Aktualizacja Spotify dla iOS-a dodaje korektor dźwięku

Nowa wersja popularnego odtwarzacza muzyki na iOS-a, Spotify, wnosi do aplikacji equalizer. Dzięki niemu możliwa będzie zmiana brzmienia i dostosowania go do naszych własnych potrzeb i gustów.

Teraz zmian w brzmieniu możecie dokonywać sami. Jeśli zamierzacie tylko przetestować funkcję, do wykorzystania są 22 ustawienia domyślne. Dzięki nim łatwiej dostosujecie dźwięk do rodzaju muzyki, której słuchacie – akustycznej, klasycznej czy hip-hopu. Equalizer posiada też predefiniowane ustawienia dla małych głośników lub takie, które pomogą zwiększyć głośność muzyki.

Korektor dźwięku znajdziecie w aplikacji w menu Ustawienia > Odtwarzanie > Equalizer. Aktualizacja dla systemu iOS została wydana dziś, zaś w Androidzie korektor dźwięku znajduje się w aplikacji od dłuższego czasu. Wykorzystuje on systemowy equalizer.

Źródło: informacja prasowa

Zobacz także:

Dziura bezpieczeństwa w Instagramie, użytkownicy narażeni na ataki

Facebook usuwa opcję czatowania ze swojej aplikacji

Obserwuj @PawelKanski na Twitterze

Nie przegap żadnego koncertu! Śledź ulubione zespoły dzięki aplikacjom

Istnieje wiele sposobów na to, aby na co dzień być na bieżąco z działalnością swoich ulubionych piosenkarzy i zespołów. Dziś opiszę moje sztuczki na wygodne obserwowanie ulubionych muzyków.

Zdarzyło wam się, że wasz ulubiony wykonawca grał koncert w waszym mieście, a wy dowiedzieliście się o tym po fakcie? W przypadku mniej popularnych artystów, takie sytuacje są dość częste.  Na szczęście dzięki paru internetowym sztuczkom można temu zapobiec i być zawsze na bieżąco z działalnością naszych ulubionych artystów.

Serwisy społecznościowe, strony internetowe, aplikacje, to wszystko można wykorzystać aby trzymać zawszę ręke na pulsie i nie przegapić koncertów wybranych zespołów i solistów.

Utwórz listę ulubionych artystów na Facebooku

Sieci społecznościowe są doskonałym narzędziem promocynym dla artystów, więc nie wahaj się ich używać do sprawdzania informacji o swoich ulubieńcach, szczególnie Facebooka. Być może już teraz lubisz kilka fanpage’y zespołów, ale w gąszczu innych informacji łatwo je przegapić.

Aby tego uniknąć warto utworzyć listę zainteresowania, na której umieścimy strony naszych ulubionych artystów. Jest to proste wystarczy wejść na dany Fanpage kliknąć na koło zębate obok przycisku lubie to i z rozwijanej listy wybrać dodaj do listy zainteresowań.

W ten sposób możemy dodać stronę do istniejącej listy zainteresowań lub stwoczyć nową. W moim przypadku mam utworzoną listę „ulubione zespoły” gdzie dodaje wszystkich artystów, którzy mi się podobają.

Po utworzeniu można je wygodnie przeglądać. Znajdziemy je w lewym dolnym rogu strony głównej Facebooka pod szyldem „zainteresowania” Po kliknięciu pojawi się strona z wszystkimi aktualizacjami od dodanych do listy wykonawców.

Korzystaj z dedykowanych aplikacji

Problemem jest to, że nie wszyscy artyści na bieżąco i w pełni aktualizują swoje profile na Facebooku. Dlatego na wszelki wypadek warto posunąć się o krok dalej i skorzystać z dedykowanych aplikacji.

Najpopularniejszą aplikacją świetnie działającą poza granicami Polski jest Bandsintown. Dostępna zarówno na iOS, Android jak i przez stronę internetową. Zwykle od razu na podstawie lokalizacji wyświetli koncerty w okolicy.

Bandsintown oferuje wiele funkcji i posiada wygodną nawigację. Dzięki tej aplikacji nie powinniśmy przegapić żadnych koncertów zagranicznych wykonawców. W aplikacji możemy odnaleźć naszych ulubionych artystów i wybrać opcję ich śledzenia. Będziemy otrzymywać powiadomienia, gdy zostanie ogłoszony koncert w naszej okolicy. Ponadto aplikacja poleca nam artystów grających podobny styl.

Bandsintown to potężne narzędzie, oferujące sporo możliwości w tym szybki dostęp do stron z biletami. Jednak w aplikacji nie znajdziemy wszystkich artystów i nie wszystkie koncerty danego artysty. Czasem więc należy skorzystać z innych rozwiązań.

Korzystaj z e-maila

Innym sposobem na śledzenie ulubionych artystów jest zapisanie się na newsletter. Część artystów na swojej stronie internetowej oferuje zapisanie się do biuletynu. Wystarczy podać e-mail, aby otrzymywać informacje o nowych płytach, trasach koncertowych i innych projektach.

Takie rozwiązanie jest nieco bardziej inwazyjne niż obserwacja artystów na Facebook, ale dzięki temu mamy większą pewność, że nie ucieknie nam żadna informacja.

Poza tym możemy stworzyć filtry, co w Gmailu jest bardzo proste. Dzięki temu dostarczone e-maile z newsletterów będą odpowiednio oznaczone, w dedykowanym folderze.

Śledź imprezy w swojej okolicy

W wielu miastach festiwale muzyczne są bardzo częste. Często udziela się na nich wielu popularnych artystów. Obserwowanie festiwali to kolejny sposób na sprawdzanie koncertów w naszej okolicy.

Możemy sprawdzać strony festiwali pojedynczo, ale możemy też skorzystać z dedykowanych stron. Na przykład Festival Searcher, Music Festival Junkies oraz Find Festival.

Obok podanych serwisów warto skorzystać z takich stron jak koncertomania.pl, lastfm czy serwisów sprzedających bilety eventim oraz ticketpro.

Skorzystaj z tych porad, a nie przegapisz żadnego koncertu

Jak widać jest wiele sposobów na to aby dowiedzieć się, kto i kiedy gra w Twoim mieście. Dzięki kilku metodom możemy być zawsze na bieżąco z trasami koncertowymi swoich ulubieńców.

Z jakich stron i aplikacji korzystacie, aby śledzić ulubione zespoły?

Serwis z muzyką od YouTube będzie miał premierę dopiero pod koniec roku?

W październiku informowaliśmy Was o plotkach, według których w YouTube planują stworzenie serwisu do słuchania muzyki. Miałby to być bezpośredni konkurent dla Spotify. Serwis miał pojawić się w sieci najpóźniej w styczniu. Informacje takie podał magazyn Billboard, ale w ostatni piątek jego dziennikarze zaktualizowali tę historię. Według nowych informacji serwis muzyczny od YouTube trafi do sieci dopiero w drugiej połowie roku.

Prace nad nim przedłużają się, bo usługa ma być niezwykle dopracowana i wyróżniać się jakością. To nowe podejście w Google, gdzie zwyczajem jest wydawanie produktów w fazie beta, czy otwieranie wczesnego dostępu do ich nowych wersji. Wystarczy przypomnieć, że poczta Gmail “nosiła” znaczek “beta” przez pierwszych 5 lat działania…

Według źródła, w nowym serwisie YouTube dostępne będą dwie wersje abonamentu. Jedna kosztować ma 10 dolarów miesięcznie, druga będzie o połowę tańsza, ale zawierać ma reklamy. Nie wiemy czy i kiedy usługa pojawiłaby się w Europie.

Billboard przytoczył też wyniki ciekawych badań. Według nich YouTube już teraz jest najlepszym źródłem odkrywania nowej muzyki dla słuchaczy w wieku 12-24 lat. Korzysta z niego aż 83% osób w tym przedziale wiekowym. Spotify, który byłby największą konkurencją nowego serwisu, jest punktem odniesienia dla 26% młodych fanów muzyki.

Zobacz także:

Źródło: 9to5google, Billboard

Kim Dotcom uruchamia Baboom: czy na pewno szykuje się muzyczna rewolucja?

Kim Dotcom, szczwany założyciel MegaUpload, zaprezentował demo serwisu Baboom. Ten nowy projekt przypomina hybrydę Spotify i iTunes.

Twórca Baboom jest postacią niezwykle kontrowersyjną. Jedni uważają go za geniusza, a inni za przereklamowanego złodziejaszka. Czym jest jego projekt? Czy zrewolucjonizuje przemysł muzyczny? A może to kolejna prowokacja? Zdecydowaliśmy przyjrzeć się temu z bliska.

Baboom

Baboom prezentuje twórczość Kima Dotcoma.

Cała muzyka…  Kima Dotcoma

Baboom wygląda pięknie, przepięknie wręcz. Szkoda tylko, że obecnie katalog utworów obejmuje piosenki tylko… Kima Dotcoma! I choć olśniewający interfejs Baboom robi ogromne wrażenie, to na razie oferta Baboom rozczarowuje.

Jednakże, mimo bardzo ograniczonego katalogu piosenek, już na pierwszy rzut oka widać, że Baboom ma ogromny potencjał, a jego zaawansowane funkcjonalności są na poziomie popularnej platformy Rdio.

Uwagę przykuwa bardzo wysoka jakość plików oferowana przez Baboom. Na dzień dzisiejszy można słuchać i pobierać pliki w formacie FLAC, którego jakość dźwięku znacznie przewyższa większość konkurencyjnych usług.

Ale poza doskonałą prezencją, źródłem sukcesu Baboom ma być jego innowacyjny (ponoć) model biznesowy.

Rdio

Baboom oferuje równie zaawansowane funkcje jak Rdio.

Czy na pewno tak innowacyjny?

Artyści powinni udostępniać swą muzykę za darmo, a fani płacić za nią tylko wtedy, gdy naprawdę przypadnie im ona do gustu.

Tak właśnie Kim Dotcom podsumowuje ideologię, która przyświecała stworzeniu Baboom.

Po uruchomieniu platforma ta pozwoli artystom publikować i sprzedawać swoje utwory na własnych warunkach i bez pośredników.

Baboom proponuje artystom 90% przychodów uzyskanych ze sprzedaży muzyki, samemu pobierając jedynie 10%. To bardzo atrakcyjna propozycja, biorąc pod uwagę fakt, że przemysł muzyczny zwykle oddaje twórcom jedynie ok. 7,7% przychodów ze sprzedaży MP3.

Jednak po bliższej analizie, zmiany proponowane przez Baboom wydają się mniej rewolucyjne.

Pomysł Kima Dotcoma bardzo przypomina istniejącą do 2007 roku platformę dystrybucji muzyki o nazwie Bandcamp. Ona również pozwala odkrywać i słuchać darmowej muzyki oraz bezpośrednio wspierać swoich ulubionych artystów. Co więcej, Bandcamp od dawna dzieli się z artystami na podobnych zasadach, jak ma to robić Baboom. Artyści korzystający z Bandcamp otrzymują między 85% i 90% przychodów.

Biorąc pod uwagę, że alternatywne systemy finansowania i dystrybucji, które oferuje Bandcamp, Kickstarter, czy Indiegogo stają się coraz bardziej popularne, możemy mieć nadzieję, że i Baboom będzie sukcesem. Co więcej, może on przyczynić się do spopularyzowania tych nowych modeli ekonomicznych wśród ogółu społeczeństwa.

Bandcamp

Koncepcja Baboom bardzo przypomina Bandcamp.

Nowy model reklamy internetowej

O ile podstawowa idea nie jest tak rewolucyjna, jak twierdził jej twórca, to Baboom oferuje niezwykle innowacyjne rozwiązanie reklamowe. Może ono pozwolić artystom zarabiać nawet, jeśli zaoferują oni swoją muzykę za darmo.

Okazuje się, że użytkownicy Baboom będą mogli dodać rozszerzenie do swych przeglądarek, które zastąpi reklamy umieszczone w Internecie reklamami zarządzanymi przez Kima Dotcoma.

W zamian za to, użytkownicy będą nagradzani przez Baboom kredytami, które następnie będą mogli wydać na wsparcie ulubionych wykonawców korzystających z tej platformy. Rocznie wystarczy to na „zakup” około 10 albumów.

Kim Dotcom zamierza przekonać reklamodawców do wyzwolenia się spod hegemonii tradycyjnych agencji reklamowych prowadzących sprzedaż reklam internetowych, oferując reklamę 50 % taniej niż konkurencja.

Jeśli ta koncepcja doczeka się realizacji, to może mieć ona potężny wpływ na rynek reklamy online i sprowokować gniew Google – firmy, która czerpie większość swoich przychodów z reklam (95% w 2012 roku).

Kim Dotcom

Produkt Kima Dotcoma skierowany będzie do niezależnych artystów.

Baboom – koń trojański ukryty w pozytywce?

To nie funkcjonalności związane ze słuchaniem muzyki, lecz nowy model reklamy jest sednem rewolucyjnego projektu Baboom.

Bardziej niż bezpośrednim atakiem na tradycyjne kanały sprzedaży muzyki, platforma Baboom będzie dochodowym biznesem reklamowym, co stoi w całkowitej sprzeczności z ideami wolności i bezinteresowności, którymi Kim Dotcom mydli nam oczy.

Prawdziwe intencje twórcy Baboom mogą odstraszyć niezależnych artystów, do których projekt jest skierowany.

Autorem zdjęcia jest © Ian McPherson

Przeczytaj też:

Nowy serwis z muzyką z YouTube w stylu Spotify – co Wy na to?

YouTube jest dziś czymś na pograniczu miejsca z filmowymi  trailerami, śmiesznymi filmami i serwisem do słuchania darmowej muzyki. Prawdopodobnie wielu z Was, w tym ja, często odwiedza serwis by posłuchać ulubionych artystów. Także tych, których z różnych przyczyn nie ma w Spotify lub Deezer, a dzięki użytkownikom serwisu Google, są obecni w YouTube. Ludzie odpowiedzialni za tworzenie portalu doskonale zdają sobie z tego sprawę i według dosyć prawdopodobnych plotek mogą wkrótce uruchomić w nim nową usługę.

Ma to być coś w stylu Spotify, z tym, że z teledyskami zamiast samych ścieżek dźwiękowych. To dosyć logiczna decyzja – YouTube już teraz ma gigantyczną bibliotekę teledysków oraz ważne umowy z największymi firmami wydającymi muzykę. Na przestrzeni ostatnich kilkunastych miesięcy firma rozpoczęła współpracę z Sony Music Entertainment, Universal Music Group oraz Warner Music Group. Co więcej, Google ma już sklep z muzyką Google Music na Androida oraz usługę Play Music All Access, dzięki której można słuchać muzyki ze wspomnianego sklepu na swoim smartfonie. Wygląda więc na to, że nowy serwis będzie naturalnym uzupełnieniem oferty multimedialnej Google.

YouTube

Owa usługa ma mieć dwie formy – płatną oraz darmową. Ta pierwsza mogłaby dać użytkownikom dostęp do treści offline, usunięcie reklam oraz dostęp do całych albumów artystów. Obecnie rzadko który artysta umieszcza w sieci całe albumy. Najczęściej są to dwa lub trzy utworu z teledyskami, które mają za zadanie raczej promować cały album. Darmowa wersja usługi nie będzie się pewnie znacząco różniła od tego co oferuje nam YouTube teraz. Oficjalnie nikt w YT nie potwierdza tych informacji, chociaż źródła plotek pochodzą właśnie z wewnątrz firmy.

Mam tylko nadzieję, że nowa usługa zadebiutuje także w Polsce…

Powiązane artykuły:

Źródło

Muzyka ze Spotify pomoże w nauce?

Nie od dziś wiadomo, że muzyka może służyć nie tylko rozrywce. W niektórych miastach puszczana jest w liniach metra, by łagodzić stres związany z tłumami, pośpiechem i odciągnąć od potencjalnych samobójców depresyjne myśli. W Spotify muzyka to biznes, więc postanowiono w niego trochę zainwestować i ta szwedzka firma zamówiła ciekawe badania. O pomoc poproszono brytyjską psycholog, dr Emmę Gray. Przeprowadziła ona badania z których jasno wynika, że słuchanie odpowiedniej muzyki potrafi stymulować nasz mózg i ułatwić proces uczenia. Może się to przydać zarówno uczniom jak i studentom, którzy już za dwa tygodnie zawitają na swoje uczelnie.

Oto ciekawe wnioski, jakie płyną z przeprowadzonych badań:

Uczniowie słuchający w czasie nauki muzyki klasycznej w rytmie 60 – 70 uderzeń na minutę, na egzaminach z matematyki osiągali rezultaty lepsze średnio o 12 % od reszty kolegów

A co jeśli chcemy uczyć się języka lub mamy przed sobą trudne zadanie z fizyki na pomoc przyjdzie nam … Miley Cyrus. Tak, tez jesteśmy tym zdruzgotani! Wygląda jednak na to, że eksperyment nie kłamie:

Słuchanie utworów z rytmem 50 – 80 uderzeń na minutę, jak We Can’t Stop Miley Cyrus lub Mirrors Justina Timberlake’a działa upajająco na umysł, co sprzyja logicznemu myśleniu i pozwala mózgowi łatwiej uczyć się i zapamiętywać nowe informacje.

A co z humanistami lub artystami? Ci przecież też uwielbiają muzykę, a kreatywności trzeba umieć pomóc. Co jest szczególnie trudne, jeśli mamy zamiar zrobić to korzystając z legalnych środków i sposobów. Co więc mają począć artyści?

Badania pokazały, że takie osoby powinny emocjonalnego rocka oraz muzyki pop, jak Firework Katy Perry oraz I Can’t Get No (Satisfaction) The Rolling Stones. Taka muzyka dodaje nam energii i dodatnio wpływa na kreatywność i pomysłowość.

Trzeba przyznać, że badania brzmią naprawdę przekonywująco. Żeby ułatwić wyszukanie odpowiednich utworów Spotify sporządził gotowe listy, które mogą Wam pomóc podczas wysiłku intelektualnego. Oto one:

Zamierzacie przetestować takie “wspomagacze”? W ciągu najbliższych miesięcy będziecie mieli ku temu mnóstwo okazji…

Powiązane programy:

Powiązane artykuły:

Źródło: informacja prasowa

Jaka muzyka w GTA V?

W to, że GTA V będzie produkcją po prostu epicką, chyba nikt nie wątpi? Ostatnio wiele czasu poświęcamy szczegółom gry, takim jak hierarchie w Social Club Crews, wycieki plików i osiągnięcia, które będą dostępne w grze. Dziś napiszemy o muzyce, bo to jedna z ciekawszych “atrakcji” całej serii GTA.

W GTA V dostępnych będzie 15 stacji radiowych oraz 240 licencjonowanych utworów. Inspiracją dla osoby odpowiedzialnej za soundtrack do gry było pierwowzór Los Santos, czyli Los Angeles. Wszystkie utwory muszą więc odpowiadać klimatowi “Miasta Aniołów”. Wśród artystów i producentów, którzy pracowali nad ścieżka dźwiękową wystarczy wymienić Wavves, Flying Lotus oraz DJ Pooh. Oto przykłady stacji radiowych, które znaleźć będzie można w grze:

  • Vinewood Boulevard Radio – tutaj zobaczycie, a raczej usłyszycie, rock’and’rollową i zbuntowaną twarz Los Santos. Coś dla prawdziwych outsiderów! Próbka radia tutaj.
  • East LOS FM Radio – w Los Angeles mieszka bardzo dużo osób z Meksyku, więc latynoskie piętno najbardziej odbiło się na tej właśnie stacji. Jeśli chcecie posłuchać krótkiego sampla z radio, zajrzyjcie tutaj.
  • West Coast Classics Radio Zachodnie Wybrzeże znane jest z takich raperów i zespołów jak 2Pac, Coolio, Cypress Hill, Dr. Dre, Ice-T czy Snoop Dog (czy raczej Snoop Lion). Dobieraniem utworów do kompilacji zajmował się wspomniany producent i raper DJ Pooh. Sami posłuchajcie!
  • Rebel Radio – to coś dla fanów country. Próbkę znajdziecie tutaj.

Jak się Wam podobają takie stacje?

Powiązane artykuły:

Źródło

Nowość w Spotify – przeglądaj tysiące gotowych playlist

Wkrótce do aplikacji Spotify na Android oraz iOS trafi aktualizacja, która wnosi kilka ciekawych nowości. Najciekawszą z nich jest możliwość przeglądania udostępnionych przez innych użytkowników playlist, z ich ulubionymi utworami. Co jeszcze?

Playlisty Spotify

Kolejna nowość to zmiana nazwy folderu Inbox na Messages. Wbrew pozorom nie jest to tylko kosmetyka – teraz będzie można wysyłać wiadomości, bez konieczności załączania do nich muzyki. Dzięki temu aplikacja otworzy się bardziej na użytkowników. Upodobni się też do sieci społecznościowej, dając nam wolność wysyłania wiadomości, nawet gdy nie są one związane bezpośrednio z muzyką.

Spotify Message - wiadomościWspomniana przeze mnie możliwość przeglądaniach publicznych playlist nazywa się “Browse“. Ich największą zaletą jest duży wybór list odtwarzania, a więc duże prawdopodobieństwo, że każdy znajdzie coś dla siebie. W zależności od nastroju czy sytuacji – ktoś gdzieś już stworzył playlistę, która będzie Ci odpowiadała. Jeśli nie – zawsze można ją stworzyć!

Funkcja Browse trafi najpierw na urządzenia mobilne, a dopiero później na inne platformy. Z kolei Messages zastąpią Inbox najpierw w internetowej wersji Spotify, skąd mogą trafić na urządzenia mobilne i komputery.

A Wy testowaliście już Spotify? Jak się Wam podoba? Może wolicie Deezera?

Powiązane programy:


Powiązane artykuły:

Źródło

Rdio już w Polsce!

Rdio, to usługa streamingowa i rozbudowane radio internetowe. Serwis jest niezwykle popularny w Stanach Zjednoczonych. Teraz również my będziemy mieli okazję się nim nacieszyć, gdyż Rdio trafiło do Polski! Co to oznacza dla użytkowników? Przede wszystkim dostęp do blisko 20 milionów utworów oraz konkurencję dla Spotify i Deezer. Co oferuje Rdio? Continue reading “Rdio już w Polsce!”

Czy Apple pracuje nad swoim własnym Spotify?

Apple WWDCCałkiem możliwe, że Apple wkrótce zaprezentuje światu swój nowy produkt – iRadio. Będzie to bezpośrednia konkurencja dla takich usług jak Spotify czy Deezer. Na razie taka informacja to zwykła plotka, ale dziś wydaje się być całkiem prawdopodobna. Wszystko przez to, że Apple podpisał umowy z ważnymi partnerami. Miesiąc temu było to Universal Music, a ostatnio Warner Music Group. To najważniejsi i najwięksi wydawcy muzyki na świecie.

iRadio miałoby działać na podobnych zasadach, jak wspomniane wyżej usługi. Za jego pomocą można by było słuchać muzyki za darmo (ale licząc się z reklamami puszczanymi pomiędzy piosenkami), albo skorzystać z jednego z płatnych modeli.

Czy Apple zdecyduje się uruchomić usługę, dowiemy się już 10 czerwca podczas corocznej konferencji WWDC. Będziemy ja dla Was relacjonować, więc na pewno znajdziecie u nas najważniejsze wiadomości na ten temat!

Powiązane aplikacje:

Powiązane artykuły:

Źródło