Premiera Mac OS X Yosemite

Na dzisiejszej konferencji Apple pokazano i wydano oficjalną wersję systemu operacyjnego OS X. Yosemite, bo tak się on nazywa, zawiera wiele zmian i jest jedną z większych i najważniejszych aktualizacji systemu. Pierwszy raz zapowiedziana była jeszcze w czerwcu podczas corocznej konferencji Apple WWDC.

Najwięcej zmian w porównaniu do poprzedniej wersji zaszło w warstwie wizualnej. Bez wątpienie system jest bardziej „płaski” i naprawdę wygląda świetnie. Do Yosemite dodano też kilka ciekawych nowości, które skupiają się głównie na lepszej współpracy pomiędzy różnymi urządzeniami Apple’a (iPhone, iPad).

Szczególna uwagę warto zwrócić na usługę Continuity, która pozwala użytkownikom aktywnie korzystać z aplikacji na różnych urządzeniach. Dzięki niej możliwe będzie np. odbieranie połączeń telefonicznych z iPhone’a na Macu. To jednak opcja, której głównym zadaniem jest zwiększenie wydajności pracy.

Ulepszono też wyszukiwanie Spotlight oraz zaktualizowano szereg ważnych programów (Safari, Mail itd.). Duży nacisk położono też na współpracę z chmurą iCloud, która uzyskała funkcję iCloud Drive działającą tak jak inne dyski „w chmurze”. Spory lifting przeszło centrum powiadomień, gdzie dodano możliwość obsługi widgetów.

System jest dostępny do pobrania już teraz. Aktualizacja jest dostępna dla użytkowników komputerów Mac za darmo.

Zobacz także:

OS X Yosemite: jak przygotować się na aktualizację komputera Mac

Wszystko, co musisz wiedzieć o synchronizacji zdjęć z iCloudem

Obserwuj @PawelKanski na Twitterze

iCloud: uwaga na warunki korzystania z usługi. Przeczytaj, zanim użyjesz!

Przed rozpoczęciem korzystania z usługi iCloud musimy zaakceptować jej zasady i warunki. Jest tam kilka haczyków, o których warto wiedzieć. Sprawdzamy, co kryją umowy Apple.

Na początku września 2014 wszyscy użytkownicy iTunesa, a jest ich 500 milionówa otrzymali za darmo płytę Songs of Innocence – nowy album U2. Nie wszystkim jednak ten prezent od Apple się spoobał.

Problemem nie jest fakt samej darmowej płyty, ale naruszenie pewnej przestrzeni prywatnej. W końcu dlaczego Apple ma zapełniać nam nasze konto, bez żadnej zgody. Finalnie pojawiło się narzędzie, które umożliwia usuwanie albumu U2 z biblioteki.

Warto przyjrzeć się temu, co kryją warunki umowy Apple do poszczególnych produktów. Nadużyć władzy firmy z logiem nadgryzionego jabłka jest więcej. Oto kilka takich przypadków.

Niektórzy mówią nie! Na przykład Norwegia

Gdy akceptujemy warunki korzystania z iClouda, godzimy się też na to, że Apple może je zmieniać bez podania żadnych informacji.

Nie wszystkim takie zapisy w umowie się podobają. Słusznie zauważyła to jedna z norweskich agencji rządowych będących odpowiednikiem Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta. W maju 2014 opublikowała oficjalną skargę potępiającą warunki umowy, jakie dyktuje Apple użytkownikom usługi iCloud.
Warunki korzystania
Po pierwsze dokument, z którym użytkownicy muszą się zapoznać, jest zbyt długi, zawiera ponad 8600 słów i został napisany skomplikowanym językiem. W rzeczywistości więc użytkownik klikając, nie wie, co tak naprawdę akceptuje.

Przy tak skonstruowanej przez Apple umowie użytkownicy praktycznie pozostają bez żadnych praw, ponieważ Apple może bez niczego zmieniać treści i zasady korzystania z usług. Taka postawa Apple jest nie do przyjęcia i trudno się nie zgodzić z norweskimi urzędnikami. Całą analizę Consumer Concil of Norway możecie przeczytać tutaj.

Apple? Czy bierzesz odpowiedzialność?

W 2012 roku dwóch amerykańskich prawników wyspecjalizowanych w prawie nowych technologii, Sharon D. Nelson oraz John W. Simek z Sensei Enterprises, postanowiło uważnie przestudiować warunki korzystania z usługi iCloud. Swój artykuł opublikowali w americanbar.org

Wśród wszystkich elementów umowy dwa punkty wydają się być szczególnie warte uwagi.

Geolokalizacja

Przede wszystkim kwestie danych geolokalizacyjnych. Apple i partnerzy mogą wykorzystywać je bez podawania konkretnych celów oraz bez określania, jak długo. Oznacza to, że zostawiamy im praktycznie wolną rękę.

W urządzeniach Apple mamy GPS, podawane jest też konto Apple ID, które nas identyfikuje, oraz czytnik linii papilarnych. Łatwo więc zrozumieć, że Apple w teorii może nas w każdym szczególe identyfikować. Może się okazać, że Apple i partnerzy będą wiedzieć, że Jacek codziennie biega, jeździ tą samą trasą do pracy i odwiedza restauracje wegetariańskie.

Jednak Apple broni się, mówiąc, iż wszystkie dane z map są dzielone na małe fragmenty, których nie można w rzeczywistości zidentyfikować. A dane o Touch ID przechowywane są jedynie w coprocesorze na urządzeniu. Wiedza Apple o nas może być jednak olbrzymia. Istnieją firmy, które zapłaciłyby za to fortunę.

Inną kwestią są nasze dane przechowywane w iCloud, gdzie Apple nie gwarantuje praktycznie niczego. Wystarczy spojrzeć na ten krótki zapis:

APPLE NIE OŚWIADCZA I NIE GWARANTUJE, ŻE USŁUGA BĘDZIE WOLNA OD STRAT, USZKODZEŃ, ATAKÓW, WIRUSÓW, ZAKŁÓCEŃ, PRZYPADKÓW HACKINGU LUB INNYCH NARUSZEŃ BEZPIECZEŃSTWA, A APPLE WYŁĄCZA WSZELKĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ Z TEGO TYTUŁU.

W praktyce oznacza to, że Apple umywa ręce od wszystkiego co stałoby się z naszymi danymi.

E-maile na cenzurowanym

Cenzura

Historia, którą poniżej przedstawiam, nie jest ściśle związana z warunkami korzystania z usługi, ale doskonale pokazuje, jak użytkownicy są bezsilni wobec działania wielkich korporacji. W tym przypadku mówimy o wiadomościach e-mail.

W lutym 2013 roku serwis Macworld opublikował artykuł, który ujawnił, że e-maile działające w domenie iCloud, czyli te z @icloud.com, są poddawane cenzurze. Oznacza to, że jeśli na ten adres zostaną wysłane niedozwolone treści, to po mailu nie będzie ani śladu.

Może to być słowo w wiadomości, a nawet załącznik PDF czy skompresowany plik zip. Można myśleć, że jest to zwykły filtr antyspamowy. Ale tak nie jest. W końcu wszystkie maile typu spam trafiają do folderu niechciane. Wiadomości posiadające zabronione frazy po prostu giną bez śladu. Przykładem takiej frazy mogą być „barely legal teens”. Oczywiście dobrze, że takie rzeczy są wyłapywane, ale czasem mogą być wysyłane w zupełnie innym kontekście – w pełni zgodnym z prawem.

W dodatku tak naprawdę nie wiadomo, jakie frazy są zakazane. Warto o tym pamiętać, zwłaszcza gdy chcemy korzystać z usługi iCloud do celów zawodowych.

Nikt nie jest bezpieczny

Morał z tej historii jest taki, że warto przeczytać i zrozumieć to, co akceptujemy, gdy korzystamy z usług internetowych. Jeśli tego nie zrobimy, to nie powinniśmy mieć pretensji, że album U2 nagle ląduje w pamięci naszego telefonu.

Apple nie jest jedyną firmą, która stosuje takie kruczki prawne, a my niewiele jesteśmy w stanie zrobić poza nie korzystaniem z tego typu usług. Warto skorzystać z wtyczki tosdr.org, aby dowiedzieć się, jakie regulaminy usług rzeczywiście akceptujemy.

Zobacz także:

6 niepokojących warunków, na które zgadzasz się bez swojej wiedzy! Facebook, Google, Apple…

iCloud Drive: nowy rywal dla Dropboxa i Dysku Google?

Nowy iCloud Drive pozwala na wygodne zarządzanie plikami i dokumentami w chumrze Apple. Czy to wystarczy, żeby stać się konkurentem dla Dropboxa i Dysku Google?

Do tej pory iCloud była usługą praktycznie wirtualną. Nie mieliśmy pojęcia, co tak właściwie zajmuje miejsce na serwerach gdzieś w świecie. Dokumenty i pliki z różnych aplikacji pojawiały się wyłącznie w nich. Nic nie było bezpośrednio widoczne dla użytkownika.

Teraz iCloud Drive zyskuje klasyczną strukturę plików i folderów znaną nam od lat i kultywowaną przez takie usługi w chmurze jak Dysk Google czy Dropbox. Czy to znaczy, że nowa usługa Apple jest od nich lepsza? Postanowiliśmy to sprawdzić.

Przeglądanie iCloud Drive: przejrzyście i wygodnie

W iOS-ie 8 pojawiła się opcja Document Picker, w której mamy wgląd we wszystkie dokumenty i pliki przechowywane na dysku iCloud. Podobnie wygląda to z poziomu OS X 10.10 Yosemite.

Struktura katalogów i plików jest tu naturalna i zbliżona do tego, co użytkownicy komputerów znają do lat. Podobnie odbywa się całe zarządzanie. W przypadku iOS-a możemy wybrać, z jakiej aplikacji chcemy korzystać, widzimy też, jaka aplikacja utworzyła dany plik. Dostęp do plików jest dostępny z naszych urządzeń z każdego miejsca na ziemi, gdzie mamy dostęp do sieci.

iCloud Drive

Otwórz plik w dowolnej aplikacji

Plusem nowego rozwiązania jest to, że możemy wybrać, w jakiej aplikacji chcemy otworzyć plik w celu jego dalszej edycji. Wcześniej pliki z innych programów były niewidoczne dla pozostałych, co dość irytowało.

Jedynym sposobem było skorzystanie z menu otwórz za pomocą w iOS-ie 7, ale nie były wyświetlane wszystkie aplikacje oraz nie można było szybko nadpisywać plików, tak by do nich powracać.

iOS 7Menu wyboru aplikacji z iOS-a 7

Innymi słowy, wcześniej każda z aplikacji miała swój własny „pojemnik” na pliki. Teraz w iOS-ie 8 układ pozostaje i dokumenty także są wyraźnie podzielone na aplikacje, ale można mieć do nich dość swobodny dostęp z innych programów.

Ten wariant jest o wiele bliższy temu, co znamy z klasycznych komputerów, i znacząco zwiększa potencjał systemu iOS, jeśli chodzi o wykonywanie pracy.

Dropbox i Dysk Google taką strukturę mają od lat. We wszystkich aplikacjach można uruchamiać większość plików do przejrzenia i wybierać programy, w których chce się je edytować. Dodatkowo Dysk Google pozwala na edycję plików z Pakietu Office oraz tworzenie własnych dokumentów tekstowych, prezentacji lub arkuszy kalkulacyjnych.

Tak właściwie Apple z iCloud Drive równa do tego, co konkurencja robi od lat. W dodatku Dropbox i Dysk Google skupiają się właśnie na przechowywaniu plików w chmurze. Usługa Apple jest wyłącznie dodatkiem do reszty, stworzona z myślą o wiernych użytkownikach firmy. Dane nadal jest ciężko wyeksportować gdzie indziej. To narzędzie stworzone w pełni z myślą o zamkniętym ekosystemie Apple.

Co wybrać iCloud, Dropbox czy Dysk Google?

Dla użytkowników najważniejsza jest możliwość wyboru, łatwość dostępu, duża ilość miejsca oraz opcje udostępniania.

W tej kategorii przoduje jest Dysk Google, który oferuje wszystko, co jest możliwe. Możemy wygodnie udostępniać nasze pliki i foldery, a także wspólnie edytować dokumenty.Dysk Google

Dropbox pozwala dzielić foldery, a także wysyłać publiczne linki, w ten sposób udostępniając poszczególne pliki wszystkim zainteresowanym.

Dropbox

iCloud Drive nie oferuje takiej opcji bezpośrednio. Jedynie można wysyłać duże pliki poprzez wiadomości e-mail. iCloud Drive został stworzony wyłącznie do łączenia naszych urządzeń w chmurze Apple, czyli iPhone’ów, iPadów i Maców. To narzędzie ma ułatwiać codzienną pracę na tych urządzeniach.

iCloud oferuje za darmo 5 GB miejsca, a za opłatą można je powiększyć do 1 TB. W powierzchnie tę nie jest wliczona muzyka, która znajduje się w iTunes Match.

Dropbox na start oferuje 2GB, ale dzięki licznym promocjom, zapraszaniu znajomych czy włączeniu automatycznego przesyłania zdjęć można zyskać za darmo do 22 GB.

Dropbox

Dysk Google oferuje 15 GB. Jest to miejsce przeznaczone na dane ze wszystkich usług Google łącznie z pocztą Gmail. Do pojemności nie są wliczane zdjęcia o rozdzielczości niższej niż 2048×2048 pikseli, filmy krótsze niż 15 minut oraz muzyka zawarta w Google Music. Multimedia możemy więc praktycznie przechowywać w nieograniczonej ilości na dysku Google.

Podsumowując iCloud nadal jest w tyle za konkurencją. Wolelibyśmy, aby usługa była znacznie atrakcyjniejsza i oferowała więcej miejsca za darmo, zwłaszcza że sporą część pochłaniają kopie zapasowe.

Ostateczny werdykt

Z punktu widzenia użytkowników sprzętu Apple iCloud Drive jest lepszą usługą niż w przeszłości, ale jeszcze nie jest gotowy, by w pełni zastąpić inne rozwiązania i stać się numerem jeden.

To bezbłędnie zintegrowane rozwiązanie z ekosystem Apple. Oferuje niestety mało miejsca i nie działa na innych platformach mobilnych.

Przed pełnym oddaniu danych usłudze Apple warto się zastanowić, co by było, gdybyśmy chcieli zmienić telefon na urządzenie z Androidem. Wtedy musimy zadbać o transfer wszystkich swoich danych, a nie jest to wcale takie łatwe. Przenoszenie danych, kalendarzy, kontaktów, kopii zapasowych z jednego urządzenia do drugiego powinno być banalne, a niestety tak nie jest.

Jeśli jednak korzystacie z ekosystemu Apple, to na pewno docenicie nowości, jakie niesie iOS 8 i OS X 10.10 Yosemite. W innych naszych materiałach przeczytacie, co jeszcze przygotowało Apple tej jesieni.

Zobacz także:

iOS8: jak zainstalować nowy system na iPhonie, iPadzie i iPodzie Touch?

Najlepsze klawiatury na system iOS 8

Apple kopiuje czy poprawia?

Wiele aplikacji i funkcji w OS X 10.10 Yosemite oraz iOS 8 to kopie produktów, które już istnieją. Przekonajcie się sami!

Apple rzadko kiedy tworzy coś samodzielnie. Specjalnością firmy jest odnajdywanie rozwiązań z olbrzymim potencjałem i odpowiednie ich udoskonalanie.

Najlepszy przykład? Mysz komputerowa! Wymyślił ją Xerox, a Steve Jobs dostrzegł w niej spore szansę i tak stała się najczęściej używanym urządzeniem w historii informatyki.

Inne rozwiązania? Także interfejs graficzny Apple został zapożyczony, a wręcz skradziony Xeroksowi, podobnie z samym iPodem.

Prawda jest taka, że Apple w różny sposób inspiruje się innymi, by później w Cupertino udoskonalić te rozwiązania i pokazać je światu jako „genialne”. Najnowszym dowodem na to są funkcje w OS X 10.10 YosemiteiOS 8 zaprezentowane podczas konferencji otwierającej WWDC 2014.

Nowe systemy operacyjne od Apple czerpią garściami od istniejących już aplikacji. Zresztą sami zobaczcie:

Spotlight jak Alfred

Alfred to alternatywa dla Spotlight, która zadebiutowała parę lat temu i od tamtej pory stale jest jednym z topowych programów dostępnych w Mac App Store. Główną cechą Alfreda jest to, że oprócz przeszukiwania Maka, przeszukuje też sieć. A całość wyświetla w wygodnym oknie na środku ekranu.

Alfred

Nowy Spotlight w OS X Yosemite jest zintegrowany z systemem i prosty w użyciu co sprawia, że jest bogatszy i pełniejszy od Alfreda. Niewątpliwie to Alfred był tutaj inspiracją.

Spotligh

Mail jak Mailbox

Mailbox to klient poczty e-mail, który pojawił się na iOS w kwietniu 2013. Z miejsca stał się hitem. Recenzenci stwierdzili, że redefiniuje on sposób zarządzania pocztą e-mail.

Mailbox

Nowością była możliwość wykorzystania gestów do wygodnego przenoszenia wiadomości do archiwum, usuwania ich, odznaczania itd. Teraz podobne rozwiązanie zastosowano w natywnym kliencie pocztowym w iOS 8. Cóż, jego sukces jest gwarantowany.

Apple Mail

Nowa klawiatura w  iOS 8 jak SwiftKey Note

Podpowiedzi podczas pisania na wirtualnej klawiaturze to przydatne rozwiązanie, którego iOS do tej pory nie posiadał, a było dostępne w Androidzie i Windows Phone. Istniały jednak dodatkowe aplikacje jak SwiftKey Note, które oferowały propozycje słów podczas pisania tekstów. Dzięki temu rozwiązaniu można pisać wiadomości z imponującą szybkością.

SwiftKey Note

W Cupertino wreszcie dostrzegli potrzebę takiego rozwiązania dlatego iOS 8 w języku angielskim będzie dostarczał podpowiedzi dzięki funkcji QuickType, a ponadto będzie można zmienić klawiaturę na inną.

Wiadomości w iOS 8

Wiadomości jak WhatsApp

Nowa aplikacja wiadomości w iOS to kompletne centrum komunikacji. Jednak narzędzia, które oferuje nie są niczym nowym.

Wideorozmowa

Krótkie wiadomości wideo, komunikaty głosowe, łatwa geolokalizacja i wideorozmowy w zasięgu ręki to, to co ma teraz iOS 8 bezpośrednio w wiadomościach. Ale znamy te funkcje doskonale z WhatsAppWeChatLINE czy Snapchat. Krótko mówiąc, nic innowacyjnego.

iCloud Drive jak Dropbox

Chmura od Apple nigdy nie cieszyła się większą popularnością. Większość użytkowników nie mogła zrozumieć jak dokładnie działa iCloud. Ponieważ dostęp do danych był możliwy wyłącznie w aplikacjach.

W OS X 10.10 Yosemite pojawia się iCloud Drive czyli Dropbox od Apple. Mamy dostęp do naszych folderów bezpośrednio z poziomu Findera, a także w przyszłości poprzez internet i sprzęty mobilne. Czy tym razem będzie sukces?

iCloud Drive

Kopiowanie ze smakiem

Podsumowując, Apple nadal przeszukuje świat w poszukiwaniu inspiracji i w udany sposób implementuje je do swoich rozwiązań.

Czy jest to dopuszczalna metoda? Trudno powiedzieć, wiadomo jednak, że użytkownicy produktów z Cupertino na zapowiedziane nowości nie powinni narzekać.

Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o nowych funkcjach w OS X 10.10 Yosemite oraz iOS 8, zajrzyjcie tutaj.

Zobacz także:


WWDC 2014: Poznajcie OS X 10.10 Yosemite, nową wersję systemu Apple na komputery

W ubiegłym roku podczas konferencji WWDC mogliśmy zobaczyć zupełnie nowy, przeprojektowany interfejs mobilnego systemu operacyjnego firmy Apple – iOS 7. W tym roku przyszła kolej na OS X, który z wersją 10.10 także otrzymał nowy wygląd. Co ciekawe “Yosemite”, jak nazywa się nowa wersja OS X, przypomina “płaski” dizajn iOS 7. Apple stara się ujednolicić wygląd swoich produktów, co powinno przypaść do gustu użytkownikom obu platform.

WWDC dock w OS X

Ale ta kosmetyczna zmiana to nie wszystko. Przyjrzyjmy się temu, jakie zmiany zostaną wkrótce udostępnione użytkownikom OS X Yosemite 10.10:

  • Zmiany w wyglądzie dotknęły głównie okien oraz ikon. Teraz są one dużo bardziej przejrzyste, czytelne i nowocześniejsze, zgodnie z “płaską” tendencją, która zmieniła wygląd iOS 7. Pojawił się nowy tryb wyświetlania – “ciemna” kompozycja.
  • Zmienił o się Centrum powiadomień, gdzie mamy teraz dostęp do widżetów różnych aplikacji. Można ustawiać je w dowolnej kolejności.
  • Zmiany zaszły także w wielu innych aplikacjach znanych z systemu – Kalendarzu, Safari, Spotlight, Mail itd. Dodano usługę iCloud Drive, czyli funkcję przechowywania plików w chmurze.
  • Znana z iOS usługa AirDrop w końcu umożliwi wysyłanie plików i innych danych pomiędzy smartfonem lub tabletem, a komputerem od Apple. Do tej pory Airdrop umożliwiał tylko wysyłanie danych pomiędzy jednym urządzeniem z iOS lub OS X, a drugim z tym samym systemem. Nie można było więc wysyłać plików np. z komputera do iPhone’a i na odwrót. Teraz się to zmieni. Nowością jest funkcja HandOff. Dzięki niej wasz Mac będzie rozpoznawał z jakiej aplikacji korzystacie na swoim iPhone i wyświetli ją na ekranie komputera – oczywiście, nie dotyczy to wszystkich programów.
  • Pojawił się system powiadomień, który poinformuje Was gdy dostaniecie SMSa, a nawet pozwoli odebrać rozmowę telefoniczną.

Zmiany powinny zostać ciepło przyjęte, zwłaszcza przez tych użytkowników, którzy korzystają także z iOSa. Oba systemy upodobniły się do siebie, nie tylko pod względem wyglądu ale i funkcjonalności. Jeśli nie korzystacie z iPhone’a lub iPada, to najnowsza aktualizacja jest nadal atrakcyjna. Chociażby ze względu na dużo ładniejszy wygląd systemu.

Apple uruchomi też program otwarty program beta dla użytkowników OS X. Teraz każdy będzie mógł zapisać się do testów i samemu na własnej skórze przekonać się jakie nowości znajdą się w kolejnej wersji OS X jeszcze przed jego premierą.

Nowa wersja OS X zostanie udostępniona użytkownikom na jesieni. Aktualizacja będzie darmowa.

Zobacz także:

Źródło:

Obserwuj @PawelKanski na Twitterze