Ciąg dalszy listy najlepszych graczy w FIFA 15

EA Sports opublikowała kolejną cześć listy najlepszych graczy w FIFA 15. Tym razem są to piłkarze, którzy sklasyfikowani zostali an miejscach od 40 do 31. Także i w tej liście nie ma jeszcze żadnych polskich graczy. Na pewno pojawią się w następnych!

Oto lista:

40. Karim Benzema – Real Madryt (Hiszpania).

39. Carlos Tevez – Juventus Turyn (Włochy).

38. Mario Götze – Bayern Monachium (Niemcy).

37. Diego Costa – Chelsea Londyn (Anglia).

36. Toni Kroos – Real Madryt (Hiszpania).

35. Arturo Vidal – Juventus Turyn (Włochy).

34. Petr Cech – Chelsea Londyn (Anglia).

33. Edinson Cavani – PSG (Francja).

32. James Rodriguez – Real Madryt (Hiszpania).

31. Thibaut Courtois – Chelsea Londyn (Anglia).

FIFA 15 będzie wydana 25 września na komputery PC oraz konsole PS4, PS3, Xbox One i Xbox 360.

Źródło: EA Sports

Zobacz także:

EA Sports publikuje listę najlepszych graczy w FIFA 15

Demo FIFA 15 – znamy nieoficjalne szczegóły

Obserwuj @PawelKanski na Twitterze

Minecraft, DayZ… Czy warto kupować gry z wczesnym dostępem?

Wczesny dostęp to nowy trend wśród graczy. Płacisz za grę i masz do niej dostęp, jeszcze zanim zostanie wydana. Przywilej, czy przekręt?

W ostatnich latach pojawiło się zjawisko, że gra może być szalenie popularna i można w nią grać miesiące przed oficjalnym wydaniem. Jest to możliwe dzięki wczesnemu dostępowi, czyli zakupowi gry, którą testujesz, zanim praca nad nią zostanie zakończona.

Ale nie wszystko złoto, co się świeci. Wczesny dostęp jest zachętą dla każdego gracza, ale może się to również skończyć rozczarowaniem i poczuciem zmarnowanych pieniędzy.

W dzisiejszym artykule rozważymy wady i zalety wczesnego dostępu i przekonamy się, czy warto na takie gry wydawać pieniądze.

Steam koncentruje się głównie na nowościach wśród gier z wczesnym dostępem

Czym jest wczesny dostęp?

Wczesny dostęp to forma płatności, która daje możliwość korzystania z gry, zanim trafi ona do sprzedaży. W przeciwieństwie do dema czy wersji beta, które udostępniają ograniczoną wersję gry (poszczególne etapy, misje czy mapy wraz z niekompletnymi opcjami), wczesny dostęp oferuje możliwość grania w trakcie tworzenia gry.

To oznacza, że można poczuć przedsmak gry, zanim trafi ona w ręce konsumentów. Jest jedyną okazją, aby wypróbować różne misje czy postacie, które w finalnej wersji mogą się po prostu nie pojawić.

Dodatkowo wczesny dostęp kusi różnymi udogodnieniami. Należą do nich niższa w stosunku do finalnej wersji cena, ekskluzywna zawartość czy pewne przywileje, jak na przykład różne dodatki, za które nie trzeba już będzie dodatkowo płacić.

Różnica z crowdfundingiem polega na tym, że tam płacisz za coś w sytuacji. gdy cała zbiórka osiągnie założony cel. Czyli jeżeli nie zostanie zebrana cała założona kwota, to nie poniesiesz żadnych kosztów. We wczesnym dostępnie z kolei od razu płacisz i od razu możesz coś wypróbować – ale to, czy gra zostanie dokończona, czy nie, to już inna sprawa.

Dostęp do świata niekończących się ulepszeń… a może nie?

Czyli płacę za to, aby być testerem?

Pamiętaj, że w grach ze wczesnym dostępem napotkasz mnóstwo niedociągnięć i błędów, zwłaszcza jeśli okażesz się być jedną z pierwszych osób, które sięgną po dany tytuł. W końcu są to gry, nad którymi deweloperzy nie skończyli jeszcze pracy.

W przeciwieństwie do wersji beta w grach z wczesnym dostępem nikt nie może cię zmusić do raportowania błędów. Chociaż oczywiście i tak będziesz to robić, choć nie bezpośrednio – chociażby rozmawiając o nich ze znajomymi na forach internetowych i w sieciach społecznościowych. Przykładem jest bardzo aktywne forum gry Broforce, która obecnie znajduje się w fazie wczesnego dostępu.

Płacenie za możliwość testowania gry ma oczywiście plusy i minusy. Pozytywne jest to, że twoje raporty o błędach przyczynią się do ulepszania gry, bierzesz więc niejako udział w powstawaniu finalnej wersji, która będzie lepsza między innymi dzięki tobie. Zła wiadomość jest taka, że właściwie wykonujesz za darmo pracę, którą powinni się zajmować wykwalifikowani i opłacani testerzy. Kwestia ta omówiona jest szczegółowo w tym wątku.

Raportowanie błędów jest normalne dla użytkowników gier z wczesnym dostępem

A jeśli płacę za grę, która nie zostanie wydana?

To jest kolejne pytanie, które zadaje sobie wielu użytkowników. Wczesny dostęp nie oznacza gwarancji, że finalna i wolna od błędów gra ujrzy światło dzienne. Oczywiście nikt nie odbierze ci świetnej zabawy, ale możesz się znaleźć w sytuacji, kiedy gra nie zostanie wydana i pozostawi cię z poczuciem niespełnienia, a wydanych pieniędzy już nie odzyskasz.

Coś takiego przydarzyło się użytkownikom gry Earth: 2066 – strzelanki z otwartym światem, która pojawiła się w kwietniu na Steamie za 20$. Skargi graczy były natychmiastowe: „Gra nie działa”, „To oszustwo”, „Wczesny dostęp w najbardziej dosłownym sensie”.

Po tygodniu firma Valve zdecydowała się usunąć grę ze Steama. Co ciekawe, przyczyną tej decyzji wcale nie była kiepska rozgrywka czy kompletnie niedopracowana grafika, ale fakt, że była to „nieuczciwa” gra.

Takiego słowa użyto, aby określić grę, której opis na stronie absolutnie nie pokrywał się z tym, co rzeczywiście oferowała. Ponadto deweloperzy usunęli wszystkie niepochlebne komentarze, dodając pisane przez siebie pozytywne opinie. A jakby tego jeszcze było mało, wykorzystali ilustracje bez zgody autorów.

W każdym razie Earth: Year 2066 nie prezentowała choćby minimalnej jakości, w związku z czym udostępnianie jej za pieniądze było nie fair w stosunku do użytkowników. W przypadku tego tytuły Valve zdecydowało się oddać graczom pieniądze, ale niestety nie zawsze tak to się kończy.

Earth: Year 2066, ciemna strona wczesnego dostępu

Dwa pozytywne przykłady: Minecraft i DayZ

Czytając ten artykuł, pewnie dochodzisz do wniosku, że jestem zajadłym krytykiem wczesnego dostępu. To nie prawda. Jednak uważam, że moim obowiązkiem jest poinformować czytelników o niebezpieczeństwach wiążących się z tym systemem gry.

Wczesny dostęp ma oczywiście i swoje dobre strony. Wystarczy chociażby spojrzeć na niektóre bardzo popularne tytuły, które zaczynały jako gry z wczesnym dostępem, a odniosły olbrzymi sukces.

Najlepszym przykładem jest tutaj Minecraft, który zaczynał w 2009 roku jako gra indie z wczesnym dostępem, a skończył jako pełna wersja na PC w 2011 roku. Minecraft był produktem, który właściwie narodził się na Steamie i rozwijał się dzięki pomocy lojalnych użytkowników, którzy wierzyli, że efekt końcowy przyniesie znakomitą grę.

Minecraft, pionier wśród gier z wczesnym dostępem

Kolejnym takim przykładem jest DayZ – multiplayer w klimatach zombie, który początkowo powstał jako mod do popularnej gry ARMA 2. Został jednak rozwinięty w pełną grę i osiągnął jeden z największych sukcesów na Steamie. Chociaż tytuł jest wciąż w wersji alfa, to dzięki wczesnemu dostępowi zagrało w nią już ponad 2 miliony użytkowników. DayZ wciąż zawiera błędy, ale jest to znakomity tytuł, którego wersja finalna jest niezwykle obiecująca.

Innymi popularnymi grami z wczesnym dostępem są Broforce czy Prison Architect. Dzięki aktywności użytkowników już na tym etapie gry te są bardziej spójne niż wiele produktów uważanych za gotowe.

Broforce, gra w estetyce retro, kolejny sukces Steam Early Access

Kieruj się instynktem i zaglądaj na fora

Jak widać, wczesny dostęp może oznacza zarówno dobry interes, jak i niezłe zdzierstwo – wszystko zależy od indywidualnego przypadku. Nikt nie lubi wydawać pieniędzy w ciemno, ale fakt faktem, że czasem naprawdę opłaca się zaryzykować i wydać 20 lub 30$ na grę, która okaże się spektakularnym sukcesem i w sprzedaży będzie kosztować dwa razy tyle.

W każdym razie musisz zdecydować, czy taka forma gry jest dla ciebie. Warto zasięgnąć opinii na temat danego tytułu na jego forum lub poszperać w Internecie. Z reguły ludzie są uczciwi i jeśli coś jest naprawdę dobre lub zupełnie kiepskie, szczerze o tym napiszą.

Czy zdarzyło ci się kupić grę w wczesnym dostępem? Tutaj znajdziesz informacje na temat jednego z najbardziej popularnych tytułów – Broforce.

Zobacz także:

Co to jest Steam i jak założyć tam konto?

Darmowe gry i promocje na Steam – gdzie szukać i jak pobrać?

The Sims 4 – twórcy mają świetny sposób na piratów

Gra The Sims 4 ma ciekawe zabezpieczenie przeciwko piratom. W tej popularnej serii twórcy zakrywają nagich bohaterów pikselami, by nie wystawiać graczy na „goliznę”. Jeśli ktoś gra jednak w piracką wersję, „pikseloza” nie ogranicza się do nagich części cała, a dotyczy całej gry.

W efekcie korzystanie z pirackiego The Sims 4 stanie się po prostu niemożliwe. Co ciekawe, wielu graczy zaczęło zgłaszać to jako błąd. Tym samym ujawnili się jako piraci. Raczej wątpliwe, by EA pomogło im w jakikolwiek sposób z tym problemem. Jak można zobaczyć na obrazku, który widzicie powyżej, gra po przejściu pikselowego liftingu wygląda naprawdę ciekawie. Szczególnie, jeśli ktoś jest wielkim fanem Minecrafta…

Co ciekawe, The Sims 4 nie jest pierwszą grą, która wprowadza tak ciekawe zabezpieczenia przed piratami. W 1993 roku w grze Strike Commander można było zauważyć podobny mechanizm. Jeśli ktoś korzystał z pirackiej wersji, powodowało to, że gracz był atakowany przez swoich własnych sprzymierzeńców. W GTA IV uruchomienie pirackiej wersji sprawiało, że kamera zachowywała się, jakby sterował nią ktoś pijany. W efekcie rozgrywka była całkowicie niemożliwa.

Źródło: PlayerAttack

Zobacz także:

Dziś premiera The Sims 4, znamy już cheaty!

The Sims 4: zobacz zalecane wymagania sprzętowe

Obserwuj @PawelKanski na Twitterze

Apple poprawi bezpieczeństwo iCloud. Lepiej późno niż wcale?

iCloud – usługa służąca do synchronizacji danych pomiędzy urządzeniami stworzonymi przez Apple ma od dłuższego czasu złą passę. Okazuje się, że mimo zapewnień szefów firmy, nie jest ona w stanie ochronić użytkowników przed utratą danych i atakami hackerów. Najlepszym dowodem na to jest głośna sprawa wycieku nagich zdjęć amerykańskich aktorek i celebrytek, która została ujawniona w tym tygodniu.

Tim Cook, dyrektor generalny Apple, zapowiedział w wywiadzie dla Wall Street Journal, że firma wkrótce doda nowe opcje bezpieczeństwa do iClouda. Wśród nowości, jakie wkrótce mają się tam znaleźć, wymienił:

– Dodanie powiadomień push i powiadomienia na e-mail, gdy ktoś będzie chciał zmienić nasze hasło dostępu do iClouda, odzyskać dane do nowego urządzenia lub dodać nowe. Użytkownicy będą mieli wtedy szansę zmienić hasło oraz powiadomić Apple o potencjalnej próbie włamania na konto.

– Zmiany będą dotyczyć też dwustopniowej weryfikacji w urządzeniach mobilnych. Nie jest to do końca jasne, ale być może zostanie ona uruchomiona także na iPhone‘ach czy iPadach. Na razie nie działa ona w Polsce.

Zmiany powinny pojawić się w iCloudzie już w przeciągu najbliższych 2 tygodni. Wygląda więc na to, że zabezpieczenia w usłudze nie były tak dobre, jak twierdzili pracownicy Apple.

Źródło: Engadget

Zobacz także:

Apple testuje iCloud dla Windowsa

Apple odpowiada: wykradzione zdjęcia celebrytek to nie wina iCloud

Obserwuj @PawelKanski na Twitterze

Facebook dodaje menu z kontrolą prywatności

Facebook po raz kolejny daje użytkownikom narzędzie służące do lepszej kontroli nad prywatnością. Tym razem jest to tzw. Privacy Checkup, w polskiej wersji językowej oznaczony jako kontrola prywatności.

To skrót, który pozwoli nam na łatwiejszy dostęp do najważniejszych opcji prywatności. Aby sprawdzić, czy też już macie tę opcję, należy otworzyć główną stronę portalu i kliknąć ikonę kłódki, która znajduje się w prawym górnym rogu strony. Znajdziecie tam menu z sympatycznym niebieskim dinozaurem. Pod każdą z trzech opcji ukryte są rożne ustawienia i skróty, które ułatwią dotarcie do najważniejszych opcji prywatności.

Kontrola prywatności w facebooku

Tam sami możecie wybrać najlepsze dla was ustawienia. Menu jest przejrzyste i w prosty sposób prezentuje najważniejsze zagadnienia. To świetny dodatek, ponieważ do tej pory wszystkie te opcje były raczej trudno dostępne i wielu użytkowników tej sieci społecznościowej miało problemy z ich odnalezieniem. Jak się wam podoba takie ułatwienie?

Źródło: Facebook

Zobacz także:

Facebook wprowadza Privacy Checkup – będzie łatwiej dbać o prywatność?

Facebook testuje możliwość dodawania naklejek w komentarzach

Obserwuj @PawelKanski na Twitterze

Twój weekend z grami: Swamp Attack, World of Tanks Blitz i Angry Birds Stella

Nie ma to jak piątek. Przed tobą 2 dni bez szkoły, zajęć czy pracy. Możesz ten czas wykorzystać na cokolwiek tylko chcesz. Spotkać się ze znajomymi, wybrać się na wycieczkę, zakupy czy do kina. Możesz też zasiąść wygodnie w fotelu i oddać się graniu. I właśnie w tym ci pomożemy z naszym cotygodniowym wyborem gier na weekend.

W tym tygodniu polecamy kolejną odsłonę Wściekłych Ptaków, czyli Angry Birds Stella, bitwę pancerną w postaci World of Tanks Blitz oraz walecznego mieszkańca bagien, czyli Swamp Attack.

World of Tanks Blitz

Jeżeli w dzieciństwie marzyłeś o kierowaniu czołgiem, którym można miażdżyć inne pojazdy i wysadzać w powietrze budynki i tym podobne rzeczy, to świetnie się składa. Oto World of Tanks Blitz, gra wojenna typu MMO. Tytuł opiera się na wspólnej grze przez internet, tworzeniu sojuszy i walce z innymi drużynami. W World of Tanks Blitz masz kilka celów do osiągnięcia, jak chociażby przejecie bazy czy zniszczenie konkretnej liczby wrogów. W grze znajdziesz prawie 90 różnych czołgów, choć samą rozgrywkę zaczynasz tylko z trzema. Pozostałe możesz odblokować wraz z upływem gry. World of Tanks Blitz ma również aspekt strategiczny, jak chociażby szkolenie załogi, modernizacja sprzętu czy zarządzanie zasobami. Jeżeli więc pragniesz wcielić się w rolę czołgisty, to ta gra jest dla ciebie.

Pobierz World of Tanks Blitz na iOS-a oraz World of Tanks na Windowsa

Angry Birds Stella

Któż nie zna Rovio, studia odpowiedzialnego za kultową serię Angry Birds oraz Bad Piggies? Rovio właśnie wypuściło kolejną odsłonę swojej serii w postaci Angry Birds Stella. Gra jest właściwie kopią poprzedniczek. I tym razem musimy burzyć fortyfikacje, struktury i gromić złe świnie. Główną postacią jest tytułowa ptaszyna Stella, która zyskała moc odbijania się od ścian. Reszta właściwie jest taka sama. Pomysł, rozgrywka, fizyka ruchu. Grafika jest za to bardziej cukierkowa, ale nie zachwyca szczególnie jakością. Niemniej jednak fani Angry Birds raczej nie będą zawiedzeni, a gra, jak zwykle, to znakomity pochłaniacz czasu.

Pobierz Angry Birds Stella na iOS-a oraz Androida

Swamp Attack

Witaj na bagnach. To wilgotne, cuchnące i generalnie mało przyjemne miejsce. Do tego roi się tam od niebezpiecznej zwierzyny z aligatorem na czele. Ty zaś musisz obronić swoją chatkę, a do dyspozycji masz wiernego shotguna oraz szereg innych śmiercionośnych broni. Swamp Attack to dość prosta zręcznościówka, w której musimy eliminować aligatory zmierzające w naszą stronę. Gra oferuje sporo poziomów, które różnią się między sobą przede wszystkim tempem nadpływających bestii. By nie dać się pożreć, musimy udoskonalać nasze bronie i leczyć rany. Swamp Attack to zabawna gra w klimatach country. Idealna na chwilową nudę.

Pobierz Swamp Attack na iOS-a oraz Androida

Zobacz także:

Top 5 darmowych gier zręcznościowych do pobrania na Androida

Twój weekend z grami – Crazy Taxi: City Rush, Trolls vs Vikings i Circle The Dot

http://www.softonic.pl/s/angry-birds:multiplatform/windows

Chroń prywatność swoich zdjęć w telefonie

Frywolny piknik na plaży nudystów, świąteczny obiad, hasło do routera… Jeśli te zdjęcia wpadną w niepowołane ręce, twoją prywatność zostanie naruszona. Wykonaj kilka prostych czynności, które zapobiegną temu procederowi.

Niedopatrzenie, pozostawienie telefonu bez zabezpieczenia bądź słabe hasło pozwoli komuś poznać twoje sekrety w przypadku kradzieży.

Podkreślmy jednak raz jeszcze. Bezpieczeństwo twojego telefonu musi być dobre, ale zawsze może być jeszcze silniejsze. Jeśli zastosujesz się do kilku naszych wskazówek, łatwiej ci będzie ochronić prywatność swoich zdjęć.

Dowiedz się, jak wyłączyć synchronizację zdjęć

Kiedy iPhone lub telefon z Androidem łączy się z Internetem, twoje zdjęcia są synchronizowane w tle w takich usługach jak iCloud, Dropbox czy Google Plus. Są to bezpieczne miejsca, ale bycie ostrożnym nic nie kosztuje i warto wyłączyć synchronizację, jeśli masz na swoim telefonie wrażliwe zdjęcia.

Aby wyłączyć synchronizacją w urządzeniach z Androidem, zapoznaj się z poniższymi instrukcjami. Jeśli chcesz wyłączyć ją w iPhone’ie, przejdź do ustawień telefonu i menu iCloud. Tam przestaw usługę w pozycję off.

Raz na jakiś czas możesz sam pousuwać niektóre zdjęcia i wykonać ręczną synchronizację dla pozostałych fotografii. Możesz również wyłączyć ją na stałe, ale pamiętaj, że wtedy nie będziesz mieć żadnej kopii zapasowej w razie jakichś problemów z telefonem lub kradzieży.

Włącz dwuetapową weryfikację

Twoje hasło nie wystarczy, jeśli przechowujesz swoje zdjęcia w usługach Google Plus, iCloud lub Dropbox. Potrzebujesz czegoś więcej. Potrzebujesz dwuetapowej weryfikacji, która jest dostępna dla większości bardziej popularnych aplikacji.

Weryfikacja dwuetapowa poprosi o dodatkowy kod podczas próby zalogowania się do konta z nieznanego miejsca. Nawet jeśli haker złamie nasze hasło, nie połączy się, gdyż potrzebuje kodu, który jest w naszym telefonie.

Aby umożliwić weryfikację dwuetapową dla naszych ulubionych usług, postępuj zgodnie z oficjalnymi instrukcjami w przypadku każdej z tych witryn:

– Google (Android),

– Apple (iPhone),

– Microsoft,

– Facebook,

– DropBox.

Umieść blokadę na ekranie telefonu

Nieużywanie blokady ekranu telefonu jest tak samo ryzykowne, jak zaparkowanie samochodu i pozostawienie kluczyków w stacyjce. Włącz zatem blokadę jak najszybciej, aby zapobiec kradzieży zdjęć, gdy np. zostawisz gdzieś telefon.

Dla systemu iOS ustaw Touch ID lub blokadę ekranu kodem PIN. Urządzenia z Androidem pozwalają na stosowanie dodatkowej blokady za pomocą specjalnego wzoru, który trzeba narysować na ekranie, bądź poprzez rozpoznawanie wcześniej zdefiniowanej twarzy. Dodatkowym zabezpieczeniem w iOS-ie jest opcja, która pozwala na usunięcie wrażliwych danych po wielu nieudanych próbach dostępu do telefonu.

Touch ID od Apple w akcji (zdjęcie dzięki uprzejmości iPhoneWorld)

Skasuj dane, jeśli twój telefon zostanie skradziony

Jeśli twój telefon został skradziony bądź go po prostu zgubiłeś, spróbuj go zlokalizować za pomocą aplikacji Find My iPhone (iOS) lub Android Device Manager. Obie aplikacje działają w oparciu o anteny telefoniczne i szybko pokażą nam położenie naszego smartfona na mapie.

Jeśli chcesz znaleźć telefon bądź tablet i usunąć jego zawartość, obie aplikacje mają specjalne polecenia do zainicjowania zdalnego czyszczenia danych. Pamiętaj jednak, że proces ten nie może zostać wstrzymany, jeśli go już rozpoczęliśmy.

Ukryj swoje zdjęcia w niewidocznych folderach

Jeśli z twojego telefonu bądź tabletu korzysta więcej niż jedna osoba, warto włączyć opcję ukrycia zdjęć, dzięki takim aplikacjom jak Picture Safe (iOS) lub Hide Something (Android). Funkcjonują one jako niewidzialne foldery i są chronione specjalnym kodem dostępu.

Wspaniałą rzeczą jest to, że aplikacje te pozostawiają nienaruszoną galerię główną, ale wymagają kodu bądź odpowiedniego wzoru, jeśli chcemy wyświetlić prywatne zdjęcia.

Namierzanie poprzez aparat fotograficzny

Robienie zdjęć ze standardowych aplikacji do fotografowania zarówno dla systemu iOS, jak i Androida to nie najlepszy pomysł. Pliki przechowywane są wówczas w głównym folderze, który jest zwykle pierwszym miejscem, w jakie złodziej będzie się wkradał. Często są również automatycznie synchronizowane w chmurze właśnie poprzez domyślną ścieżkę zapisu.

Wyczyść ukryte dane ze zdjęć (zaawansowane)

Twoje zdjęcia są pełne metadanych, które zawierają ukryte bity informacji wskazujących, gdzie i kiedy zdjęcie zostało wykonane, model aparatu, a nawet rodzaj aplikacji, z jakiej skorzystaliśmy. Aby zminimalizować ryzyko zdemaskowania w przypadku kradzieży, należy usunąć te dane.

Dzięki Image Privacy (Android) możesz tworzyć kopie swoich zdjęć bez żadnych metadanych. Jest to niezwykle proste. Wystarczy podzielić się swoimi zdjęciami z aplikacją i gotowe. Dla iPhone’a można skorzystać z aplikacji Metadata Cut lub GeoGone, które zapewnią to samo, co Image Privacy.

Rób zdjęcia, jakie tylko chcesz, ale zachowaj zdrowy rozsądek

Możesz wykonywać wszystkie zdjęcia – normalne, śmieszne, intymne czy nawet bardzo pikantne. Masz w końcu prawo do nich i twoja prywatność musi być szanowana. Jednak trzeba być ostrożnym, bo niedbalstwo może okazać się przykre w skutkach. Postępuj zatem zgodnie z powyższymi wskazówkami, a twoje zdjęcia nie wpadną w niepowołane ręce, a jeśli się tam znajdą, to nie zostaną odczytane.

W jaki sposób można jeszcze chronić prywatność swoich zdjęć?

Zobacz także:

Prywatność w komunikatorach mobilnych. Porównanie 2014

Kiedy reset danych nie pomoże. Jak usunąć na stałe pliki z Androida?

Ktoś ukradł Twojego smartfona? Zlokalizuj go dzięki tym aplikacjom

TOP 5 darmowych gier akcji do pobrania na Androida

Nie ma to jak dobra gra, która wywołuje dreszczyk emocji i napięcie. Gra, która przyśpiesza bicie serca, podwyższa ciśnienie krwi, wzbudza emocje i sprawia, że trudno się od niej oderwać. Nie ma to jak dobra gra akcji!

Tych oczywiście nie brak w Google Play. Czasami jednak trudno coś wybrać z tysięcy oferowanych tytułów. Nie ma zmartwienia, pomożemy! Oto top 5 darmowych gier akcji do pobrania na Androida.

BLOOD & GLORY

Krew i chwała! Trudno o bardziej wymowny tytuł. Wątek fabularny jest niezwykle prosty. Jesteś gladiatorem, tutaj jest arena, tam twoja broń, a na wprost twój przeciwnik. Wiesz, co robić! Nie daj się zabić i pokaż, kto jest lepszy. Mechanika gry nie jest szczególnie skomplikowana: blokuj ciosy, stosuj uniki, wyprowadzaj ataki. Z czasem będziesz mógł nabyć lepszy ekwipunek oraz broń, dzięki którym nie straszne ci będą żadne starcia. Klimat, rozwój postaci i sporo emocji w trakcie pojedynku – czego chcieć więcej?

Pobierz BLOOD & GLORY na Androida

Call of Mini™ Infinity

Porzućmy na chwilę mroczne czasy rzezi na arenie i przenieśmy się w przyszłość, gdzie znajdziemy rażące laserem bronie lub energetyczne kule miotające. Call of Mini Infinity to dość ciekawa strzelanka, w której musisz wykazać się zręcznością, sprytem i nie dać się zdezintegrować. Gra opiera się na trybie wieloosobowym, co znaczy, że emocji nie zabraknie. Do wyboru masz sporo ciekawych trybów, w tym 4v4 deathmatch, king of the hill czy fight for cash. Gra wymaga od ciebie odpowiednich umiejętności i strategicznego planowania, dzięki czemu jest dużo bardziej satysfakcjonująca niż inne strzelanki, w których wystarczy jedynie szybko dotykać ekranu. Oczywiście istnieje również tryb kariery, w którym można ulepszać postać, kupować broń i ekwipunek. Gotowy na całkiem niezłą „nawalankę”?

Pobierz Call of Mini™ Infinity na Androida

Shadow Fight 2

Pamiętasz dobrego, starego Tekkena? Lubisz pojedynki w klimacie ninja? Dobrze się składa, bo Shadow Fight 2 jest właśnie tym, czego możesz szukać. Zmierz się z przeciwnikiem i pokaż mu, kto jest lepszy. Gra ma dość old-schoolowy tryb kontroli bohaterów w postaci wirtualnego joysticka oraz guzików do zadawania uderzeń i kopniaków. Ale to tylko dodaje grze klimatu. Shadow Fight 2 ma fajną komiksową stylistykę oraz tryb rozwoju, dzięki któremu można się dozbroić przed kolejnym pojedynkiem. Wypolerowałeś już swoje shurikeny?

Pobierz Shadow Fight 2 na Androida

Six-Guns

Zostawmy za sobą pojedynki walecznych samurajów i przenieśmy się nieco na zachód. Dziki Zachód. Six-Guns to gra, której akcja toczy się w opanowanym przez szybkostrzelnych i wiecznie podpitych kowbojów świecie. Nie jest to jednak klasyczna gra w klimatach westernu. Chyba, że za taki uznamy strzelanie do… zombie i wampirów. Gra to 40 różnorodnych misji, w tym pościgi na koniach, potyczki ze złodziejami lub obrona przed falami nacierających wrogów. Do odblokowania mamy 8 różnych koni, 19 typów broni oraz kolekcję kowbojskiej mody. Six-Guns to ciekawa mieszanka westernu, strzelanki, zombielandu, a wszystko to zamknięte w ramach klasycznego TPS-a (third person shooter). Aż strach pomyśleć, z kim muszą walczyć Indianie.

Pobierz Six-Guns na Androida

Dead Trigger 2

A skoro przy nieumarłych jesteśmy, to na koniec nieco o nich. Jeżeli chcesz posmakować zombie apokalipsy, to Dead Trigger 2 jest dla ciebie. Cel rozgrywki jest prosty – wykończyć jak największą liczbę nieumarłych i przeżyć. Do dyspozycji dostaniesz szereg broni, dzięki którym możesz dokonać epickiej masakry. Przed tobą krwawa przeprawa przez 9 regionów i 30 map. Dokonasz jej dzięki 33 różnym rodzajom zabójczych narzędzi (nic tak nie działa na zombie jak dobra piła mechaniczna, prawda?). Gotowi na pogrom mózgożernych umarlaków?

Pobierz Dead Trigger 2 na Androida

Zobacz także:

Top 5 darmowych gier zręcznościowych do pobrania na Androida

Top 5 darmowych gier strategicznych do pobrania na Androida

Renesans jednofunkcyjnych aplikacji typu Yo na smartfonach

Często zdarza się, że aplikacja, która wykonuje jedną prostą czynność, albo została stworzona dla żartu, rozprzestrzenia się niczym wirus i jest pobierana przez ludzi na całym świecie. Dlaczego?

Rozbrajająco prosta, minimalistyczna, spełniająca tylko jedną funkcję. Na przykład aplikacja Yo służąca do komunikacji z przyjaciółmi, która wysyła jedynie słowo „Yo!”. I obserwujemy ostatnio wysyp takich aplikacji, wymieniając chociażby La-la, Emojli, Lo…

Zastanowiliśmy się, co decyduje o ich sukcesie. Zwróciliśmy się więc z tym pytaniem do deweloperów i otrzymaliśmy kilka interesujących odpowiedzi. W dzisiejszym artykule dowiecie się, czy warto mieć jednofunkcyjne aplikacje na swoim telefonie.

Co to za aplikacje?

Cechą wspólną takich aplikacji jest nadmierne uproszczenie funkcji, które, w pewnym sensie, stoi w sprzeczności z ewolucją technologii i zwykłą logiką. Bo czy rzeczywiście kupujemy smartfony po to, aby wysyłać znajomym zwykłe „Yo” albo uśmiechniętą buźkę? I druga sprawa – czy naprawdę chcemy redukować naszą komunikację z innymi do minimum?

W internetowych sklepach dostępnych jest mnóstwo aplikacji posiadających tylko jedną funkcję. Służą najczęściej do komunikacji, ale nie tylko.

Dla przykładu, aplikacja Yo pozwala na wysyłanie do znajomych prostej wiadomości o treści: „Yo”, co w amerykańskiej odmianie języka angielskiego oznacza mniej więcej „hej”. La-la z kolei służy do wysyłania fragmentów piosenek, ale tylko melodii – żadnych słów!

Aplikacja La-la

Lo to aplikacja, w której wysyłasz informację o swojej lokalizacji. Otrzymujesz od znajomego powiadomienie, w której pyta, gdzie jesteś, a ty w odpowiedzi wysyłasz swoją lokalizację – i to tyle, co możesz zrobić. Na podobnym mechanizmie opiera się 1minlate, dzięki której możesz śledzić trasę zmierzającej na spotkanie z tobą osoby.

Z aplikacją Emojli komunikujesz się jedynie za pomocą emotikonek. This z kolei to sieć społecznościowa, w której możesz dzielić się tylko jednym linkiem dziennie i niczym innym poza tym.

Nieco inna jest aplikacja Push for Pizza, dzięki której możesz zamówić pizzę z dostawą do domu za pomocą ledwie kilku gestów i dotknięć ekranu.

Ta niezwykle ograniczona funkcjonalność powyższych aplikacji koresponduje oczywiście z bardzo uproszczonymi interfejsami. Duże przyciski, jasne kolory oraz płaski, dwuwymiarowy design pojawiły się najpierw w Windowsie 8, a następnie w iOS-ie 7 i nowym wyglądzie Material Design dla Androida.

Jest potrzeba – jest aplikacja

Ale skąd w ogóle pomysł, aby stworzyć takie aplikacje? Jaki sens tkwi w tych pozornie bezużytecznych programach?

Może to być dla wielu zaskakujące, ale aplikacje takie jak Lo czy Yo powstały jako odpowiedź na realne potrzeby. Or Arbel, deweloper aplikacji Yo, otrzymał od swojego szefa prośbę o stworzenie programu służącego do wysłania powiadomienia jego sekretarce. „Początkowo odrzuciłem tę prośbę, gdyż wydawała mi się bezsensowna. Niemniej uzmysłowiłem sobie, że z moim przyjacielem komunikuję się w dokładnie taki sam sposób, czyli za pomocą niewiele znaczących wiadomości jak Yo”.

Aplikacja Lo. Po lewej stronie prośby o podanie lokalizacji, po prawej powiadomienie z zapytaniem o lokalizację

A oto przypadek Lo. Czterech deweloperów mieszka razem w dwupokojowym mieszkaniu. „Pewnego dnia rozmawialiśmy na temat sposobów komunikacji i zastanawialiśmy się nad pytaniem, jaką wiadomość wysyłamy i otrzymujemy najczęściej? Odpowiedź była zgodna: gdzie jesteś?” – mówi Evan Bullington.

Z kolei Jason Hadjioannou opowiada, jak wpadł na pomysł aplikacji La-la: „Pewnego razu chciałem wysłać wiadomość do mojej dziewczyny i pomyślałem, że byłoby świetnie, gdybym mógł jej wysłać kawałek piosenki. Nie za bardzo lubię czatować, a piosenka może wyrazić o wiele więcej i to w ciekawy sposób. Więc stworzyłem aplikację i wysłałem jej 17 sekund refrenu „Hello” Lionela Richie’ego”.

Inne aplikacje, jak na przykład Emojli, rodzą się jako żart. Matt Gray i Tom Scott, jej deweloperzy, przeczytali o sukcesie Yo i nowych emojis. „Mieliśmy pewien pomysł, ale nie byliśmy pewni. Kiedy wymyśliliśmy, że pod zabawną emotikoną może kryć się nazwa użytkownika, wybuchnęliśmy śmiechem i postanowiliśmy stworzyć tę aplikację”.

Po co mieć jednofunkcyjną aplikację?

Jednak główne pytanie brzmi: dlaczego miałbym wybrać taką banalną aplikację, zamiast jakiejś posiadającej więcej funkcji? Jakby się nad tym zastanowić, można równie dobrze wysłać wiadomość o treści Yo, geolokację czy piosenkę za pomocą na przykład WhatsAppa. Czy naprawdę potrzebujesz do tego osobnej aplikacji?

Za takimi aplikacjami kryje się motto – im prościej, tym lepiej. „Po co komplikować rzeczy, które mogą być proste?” – pyta Arbel. Według Bullingtona to właśnie owa prostota jest największą przewagą tych aplikacji. „Możesz zrobić to, co chcesz, bez zbędnego rozpraszania. Po prostu otwierasz aplikację, wysyłasz wiadomość i zamykasz aplikację” – twierdzi Bullington. Gray dodaje: „Taka prosta aplikacja wcale nie stoi na przeszkodzie w używaniu innych. Jest raczej interesującym dodatkiem do tych, z których już korzystasz”.

Po co komplikować rzeczy, które mogą być proste?

Ale to nie wszystko. Te aplikacje faktycznie odpowiadają na realne potrzeby użytkowników. Jeśli chcę wykonać konkretną czynność, to czemu nie skorzystać z aplikacji, która dokładnie mi to umożliwi? Hadjioannou podaje przykład sieci społecznościowych: „Nie każdy z nas potrzebuje wszystkich ich funkcji. Większość użytkowników korzysta tylko z niektórych. Proste aplikacje dostarczają konkretnie tego, czego od nich oczekujemy”.

Bullington przywołuje jeszcze inne wyjaśnienie: „Zaletą takich aplikacji jest ich format „pytanie – odpowiedź” i szybkość użycia – wystarczy raptem kilka dotknięć! Odpowiedź na pytanie o sukces tych błyskawicznych aplikacji jest prosta – niechęć do tracenia czasu. Zdajemy sobie sprawę, że jako użytkownicy coraz więcej czasu tracimy na aplikacje przeładowane funkcjami. Dzięki takim programom jak Lo możemy szybko wykonać daną czynność, bez zagłębiania się w skomplikowane interfejsy”.

Odpowiedź na pytanie o sukces tych błyskawicznych aplikacji jest prosta – niechęć do tracenia czasu.

Dodatkowo aplikacje te stymulują kreatywność. „W momencie, kiedy nasze komunikaty zostają zredukowane jedynie do wyboru emojis, pojawia się wyzwanie, aby kreatywnie przekazać nasze emocje” – zaznacza Grey.

Co może się przydać: przykłady rzeczywistego wykorzystania

Dzięki aplikacji La-la możesz wysłać bliskiej osobie fragment piosenki, która ci ją przypomina. Z pewnością wyrazi to więcej niż tysiąc słów. Aby dowiedzieć się, gdzie dokładnie znajduje się znajomy, na którego właśnie czekasz, wystarczy użyć aplikacji Lo. Gdy chcesz po prostu dać komuś znać, że o nim myślisz – wystarczy proste Yo, a gdy chcesz się podzielić dobrym nastrojem – masz do wyboru masę buziek w aplikacji Emoji.

Oprócz komunikowania się z rodziną i przyjaciółmi aplikacja Yo może alternatywnie służyć do powiadamiania o rzeczach, których nie dowiesz się z innego źródła. Jest to jeden z powodów dla których warto ją mieć.

Aplikacja Yo

Na stronie Yo możesz subskrybować kanały, które będą wysyłać ci różne powiadomienia. Na przykład Largeearthquake ostrzeże cię, kiedy pojawi się trzęsienie ziemi powyżej sześciu stopni w w skali Richtera, a RedalertIsrael, gdy rakiety zostaną wystrzelone w kierunku Izraela. Możesz też korzystać z Yowater, aby monitorować, ile wody pijesz w ciągu dnia, lub poznać innych pozytywnych ludzi dzięki HappyYo.

Wierzymy, że inteligentni ludzie na całym świecie znajdą nowe, niesamowite zastosowania dla Yo.

Aplikacja Yo znajduje też zastosowanie w bardziej trywialnych sytuacjach. Można użyć jej, by za pomocą wiadomości „Yo” włączyć toster, a ten z kolei poinformuje (również za pomocą „Yo”), że tosty są gotowe.
Była również sytuacja, że podczas koncertu można było dostać napoje dzięki aplikacji La-la. „Zespół ogłosił ze sceny, że każdy, kto wyśle wiadomość za pomocą La-la z wersem Buy me a drink, otrzyma napój” – powiedział Hadjioannou.

Jedno- czy wielofunkcyjna aplikacja?

Instalowanie i odinstalowywanie aplikacji na smartfonach jest tak szybkie i proste, że nie kosztuje nas żadnego wysiłku. Ponadto telefony oferują coraz więcej pamięci i coraz więcej różnorodnych funkcji. Jeśli jednofunkcyjne aplikacje naprawdę powstają w oparciu o realne potrzeby, to czy możemy się spodziewać, że w przyszłości stanowić będą normę?

Twórcy tych programów są zgodni co do faktu, że kluczem do sukcesu jest prostota i że w ostatnim czasie utrzymuje się trend na proste, błyskawiczne aplikacje, choć nie musi to oznaczać wypierania pozostałych.

Interesującą perspektywą będzie integracja tych aplikacji z inteligentnymi zegarkami czy okularami, gdzie ekrany są małe i możliwość wykonywania wielu czynności w jednej aplikacji jest mocno ograniczona. „Jeśli zechcę wiedzieć, gdzie jest mój brat, który wyszedł pojeździć na rowerze, to wiem, że nie odpisze na SMS-a. Jeżeli jedyne, co musiałby zrobić, to dotknięcie zegarka lub wydanie komendy głosowej, to jest to o wiele bezpieczniejsze i szybsze. Taka funkcjonalność jest bardzo przydatna” – stwierdził Bullington. I rzeczywiście aplikacja Yo jest już dostępna na Google Glass, a wkrótce pojawi się również na innych gadżetach. Zamierzeniem Arbela jest dostępność aplikacji na wszystkich urządzeniach.

Jednofunkcyjna aplikacja jest idealna dla inteligentnych zegarków i okularów

Głównym założeniem tej aplikacji oraz tym, od czego zależy jej sukces na inteligentnych zegarkach i okularach, jest natychmiastowość działania powiadomie push. „Yo pokazało, że aplikacja może funkcjonować w kontekście powiadomie push. W Lo rozwijamy tę koncepcję. Łatwo zauważyć, że powiadomienia push stają się punktem centralnym tych jednofunkcyjnych aplikacji z tego powodu, że są proste w użyciu i szybkie w działaniu – stwierdził Darshan Desai, współtwórca Lo.

Łatwo zauważyć, że powiadomienia push stają się punktem centralnym tych jednofunkcyjnych aplikacji.

Ponadto, biorąc pod uwagę, że żyjemy w czasach, kiedy martwimy się o swoją prywatność, jednofunkcyjne aplikacje mają zaletę bycia znacznie mniej inwazyjnymi niż zwykłe programy. „Nie tylko wymagają mniej uprawnień, ale z założenia nie mają zbytniego dostępu do naszych prywatnych danych” – mówi Hadjioannou.

Prostota, minimalizm i niepewna przyszłość

Aplikacja Yo udowadnia, że w rzeczywistości ma wiele przydatnych zastosowań. Developerzy mają nadzieję, że właśnie takie pomysły przyczynią się do ułatwienia codziennego życia.

Spora część sukcesu takich aplikacji będzie zależała od możliwości adaptacji na inne urządzenia lub, w niektórych przypadkach, rozszerzenia obszarów zastosowania.

Hadjioannou podkreśla również, że takie aplikacje wiążą się z szybkim zrozumieniem informacji i łatwością użytkowania bez konieczności uczenia się, jak działa program. Jeśli nadmierne upraszczanie oznacza również większą dostępność dla wszystkich i błyskawiczne działanie, to czemu nie postawić na tego konia?

Bullington przewiduje współistnienie prostych aplikacji z tymi bardziej skomplikowanymi. Czy faktycznie programy te czeka pokojowa koegzystencja ze standardowymi aplikacjami? Czas pokaże.

Zobacz także:

Uber, Airbnb i spółka. Ekonomia dzielenia się i sposoby na oszczędzanie w dobie smartfonów

Nowe trendy: powiedz Yo swoim znajomym