Kim Dotcom uruchamia Baboom: czy na pewno szykuje się muzyczna rewolucja?

Kim Dotcom, szczwany założyciel MegaUpload, zaprezentował demo serwisu Baboom. Ten nowy projekt przypomina hybrydę Spotify i iTunes.

Twórca Baboom jest postacią niezwykle kontrowersyjną. Jedni uważają go za geniusza, a inni za przereklamowanego złodziejaszka. Czym jest jego projekt? Czy zrewolucjonizuje przemysł muzyczny? A może to kolejna prowokacja? Zdecydowaliśmy przyjrzeć się temu z bliska.

Baboom

Baboom prezentuje twórczość Kima Dotcoma.

Cała muzyka…  Kima Dotcoma

Baboom wygląda pięknie, przepięknie wręcz. Szkoda tylko, że obecnie katalog utworów obejmuje piosenki tylko… Kima Dotcoma! I choć olśniewający interfejs Baboom robi ogromne wrażenie, to na razie oferta Baboom rozczarowuje.

Jednakże, mimo bardzo ograniczonego katalogu piosenek, już na pierwszy rzut oka widać, że Baboom ma ogromny potencjał, a jego zaawansowane funkcjonalności są na poziomie popularnej platformy Rdio.

Uwagę przykuwa bardzo wysoka jakość plików oferowana przez Baboom. Na dzień dzisiejszy można słuchać i pobierać pliki w formacie FLAC, którego jakość dźwięku znacznie przewyższa większość konkurencyjnych usług.

Ale poza doskonałą prezencją, źródłem sukcesu Baboom ma być jego innowacyjny (ponoć) model biznesowy.

Rdio

Baboom oferuje równie zaawansowane funkcje jak Rdio.

Czy na pewno tak innowacyjny?

Artyści powinni udostępniać swą muzykę za darmo, a fani płacić za nią tylko wtedy, gdy naprawdę przypadnie im ona do gustu.

Tak właśnie Kim Dotcom podsumowuje ideologię, która przyświecała stworzeniu Baboom.

Po uruchomieniu platforma ta pozwoli artystom publikować i sprzedawać swoje utwory na własnych warunkach i bez pośredników.

Baboom proponuje artystom 90% przychodów uzyskanych ze sprzedaży muzyki, samemu pobierając jedynie 10%. To bardzo atrakcyjna propozycja, biorąc pod uwagę fakt, że przemysł muzyczny zwykle oddaje twórcom jedynie ok. 7,7% przychodów ze sprzedaży MP3.

Jednak po bliższej analizie, zmiany proponowane przez Baboom wydają się mniej rewolucyjne.

Pomysł Kima Dotcoma bardzo przypomina istniejącą do 2007 roku platformę dystrybucji muzyki o nazwie Bandcamp. Ona również pozwala odkrywać i słuchać darmowej muzyki oraz bezpośrednio wspierać swoich ulubionych artystów. Co więcej, Bandcamp od dawna dzieli się z artystami na podobnych zasadach, jak ma to robić Baboom. Artyści korzystający z Bandcamp otrzymują między 85% i 90% przychodów.

Biorąc pod uwagę, że alternatywne systemy finansowania i dystrybucji, które oferuje Bandcamp, Kickstarter, czy Indiegogo stają się coraz bardziej popularne, możemy mieć nadzieję, że i Baboom będzie sukcesem. Co więcej, może on przyczynić się do spopularyzowania tych nowych modeli ekonomicznych wśród ogółu społeczeństwa.

Bandcamp

Koncepcja Baboom bardzo przypomina Bandcamp.

Nowy model reklamy internetowej

O ile podstawowa idea nie jest tak rewolucyjna, jak twierdził jej twórca, to Baboom oferuje niezwykle innowacyjne rozwiązanie reklamowe. Może ono pozwolić artystom zarabiać nawet, jeśli zaoferują oni swoją muzykę za darmo.

Okazuje się, że użytkownicy Baboom będą mogli dodać rozszerzenie do swych przeglądarek, które zastąpi reklamy umieszczone w Internecie reklamami zarządzanymi przez Kima Dotcoma.

W zamian za to, użytkownicy będą nagradzani przez Baboom kredytami, które następnie będą mogli wydać na wsparcie ulubionych wykonawców korzystających z tej platformy. Rocznie wystarczy to na „zakup” około 10 albumów.

Kim Dotcom zamierza przekonać reklamodawców do wyzwolenia się spod hegemonii tradycyjnych agencji reklamowych prowadzących sprzedaż reklam internetowych, oferując reklamę 50 % taniej niż konkurencja.

Jeśli ta koncepcja doczeka się realizacji, to może mieć ona potężny wpływ na rynek reklamy online i sprowokować gniew Google – firmy, która czerpie większość swoich przychodów z reklam (95% w 2012 roku).

Kim Dotcom

Produkt Kima Dotcoma skierowany będzie do niezależnych artystów.

Baboom – koń trojański ukryty w pozytywce?

To nie funkcjonalności związane ze słuchaniem muzyki, lecz nowy model reklamy jest sednem rewolucyjnego projektu Baboom.

Bardziej niż bezpośrednim atakiem na tradycyjne kanały sprzedaży muzyki, platforma Baboom będzie dochodowym biznesem reklamowym, co stoi w całkowitej sprzeczności z ideami wolności i bezinteresowności, którymi Kim Dotcom mydli nam oczy.

Prawdziwe intencje twórcy Baboom mogą odstraszyć niezależnych artystów, do których projekt jest skierowany.

Autorem zdjęcia jest © Ian McPherson

Przeczytaj też:

Baboom – nowy serwis Kim Dotcoma będzie konkurował ze Spotify?

Dziś w sieci pojawi się nowy gracz na rynku streamingu muzyki – Baboom. Warto o nim wspomnieć chociażby z tego względu, że to kolejny projekt niesławnego Kima Dotcoma, twórcy potęgi nieodżałowanego Megaupload oraz dużo mniej popularnego serwisu Mega.

Baboom ma być połączeniem iTunes oraz Spotify, ale nie wiemy jeszcze jacy wydawcy muzyczni zgodzili się na współpracę z niemieckim biznesmenem. Szkoda, bo to może zadecydować o tym, czy serwis będzie mógł nawiązać walkę z konkurencją czy nie. Co więc wiemy o Baboom?

Pierwszym artystą, którego twórczości będzie można posłuchać jest … sam Kim Dotcom. Mało kto bowiem wie, że Kim nagrał w swoim życiu już jeden album z muzyką o wdzięcznej nazwie Good Times. Twórca Baboom daje tam upust swoim poglądom na temat wolności słowa i prawodawstwa w internecie. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że Kim jest bardziej cynicznym celebrytą niż prawdziwym aktywistą.

Ostatnio wśród serwisów oferujących streaming muzyki w abonamencie naprawdę dużo się dzieje. Spotify udostępnia już za darmo całą swoją bibliotekę, a już jutro premierę ma mieć serwis Beats Music, tworzony przez rapera i producenta Dr. Dre oraz Trenta Reznora z Nine Inch Nails. Na razie nie wiemy kiedy i czy w ogóle Baboom lub Beats Music pojawią się w Polsce.

Zobacz także:

Źródło

Bezpieczeństwo i ochrona prywatności w 2013 roku – podsumowanie

Bezpieczeństwo i ochrona prywatności były gorącym tematem w 2013 roku. Byliśmy świadkami skandali, wielkich włamań i luk w systemach operacyjnych.  Pojawiły się też nowości jeśli chodzi o oprogramowanie chroniące nas przed tymi zagrożeniami.

MEGA

Na początku stycznia 2013 Kim Dotcom uruchomił swoją usługę hostingu plików w chmurze o nazwie MEGA. Miała to być rewolucja w ochronie prywatności. Szybko jednak pojawiły się informacje o problemach z  hasłami. To rozpoczęło gorącą dyskusję o bezpieczeństwie serwisu Kim Dotcoma. Finalnie proszono użytkowników o mocne hasła w celu lepszej ochrony.

Dwu stopniowa weryfikacja

W roku 2013 byliśmy świadkami przejścia od standardowego hasła do weryfikacji dwu etapowej. Takie firmy jak Facebook, Twitter, Dropbox, Google, czy Microsoft włączyły taki system. Użytkownicy muszą poza logowanie dokonać dodatkowego potwierdzenia swojej tożsamości. Dzięki temu hakerzy mają utrudnione zadanie, choć metoda ta nie działa bezbłędnie. Twórcy F-Secure poinformowali, że stosunkowo łatwo jest włamać się do Twittera mimo dwu stopniowej weryfikacji.

iOS

Także mobilny system Apple borykał się z problemami. Aktualizacja 6.1.2 wydana została po to aby poprawić wydajność baterii, ale wniosła możliwość obejścia blokady ekranu. Także wprowadzony później iOS 7 nie był pozbawiony luk. Programistom udało się zyskać dostęp do zdjęć, poczty i Twittera z poziomu zablokowanego urządzenia. Później odkryto także możliwość łatwego wykorzystania karty kredytowej. Oczywiście aby było to możliwe, ktoś musi dostać w ręce nasz telefon.

Adobe

Spore trudności miało Adobe. W październiku firma poinformowała, że zostały zhakowane konta 2,9 miliona użytkowników. Adobe ogłosiło, że zrobili wszystko by zabezpieczyć konta, a szczegółowe dane o kartach i innych metodach płatności są zaszyfrowane.

Szybko okazało się, że zaatakowanych kont było więcej, dotyczyło to aż 38 milionów użytkowników. Prawda wyszła na jaw gdy AnonNews.org dotarł do oryginalnego pliku z danymi.  Grupa Anonymous poinformowała, że sprawa dotyczyła ponad 150 wykradzionych haseł. Adobe aby ocieplić swój wizerunek postanowił obniżyć ceny programów Lightroom 5 i Photoshop.

NSA i PRISM

Nie można zapominać oczywiście o skandalu jaki wybuch w związku z PRISM i rewelacjami ujawnionymi przez Edwarda Snowdena.

W ciągu jednego dnia wielu z nas musiało zweryfikować swoje zdanie na temat prywatności w sieci. Internet nie jest już miejscem gdzie możemy beztrosko zostawiać nasze dane. W czerwcu 2013 wyszło na jaw, że rząd Stanów Zjednoczonych ma dostęp do naszych danych z Facebooka, Google, Microsoftu, Apple i wielu innych firm. Snowden wyjawił, że nie tylko terroryści są monitorowani, ale też zwykli obywatele. NSA ma dostęp do wielu internetowych baz danych. Dowiedzieliśmy się, że szpiegowani jesteśmy nie tylko w usługach Google, czy Microsoft ale też w wirtualnych grach takich jak World of Warcraft, czy Second Life.

Spółki internetowe postanowiły wspólnie podjąć pracę nad nowym prawem. Żądając od Stanów Zjednoczonych większej transparentności. Same przyznały się do błędów i poinformowały ile informacji wyjawiły NSA. Rodzi się jednak pytanie, czy nie za późno na prywatność w sieci?

Rok 2013 był bardzo burzliwy dla bezpieczeństwa w sieci. Byliśmy świadkami ataków na takie firmy Jak Microsoft, Adobe, czy Twitter. Użytkownicy mogli poczuć się zagrożeni, a rewelacje Snowdena wywołały kolejną falę niepewności. Rozpoczęła się popularyzacja rozwiązań dających większą anonimowość w sieci. DuckDucGo czyli anonimowa wyszukiwarka oraz Dark Mail oferujący szyfrowane e-maile stały się niezwykle ważne.

Zobaczymy co przyniesie rok 2014 w kwestii ochrony prywatności i bezpieczeństwa. Śledźcie Softonic, aby być zawsze na bieżąco.

Autorem artykułu jest Sophie Notten

Mega od Kima Dotcoma uruchomi bezpieczny serwis pocztowy?

Kim Dotcom, ekscentryczny biznesmen i twórca serwisu Megaupload będzie firmował swoim nazwiskiem nową usługę pocztową. Jego ostatni produkt, portal hostingowy Mega, wkrótce rozszerzy się o pocztę e-mail. Nowa usługa ma zapewnić bezpieczeństwo wszystkim użytkownikom i sprawić, by ich korespondencja była bezpieczna i trudna do inwigilowania.

Podobną funkcję pełnił serwis Lavabit, który oferował bezpieczną pocztę e-mail swoim klientom. Oferował, aż do czasu, gdy rząd Stanów Zjednoczonych zainteresował się jednym z nich – Edwardem Snowdenem. Kiedy twórca Lavabit zrozumiał, że nie ma szans opierać się dłużej “prośbom” rządowej agencji NSA o udostępnienie danych, postanowił bezpieczną pocztę po prostu zamknąć. Tym samym żadne dane nie powinny zostać ujawnione.

Kim Schmitz czyli Kim Dotcom

Po zamknięciu Lavabit na rynku pojawiła się luka, którą Kim Dotcom postanowił wypełnić. Jego serwis ma zapewnić możliwie największą prywatność swoim klientom. W jaki sposób? Kluczem będzie szyfrowanie End-To-End. Polega ono na szyfrowaniu danych pomiędzy pocztą klienta, a odbiorcy. Serwer usługodawcy (Mega), obsługujący część procesu, będzie widział tylko zaszyfrowaną treść wiadomości, a nie łatwy do odczytania tekst.

To duże wyzwanie dla twórców nowej usługi. Dużym problemem może być np. zwykłe wyszukiwanie czegoś w swojej skrzynki pocztowej. Skoro wszystkie dane na serwerach będą zaszyfrowane, to teoretycznie niemożliwe jest wyszukanie na nich czegoś bez wcześniejszego odszyfrowania. To jedno z trudniejszych zadań, jakie stoją przed twórcami nowej usługi. Na pewno jednak jej serwery będą się znajdować poza jurysdykcją Stanów Zjednoczonych. To ma być ostateczny gwarant niezależności i prywatności.

Nie wiadomo, czy usługa będzie darmowa i jakie będą jej ograniczenia. Warto pamiętać przy tym, że Kim Dotcom to postać niejednoznaczna, a swoje projekty tworzy dla zysku, a nie z chęci zmiany świata na lepsze. Chociaż taki właśnie przekaz stara się nam “sprzedać”…

Powiązane artykuły:

Źródło

SoShare: darmowy i nieograniczony hosting dla Twoich plików


SoShare to darmowy serwis pozwalający na przechowywanie w chmurze swoich plików. Co ciekawe, usługa stworzona przez twórców BitTorrent nie ma limitu pojemności. Oznacza to, że można tam wgrać dosłownie każdą ilość informacji. Jedynym ograniczeniem jest wielkość pojedynczego pliku jaki można tam dodać. Limit ten wynosi … 1 terabajt, ale pliki można tam trzymać tylko przez 30 dni. Wygląda na to, że uruchomiony niedawno z wielkim hukiem serwis Mega, wygląda przy tym jak dziecinna zabawka. Szczegóły poniżej!

Continue reading “SoShare: darmowy i nieograniczony hosting dla Twoich plików”

Mega kompromitacja

Mega 50GB - kłopoty z bezpieczeństwemMinęło już kilka dni od premiery Mega, ale wciąż dochodzą do nas słuchy o negatywnych opiniach na temat tego serwisu. Może mieć on problemy z działaniem na innych przeglądarkach niż Chrome, użytkownicy narzekają na wolne transfery, ale najpoważniejszym zarzutem są ogromne luki bezpieczeństwa.

Najnowsze doniesienia wspominają o poważnym błędzie, który może umożliwić hakerom dostęp do naszego konta Mega. Szczegóły we wpisie.

Continue reading “Mega kompromitacja”

Mega:50 GB darmowego miejsca w chmurze Kima Dot Coma

MegaSamozwańczy król internetu i szemrany biznesmen – Kim Dotcom ogłosił właśnie narodziny swojego kolejnego dziecka, portalu Mega. Ucieszą się wszyscy byli użytkownicy serwisu Megaupload, oraz wszyscy Ci, którzy liczą na darmową i dobrze prowadzoną usługę jaką z pewnością jest Mega.  A czym właściwie jest, wspomniane Mega? W skrócie: to darmowy, wirtualny dysk twrady, który zapewnia każdemu użytkownikowi 50 GB darmowej przestrzeni. Chcecie wiedzieć co jeszcze oferuje nam wujek Kim? Zapraszam do wpisu!

Continue reading “Mega:50 GB darmowego miejsca w chmurze Kima Dot Coma”

MediaFire na Androida: 50GB za darmo! Co na to Mega?

MediaFire na AndroidMediaFire, popularny serwis hostingowy wydał właśnie swoją aplikację na Androida. Co ciekawe, zwiększono też rozmiar darmowego konta i jest to teraz aż 50GB! Czy to specjalny zabieg, który ma za zadanie podkraść użytkowników serwisowi Mega, który zadebiutuje w sieci już w tę niedzielę? Cóż, bez względu na motywy takiego postępowania jedno jest pewne – teraz warto sobie założyć konto na MediaFire!

Continue reading “MediaFire na Androida: 50GB za darmo! Co na to Mega?”

Umarł Megaupload, niech żyje Mega!

Kim Dotcom zapowiada swój nowy serwis - MegaKim Dotcom, kontrowersyjny właściciel zamkniętego w ubiegłym roku serwisu hostingowego Megaupload, jest coraz bliższy otwarcia zupełnie nowego projektu – Mega. Jeśli wszystko pójdzie po myśli twórców, to Mega zrewolucjonizuje rynek wymiany plików. Na sam początek Kim Dotcom ma nam zaoferować aż 50 GB wolnej przestrzeni dla użytkowników darmowej wersji portalu, a to jeszcze nie wszystko!

Continue reading “Umarł Megaupload, niech żyje Mega!”