesz pozostać niezauważony w sieci to wypróbuj Tor.
  • Do naszej dyspozycji są też specjalne wydania przeglądarek. Epic Browser zapewnia nam korzystanie z sieci w trybie incognito oraz połącznie z anonimowych serwerów proxy.

Wiadomości i poczta i e-mail

  • Jeśli chcecie korzystać z szyfrowanych wiadomości warto wypróbować GnuPG lub PGP. To bardzo skuteczne rozwiązania. Są też dedykowane konta e-mail jak Hushmail, czy CounterMail. Znajdziemy również szereg aplikacji które umożliwiają bezpieczne czatowanie, czy niszczenie wiadomości zaraz po przeczytaniu.

Antywirusy i systemy operacyjne

  • Dziś nie można ufać nawet programom antywirusowym. Część z nich może dopuszczać wtyczki z USA, Rosji czy Chin, konkurujących o nasze dane. Warto więc korzystać z zaufanych rozwiązań.
  • Na ogół aplikacje i systemy typu open source powinny być bezpieczniejsze niż te komercyjne. Publiczny kod pozwala na wgląd do zawartości. Oczywiście łatwiej je też zmodyfikować
  • Dla osób paranoicznie chroniących swoje dane polecamy system Talis. To najbezpieczniejsza dystrybucja Luinuksa na rynku. Talis zmusza cały internetowy ruch, aby przechodził przez Tor. A to nie wszystkie jego możliwości.

Nie zabezpieczaj się jeśli nie musisz

Tak naprawdę wysyłanie listy zakupów chronionej 4096-bitowym szyfrowaniem jest zupełnie zbędne. Nie ma potrzeby używać silnych zabezpieczeń do błahostek. Takie kroki dopiero wzbudzają podejrzenia Jeśli nie mamy nic do ukrycia, to tego nie róbmy. Korzystanie z szyfrowania powinno być ograniczone do najważniejszych informacji. Dostępne systemy zabezpieczają nas przed prawdziwymi zagrożeniami. Zwykłe systemy bezpieczeństwa z Gmaila, Facebooka czy naszego banku powinny być w zupełności wystarczające do mniej ważnych zastosowań.

Trochę najnowszej historii. NSA i Edward Snowden

Czym jest NSA?

Agencja Bezpieczeństwa Narodowego USA powstała w 1952 roku. Jej oficjalnym zadaniem jest monitorowanie i analizowanie wszelkich informacji i danych dotyczących szpiegostwa i terroryzmu. Ma dbać o bezpieczeństwo łączności i systemów informatycznych administracji Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej.

Kim jest Edward Snowden?

Eward Joseph Snowden to specjalista od bezpieczeństwa komputerowego. Pracował on dla NSA i miał dostęp do ściśle tajnych dokumentów. Na początku 2013 skontaktował się z dziennikarzami w celu ujawnienia informacji na temat globalnego projektu PRISM. To ten projekt odpowiada za podsłuch naszych danych. Obecnie Snowden ukrywa się przed amerykańskim wymiarem sprawiedliwości. Jest uważany zarówno za bohatera jak i zdrajcę.

Czy nasza prywatność jest zagrożona?

Cała afera ujawnia wiele ciekawych faktów odnośnie bezpieczeństwa w sieci. Z pewnością nie należy popadać w panikę. My na łamach Softonic będziemy starać się podpowiadać wam jak dbać o bezpieczeństwo i zarazem informować na bieżąco o nowych poczynaniach NSA. Zostańcie z nami, a w razie problemów zadawajcie pytania.

Autorem artykułu jest Fabrizio Ferri-Benedetti.

Mega od Kima Dotcoma uruchomi bezpieczny serwis pocztowy?

Kim Dotcom, ekscentryczny biznesmen i twórca serwisu Megaupload będzie firmował swoim nazwiskiem nową usługę pocztową. Jego ostatni produkt, portal hostingowy Mega, wkrótce rozszerzy się o pocztę e-mail. Nowa usługa ma zapewnić bezpieczeństwo wszystkim użytkownikom i sprawić, by ich korespondencja była bezpieczna i trudna do inwigilowania.

Podobną funkcję pełnił serwis Lavabit, który oferował bezpieczną pocztę e-mail swoim klientom. Oferował, aż do czasu, gdy rząd Stanów Zjednoczonych zainteresował się jednym z nich – Edwardem Snowdenem. Kiedy twórca Lavabit zrozumiał, że nie ma szans opierać się dłużej “prośbom” rządowej agencji NSA o udostępnienie danych, postanowił bezpieczną pocztę po prostu zamknąć. Tym samym żadne dane nie powinny zostać ujawnione.

Kim Schmitz czyli Kim Dotcom

Po zamknięciu Lavabit na rynku pojawiła się luka, którą Kim Dotcom postanowił wypełnić. Jego serwis ma zapewnić możliwie największą prywatność swoim klientom. W jaki sposób? Kluczem będzie szyfrowanie End-To-End. Polega ono na szyfrowaniu danych pomiędzy pocztą klienta, a odbiorcy. Serwer usługodawcy (Mega), obsługujący część procesu, będzie widział tylko zaszyfrowaną treść wiadomości, a nie łatwy do odczytania tekst.

To duże wyzwanie dla twórców nowej usługi. Dużym problemem może być np. zwykłe wyszukiwanie czegoś w swojej skrzynki pocztowej. Skoro wszystkie dane na serwerach będą zaszyfrowane, to teoretycznie niemożliwe jest wyszukanie na nich czegoś bez wcześniejszego odszyfrowania. To jedno z trudniejszych zadań, jakie stoją przed twórcami nowej usługi. Na pewno jednak jej serwery będą się znajdować poza jurysdykcją Stanów Zjednoczonych. To ma być ostateczny gwarant niezależności i prywatności.

Nie wiadomo, czy usługa będzie darmowa i jakie będą jej ograniczenia. Warto pamiętać przy tym, że Kim Dotcom to postać niejednoznaczna, a swoje projekty tworzy dla zysku, a nie z chęci zmiany świata na lepsze. Chociaż taki właśnie przekaz stara się nam “sprzedać”…

Powiązane artykuły:

Źródło