Jak NIE zgłaszać błędów do Facebooka?

Khalil Shreateh – bezrobotny informatyk z Palestyny zawstydził w weekend pracowników Facebooka. Odkrył dosyć poważną lukę bezpieczeństwa, która pozwalała na umieszczanie wpisów i linków na profilu dowolnej osoby. Nawet jeśli zadbała ona o swoją prywatność, a jej profil widoczny jest tylko dla najbliższych znajomych.

Khalil na dowód swojego odkrycia umieścił wpis na profilu Sary Goodin, koleżanki Marka Zuckerberga ze studiów. Następnie zgłosił swoje znalezisko pracownikom Facebooka, którzy zgłoszenie … zignorowali.

Po wymianie kilku wiadomości z Khalilem, fejsbukowi specjaliści uznali, że to żaden błąd. Aby udowodnić im, że się mylą, młody informatyk opublikował  informację o dziurze w zabezpieczeniach na… profilu Marka Zuckerberga! Dopiero wtedy inżynierowie z FB zdali sobie sprawę, że błąd faktycznie istnieje. Poprosili Khalila o przesłanie im opisu całej sytuacji raz jeszcze. Co ciekawe, później zablokowali jego konto!

Profil marka Zuckerberga

Pikanterii dodaje fakt, że Facebook nagradza osoby, które są w stanie znaleźć luki bezpieczeństwa w serwisie. Teoretycznie więc, Khalil zasługuje na co najmniej 500 dolarów nagrody. W praktyce jednak, proces zgłaszania błędów jest bardzo dobrze opisany, a Khalil zrobił błędy w procedurze. Pierwszym z nich było to, że użył prawdziwego profilu prywatnej osoby do  pokazania wspomnianej luki (zrobił to najpierw na profilu Sary Goodin, a następnie samego Zuckerberga). Według przepisów Facebooka to niedopuszczalne. Drugim “przewinieniem” było też to, że nie przesłał szczegółów technicznych całego procesu, więc pracownikom Facebooka trudno było się do całej sytuacji odnieść.

Khalilna profilu Zuckerberga

Nie oznacza to jednak, że wina leży całkowicie po stronie Khalila. Wydaje się, że specjaliści Facebooka trochę tę sytuację “przespali”. Zamiast wypytać o szczegóły lub pouczyć Palestyńczyka o prawidłowym procesie zgłaszania takich błędów, po prostu go zignorowali. Dopóki oczywiście nie opublikował swojej wiadomości na profilu Marka Zuckerberga, korzystając z odkrytego przez siebie obejścia zabezpieczeń portalu.

Myślicie, że Khalil zasłużył na nagrodę?

Powiązane artykuły:

Źródło

Błąd serwera RPC:S-5:AEC-0 w Google Play – jak to naprawić?

Google Play to wspaniały sklep z aplikacjami i grami na urządzenia z Androidem. Czar pryska, gdy nagle coś się psuje. Wielu użytkowników doświadcza tego, kiedy na ekranie Androida widzi okienko z informacją “Podczas pobierania informacji z serwera wystąpił błąd RPC:S-5:AEC-0“. Co wtedy robić? Jak to naprawić? Jest na ten błąd systemu jedna prosta i skuteczna metoda – trzeba usunąć nasze konto Google z telefonu lub tabletu i dodać je ponownie. Oto nasz poradnik krok po kroku jak to zrobić.

1. Wejdź w ustawienia swojego konta Google

Wejdź w Ustawienia, przewijaj w dół, aż znajdziesz niebieską ikonkę G i napis Google – kliknij w nią. Teraz wybierz konto Google, które chcesz usunąć. W naszym telefonie testowym mieliśmy dodane 3 konta, ale zwykle jest tylko jedno. Kliknij je.

Błąd serwera RPC S 5 AEC 0

2. Usuń swoje konto Google

Kliknij w prawym górnym rogu w ikonkę z trzema kropkami. Pojawi się menu, z którego wybierz Usuń konto. Następnie potwierdź chęć usunięcia konta.

Błąd serwera RPC S 5 AEC 0

3. Dodaj konto Google ponownie

Wejdź do Google Play i kliknij Dodaj konto Google, które właśnie zostało usunięte z telefonu lub tabletu. Pamiętaj, że nie zostało usunięte zupełnie, więc w tym przypadku wybieramy Istniejące.

Następnie postępuj wedle instrukcji na ekranie. Jeśli się gdzieś zgubisz, to przeczytaj nasz szczegółowy poradnik krok po kroku Jak zarejestrować nowe konto w Sklepie Google Play.

Jeśli zapomnisz hasła do swojego konta, sprawdź Jak odzyskać hasło w Google Play.

Teraz błąd RPC:S-5:AEC-0 nie powinien się już pojawiać. Wejdź do Google Play i pobierz nowe aplikacje i gry, aby się o tym przekonać.

Poradnik Google Play:

Gdzie jest Wisła? Na pewno nie w mapach Google…

Niespodzianka spotkała tych, którzy przeglądali ostatnio mapę Polski, a konkretnie okolice Warszawy i Otwocka, w Google Maps. Okazało się, że część Wisły po prostu z niej …. wyparowała. Na wysokości Wilanowa, aż do Otwocka Wielkiego nasza największa rzeka po prostu nie istnieje!

Mapy Google

Serwis Geoforum, który natknął się na ten błąd skontaktował się już z Google Polska. Ci twierdzą, że o takie błędy w Mapach Google jest bardzo trudno. Informacje na temat obiektów pochodzą z wielu źródeł, więc kilka z nich musi potwierdzić obecność lub brak jakiegoś obiektu.

Co więc spowodowało ten drobny, ale zabawny błąd? Odpowiedzialny jest Google Map Maker, czyli Kreator Map. To narzędzie, które pozwala użytkownikom edytować, oczywiście w ograniczonym stopniu, mapy i dodawać lub usuwać z niej obiekty. Wprowadzone zmiany są weryfikowane, lecz jak widać nie zawsze odpowiednio szybko.

Kreator Map od Google

Na szczęście, trwają już prace nad przywróceniem Wisły na mapę.

Powiązane artykuły:

Źródło