Co nowego w PES 2015? Nowe zrzuty ekranu i mikropłatności

Dziś dowiedzieliśmy się kilku nowych szczegółów dotyczących wydania nowej części PES. Wiemy już, że gra wyjdzie na przełomie jesieni i zimy tego roku na pecety, PS3, PS4, Xbox 360 oraz Xbox One.

Ważną nowością w PES 2015 jest pojawienie się mikropłatności podobnie jak w FIFA 15. Chodzi dokładnie o możliwość kupowania piłkarzy lub sprowadzania menedżerów do swojego klubu, płacąc za to prawdziwymi pieniędzmi. Zmiana ta zostanie wprowadzona w trybie Master League.

Oto nowe zrzuty ekranowe z gry. Przedstawiają one graczy Manchesteru United i stadion na Old Trafford:

Man U PES 2015Mancheseter PES 2015PES 2015 Manchester UtdPES 2015 Manchester

PES 2015 ManchesterPES 2015 Old TraffordPES 2015PES 2015

Na zdjęciach widać jak w praktyce sprawdzać się będzie nowy silnik graficzny Pro Evolution Soccer 2015 – Fox Engine.

Zobacz także:

Źródło: Informacja prasowa

Obserwuj @PawelKanski na Twitterze

Facebook Messenger pozwala teraz na zapisywanie filmów w pamięci telefonu

Popularna aplikacja służąca do czatowania dostała drobną, ale przydatna aktualizację. Facebook Messenger od dłuższego czasu pozwala na nagrywanie krótkich wiadomości wideo. Jednak dopiero od teraz umożliwia zapisywanie ich w pamięci telefonu.

Jak to zrobić? Wystarczy nagrać film i wysłać go w czacie. Następnie przycisnąć i przytrzymać wideo, aż zobaczymy opcję zapisania go w telefonie.

Nagrywanie filmów w FB Messenger

Oprócz tej opcji aplikacja dostała, tradycyjnie, kilka poprawek stabilności. Aktualizację możecie pobrać bezpośrednio ze sklepu Google Play.

Zobacz także:

Źródło: Google Play

Obserwuj @PawelKanski na Twitterze

Serwisy społecznościowe i anonimowe czaty – dlaczego są tak popularne?

Aplikacje wysyłające anonimowe wiadomości stały się nagle bardzo popularne. Przyjrzymy się im, zobaczymy, co potrafią, i zastanowimy się, skąd wzięła się ich popularność.

Whisper, Secret, Firechat, rumr, Truth… to aplikacje pozwalające wysyłać anonimowe wiadomości bądź rozpocząć z kimś czat, nie zmuszając nas do ujawnienia swojej tożsamości. Jest ich coraz więcej w App Store i Google Play, a liczba aktywnych użytkowników gwałtownie rośnie.

Tego typu aplikacje pozwalają na udostępnianie zdjęć lub rozmowę tekstową w całkowicie anonimowy sposób (lub publicznie) z wybranymi kontaktami. To właśnie tryb anonimowy jest atrybutem wspólnym tych aplikacji, choć każda z nich oferuję jakąś wyjątkową cechę, która odróżnia ją od konkurencji.

Ponieważ liczba użytkowników takich aplikacji lawinowo rośnie, zastanowimy się, do jakich celów można je wykorzystywać. Opiszemy także, jak działają i jaka czeka je przyszłość.

Czaty, portale społecznościowe i wiadomości. Zawsze anonimowo!

Niektóre z aplikacji, na przykład Whisper, powstały już ładnych kilka miesięcy temu. Jednak np. Secret czy Firechat, to wydane ledwie kilka tygodni temu aplikacje korzystające z dużego zainteresowania tego typu produktami na rynku. Dlatego w ciągu kilku dni dotarły na szczyt popularności w swoim segmencie.

Jak zdradza nam CEO Open Garden, Micha Benoliel, ich produkt Firechat w ciągu 15 dni zajął miejsce na liście 10 najpopularniejszych aplikacji w App Store w 105 krajach, w kategorii sieci społecznościowych. W dwa tygodnie po premierze liczba użytkowników rosła co dwie sekundy.

Jednak te aplikacje nie są takie same. Każda z nich stara się mieć swoją niepowtarzalną funkcję przyciągającą właśnie do siebie. Whisper to skrzyżowanie prostej sieci społecznościowej i komunikatora internetowego. Posługujemy się tu specjalnym nickiem stworzonym przez siebie, wysyłając wiadomość składającą się z grafiki i odpowiedniego tekstu. Całość można opublikować i dzielić się z innymi użytkownikami, czekając na ich komentarze.

Inaczej jest w aplikacji Secret. Chociaż wysyłamy podobny typ wiadomości jak w Whisperze, to dzielimy się tym zawsze anonimowo, ale z osobami tylko z listy swoich znajomych. Jeśli naszym znajomym spodoba się wiadomość i polubią ją, ukaże się ona również ich grupie przyjaciół. W taki sposób w bardzo szybkim tempie można dotrzeć do dużego grona osób.

Inne aplikacje, na przykład Firechat, starają się pójść krok dalej. Tworzą coś w rodzaju grupowego czatu, skupiając ludzi wokół Ciebie bez konieczności podawania danych czy tematu rozmowy. Całość połączona jest dzięki autorskiej technologii Open Garden.

Jak powiedział wspominany już Micha Benoliel, „idea Firechatu narodziła się z popytu użytkowników aplikacji, które są autonomiczne i korzystają z potencjału technologii Open Garden w jasny i klarowny sposób”.

Aplikacje typu rumr czy Truth, choć pozostają w pełni anonimowe, oferują bardziej osobistą komunikację powiązaną z Twoją listą kontaktów. Rumr udostępnia  możliwość stworzenia czatów ze znajomymi, przypisując jednej osobie oddzielny kolor. Jednak nikt nie wie, kto kryje się pod jakim kolorem. Twórcy określają to jako „rozmowy z wyłączonym światłem”.

Truth idzie nawet jeszcze o krok dalej, umożliwiając wysyłanie wiadomości do osób z listy kontaktów w telefonie. Jest to możliwe, nawet gdy nasz znajomy nie ma zainstalowanej u siebie aplikacji. Wiadomość będzie oczywiście anonimowa.

Bezpośredniość a anonimowość: anty-facebook

Użytkownicy, którzy po raz pierwszy zaczęli korzystać z aplikacji dbających o anonimowość, wyrażają głównie emocje związane z dość wstydliwymi tematami, które nie łatwo poruszyć w publicznym gronie.

Nic w tym dziwnego. Jak zauważył Micha Benoliel: „zaletą takiej aplikacji jest łatwość rozpoczęcia korzystania z niej. Nie potrzeba się rejestrować i logować, co daje użytkownikom dużo większą swobodę szczerego wypowiadania się”.

Według głównego inżyniera Whispera, Neetzana Zimmermana, anonimowość to główna cecha, która sprawia, że ich aplikacja to anty-facebook. W tym kontekście Whisper to miejsce, w którym możesz się dzielić różnymi rzeczami, podobnie jak na portalach społecznościowych, jednak nie są one powiązane z Twoim imieniem i nazwiskiem.

Aplikacje takie jak Whisper, które skierowane są do szerokiego grona odbiorców, wykorzystują prostą funkcję terapeutyczną, polegającą na uwolnieniu nas od stresu związanego z utrzymaniem pewnych tajemnic. Jest to miejsce, w którym możemy wręcz wykrzyczeć nasze sekrety i wszelkie problemy. Dowiedzą się o nich ludzie bezpośrednio nam nieznani, więc unikniemy konsekwencji bycia rozpoznanym i wytkniętym palcem.

Podobne zamysły tworzą się nie tylko w sposób cyfrowy. W sieci odnaleźć możemy projekt „Exchange Secrets” autorstwa Nova Pan, która na ulicach Nowego Jorku zaprasza przechodniów do podzielenia się swoimi tajemnicami. Wystarczy anonimowo na kartce zapisać swój sekret, który zostanie potem opublikowany na blogu autorki. Odczytywanie obcych sekretów przynosi tyle samo uśmiechu, co i zdziwienia, a czasem nawet wstrząsu, którego doznajemy po zapoznaniu się z nimi.

Co ciekawe, aplikacje te wytwarzają swoisty krąg empatii wśród obcych sobie osób. Mimo wyjawiania tajemnic, nie jest to czymś wewnętrznie sprzecznym, bo aplikacje typu Whisper czy Secret stworzone zostały do pomocy osobom mającym problem z uzewnętrznianiem się, a nie do oczerniania kogoś.

Zimmerman przyznaje, że celem aplikacji jest pomoc ludziom, a Whisper ma stać się siłą napędową i specjalnym miejscem, w którym ludzie nie będą się bać rozmawiać o swoich problemach.

Nie tylko plotki i puste emocje

Mimo iż większość wiadomości stanowią prywatne wyznania, nie jest to jedynie aplikacja do emocjonalnego wyładowania nastolatków. Jest ona przeznaczona dla każdego, kto chce podzielić się swoimi odczuciami.

Kilka tygodni temu, właśnie na Whisperze, ktoś umieścił zdjęcie Gwyneth Paltrow z informacją o zdradzie męża. Miesiąc później aktorka ogłosiła separację swojego małżeństwa.

Jak można przeczytać w artykule z Nieman Journalism Lab, Whisper współpracuje z redakcją Huffington Post, która wykorzystuje posty użytkowników do tworzenia swoich informacji, jak na przykład te o rozpowszechnieniu palenia marihuany czy o 10 powodach, dla których dziadkowie są najlepsi. Ostatnio aplikacja rozpoczęła także współpracę z BuzzFeed.

Firechat natomiast wydaje się być dość ograniczoną aplikacją pod względem nowości. Designem przypomina coś na wzór projektów z lat dziewięćdziesiątych, gdzie wystarczy wpisać swoją ksywkę i rozpocząć rozmowę w poszukiwaniu wirtualnych kompanów.

Możliwe jednak, że potencjał tej aplikacji jest jeszcze ukryty, bo jak mówi Benolieli „największą zaletą dla użytkownika jest możliwość wymiany wiadomości oraz zdjęć, nawet jeśli nie jesteśmy w zasięgu Internetu. Firechat może znaleźć zastosowanie podczas festiwali muzycznych oraz tam, gdzie nie ma czasami zasięgu sieci komórkowej jak w metrze, pociągu czy na stadionie”.

W tym sensie Firechat może okazać się ciekawym rodzajem komunikatora społecznościowego, gdzie na bieżąco możemy podzielić się wrażeniami na temat koncertu lub naszego nastroju po kolejnej straconej bramce. Dzielimy się tym z ludźmi nas otaczającymi, co czyni aplikację najbardziej interaktywną i działającą w czasie rzeczywistym w porównaniu do całej reszty.

Zagrożenia i przyszłe możliwości

Oprócz pełnienia funkcji typowo społecznościowych, gdzie wszystkie nasze problemy, opinie czy frustracje widziane są anonimowo, potencjalna skala wykorzystania takich aplikacji jest dość szeroka. Jednak wiąże się z tym też sporo zagrożeń.

Z jednej strony pełna anonimowość użytkowników sprzyja głębokim wyznaniom, z drugiej pozwala na lekkie naginanie prawdy. Niestety również podszywanie się pod kogoś jest dużo łatwiejsze, co pozwala trollować i hejtować dowolne osoby. Na szczęście do tej pory zauważono przeważającą większość okazywania empatii niż złośliwości.

Whisper i Secret podały kiedyś jednak fałszywe informacje odnośnie zmiany właścicieli Evernote, jak również w pierwszej fazie rozsiewały mocne plotki na temat życia Gwyneth Paltrow. Ich twórcy mimo wszystko nie chcą, aby aplikacje stały się narzędziami do wirtualnego zastraszania kogokolwiek lub zmieniły politykę swojej anonimowości.

Jednak jakby nie patrzeć, potencjał anonimowych aplikacji jest ogromny. W dużej mierze wiąże się to z dziennikarstwem, w którym przecież nie chce się ujawniać swoich autorów. W taki sposób można wyszukać wiele ciekawych informacji, które nie obarczą autora ogromnymi konsekwencjami.

Ponadto w odniesieniu do gigantów społecznościowych takich jak Facebook, gdzie pod przymusem podania swojego imienia i nazwiska możemy spotkać się z pewnymi nieprzyjemnościami, tutaj jesteśmy w stanie być prawdziwie szczerymi i uczciwymi osobami. Często przecież boimy się, co powie o nas ktoś inny, jak nas oceni za takie czy inne poglądy. W aplikacjach typu Whisper czy Firechat mamy swobodę wypowiedzi, poznając ludzkie uczucia, nastroje i poglądy życiowe.

Jeśli interesuje Cię anonimowość w aplikacjach, przeczytaj nasze porównanie prywatności komunikatorów internetowych w 2014 roku.

Zobacz także:

Aplikacje dla Android Wear już w sklepie Google Play

Nieco wcześniej niż zapowiadaliśmy w sklepie z aplikacjami dla Androida pojawiła się sekcja z programami, które obsługują Android Wear. Oznacza to, że jeśli staniecie się wkrótce szczęśliwymi posiadaczami zegarka obsługiwanego przez ten system, możecie go zacząć wykorzystywać nie tylko do sprawdzania godziny.

Wśród programów, które znalazły się w sekcji, są zarówno te przygotowane przez Google, jak i te stworzone przez innych popularnych deweloperów. Możecie więc znaleźć komunikator Hangouts, Mapy Google, ale też aplikację Pinterest czy Duolingo. Od teraz więc można z nich korzystać zarówno na tablecie lub smartfonie z Androidem, jak i w zegarkach z Android Wear.

Przypomnijmy, że pierwsza zapowiedź Androida w wersji dla tzw. urządzeń wearables miała miejsce jeszcze w marcu. Pakiet SDK, który umożliwia deweloperom tworzenie aplikacji na ten system, został udostępniony podczas konferencji Google I/O w ubiegłym tygodniu. Na pewno liczba dostępnego oprogramowania na Android Wear będzie teraz rosnąć w szybkim tempie. Oby tylko zegarki równie szybko trafiły do sprzedaży także w Polsce…

Zobacz także:

Źródło: TheNextWeb

Obserwuj @PawelKanski na Twitterze



Bądź jak Suarez, sprawdź Soccer Bite!

Po raz kolejny możemy być dumni z polskich programistów! Polsko-francuskie studio Playsoft wykorzystało trwające właśnie mistrzostwa świata w piłce nożnej i stworzyło ciekawą grę – Soccer Bite.

Jej tematem przewodnim jest incydent, który miał miejsce podczas meczu Urugwaj – Włochy. Luis Suarez, piłkarz z Ameryki Południowej, ugryzł jednego z graczy włoskiej drużyny, co stało się od razu tematem wielu żartów i kpin na temat niecodziennych upodobań Urugwajczyka. Nie był to bowiem pierwszy raz, gdy ten w taki sposób fauluje przeciwników.

Sama gra jest całkiem sympatyczna. Zadaniem gracza jest sterowanie piłkarzem, gryzienie innych zawodników na boisku oraz unikanie sędziego. Chodzi o to, aby w ograniczonym czasie pokąsać jak największą ilość zawodników drużyny przeciwnej. To ciekawa produkcja, szczególnie dla pasjonatów piłki nożnej i trwającego właśnie w Brazylii mundialu.

Gra została stworzona w bardzo krótkim czasie i doskonale wpisuje się w atmosferę mistrzostw. Pewnie nie zdobędzie rynku szturmem, tak jak chociażby Flappy Bird, ale warto zwrócić uwagę na kolejne (i te, które już powstały) produkcje studia Playsoft. Tymczasem zachęcamy do sprawdzenia się jako “wampir z Urugwaju”:

Zobacz także:

Źródło: Onet


Obserwuj @PawelKanski na Twitterze

Facebook przeprasza za eksperyment na użytkownikach, ale czy na pewno?

Słyszeliście już pewnie o eksperymencie, który został przeprowadzony na wielu użytkownikach Facebooka? Przedmiotem badań było samopoczucie osób, którym serwowano pozytywne lub negatywne informacje w ich strumieniu aktywności na Facebooku, by sprawdzić, jak wpływa to na ich nastrój. W badaniu nieświadomie wzięło udział prawie 700 tysięcy osób. Użytkownicy są oburzeni, bo zostali wykorzystani i zmanipulowani. Co na to Facebook?

Oczywiście przeprasza, ale nie do końca. Oficjalny głos w tej sprawie zajęła Sheryl Sandberg, czyli druga najważniejsza osoba w Facebooku. Stwierdziła, że badanie miało na celu sprawdzenia tego, jak użytkownicy reagują na różne produkty. Przeprosiła też za to użytkowników, bo badanie został źle zakomunikowane. Brak oficjalnej informacji na ten temat jest jej zdaniem największym problemem całego tego zdarzenia.

Sheryl Sandberg

Wydaje mi się jednak, że sedno sprawy leży gdzie indziej. Problemem nie jest wcale słaba komunikacja (lub w tym przypadku jej brak), ale fakt, że Facebook manipuluje uczuciami użytkowników. Oczywiście firma ma prawo badać to, w jaki sposób serwować nam najpotrzebniejsze informacje, ale granie na naszych emocjach i uczuciach to już poważniejsza sprawa.

A Wy co myślicie na ten temat?

Zobacz także:

Źródło: The Wall Street Journal

Obserwuj @PawelKanski na Twitterze


Cztery aplikacje, które nadadzą Twojemu smartfonowi wygląd Androida L

Android L to nazwa kolejnej wersji Androida, systemu operacyjnego na urządzenia mobilne od Google. Po Jelly Bean i KitKat czas na nową wersję Androida, która obok innych znaczących nowości przyniesie generalne przemeblowanie graficznego stylu OS.

Mimo że na razie informacje ograniczone są do plotek i przecieków, niektórzy utalentowani designerzy przedstawili swoje wyobrażenie na temat tego, jak na podstawie uzyskanych dotychczas informacji może wyglądać nowa wersja systemu.

Aby pomóc Wam doczekać się nowej odsłony Androida, wyselekcjonowałem trzy motywy i zestawy ikon, dzięki którym będziecie mogli nadać swoim smartfonom unikatowy wygląd inspirowany Androidem L.

Project Hera Launcher Theme

Project Hera Launcher ThemeProject Hera Launcher Theme to kompletny zestaw motywów inspirowanych pierwszymi przeciekami na temat rewolucji w grafice. Jest kompatybilny z większością programów uruchamiających dla platformy Android, takich jak Nova, Aviate, GO czy ADW.

Pobierając Project Hera Launcher Theme, otrzymasz dostęp do niemal 3000 ikon w wersji HD, 60 tapet, a także zegarów.

Pobierz Project Hera Launcher Theme

Project Hera Launcher Theme

Minimal (Hera) – Icon Pack

Minimal (Hera) – Icon PackWierz lub nie, ale ten zestaw ikon nie jest aż tak minimalistyczny, jak wskazuje na to jego nazwa. Zawiera ponad 1700 ikon i 120 tapet. Dodatkową zaletą jest to, że można zainstalować swoje supernowe ikony bezpośrednio z aplikacji.

Jeśli wolisz jednak wybrać jakiś launcher, ucieszy Cię wiadomość, że Minimal (Hera) – Icon Pack jest kompatybilny z Apex, Nova, Go, Next, TSF Shell, ADW, Action Pro i Holo.

Pobierz Minimal (Hera) – Icon Pack

Minimal (Hera) – Icon Pack

Moonshine – Icon Pack

Moonshine icon packMoonshine – Icon Pack składa się z 210 ikon i 12 ekskluzywnych tapet. Aby zainstalować ten zestaw, skorzystaj z któregoś z tych programów: Nova, Apex, ADW, Smart, Unicon, Action Launcher, Aviate lub Go Launcher.

Pobierz Moonshine – Icon Pack

 Moonshine – Icon Pack

Dzięki tym trzem zestawom ikon i motywów możesz z łatwością nadać swojemu smartfonowi futurystyczny wygląd.

A jeśli chcesz nieco odmłodzić swoje urządzenie z Androidem, polecam wskazówki Fabrizio, jak przyspieszyć Androida: 5 bezpiecznych sztuczek.

Nowy snapshot Minecraft dodaje do świata gry króliki! Także te mordercze…

Wczoraj pisaliśmy Wam o tym, że w najbliższej aktualizacji Minecraft pojawią się zabójcze króliki. Jeszcze tego samego dnia wieczorem Mojang wypuścił nowego snapshota, który wnosi do gry także wspomniane gryzonie.

Snapshot oznaczony numerem 14w27b, dodaje do rozgrywki też kilka innych, mniejszych usprawnień. Są to głównie poprawki błędów i drobne aktualizacje. Wśród naprawionych bugów są m.in.:

  • Błąd, który pozwalał mobom na popychanie graczy jadących konno.
  • Konie nie mogą się już rozmnażać, gdy drugie zwierze nie jest na to jeszcze gotowe (nie ma serduszek).
  • Grzyby nie tracą już nazwy, kiedy są ścięte.

Pełną listę poprawionych błędów znajdziecie tutaj.

Jeżeli chcecie wypróbować wspomniane funkcje Minecraft, wystarczy uruchomić grę i kliknąć w nowy profil (New Profile), a następnie nazwać go snapshots. Kolejnym krokiem jest zaznaczenie okienka z napisem Enable experimental development snapshots, po czym należy zapisać profil. Pamiętajcie, że snapshoty mogą uszkodzić Wasz świat, warto więc uruchamiać je z innego folderu.

Powiązane programy:

Zobacz także:

Źródło: Mojang

Obserwuj @PawelKanski na Twitterze

Sprawdź, kto jest Twoim prawdziwym znajomym na Facebooku

Masz setki znajomych na Facebooku. Ale którzy z nich są Twoimi prawdziwymi znajomymi? Kto jest zainteresowany tym, co piszesz? Przekonaj się o tym!

Na Facebooku mamy dużo znajomych, ale z pewnością niewielu z nich uważamy za przyjaciół w realnym życiu. Istnieją jednak sposoby, na przykład w postaci specjalnych aplikacji, które pomogą nam wyróżnić kontakty rzeczywiście zainteresowane znajomością z nami.

Dziś prezentujemy parę sztuczek na to, jak zmierzyć nasze Facebookowe znajomości! Jednocześnie ostrzegamy, aby decyzje o usuwaniu znajomych podejmować rozważnie.

Sprawdź niektóre opcje Facebooka

Mimo że Facebook nie umieszcza statystyk o naszych znajomych, to daje nam wskazówki pozwalające dowiedzieć się, z którymi osobami często się kontaktujemy.

Pierwszą taką rzeczą po wejściu w swój profil jest widok zdjęć 9 znajomych. Ich wybór nie jest przypadkowy. To znajomi, którzy lajkują nasze treści i często wchodzą z nami w jakieś aktywności.

A więc można powiedzieć, że wyświetleni są tam najbliżsi znajomi lub osoby, z którymi łączy nas coś więcej.

Drugą taką wskazówką jest czat. Po prawej stronie znajduje się lista kontaktów aktualnie będących online lub korzystających z wersji mobilnej portalu. Mamy tam spis kilkunastu osób, z którymi aktywnie się komunikujemy. Dopiero dalej pojawiają się pozostali znajomi.

Na liście Więcej znajomych pojawiają się dostępne kontakty, z którymi nie rozmawialiśmy nawet przez kilka tygodni czy miesięcy.

Poznaj więcej szczegółów o osobach, które się Tobą interesują

Te dwa tricki z Facebooka to tylko mały podgląd na naszą aktywność na portalu i interakcję ze znajomymi. Nie daje to jednak dokładnych danych. Istnieją na szczęście aplikacje zewnętrzne, które pomagają to zobaczyć. Jedną z najciekawszych jest Friend or Foe, opracowana przez firmę Kaspersky, twórców popularnego programu antywirusowego.

Friend or Foe wyświetla statystyki naszych interakcji ze znajomymi. Jeśli wyniki was zaskoczą, to należy pamiętać, że ta webowa aplikacja jest w fazie beta. Pozwala jednak się zorientować co do naszych kontaktów.

W sekcji People (ludzie) na ikonie z sercem zobaczymy osoby zainteresowane naszymi postami. W przypadku naszych testów były to dane w niektórych  przypadkach zbieżne z tym, co Facebook pokazał wśród zaangażowanych znajomych.

Klikając na nazwisko danej osoby, poznamy szczegóły związane z interakcjami. Dowiemy się, ile razy dana osoba skomentowała lub polubiła nasze posty, czy ile linków z nami współdzieliła. Dzięki temu możemy rozpoznać naszych stałych facebookowych „fanów”.

Istnieje też sekcja Risk Group (grupa ryzyka). W niej zobaczymy osoby, które teoretycznie mogą nie być naszymi prawdziwymi znajomymi. Dużo publikują, ale nie wchodzą z nami w interakcje. Na razie ten wskaźnik nie jest w pełni skuteczny.

Przeanalizuj oznaczenia

Obok Risk Group są też informacje na temat naszego bezpieczeństwa i anonimowości. Dzięki nim szybko przeniesiemy się do zdjęć, na których zostaliśmy oznaczeni, czy do niepożądanych zameldowań. 

Przechodząc do zdjęć, na których zostaliśmy oznaczeni, możemy łatwo ukryć ze swojej ściany posty je zawierające lub usunąć nasz znacznik.  Dzięki temu zobaczymy osoby, które oznaczają nas na zdjęciach, a które nie mają z nami zbyt wiele wspólnego.

Podobnie jest w przypadku check-in, czyli postów, w których nas oznaczono. Nie koniecznie chcemy, aby ktoś nas oznaczał w postach, promując coś lub wrzucając jakieś zupełnie nieinteresujące nas rzeczy. Z drugiej strony takie oznaczenia mogą pochodzić od naszych bliskich znajomych, którzy dzielą się z nami ciekawymi rzeczami.

Tych wskazówek nie należy traktować radykalnie i automatycznie usuwać wszystkich, którzy oznaczają nas na zdjęciach i postach. Warto się przyjrzeć tym działaniom i zdecydować, czy to zbędne śmieci, narzucanie się dalszych znajomych lub jednorazowe działania. Wszystko zależy od tego, kogo mamy w znajomych.

Zadbaj o przyjaciół

Teraz już wiesz, kto wchodzi z Tobą w większą interakcję na Facebooku, a kto nie. Warto dbać o tych najbliższych znajomych. Facebook posiada kilka narzędzi, które w tym pomagają.

Najprzydatniejszym rozwiązaniem jest oznaczenie tych osób jako bliscy znajomi. Zrobimy to, wchodząc na profil danej osoby.

Dostęp do postów osób, które oznaczyliśmy gwiazdką, zawsze znajdziemy w lewej kolumnie Facebooka.

W kategorii Bliscy znajomi przeczytamy posty tylko od osób, które tak oznaczyliśmy. Nie pojawią się tam żadne wiadomości od innych znajomych w kontaktach, polubionych stron czy grup.

Możemy także ustawić odpowiednio powiadomienia, tak aby wyświetlały się, gdy ktoś z naszych bliskich znajomych opublikuje coś na Facebooku. Można też zrobić odwrotnie i takie powiadomienia zupełnie wyłączyć.

Wstydzisz się tego, że masz kogoś w bliskich znajomych? Nie musisz! Lista ta jest widoczna wyłącznie dla Ciebie, nikt obcy jej nie zobaczy.

Przede wszystkim nie zapominaj o rzeczywistym świecie!

To kilka sztuczek, które pomogą przeanalizować wasze relacje ze znajomymi na Facebooku. Ale to niekoniecznie może mieć odzwierciedlenie w rzeczywistości. Wiele osób, nawet naszych bliskich realnych znajomych, ma konta na Facebooku, ale nie korzysta z nich aktywnie. Nie komentują postów, rzadko się angażują.

Nigdy nie zapominajcie więc o rzeczywistym świecie i podejmujcie racjonalne decyzje, robiąc porządki w swoich kontaktach. W końcu osoby, z którymi na co dzień macie bezpośredni kontakt, mogą zupełnie nie udzielać się w wirtualnym świecie. Facebook to tylko jeden z wielu sposobów na kontakt ze znajomymi i z pewnością nie jedyny.

Nie wiesz czy dana osoba jest prawdziwa? Dowiedz się jak rozpoznać fałszywy profil na Facebooku.

Zobacz także:

Nowe trendy: powiedz Yo swoim znajomym

Uniwersum mobilnych aplikacji zdaje się nie mieć końca. W sklepach dla systemów Android, iOS czy Windows Phone znajdziemy miliony różnego typu gier i aplikacji. Od przydatnych po bezużyteczne. Od gier po aplikacje biurowe. Wybór jest przeogromny. Czasami jednak pojawiają się takie produkcje, które właściwie nie wiadomo do czego mają służyć, a jednak stają się hitami. Tak jest z aplikacją o wdzięcznej i mało mówiącej nazwie Yo.

Yo można zakwalifikować jako aplikację do komunikacji. Jednak jeżeli oczekujecie, że za jej pomocą będziecie mogli wysyłać wiadomości tekstowe, zdjęcia czy swoją lokalizację, to się srogo zawiedziecie. Yo nie ma wiele wspólnego z GG, WhatsApp czy LINE. Mimo to stało się całkiem sporym hitem, choć nie wiadomo, jak długo gwiazda tej aplikacji będzie jasno świecić.

yo yo

No dobrze, ale co właściwie robi Yo? Aplikacja ta wysyła prostą wiadomość do znajomych o treści: „yo”. I to właściwie tyle. Nie, nie przesłyszeliście się. Yo nie potrafi nic więcej. Co ważne, Yo nie posiada klasycznego okna czatu – wiadomość pojawia się w formie powiadomienia na ekranie telefonu.

Jak z tego korzystać? Na początku należy udostępnić aplikacji część naszych osobistych informacji, czy to w postaci dostępu do Facebooka, czy też kontaktów. Na tej podstawie Yo wyszukuje naszych znajomych, którzy również posiadają w swoich telefonach tę aplikację. Następnie wystarczy wybrać jedną z tych osób i kliknąć jej nick. Aplikacja poślę jej „yo”, a osoba ta może owe „yo” nam odesłać. Dodatkową funkcją jest zliczanie liczby otrzymanych „yo” od naszych znajomych.

No dobrze, ale dla kogo przeznaczona jest ta aplikacja? Dobre pytanie. Otóż pozornie Yo nic nie robi. Jednak owe „yo” może znaczyć wszystko i nic. Wszystko zależy od odbiorcy wiadomości. Może to być zakrzyknięcie: „co tam u ciebie?”, „jak się masz?” lub po prostu „yo”. Taka smartfonowa zaczepka.

yo yo

Minimalizm tej aplikacji jest tak ogromny, że początkowo App Store wręcz odrzucił Yo, uznając, że jest to produkt niekompletny. Niemniej jednak w owym minimalizmie może tkwić potencjał, w co wierzą inwestorzy, którzy postanowili dofinansować rozwój Yo kwotą miliona dolarów.

Oczywiście Yo to nie jedyna aplikacja, która robi właściwie nic. Jeszcze mniej oferuje swoim użytkownikom aplikacja Nothing, która właściwie wyświetla po prostu napis „Nic”. Jest to oczywiście żart ze strony jej twórców, którzy nie tylko stworzyli aplikację o niczym, to jeszcze chcą coś za nią dostać, gdyż sprzedają ją za niecałego dolara w App Store.

Trudno pojąć, dlaczego Yo stało się tak szybko popularne. Jej ograniczona funkcjonalność może być wadą, ale również zaletą. Jeżeli nie mamy ochoty na długie rozmowy, a jedynie chcemy kogoś zaczepić, to Yo się do tego nadaje. Przy okazji sam poziom absurdalności tej aplikacji napędza jej popularność. Yo nie będzie raczej produktem, który przetrwa próbę czasu i zapewne szybko się znudzi. Jednak możliwe, że zostanie przekształcony w coś zupełnie innego, bardziej rozbudowanego, ale zachowującego charakterystyczny dla siebie minimalizm.

Szczęśliwie Yo jest darmowe, więc jeżeli macie ochotę wypróbować tę aplikację i uraczyć swoich znajomych treściwym i soczystym „yo”, to nie wydacie na to ani złotówki.

Yo możecie pobrać zarówno na systemy Android, iOS, jak i na Windows Phone.

Zobacz także: