Pokonaj wirusy dzięki tym aplikacjom

Dyskretni i niebezpieczni – tacy są szpiedzy na naszych komputerach. Można ich jednak pokonać za pomocą darmowych programów. Wybraliśmy te najlepsze, które dopełnią naszą ochronę antywirusową.

Spyware to rodzaj wirusów, który zbiera wszystkie rodzaje danych od haseł e-mail po obrazy z naszej kamery internetowej. Aby zainfekować komputer, wykorzystuje luki w zabezpieczeniach programów, z których korzystamy na co dzień.

Najbardziej wyrafinowane wirusy mogą przechwytywać obraz z kamery internetowej (źródło)

Na szczęście wykrywanie i przeciwdziałanie spyware jest łatwiejsze niż może się wydawać. Wirusy i tak muszą działać zgodnie z tym, na co pozwala system Windows, więc można je zablokować. Obok Antywirusa warto też zainstalować dodatkowe programy, które wzmocnią naszą ochronę.

Zebraliśmy najlepsze, specjalistyczne i darmowe programy, które ochronią komputer z systemem Windows przed cyfrowymi podglądaczami.

Zemana AntiLogger: ikt nie będzie wiedział, co wpisujesz

Niektóre wirusy ukrywają się w pamięci komputera i przechwytują wszystko, co piszemy – od rozmów na czacie po nasze hasła. Taki spyware nazywa się keyloggerem.

Zemana Antilogger ma temu przeciwdziałać poprzez ustanowienie bezpiecznego połączenia pomiędzy programami a klawiaturą. Po instalacji nie musimy nic robić. Zielona ikonka jedynie wskazuje, że Zamana działa i chroni nasz komputer. Jeśli z jakiegoś powodu chcemy ją czasowo wyłączyć, wystarczy kliknąć prawym przyciskiem myszy.

Pobierz Zemana AntiLogger Free na Windowsa

WebCam On-Off: wyłączenie kamery internetowej za pomocą kliknięcia

Używasz laptopa z wbudowaną kamerą internetową i obawiasz się, że ktoś może cię podglądać? Masz dwie opcje: zakleić ją lub wyłączyć z systemu Windows.

WebCam On-Off to proste narzędzie, które pozwala wyłączyć i włączyć kamerę bez konieczności wchodzenia w Menadżera urządzeń w Panelu sterowania systemu Windows. Wskaźnik WebCam On-Off wskazuje czy kamera jest włączona. Koniec z zakrywaniem kamery karteczkami!

Pobierz WebCam On-Off na Windowsa

Sandboxie: podejrzane pliki bez dostępu do systemu

Po uruchomieniu nieznanego programu musimy trzymać kciuki czy program antywirusowy go nie wykryje. Możemy też wypadałoby umieścić go w bezpiecznej klatce, dzięki czemu nie będzie groźny dla systemu. Dzięki Sandboxie możemy uruchomić dowolny program, który nie będzie miał wpływu na pozostałe dane.

Po pobraniu podejrzanego pliku kliknij go prawym przyciskiem myszy i uruchom przy użyciu Sandboxie

Jeśli program program nie wydaje się być niebezpieczny, to możemy usunąć go z Sandboxa albo też odwrotnie, usunąć wszelkie pliki, jakie tam wygenerował.

Pobierz Sandboxie na Windowsa

Norton Power Eraser: rozwiązanie antymalware

Wyobraź sobie całą moc programu Norton Antivirus zebraną w jednym ważącym 3 megabajty pliku. To przenośnie rozwiązanie antywirusowe nie wymaga instalacji i bez żadnych opłat usuwa złośliwe oprogramowanie.

Norton Power Eraser jest awaryjnym rozwiązaniem, z którego warto skorzystać w razie potrzeby. Możemy go mieć zawsze w zapasie, gdy nie jesteśmy pewni poprawnego działania naszego podstawowego antywirusa.

Jedyną wadą Norton Power Eraser jest bardzo agresywne działanie. Może wymazać on także pliki, które wcale nie są podejrzane. Nam jednak w czasie testów się to nie przytrafiło.

Pobierz Norton Power Eraser na Windowsa

ZoneAlarm Firewall: na straży połączenia

Wyobraź sobie, że wirusom udało się obejść wszelkie zabezpieczenia. Istnieje jednak ostatni bastion ochrony – zapora czyli Firewall.

ZoneAlarm to darmowy Firewall na Windowsa. Działa jak strażnik, który kontroluje, co wchodzi i wychodzi przez naszą sieć, a jeśli znajdzie coś podejrzanego, to włącza blokadę. Co prawda system Windows ma swój własny Firewall, ale ten nie jest tak skuteczny jak dobrze skonfigurowany Zone Alarm.

Pobierz ZoneAlarm Firewall na Windowsa

Detekt: ochrona przed rządowymi szpiegami

Niektóre rządy szpiegują swoich obywateli także w internecie. Jesteśmy świadkami wielkiej komputerowej infiltracji. Po skandalu z NSA wiele grup stara się opracować narzędzia, które będą wykrywały takie działania.

DETEKT to jeden z takich programów, który pozwala wykryć wszelkie rozwiązania szpiegujące.

WAŻNE: aplikacja wykrywa spyware, ale go nie usuwa. Do usuwania zalecamy skorzystać z rozwiązania przedstawionego poniżej.

Pobierz Detekt na Windowsa

Kaspersky Rescue Disk: dysk, który ratuje życie

Kiedy nasz komputer jest poważnie zainfekowany, pozostaje nam praktycznie wyłącznie reinstalacja systemu. Na szczęście jest Kaspersky Rescue Disck. To darmowy antywirus, który nagrywamy na płytę i uruchamiamy bez włączania systemu Windows. Program stara się naprawić, wyczyścić i uzdrowić nasz komputer.

Pobierz Kasperky Rescue Disk

Przeciwko wirusom trzeba najcięższych dział

Obok tradycyjnych programów antywirusowych warto skorzystać właśnie z tych programów, aby uzupełnić ochronę swojego komputera. Jeśli jeszcze macie jakieś dodatkowe pomysły na walkę z wirusami, to zostawcie komentarz.

Zobacz również:

Bezpieczeństwo komputerów powinno być prostsze

Najlepsze darmowe antywirusy na Maca

Złośliwe oprogramowanie na Androida prosi o uprawnienia – nie wpuszczaj go!

Za każdym razem, gdy instalujesz aplikację, musisz się zgodzić na nadanie jej odpowiednich uprawnień. Ale na co właściwie się zgadzasz? Czy stanowią one zagrożenie dla Twojej prywatności i bezpieczeństwa?

Aby wykorzystać kamerę, internet lub inne zasoby Twojego telefonu, aplikacje w systemie Android muszą prosić o akceptację uprawnień. Aplikacje zostaną zainstalowane tylko, jeżeli się na to zgodzisz, albo zostaną odrzucone – jest to system działający na zasadzie „wszystko, albo nic”. Problem pojawia się jednak, gdy uprawnienia są łączone: przejście przez wszystkie jest bardzo męczące, dlatego zwykle akceptujemy je, nawet nie patrząc.

Bezmyślne akceptowanie uprawnień może niestety nieść ze sobą nieprzyjemne konsekwencje, taki jak przysyłanie SMS-ów lub kradzież danych osobowych, jak ma to miejsce w przedstawionym wirusie. Sprawdzenie uprawnień zajmuje mniej niż minutę, a poświęcona teraz chwila może naprawdę oszczędzić sporo problemów w przyszłości – takich, jak na przykład konieczność zmiany wszystkich swoich haseł.

Poniżej przedstawiam listę uprawnień, o które pytają obecnie aplikacje, oraz wyjaśniam, jakie niebezpieczeństwa mogą się z nimi wiązać i w jaki sposób możesz zapobiegać kłopotom.

Zintegrowane zakupy: uważaj na oszustwa i wymuszenia

Nagłówek ten wydaje się chyba być jasny: Android umożliwia robienie zakupów bez konieczności przejścia przez Google Play. W grach takich, jak na przykład Candy Crush, możesz nabyć przedmioty, które pomagają Ci pokonać kolejne poziomy. Istnieją jednak aplikacje, które wykorzystują ten system aby wyłudzić pieniądze w oparciu o najróżniejsze obietnice.

Na przykład: wirus zwany Fakedefender prezentował użytkownikom fałszywego antywirusa, który alarmował o zagrożeniu, i obiecywał zlikwidować problem po dokonaniu zakupu wewnątrz aplikacji. Inny dość złośliwy przypadek to sytuacja, gdy pełny wygląd gry staje się widoczny dopiero po wykonaniu płatności in-app. Jeśli taką grą bawi się Twoje dziecko, ciężko jest mu odmówić i nie zapłacić.

Android Defender, fałszywy antywirus, który wymusza dokonanie zakupu

Aby uniknąć problemów związanych ze zintegrowanymi zakupami, włącz ochronę hasłem w Google Play. Unikaj również impulsywnych zakupów. A przede wszystkim, nie dawaj się oszukać fałszywym obietnicom.

Dane mobilne / WiFi: kradzież danych tylnym wejściem

Dzięki zarządzaniu połączeniem z Internetem dla aplikacji, obie te strefy są raczej niegroźne. Każda aplikacja która chce połączyć się z Internetem musi wyświetlić powiadomienie. Te uprawnienia mogą stanowić zagrożenie, jeżeli są połączone z innymi, ponieważ dają one zielone światło aplikacji do wysyłania Twoich danych na zewnątrz.

Szczególnie dostęp do listy kontaktów oraz danych mobilnych powinny martwić. Na przykład, po co aplikacji – kalendarzowi miałby być potrzebny dostęp do listy kontaktów? Być może w celach reklamowych, ale nie możesz być tego pewien. Jeśli masz wątpliwości, możesz zablokować połączenie firewallem (co również w niektórych grach pomaga wyłączyć reklamy).

Historia aplikacji i urządzeń: historia i zakładki

Ta grupa uprawnień pozwala na dostęp do danych telefonu, takich jak strony, które odwiedzasz, czy ulubione aplikacje, które najczęściej uruchamiasz. Wyszukiwarka, menedżer aplikacji czy sieć społecznościowa potrzebują dostępu do listy Twoich aplikacji i zakładek, aby wprowadzać modyfikacje, ale na przykład gra – już nie.

Dostęp przez przeglądarkę Chrome do Historii i Ulubionych jest czymś normalnym

Zagrożenia dla Twojej prywatności są oczywiste: tego rodzaju dane ucieszyłyby zarówno NSA jak i każdy inny podmiot zainteresowany Twoimi zwyczajami w sieci. Z drugiej jednak strony, jeżeli aplikacja nie przechowuje Twojej pamięci, nie ma sensu udzielać dostępu do listy uruchomionych aplikacji. Musisz więc po prostu zadać sobie pytanie, czy żądania jakie stawia aplikacja są sensowne.

Tożsamość i konta: Twoje konta dostępne dla każdej aplikacji

Uprawnienia tożsamości pozwalają aplikacji na dostęp do prywatnych danych, które znajdują się na Twoim telefonie. Oczywiście ma to sens w przypadku aplikacji sieci społecznościowych, takich jak Facebook czy Twitter, ale na pewno nie, gdy Twoje dane nie mają nic wspólnego z celem aplikacji. Wówczas wirus wykorzystujący te uprawnienie może – teoretycznie – usunąć wszystkie Twoje konta.

Kontakty/ Kalendarz: uważaj, z kim dzielisz się swoimi planami

Największe zagrożenie wiąże się z zezwoleniem na dostęp do książki adresowej i kalendarza. Złośliwa aplikacja może, na przykład usunąć numery telefonów i maile lub skasować wydarzenia w kalendarzu bez pozwolenia, a nawet zaprosić jakichś ludzi na dane wydarzenia – również bez Twojej zgody.

Na przykład wirus FireLeaker kradnie numery telefonów i maile oraz wysyła je wszystkie na serwer kontrolowany przez cyber-kryminalistów, którzy następnie sprzedają te dane firmom zajmującym się rozsyłaniem spamów w formie maili i SMS-ów.

Lokalizacja: potrzebujesz tej gry, aby wiedzieć, gdzie się obecnie znajdujesz?

Ten zestaw uprawnień daje dostęp do czujników lokalizacji, takich jak GPS. Są przydatne w przypadku map, przewodników i aplikacji, które dołączają lokację do Twoich zdjęć i publikacji. Jeśli jednak podejrzewasz, że te uprawnienia nie mają sensu dla danej aplikacji, należy być bardzo czujnym.

Pomijając już fakt drenowania baterii, zbieranie danych o lokalizacji mocno zagraża Twojej prywatności. Odkryty w 2012 roku malware zwany TigerBot, rozsyła lokalizację Twojego telefonu wraz z Twoimi prywatnymi danymi, takimi jak nagrania rozmów czy obrazy.

SMS: uważaj, wysyłanie krótkich wiadomości może być bardzo drogie

Jeśli widzisz prośbę o takie uprawnienia, odpowiedz sobie na pytanie, dlaczego chciałbyś, aby aplikacja mogła otrzymywać, czytać czy wysyłać wiadomości tekstowe. Niektóre wymagają odebrania SMS-ów w celu potwierdzenia rejestracji, ale czasami będą podstępnie wysyłać drogie SMS-y.

W 2014 r Panda Labs odkryło, że aplikacja do układania diety, która była subskrybowana przez 300.000 użytkowników, oparta była na planie bardzo drogich płatności w formie SMS, będąc tym samym bardzo prostym i skutecznym oszustwem.

Telefon: kiedy aplikacja może do Ciebie dzwonić

Te uprawnienia są stworzone po to, aby umożliwić aplikacjom wykonywanie połączeń. Korzystają z nich komunikatory takie, jak LINE czy WhatsApp, a także automatyczne sekretarki oraz funkcja blokowania połączeń.

Jednak w przypadku aplikacji, gdzie użycie telefonu jest bezcelowe, te uprawnienia mogą wskazywać na ukryte opłaty za połączenia. Wirus MouaBad, odkryty w 2013 roku przez Lookout, umożliwiał hakerom wykonywanie bardzo drogich połączeń na koszt właściciela telefonu, który nie miał o niczym pojęcia.

MouaBad., złośliwe oprogramowanie, które może zdalnie wykonywać połączenia z Twojego telefonu na drogie numery

Zdjęcia, dane i pliki: a jeśli ktoś ma dostęp do Twoich prywatnych materiałów?

Jeśli aplikacja musi przechowywać pliki, musi prosić o uprawnienia, aby zmodyfikować lub usunąć zawartość. Bardzo trudno jest wówczas określić, czy te uprawnienia zostaną wykorzystane w złym celu, na przykład do kradzieży lub usunięcia danych.

Niektóre wirusy mogą przejąć kontrolę nad Twoim telefonem i rozesłać po sieci Twoje zdjęcia lub pliki. Aplikacja Pixer, którą można pobrać z Google Play, podstępem skłania użytkowników do zaakceptowania uprawnień, a następnie kradnie zdjęcia z telefonów i wysyła je na swoje serwery.

Kamera / Mikrofon: uprawnienia, które przypadłyby do gustu Agentowi 007

Kiedy zezwalasz aplikacji na dostęp do Twojej kamery lub mikrofonu, może ona swobodnie robić zdjęcia lub kręcić filmy, a także nagrywać dźwięk. Oczywiście ma to sens dla aplikacji takich, jak Instagram, Skype czy Facebook. W innych wypadkach, trzeba się mieć na baczności.

Aplikacja PlaceRaider może wykonywać losowe zdjęcia i całkowicie odtworzyć wygląd pomieszczenia, w którym się znajdujesz

Aplikacja PlaceRaider to przykład niebezpieczeństwa wynikającego z akceptowania uprawnień lekką ręką. Została stworzona przez zespół amerykańskich naukowców i może robić zdjęcia bez twojej wiedzy, aby odtworzyć wygląd pomieszczenia w którym się znajdujesz. Szpiegostwo, które samemu akceptujesz.

Numer ID urządzenia i dane o połączeniach: identyfikator twojego telefonu

To tajemnicze określenie oznacza udzielenie przez Androida zezwoleń na odczytywanie przez aplikacje takich danych, jak numer IMEI, który jest jak dowód osobisty twojego telefonu. Uzyskanie go jest całkiem proste.

Przykład danych, które mogą być pobrane za pomocą uprawnień ID urządzenia

Mając prawidłowy numer telefonu, ktoś mógłby “sklonować” Twój telefon i sprawić, że jego rachunki przychodziłyby do Ciebie. Twój telefon może również zostać zablokowany przez operatora, jeśli zostanie on poinformowany o tym, że został on skradziony. Wirus BadNews jest przykładem tego rodzaju złośliwego oprogramowania.

Inne: mieszanka największych zagrożeń

Oprócz typowych dla Androida uprawnień, aplikacja może również zapytać o bardziej oryginalne uprawnienia. To bardzo ważne, aby zawsze, gdy masz podaną listę – przeczytać ją dokładnie. Pomiędzy wieloma znanymi mogą się pojawić też dużo bardziej podejrzane, takie jak na przykład czytanie wiadomości na Twoich portalach społecznościowych, dawanie pełnego dostępu do sieci czy sprawowanie kontroli nad urządzeniem. Nie ma granic: wszystko to mogą skrywać uprawnienia, które potężnie nadwerężą bezpieczeństwo Twoich danych.

Złota rada: zdobywaj informacje i dokładnie sprawdź uprawnienia

Jeśli jesteś zdania, że dane uprawnienia po prostu nie mają sensu, zapytaj deweloperów: możesz wysłać im e-maila z Google Play lub zostawić komentarz. Recenzje innych użytkowników oraz rating aplikacji to następne informacje, które pomagają udzielić odpowiedzi na pytanie, czy aplikacja jest bezpieczna. Na pewno nie instaluj niczego podejrzanego bez uprzedniego zdobycia informacji.

A co w przypadku aplikacji, które już są zainstalowane? Istnieją narzędzia pozwalające zmieniać uprawnienia już zainstalowanych aplikacji. Dobrym przykładem jest tutaj F-Secure App Permissions, która skanuje wszystkie uprawnienia wykorzystywane przez Twoje aplikacje i raportuje te najbardziej podejrzane, aby móc zdecydować, co z nimi dalej robić.

F-Secure App Permissions przyznaje ocenę każdej aplikacji, która prosiła o uprawnienia

Po przeczytaniu tego artykułu można by dojść do wniosku, że uprawnienia to Twój wróg, ale wcale tak nie jest: są one podstawą prawidłowego funkcjonowania wielu świetnych aplikacji. Jednak sposób, w jaki Android zajmuje się uprawnieniami nie jest zbyt chwalebny, ponieważ często prowadzi do niebezpiecznych przeoczeń i bardzo łatwo pozwala dopuścić naprawdę niebezpieczne uprawnienia.

Źródło wykorzystanych grafik: Google Play, Tudocelular, MIT, CodePainters, TheDroidGuy

Zobacz także:

Jak wykryć aplikacje, które drenują baterię smartfona z Androidem?

Kiedy twój smartfon szybko traci baterie, może to znaczyć, że pewne aplikacje wysysają z niego energię, by zarabiać twoim kosztem. To zupełnie nowy rodzaj złośliwego oprogramowania, który na szczęście można łatwo wykryć.

Zainstalowaliście aplikację do pobierania kolorowych tapet? Albo inny prosty program, który z pozoru wydaje się normalny? Jednak nagle okazuje się, że wasz smartfon trzyma na akumulatorze znacznie krócej, oszczędzanie baterii nic nie daje, a poza tym zużywacie też więcej transferu danych. Aplikacje te niczym wampiry w ukryciu wysysają zasoby telefonu lub tabletu.

Aplikacje te starają się przeniknąć do naszego telefonu jako normalne programy. Jednak ich celem jest użycie telefonu do wytwarzania bitcoinów, czyli wirtualnej waluty, wymagającej zaawansowanych obliczeń. Android nie zawsze jest w stanie zidentyfikować te zagrożenia, ponieważ są one nie tyle niebezpieczne, co irytujące.

Jest jednak narzędzie, które pomaga zidentyfikować złodziei zasobów. Nazywa się OS Monitor. Pokazujemy jak z niego korzystać.

1. Zainstaluj OS Monitor z Google Play

OS Monitor przypomina Menadżera zadań systemu Windows, tylko że dla systemu Android. Wskazuje on zużycie procesora dla każdej aplikacji, zarówno widocznej, jak i ukrytej, aktywne połączenia oraz pozostałe statystyki systemowe.

2. Zazwól na powiadomienia z OS Monitor

Otwórz OS Monitor i przejdź do opcji (druga ikona po prawej) następnie aktywuj okno pokaż wykorzystanie CPU. Teraz informacje o zużyciu procesora będą wyświetlane w centrum powiadomień.

3. Obserwuj zużycie procseora (CPU)

Zwróć uwagę na zużycie procesora. Jeśli zauważysz, że jest zbyt aktywny przez cały czas, a nic nie robisz poważnego z telefonem, to znaczy, że coś się dzieje. Otwórz powiadomienia, żeby poznać szczegóły.

Na obrazku widać nadzwyczajnie wysokie zużycie procesora

4. Zamknij i odinstaluj aplikacje zużywające baterię

Po wykryciu problemu sprawdź, która aplikacja zużywa najwięcej zasobów. W OS Monitor lista aplikacji jest posortowana według zużycia procesora. W naszym przypadku jest to Pi, które wykorzystuje 80% zasobów.

Kliknięcie na dany element pokazuje szczeguły odnośnie danej aplikacji.

Przytrzymaj długo palec na danej aplikacji, aby wywołać menu opcji. Z niego wybierz zamknięcie aplikacji. Następnie odinstaluj aplikację z menu systemu Ustawienia > Aplikacje.

Uwaga: Aplikacja Pi posłużyła jako przykład, w rzeczywistości jest nieszkodliwa

Wskazówka na przyszłość

Staraj się zwracać uwagę na to, co instalujesz na swoim smartfonie lub tablecie, nawet jeśli pochodzi z Google Play. Aplikacje, które wiele obiecują, mogą wcale nie być tak przydatne. Jeśli zauważysz, że bateria wyczerpuje się szybciej, lub zbyt szybko zużywa się twój transfer danych, to znak, że trafiłeś na jedną z fałszywych aplikacji.

Czy któraś z aplikacji drenuje baterię waszego smartfona?

Baidu Antivirus: chińska prędkość i niemiecka precyzja w walce z wirusami

Baidu Antivirus to chińskie oprogramowanie antywirusowe, które imponuje swoją wydajnością. W środku znajdziemy świetny silnik Avira, ale to nie jedyny powód, dla którego wart jest uwagi. Co takiego oferuje więc Baidu? Dlaczego warto o nim mówić?

Baidu to zupełnie nowa aplikacja antywirusowa stworzona w Chinach. Za azjatyckim programem stoi jednak niemiecka precyzja w postaci wydajnego i renomowanego silnika Avira. Stało się tak, ze względu na inwestycję Baidu w Kingsoft, współpracujący z niemiecką Avirą.

Czy warto instalować Baidu Antivirus na naszym komputerze? Sprawdziliśmy to osobiście, porównując z samą Avirą.  Wszystko wskazuje na to, że Baidu może być mocnym rywalem dla pozostałych programów antywirusowych…

Szybka instalacja

Baidu przedstawiany jest jako darmowy program antywirusowy. Bez ukrytych opłat, z ciągłą aktualizacją oraz z dostępem do wielu silników skanujących i pełnej ochrony w czasie rzeczywistym. Oficjalna strona internetowa ze zdjęciami kupionymi w serwisach fotograficznych nie budzi w wielkiego zaufania. Pierwszy minus: profesjonalna strona internetowa to podstawa marketingu jeśli chodzi o produkty związane z bezpieczeństwem

Oficjalna strona internetowa Baidu Antivirus nie budzi zaufania…

Baidu Antivirus instaluje się w ciągu minuty. Przeczytałem warunki użytkowania i nie znalazłem tam nic niepokojącego. Pośród typowego żargonu prawnego znaleźć można informację o Baidu Cloud Security Project. Oznacza to, że podejrzane pliki mogą być przesyłane na serwery. Jest to jednak coś zupełnie normalnego, większość oprogramowania antywirusowego działa podobnie.

Podczas instalacji cały czas można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z fałszywym antywirusem

Prosty i przejrzysty interfejs

Po instalacji Baidu Antivirus wita nas prostym oknem w niebiesko-srebrnej kolorystyce. Strzałki zachęcają nas do zostawienia komentarza twórcom oraz sprawdzenia ustawienia zabezpieczeń. Widać tutaj stylistykę czcionek i aplikacji charakterystyczną dla Państwa Środka.

W opcjach aplikacji czeka na nas pierwsza niemiła niespodzianka. Domyślnie włączona jest funkcja wysłania anonimowych danych w celu poprawy aplikacji. Na szczęście są też pozytywne zaskoczenia. Jednym z nich jest ochrona USB. To unikalna cecha Baidu Antivirus. Progam domyślnie chroni przed infekcjami za pośrednictwem pendrive’ów.

Ochrona USB to cenna cecha Baidu Antivirus

Baidu jak Avira, tylko z mniejszą ilością funkcji

Wystarczy rozejrzeć się po folderach Baidu, aby zobaczyć że znajdują się tam te same pliki co w przypadku Avira. Plik avupdate wskazuje, że aktualizacje są pobierane z serwera w Chinach. Jednak  ich format oraz procedura jest taka sama jak w przypadku programu Avira.

To dowód, że silnik Baidu Antivirus i Avira jest taki sam

Zupełnym przeciwieństwem jest interfejs obu aplikacji. Co prawda ekrany mają podobną strukturę opcji i sposób sterowania, to jednak diametralnie się różnią. Avira oferuje zaawansowane funkcje oraz różnorodne opcje skanowania na przykład zewnętrznych dysków, procesów, czy dokumentów. Baidu oferuje zaledwie trzy rodzaje skanowania – szybkie, pełne oraz wybranych folderów.

Jeśli chodzi o opcje to Avira jest znacznie bogatsza. Możemy określić rodzaj zagrożeń, wyłączyć część ochrony antywirusowej, zmienić częstotliwość i sposób skanowania oraz wiele innych opcji. Baidu pod tym względem również jest ograniczonym oprogramowaniem. Aplikacja wykazuje się maksymalną prostotą, jest wręcz prymitywna. Nie istnieje nawet opcja planowania skanowania.

Idealne rozwiązanie dla komputerów o ograniczonych zasobach

Zebraliśmy twarde dane od Virus Bulletin. Dzięki temu możemy przeanalizować skuteczność i szybkość działania Baidu w porównaniu do innych programów antywirusowych. W naszym zestawieniu znalazły się dwie chińskie aplikacje Qihoo 360 i Tencent oraz dwie europejskie: Kaspersky i Avira. Oto wyniki z września 2013:

Comparative-Sept2013-Baidu-Qihoo-Kaspersky-Avira-Tencent

Baidu kontra Tencent, Qihoo, Avira i Kaspersky (dane VB przygotowane dla Softonic)

Uwaga: nasze oceny są przybliżone. Dane te mogą się różnić z testu na test, zależą od tego jakie produkty analizujemy. Dla finalnych i porównywalnych  rezultatów  lepiej rozważać długoterminowe testy wydajności.

Podane dane zdają się potwierdzać, że Baidu jest bardzo skutecznym oprogramowaniem. Co prawda nie jest tak skuteczny, jak sama Avira. Może to zależy od konfiguracji silnika. Jednocześnie warto zwrócić uwagę, że Baidu ma bardzo niskie zużycie zasobów systemowych. Wskazuje na to jeden z najwyższych wyników w naszym teście wydajności (9,39).

Rzeczywiście jest to odczuwalne podczas pracy. Baidu jest lekki i łatwy. To Avira Antivirus pozbawiony dodatków, które znajdziemy w niemieckim oprogramowaniu.  Nie ma tam chociażby szczegółowej analizy, czy sekcji związanej z malware.

Baidu analizuje wszystkie najważniejsze elementy w tym wtyczki, usługi, czy zadania…

Alternatywnym rozwiązaniem dla Baidu mogą być antywirusy w chmurze takie jak Panda Cloud, czy Immunet. Baidu jednak naprawdę nie obciąża procesora i zajmuje zaledwie trzy megabajty pamięci ram. Jednak jeśli chcecie więcej opcji konfiguracji oraz swobodę w kontroli, to lepiej zdecydować się na pełną wersję Avira.

Extra: Dlaczego Baidu posiada własny program antywirusowy?

Baidu Antivirus pojawił się na rynku z powodów strategicznych. Baidu to wiodąca wyszukiwarka w Chinach. Teraz posiada silnego konkurenta w postaci Qihoo, który ma antywirusa już od roku. Ponadto na rynku jest też Tencent. Ta firma posiada nie tylko własnego antywirusa i wyszukiwarkę, ale też słynny czat QQ.

Wyszukiwarka Qihoo staje się coraz większym rywalem dla  Baidu od 2012 (źródło)

Według raportu Panda, co drugi chiński komputer jest zainfekowany. Oznacza, to niezwykłą potrzebę korzystania z antywirusów, a rynek ten to dziesiątki milionów gospodarstw domowych. Wszystkie wiodące firmy internetowe z Chin posiadają swoje produkty zabezpieczające, które skupiają się na rodzimych zagrożeniach typu malware.

Według Panda ponad 50% chińskich komputerów jest zainfekowanych (źródło)

Widzieliśmy już chińskie antywirusy, które zostały wycofane z międzynarodowych rynków, takie jak Rising czy Kingsoft. Mimo odpowiedniej jakości i długiej historii, nie uzyskały one oficjalnych certyfikatów. Są też programy, które prawie w ogóle nie są znane poza granicami Chin, jak Qihoo 360, który zdecydowanie dominuje na tamtejszym rynku.

Dla zaoszczędzenia czasu w walce o rynek Baidu wszedł we współpracę z europejskimi firmami. Teraz firma posiada dwa podobne programy oparte o popularne silniki – Avira oraz Kaspersky. Ten drugi dystrybuowany jest jedynie na rynku chińskim ale wygląda niemal identycznie jak wersja oparta o Avira. To dobry ruch w walce z Qihoo oraz Tencent.

Inny Baidu Antivirus jest dystrybuowany wyłącznie na rynek chiński i tworzony we współpracy z Kaspersky

Dotarcie do chińskiego rynku jest niezwykle trudne. Dlatego firmy z zachodu zawierają sojusze technologiczne. Tak jest właśnie w przypadku Baidu. Dzięki temu nie tylko oszczędził czas na dorównanie Qihoo i Tencent, ale też obniżył koszty działu badań i rozwoju.

Oficjalna strona Baidu Antivirus w wersji Chińskiej. Zwrócie uwagę na logo Kaspersky w chmurze…

Dla użytkownika z zachodu zaletą Baidu jest prostota i darmowość oprogramowania. Nie jest to jednak żaden hojny gest czy chęć poprawy rozpoznawalności chińskich marek na rynku europejskim. Ta obecność to jedynie efekt uboczny wojny jaka toczy się pomiędzy chińskimi wyszukiwarkami.

Jedno jest pewne: od teraz w naszym porównawczych analizach znajdzie się miejsce dla chińskiego oprogramowania antywirusowego.

Próbowaliście chińskiego antywirusa? Co o nim sądzicie?

Autorem artykułu jest Fabrizio Ferri-Benedetti

Dostałeś maila od Allegro? Dobrze się mu przyjrzyj, to może być oszustwo

Jeśli dostaliście w ostatnim czasie maila od Allegro zatytułowanego “Twoje Konto w Allegro.pl Zostało Zablokowane“, możecie być pewni, że to próba oszustwa. W jego treści znajduje się informacja o rzekomej próbie włamania się na Wasze konto, w związku z którą zostało ono prewencyjnie zablokowane. To kłamstwo, które ma Was przekonać do kliknięcia w podany w treści maila link. Pod żadnym pozorem tego nie róbcie! Uruchomi to złośliwą aplikację Java, która może Wam poważnie zaszkodzić.

Oto cała treść wiadomości:

*Drogi Użytkowniku!*
Najprawdopodobniej ktoś chciał włamać się na Twoje konto w serwisie allegro.pl
Aby do tego nie dopuścić tymczasowo zablokowaliśmy Twoje konto.
Należy udać się pod Adres http://www.odblokuj-alIegro.xn.pl
Aby w pełni bezpiecznie odzyskać swoje konto
Postępuj zgodnie z instrukcjami zawartymi na stronie.
Z Poważaniem Grupa Allegro

Link, który znajduje się w treści wiadomości to: http://www.odblokuj-alIegro.xn.pl. Tak dziwnie skonstruowany odnośnik i sposób jego zapisu (drugie “l” w słowie allegro, to po prostu litera “i” napisana wielką literą) powinien wzbudzić Waszą czujność. W rzeczywistości firmy dbają o to, by link był możliwie najprostszy by uniknąć wątpliwości i nieporozumień.

Jeśli jednak już klikniecie w taki link, możecie stracić swoje dane przechowywane w przeglądarce.
Mogą to być hasła i dane dostępu do różnego rodzaju serwisów.

Jak nie dać się wrobić w takie oszustwo? Najważniejsze, to dokładnie i uważnie przeczytać taką wiadomość. Jeśli coś wzbudziło Waszą wątpliwość, to prawdopodobnie nie bez przyczyny. Wszystkie prośby o zmianę hasła, podawanie danych logowania oraz kont bankowych to prawdopodobnie oszustwo. Na wszelki wypadek możecie zadzwonić do firmy, która rzekomo wysyła maila (czyli do banku, serwisu aukcyjnego itp.) i spytać się, czy faktycznie jest ona autorem wiadomości. W przypadku Allegro, próbę oszustwa można zgłosić też na adres “phishing@allegro.pl“.

Co ciekawe – odbiorcy tego maila mogą być pewni, że ich adres e-mail wyciekł z jednego z polskich serwisów internetowych, gdzie mają konto. W gronie podejrzanych wymieniany jest m. in. Klid.pl.

Powiązane artykuły:

Źródło

Niebezpieczna wpadka Opery – zrób aktualizację!

Sprawa jest co prawda dosyć już stara, ale wciąż aktualna. Opisuje wydarzenia z 18 czerwca. Mimo wszystko warto o niej wspomnieć, bo Opera przyznała się do tego dopiero wczoraj. W dodatku incydent ten był naprawdę niecodzienny. O co chodzi?

Opera na Windows - pobierz

19 czerwca ktoś włamał się na do wewnętrznej sieci firmy Opera Software i wykradł stare certyfikaty bezpieczeństwa. Dzięki nim przestępcy wydali “aktualizację” przeglądarki, zawierającą szkodliwe oprogramowanie. Ponieważ wykorzystali certyfikat bezpieczeństwa, Opera potraktowała ten update jako normalny, bezpieczny pakiet danych. Dzięki temu w wielu komputerach na świecie przestępcy zainstalowali szkodliwe oprogramowanie, pod przykrywką aktualizacji przeglądarki. Atak miał miejsce w nocy z 18 na 19 czerwca, pomiędzy godziną 23, a 23.36 czasu polskiego. Według Opery zasięg wydarzenia nie był duży i może dotyczyć kilku tysięcy internautów.

Co zrobić, żeby mieć pewność, że nie staliśmy się ofiarą tego ataku? Najlepiej zaktualizować Operę do najnowszej wersji, można ją pobrać w Softonic: Opera na Windows. Oprócz tego, warto pamiętać o tym, żeby zawsze mieć aktualną wersję jednego z programów antywirusowych oraz zaktualizowany system operacyjny.

Powiązane aplikacje:

Powiązane artykuły:

Źródło

Internet Explorer 10 bezpieczniejszy niż Firefox i Chrome?

Internet Explorer 10 logoTak właśnie twierdzi firma NSS Labs, która wykonała badanie dotyczące bezpieczeństwa popularnych przeglądarek internetowych. Według eksperymentu, Internet Explorer jest w stanie obronić (ostrzec lub zablokować link czy pobieranie) użytkownika przed 99,96% podejrzanych linków. Dla porównania Firefox 19 uzyskał wynik dziesięć razy gorszy, bo tylko 9,92%!

Czy to oznacza, że Internet Explorer 10 nie tylko dogonił, ale i pokonał konkurencję w wyścigu po zaufanie użytkownika?

Continue reading “Internet Explorer 10 bezpieczniejszy niż Firefox i Chrome?”

BadNews – nowy malware na Android odkryty w Google Play

Android logoZłośliwe oprogramowanie na Androidzie to coraz częstsze zjawisko. Trudno się dziwić, biorąc pod uwagę, że Android to najpopularniejszy system mobilny na świecie. Niedawno Lookout, twórca oprogramowania antywirusowego na urządzenia mobilne odkrył, że aż 32 aplikacje od 4 deweloperów w Google Play zostały zainfekowane malware o nazwie BadNews. Co robi BadNews? Continue reading “BadNews – nowy malware na Android odkryty w Google Play”

Uwaga na wirusy ze Skype!

Jak donoszą specjaliści z Kaspersky Lab, od tygodnia wśród użytkowników Skype krąży złośliwy wirus. Przenosi się on poprzez wiadomości Skype, w których zawarty jest link.  Treść sugeruje, że pod podanym adresem znajduje się ciekawe zdjęcie osoby do której skierowana jest wiadomość. W rzeczywistości znajduje się tam program, który instaluje się w systemie Windows. To nie wszystko, dalej jest jeszcze ciekawiej!

Continue reading “Uwaga na wirusy ze Skype!”

Najlepszy płatny program antywirusowy – druga część testu Softonic

programy do wirusówPo tym, jak przeprowadziliśmy testy na najlepszy darmowy program antywirusowy, nadszedł czas, by przyjrzeć się także aplikacjom komercyjnym, które wymagają opłat za licencję.

Porównaliśmy skuteczność działania i wydajność 6 popularnych programów: BitDefender, G Data, Kaspersky, McAfee, ESET NOD32 oraz Norton.

Jeśli chcesz dowiedzieć się, który z komercyjnych antywirusów wypadł najlepiej w testach i jakie są najciekawsze funkcje oferowane przez te aplikacje, obejrzyj poniższy film i przeczytaj szczegóły w artykule.
Continue reading “Najlepszy płatny program antywirusowy – druga część testu Softonic”