Bezpieczeństwo komputerów powinno być prostsze

Większość z nas nie rozumie bezpieczeństwa komputerowego. Wiemy, że jest ono dla nas istotne. Nie mamy jednak pojęcia, jak działa i co tak właściwie powinniśmy robić.

Dla przeciętnego użytkownika bezpieczeństwo komputerowe oznacza korzystanie z tajemniczych aplikacji, które wykonują przeróżne procesy. Skanują pliki, czyszczą ciasteczka, zmieniają hasła, co jednak dokładnie robią i po co? Tego już nie wiemy. A finalnie i tak nie udaje się zapobiec takim katastrofom jak zawirusowanie komputera czy kradzież danych.

Doskonałym przykładem jest antywirus. Wiemy, że jest to program, który zapobiega złym rzeczom, jakie mogą się przydarzyć, korzystając z komputera. Ma nas powiadamiać o niebezpieczeństwach. Większość tych programów wydaje jednak niezrozumiałe komunikaty. Jesteśmy im posłuszni, nie wiedząc, co tak właściwie się dzieje z naszym komputerem. Wirus znika, a my nie wiemy, co się stało.

Aplikacje, które mają nas chronić, nie potrafią się z nami komunikować

Zachowanie bezpieczeństwa komputera czy urządzeń mobilnych nie jest trudne mimo swojej złożoności. Jest przede wszystkim słabo wyjaśnione i zbyt skomplikowanym językiem. Autorzy programów stosują żargon, w którym napotkamy słownictwo, takie jak zapory sieciowe, rootkity czy skanowanie portów. Nie uczą nas tego, co to właściwie oznacza.

Czy jesteś w stanie wyjaśnić, o co chodzi w tym oknie programu?

Programy te zamiast uspokajać użytkowników, sieją panikę, informując o mapie zakażeń na całym świecie, dużej bazie nowych zagrożeń itd. Nawet w komunikacie o znalezieniu wirusa takiego jak W32/Trojan.B nie mamy pojęcia, o co tak właściwie chodzi. Czy to koń trojański w naszym komputerze, czy mamy się martwić?

W skrócie komunikacja programów antywirusowych z użytkownikami jest na bardzo niskim poziomie. Komunikaty nie są dostosowane do osób niemających wiedzy na temat bezpieczeństwa.

Dobry antywirus powinien mówić ludzkim głosem

Antywirus, firewall i menadżer haseł nie powinien być straszakiem, który wywołuje lęki. Programy te powinny być tak skonstruowane, aby były naszymi opiekunami i doradcami w świecie komputerów. W momencie gdy programy te będą podpowiadały nam, jak dbać o bezpieczeństwo, wyjaśniać, po co są, to użytkownicy będą z nich odpowiednio korzystać.

Ten brak komunikacji sprawia, że liczba znalezionych wirusów stale rośnie, a użytkownicy sami narażają się na niebezpieczeństwo. Wszystko przez niewiedzę i zbyt skomplikowane programy lub nazewnictwo.

W Clean Master (Android) udało się uzyskać prostą formę i użyteczność

Jeśli więc chcemy, aby komputery i inne urządzenia były bezpieczne, to niech programy, które będą za to odpowiadać, były prostsze.

Zobacz także:

Jak stworzyć bezpieczne hasło, które łatwo zapamiętać

7 zasad bezpieczeństwa podczas korzystania z konta bankowego w telefonie

Czy antywirus może być niebezpieczny? Specjaliści twierdzą, że tak!

Program antywirusowy to jedna z najważniejszych rzeczy, jakie trzeba zainstalować na swoim komputerze, prawda? Ma nas on chronić przed wirusami i odwiedzaniem niebezpiecznych stron w internecie. Co jednak gdy sam „antywirus” jest podatny na ataki i nie bardziej bezpieczny niż Flash, Java czy Internet Explorer? Okazuje się, że to całkiem prawdopodobny scenariusz.

Joxean Koret, autor badania oprogramowania antywirusowego pod kątem ich odporności na szkodliwe oprogramowania, twierdzi, że wiele obecnych na rynku aplikacji może narazić użytkowników na różnego rodzaju ataki. Wśród nich wymienia Avast, Bitdefender, Avira, AVG, Comodo, ClamAV, DrWeb, ESET, F-Prot, F-Secure, Panda oraz eScan. Jakim cudem programy do ochrony przed wirusami mogą same sprowadzać zagrożenie na użytkowników?

W rzeczywistości każdy nowo zainstalowany program w systemie zwiększa prawdopodobieństwo zainfekowania wirusem lub trojanem. To po prostu kolejne „drzwi”, którymi do systemu wkraść się mogą internetowe zagrożenia. Są też narażone na tzw. zero day attack, czyli wykorzystanie przez hackerów czasu pomiędzy wydaniem programu, a publikacją pierwszej aktualizacji, która usuwa luki w zabezpieczeniach aplikacji. Często cyberprzestępcy wiedzą o taki błędach, zanim sami twórcy danego programu zdadzą sobie sprawę o ich istnieniu.

Zazwyczaj programy antywirusowe instalowane w systemie uzyskują dostęp do uprawnień administratora, mają więc ogromną wolność, jeśli chodzi o manipulowanie i zmianę jego ustawień. Jeśli przestępcom udałoby się zhakować antywirusa, liczba ofiar ataku i spustoszenie w systemach byłoby naprawdę ogromne.

Kolejnym niepewnym punktem w bezpieczeństwie tego typu programów jest fakt, że korzystają one z nieszyfrowanych połączeń za pomocą protokołu HTTP podczas wymiany informacji z serwerem czy aktualizacji programu. Większość z wymienionych na początku narzędzi do walki z wirusami obsługuje też naprawdę ogromną liczbę typów plików, a to także nie wpływa na ograniczenie zagrożeń.

Joxean Koret sprawdził kilkanaście popularnych programów antywirusowych i w 17 z nich odnalazł błędy, które mogą być potencjalnie niebezpieczne dla użytkowników. Do czasu opublikowania wspomnianego raportu, tylko w Avast oraz ESET je wyeliminowano…

Jakie wnioski może z tego wynieść przeciętny użytkownik Windowsa? Po pierwsze i najważniejsze – bez paniki. Antywirusy są wciąż ważnym elementem ochrony przed zagrożeniami i tylko naprawdę wysoko wykwalifikowany hacker mógłby wykorzystać istniejące luki. Po drugie, każdy zainstalowany w systemie program, jeśli nie jest wystarczająco zabezpieczony, może być furtką do ataków. Po trzecie, nie ufajcie ślepo antywirusom, one też zawierają błędy. Po czwarte i najważniejsze, zawsze korzystajcie ze zdrowego rozsądku i najbardziej aktualnej wersji oprogramowania!

Źródła: Tom’s Guide, Syscan36 (pełny raport w pliku PDF)

Zobacz także:

Najlepsze programy antywirusowe 2014 – wielki test Softonic

„Staram się dbać o swoją prywatność” – porady dotyczące bezpieczeństwa od Mikko Hyponena, ekspera od antywirusów

Obserwuj @PawelKanski na Twitterze



Jak chronić system Windows dzięki EMET, narzędziu od Microsoftu?

Czym jest EMET? To darmowe narzędzie od firmy Microsoft, które monitoruje programy i chroni przed zainfekowaniem komputera. Podpowiadamy, jak zainstalować program EMET i z niego korzystać.

Microsoft EMET to narzędzie, które zapobiega przedostaniu się do naszego komputera wirusów wykorzystujących luki w oprogramowaniu. Chroni więc przed przejęciem kontroli nad naszym komputerem. EMET jest w stanie to osiągnąć dzięki odwróceniu działań typowych dla malware, infekujących przez przeglądarki internetowe i inne programy.

Instalacja EMET jest szybka i już od pierwszej chwili chroni nas przed nieznanymi lukami w Intenet Explorer, Office i innych aplikacjach. Pomimo, że to bardzo zaawansowane technicznie narzędzie, to jego zastosowanie jest proste. W kilku krokach pokazujemy jak zainstalować i skonfigurować EMET dla Windows.

1. Zainstaluj .NET Framework 4.0

EMET do prawidłowego działania wymaga .NET Framework 4.0. Przed instalacją EMET należy go pobrać i zainstalować. Sam kreator instalacji nie wymaga wiele uwagi.

2. Zainstaluj EMET 4.1 z rekomendowanymi ustawieniami

Po zainstalowaniu .NET Freamework 4.0 należy pobraćn EMET i rozpocząć jego instalację. Tutaj najważniejszym krokiem jest wybór zalecanych ustawień.

Taka konfiguracja sprawia, że EMET chroni przed infekcjami ze strony najbardziej narażonych programów takich jak Internet Explorer, Office, Acrobat Reader, Java bez potrzeby ingerencji w jakiekolwiek opcje.

3. Upewnij się, że EMET działa

Po instalacji, EMET otwiera swoje okno. Zobaczysz listę procesów jak na poniższym zrzucie ekranu.

Otwórz Internet Explorer i wróć do okna EMET. Wyszukaj na liście procesów iexplore.

Jeśli pojawiła się zielona ikona, to znaczy, że EMET rozpoczął ochronę tego programu. Podczas użytkowania nie powinniśmy dostrzec żadnej różnicy w działaniu.

4. Dodaj inne aplikacje do EMET [Opcjonalne]

Jeśli chcesz, aby EMET chronił też inne aplikacje, to możesz je dodać z poziomu głównego ekranu narzędzia.

Najpierw kliknij przycisk Apps.

W oknie, które się otworzy, kliknij przycisk, aby dodać nową aplikację.

Przeglądaj dysk twardy, aby znaleźć główny plik aplikacji i zaakceptować. W naszym przypadku jest to Chrome.

Domyślnie każda nowa aplikacja jest dodawana ze wszystkimi możliwymi zabezpieczeniami.

Jeśli aplikacja nie będzie działać poprawnie, po kolei odznaczaj rubryki w celu sprawdzenia, które zabezpieczenia blokują dostęp.

Narzędziem EMET można zarządzać w dowolnym momencie otwierając go z paska powiadomień lub menu Start.

EMET chroni Windows lepiej niż antywirus

Dobrze wykorzystany i skonfigurowany EMET może chronić Windows lepiej, niż jakiekolwiek oprogramowanie antymalware dla Windows XP. Większość programów jest bezradna wobec takich wirusów jak REVTON, czy Cryptlocker. Jeśli wciąż korzystacie z Windows XP, zainstalujcie go natychmiast.

Dwie interesujące alternatywy dla EMET to Sandboxie oraz sandbox mode w Avast. W obu przypadkach chronią one komputer oddzielając programy od plików systemowych tak, aby żaden wirus nie mógł się zagnieździć. EMET ma tę zaletę, że jest w pełni zintegrowany z systemem Windows.

Jakie programy chroni u was EMET?

Jak wykryć aplikacje, które drenują baterię smartfona z Androidem?

Kiedy twój smartfon szybko traci baterie, może to znaczyć, że pewne aplikacje wysysają z niego energię, by zarabiać twoim kosztem. To zupełnie nowy rodzaj złośliwego oprogramowania, który na szczęście można łatwo wykryć.

Zainstalowaliście aplikację do pobierania kolorowych tapet? Albo inny prosty program, który z pozoru wydaje się normalny? Jednak nagle okazuje się, że wasz smartfon trzyma na akumulatorze znacznie krócej, oszczędzanie baterii nic nie daje, a poza tym zużywacie też więcej transferu danych. Aplikacje te niczym wampiry w ukryciu wysysają zasoby telefonu lub tabletu.

Aplikacje te starają się przeniknąć do naszego telefonu jako normalne programy. Jednak ich celem jest użycie telefonu do wytwarzania bitcoinów, czyli wirtualnej waluty, wymagającej zaawansowanych obliczeń. Android nie zawsze jest w stanie zidentyfikować te zagrożenia, ponieważ są one nie tyle niebezpieczne, co irytujące.

Jest jednak narzędzie, które pomaga zidentyfikować złodziei zasobów. Nazywa się OS Monitor. Pokazujemy jak z niego korzystać.

1. Zainstaluj OS Monitor z Google Play

OS Monitor przypomina Menadżera zadań systemu Windows, tylko że dla systemu Android. Wskazuje on zużycie procesora dla każdej aplikacji, zarówno widocznej, jak i ukrytej, aktywne połączenia oraz pozostałe statystyki systemowe.

2. Zazwól na powiadomienia z OS Monitor

Otwórz OS Monitor i przejdź do opcji (druga ikona po prawej) następnie aktywuj okno pokaż wykorzystanie CPU. Teraz informacje o zużyciu procesora będą wyświetlane w centrum powiadomień.

3. Obserwuj zużycie procseora (CPU)

Zwróć uwagę na zużycie procesora. Jeśli zauważysz, że jest zbyt aktywny przez cały czas, a nic nie robisz poważnego z telefonem, to znaczy, że coś się dzieje. Otwórz powiadomienia, żeby poznać szczegóły.

Na obrazku widać nadzwyczajnie wysokie zużycie procesora

4. Zamknij i odinstaluj aplikacje zużywające baterię

Po wykryciu problemu sprawdź, która aplikacja zużywa najwięcej zasobów. W OS Monitor lista aplikacji jest posortowana według zużycia procesora. W naszym przypadku jest to Pi, które wykorzystuje 80% zasobów.

Kliknięcie na dany element pokazuje szczeguły odnośnie danej aplikacji.

Przytrzymaj długo palec na danej aplikacji, aby wywołać menu opcji. Z niego wybierz zamknięcie aplikacji. Następnie odinstaluj aplikację z menu systemu Ustawienia > Aplikacje.

Uwaga: Aplikacja Pi posłużyła jako przykład, w rzeczywistości jest nieszkodliwa

Wskazówka na przyszłość

Staraj się zwracać uwagę na to, co instalujesz na swoim smartfonie lub tablecie, nawet jeśli pochodzi z Google Play. Aplikacje, które wiele obiecują, mogą wcale nie być tak przydatne. Jeśli zauważysz, że bateria wyczerpuje się szybciej, lub zbyt szybko zużywa się twój transfer danych, to znak, że trafiłeś na jedną z fałszywych aplikacji.

Czy któraś z aplikacji drenuje baterię waszego smartfona?

Avira dodaje usługę premium do darmowych wersji pakietu

Producent oprogramowania antywirusowego Avira, ogłosił dzisiaj nową, darmową funkcję w pakiecie Avira Free Antivirus na Windowsa i Maka. Wkrótce dostanie on darmowy dostęp do usługi Avira Protection Cloud, która dostępna była do tej pory tylko w płatnej usłudze premium.

Avira Protection Cloud zapewnia pełną ochronę komputera w czasie rzeczywistym. Moduł ten skanuje wszystkie nowo zainstalowane programy i co ważne, jego baza danych wirusów pochodzi z serwerów Aviry. Oznacza to, że antywirusowy skaner będzie aktualny nawet jeśli nasz program Avira zainstalowany w systemie będzie miał starszą wersję bazy wirusów. Avira Protection Cloud zostanie dodana do darmowej wersji pakietu Avira w przeciągu trzech najbliższych miesięcy.

Co więcej, Avira usunęła też ze swojego darmowego produktu reklamy oraz irytujące toolbary, które automatycznie dodawane były do przeglądarki użytkownika. Do pakietu dołączy też Avira Browser Safety, czyli dodatek do przeglądarek, zabezpieczający nas w czasie przeglądania internetu. Na razie jest on dostępny tylko dla Chrome, ale wkrótce pojawi się też dla Firefoxa i Internet Explorera. Avira’s Online Essentials to kolejna nowość w Avira Free Antivirus, która da użytkownikom możliwość monitorowania wszystkich swoich urządzeń – komputera PC oraz smartfonów i tabletów z Androidem lub iOSem.

Zmiany pojawią się też w Avira Free Mac Security, czyli w darmowej wersji pakietu dla komputerów Mac. Dodano m. in. zarządzanie kwarantanną, notyfikacje w czasie rzeczywistym poprzez Centrum Powiadomień oraz zmiany w wyglądzie aplikacji.

Polecamy Wam zobaczyć nasze tegoroczne porównanie dostępnych na rynku programów antywirusowych: najlepsze programy antywirusowe 2014 – wielki test Softonic.

Powiązane programy:

Zobacz także:

Źródło: Avira

Google będzie monitorował wszystkie aplikacje w Androdzie w poszukiwaniu wirusów

Najbliższa aktualizacja dla aplikacji Usługi Google Play w Androidzie przyniesie istotną nowość. System sam będzie skanował zainstalowane aplikacje pod kątem wirusów. Będzie to robił w czasie rzeczywistym, co ma zwiększyć bezpieczeństwo użytkowników.

Nowa funkcja nazwana Verify Apps (weryfikuj aplikacje) pojawi się w najbliższej aktualizacji Usługi Google Play. Będzie ona skanowała kod aplikacji i porównywała go z bazą danych Google zawierającą poznane już wirusy i inne niebezpieczne programy. Obecnie takie skanowanie odbywa się tylko raz – podczas instalowania nowej aplikacji lub gry. Już wkrótce będzie się to odbywało także w czasie rzeczywistym.

Dzięki temu system będzie mógł wykryć niebezpieczeństwo w aplikacji także po jej zainstalowaniu. To polepszy ochronę i zwiększy wykrywalność zagrożeń, szczególnie wśród programów pochodzących spoza oficjalnego sklepu Google Play. To właśnie zewnętrzne źródła aplikacji są największym zagrożeniem systemu. Często nie spełniają one standardów Google lub po prostu zawierają szkodliwe funkcję lub wirusy.

Na pewno powinno nas cieszyć takie posunięcie Google. Tylko czy nie wpłynie ono na szybkość i płynność pracy Androida? Nie wiemy też kiedy taka aktualizacja miałaby się pojawić.

Zobacz także:

Źródło

Windows XP będzie bezpieczny aż do lipca 2015. Microsoft przedłuża wsparcie dla swojego systemu

Microsoft zmuszony jest zmienić nieco reguły gry, według których funkcjonuje system Windows XP.  8 kwietnia 2014 miało skończyć się wsparcie techniczne dla tego wciąż popularnego systemu. Jednak Microsoft postanowił przedłużyć aktualizacje ochrony przed złośliwym oprogramowaniem systemu aż do lipca 2015 roku.

Nie zmienia to faktu, że 8 kwietnia 2014 roku, nieodwracalnie kończy się okres kiedy Microsoft udziela wsparcia technicznego dla Windows XP. Przedłużenie ochrony przed złośliwym oprogramowaniem jest raczej pomocną dłonią wyciągniętą do tych użytkowników, którzy nie zamierzają jeszcze zmieniać XP na żadną z nowszych wersji. Taką informację powinni też docenić w wielu firmach, gdzie wciąż korzysta się z dwunastoletniego już systemu.

Microsoft udziela też porad jak polepszyć ochronę swojego XP:

  • Zaleca się korzystanie z nowoczesnego oprogramowania i utrzymywanie go w możliwie najbardziej aktualnej formie.
  • Warto instalować wszystkie aktualizacje do programów, z których korzystamy w systemie.
  • Niezbędne jest też posiadanie zaktualizowanego oprogramowania antywirusowego. Kilka propozycji możecie znaleźć tutaj.

Zobacz także:

Źródło

Żegnaj McAfee, witaj Intel Security!

Podczas odbywających się właśnie w Las Vegas targów CES, dyrektor generalny Intela zapowiedział, że firma rezygnuje z posługiwania się marką McAfee, której jest właścicielem. Produkty firmy nazywane będą teraz Intel Security, a zmiany będą zachodziły raczej powoli. Nie spodziewajmy się więc nagłej rewolucji, szczególnie, że Intel wciąż ma zamiar korzystać ze dobrze rozpoznawalnego logo McAfee.

Dyrektor Intela, Brian Krzanich, zapowiedział też, że wkrótce pojawią się też nowe elementy w ofercie McAfee jeśli chodzi o aplikacje mobilne. Wkrótce firma ujawni więcej szczegółów na temat transformacji z McAfee w Intel Security. A co jest powodem zmiany znanej marki? Spekuluje się, że chodzi o osobę ekscentrycznego twórcy firmy McAfee – Johna McAfee. To arcyciekawy człowiek, zamieszany w morderstwo swojej dziewczyny celebryta i twórca książek o jodze jednocześnie. Widocznie ktoś w Intelu doszedł do wniosku, że trudno tworzyć antywirusa o nazwie zbieżnej z nazwiskiem tak “barwnej” persony.

Taki bawi się twórca firmy McAfee - John McAfee

Co się stanie z programami McAfee, których używacie? Nic! Będą wciąż działały i otrzymywały ważne aktualizacje. Jednak wkrótce ich nazwa zostanie zmieniona, podobnie jak (prawdopodobnie) wygląd i pewne funkcję. Na pewno jednak nie ma powodów do zmartwień!

Intel kupił McAfee w 2010 roku.

Powiązane programy:

Zobacz także:

Jaki antywirus jest najlepszy? Zobacz wyniki naszego testu programów antywirusowych

Norton, ESET oraz Kaspersky – to najlepsze programy antywirusowe według naszego wielkiego, corocznego testu. Najgorzej wypadła aplikacja Microsoftu.

Podczas naszego wielkiego sprawdzianu bierzemy pod uwagę stopień detekcji, wydajność, jakość wykonania oraz wygląd interfejsu pod kątem doświadczenia użytkownika. Dzięki pomocy naszego partnera, Virus Bulletin, udało nam się przetestować najważniejsze antywirusy na rynku.

W tym roku stworzyliśmy jeden ranking dla darmowych i płatnych rozwiązań. Dzięki temu możemy faktycznie przekonać się, jak w bezpośrednim “starciu” wypadają darmowe i płatne rozwiązania. Oto graficzne podsumowanie testu w formie infografiki (kliknij, żeby powiększyć):

Infografika - test antywirusów

Tegorocznym zwycięzcą okazał się Norton, ale programy od ESET i Kaspersky Lab także znalazły się na podium. Największym rozczarowaniem stał się Microsoft i jego Windows Defender. Okazało się, że produkt ten lepiej sobie radzi w spowalnianiu systemu, niż z jego ochroną. Jednak w obronie koncernu z Redmond staje John Hawes, dyrektor zespołu testującego w Virus Bulletin:

Microsoft nie stara się konkurować z innymi programami antywirusowymi, dlatego nie pracują nad tym, żeby zabezpieczać użytkowników przed wszystkimi zagrożeniami. Jednak na bardzo podstawowym poziomie zapewniają ochronę przed większością największych niebezpieczeństw.

Powiązane artykuły:

Programy do optymalizacji oraz antywirusy łączą się by przetrwać

W dobie aplikacji mobilnych oraz pracy w chmurze, narzędzia antywirusowe mają tylko dwie opcje – umrzeć lub stać się kompletne. Z tego powodu obserwujemy przemianę pakietów antywirusowych w obszerne narzędzia do kontroli systemu Windows.

Programy antywirusowe i te służące optymalizacji systemu mają ten sam cel – rozwiązywać problemy, których nie jest w stanie rozwiązać Microsoft. Dzięki tym aplikacjom eliminowane jest niebezpieczeństwo i nieefektywność. Archetypem wszystkich tych narzędzi był Norton, który w czasach MS-DOS wprowadził programy Norton Utilites oraz Norton Antivirus. Wraz z Windows 95 przyszedł kolejny rozkwit tych narzędzi, a pojawienie się powszechnego internetu jeszcze bardziej unaoczniło problemy systemu Windows oraz umożliwiło łatwe rozprzestrzenianie się wirusów.

Popularnym widokiem w Windows 95 oraz 98 był niebieski “ekran śmierci”, sygnalizujący krytyczne błędy

W tamtym czasie czyszczenie rejestru było czymś powszechnym, tak naturalnym jak skanowanie w poszukiwaniu wirusów czy usuwanie plików cookie. Windows zdawał się wymagać więcej opieki i uwagi, niż skrzypce Stradivarius. Jednak gdy pojawił się Windows XP oparty o solidną architekturę Windows NT i 2000 potrzeba optymalizacji została znacząco zmniejszona. Pozostała jako swego rodzaju mit, część osób dalej czyściła rejestry, choć nie przynosiło to żadnych korzyści.

Rejestr systemu Windows pojawił się w Windows 3.1, a w Windows 95 został spopularyzowan(źródło)

Kolejne systemy takie jak Windows 7 i Windows 8 może nie wyeliminowały w pełni problemów z wydajnością, ale skutecznie je zmniejszyły. Dziś programy optymalizujące często stosują marketingowe chwyty – na przykład rozwiązania optymalizujące pamaięć są praktycznie bezużyteczne. Podobnie jest z defragmentacją. Dodatkowo zbyt dokładne czyszczenie może spowodować uszkodzenie systemu.

Optymalizacja w parze z bezpieczeństwem

W tej chwili istnieją wyłącznie dwa obszary w których optymalizacja odgrywa ważną rolę. Chodzi o zużycie pamięci oraz ochronę prywatności. Pierwszy cel jest osiągany poprzez monitorowanie procesów, które spowalniają działanie. Pomocny jest w tym program Soluto. Drugi cel, czyli ochrona prywatności, osiągana jest dzięki zacieraniu śladów tworzonych przez użytkownika.

Soluto przynosi pewien powiew świeżego jeśli chodzi o optymalizację pamięci komputera.

Te aspekty optymalizacji rzeczywiście są skuteczne, ale najczęściej obecne są też w programach antywirusowych. Nowe oprogramowanie antywirusowe pozwala dbać o prywatność w sieci i monitorować działanie zainstalowanych programów. Funkcje czyszczenia i optymalizacji dostępne są w takich programach jak Norton 360, czy wersji Pro programu Avira. To kolejny dowód na to, że zaciera się granica pomiędzy tego rodzaju oprogramowaniem. Avira wcześniej była wyłącznie programem antywirusowym, dziś zawiera rozwiązania chociażby do tworzenia kopii zapasowej.

Antywirusy podążają w stronę optymalizacji

Antywirusy stają się potężnymi pakietami ponieważ ich podstawowe funkcje są mniej przydatne niż kiedyś. Nowe zagrożenia wykorzystują przede wszystkim naiwność użytkownika. Niebezpieczeństwo kryje się w serwisach społecznościowych i na niezaufanych stronach internetowych. Klasycznych wirusów jest coraz mniej, a w systemie Windows 8 Microsoft dołączy swój własny program Windows Defender, co jest kolejnym ciosem dla oprogramowania antywirusowego.

W Windows 8 po raz pierwszy Microsoft dołączył własny darmowy program antywirusowy

Jednak w przeciwieństwie do programów optymalizujących – popularność antywirusów wciąż jest wysoka. Bezpieczeństwo jest nośnym tematem i jednym z głównych problemów użytkowników. Dywersyfikacja zagrożeń sprawiła, że antywirusy są czymś więcej niż tylko skanerami, to całe zestawy odpowiednich narzędzi. W nowych programach znalazły się sposoby na ochronę ze strony NSA, oszustw internetowych i zwykłych wirusów. A wszystko to w tym samym czasie.

Kopie zapasowe, hasła, antywirusy. Teraz każdy może stworzyć swój własny zestaw niezbędnych narzędzi.

Doskonałym przykładem na to, jak dziś pojmowane jest bezpieczeństwo komputerów, jest Avast! 2014. Oprogramowanie to składa się z wielu modułów, który każdy możemy zakupić oddzielnie.  Zagrożenia typu malware są dziś tylko jednym z wielu problemów dotykających system Windows, natomiast wiodą prym w przypadku Androida. Producenci oprogramowania antywirusowego dla komputerów zaczynają tworzyć też własne programy dla Androida.

Współpraca tańsza od innowacji

Aby przyciągnąć użytkowników do swoich rozwiązań programy antywirusowe i optymalizacyjne przenoszą się do chmury. Nowe mobilne systemy operacyjne dla smartfonów i tabletów są zaprojektowane z myślą  o wyższym poziomie bezpieczeństwa. W dodatku są też coraz bardziej wydajne. Kto by pomyślał o defragmentacji telefonu komórkowego?

Na smartfonach i tabletach programy antywirusowe i optymalizujące mają szansę odnieść sukces, gdy połączą siły

Programy optymalizujące, aby przetrwać muszą zacząć działać w symbiozie z oprogramowaniem antywirusowym. Takie podejście do tematu prezentuje chociażby Advanced SystemCare. Jest to pakiet, który obejmuje zarówno optymalizację systemu, jak i skaner szkodliwego oprogramowania, dostarczany przez BitDefender. Łączona jest więc funkcjonalność klasycznego optymalizatora z oprogramowaniem do wykrywania zagrożeń.

To świetna taktyka, która pozwala, aby oba narzędzia przetrwały próbę czasu. Antywirusy dzięki takiej współpracy zyskują dodatkowe narzędzia. Użytkownicy otrzymują szereg rozwiązań, które gwarantują wydajność i bezpieczeństwo. W dodatku użytkownik zamiast kupować dwa produkty, płaci za jeden zestaw.

Istnieją jednak programy do optymalizacji, które wciąż podążają własną ścieżką. Tak jest na przykład z TuneUP, który wciąż dodaje nowe narzędzia, jak Turbo Boost. Jednak innowacyjne rozwiązania w tej materii są coraz trudniejsze. System Windows jest coraz lepszy, zużywa mniej pamięci i coraz mniej osób potrzebuje takich programów.

Co sądzisz o tym zbliżaniu się programów optymalizacyjnych i antywirusowych?