Facebook wprowadza Privacy Checkup – będzie łatwiej dbać o prywatność?

Jeszcze w maju informowaliśmy was o tym, że Facebook chce ułatwić użytkownikom zrozumienie zasad prywatności na swoim portalu. Dziś zaczęto wprowadzać pewne zmiany do tej sieci społecznościowej i prawdopodobnie wkrótce wszyscy je zobaczymy.

Celem jest zwiększenie świadomości użytkowników FB na temat różnych opcji prywatności. Teraz jeśli zdarzy nam się zmienić zasięg publikowanego linku lub wideo, np. ze “znajomi” na “publiczne”, możecie zobaczyć wyskakujące okno z informacją o danej opcji.

Wszystko po to, by mieć pewność, że użytkownicy zdają sobie sprawę jaka jest różnica między publikowaniem zdjęć publicznie, a dzieleniem się nimi tylko z własnymi znajomymi.

Większa ochrona prywatności na FB

Nowe podpowiedzi dotyczące prywatności dostępne są na razie tylko tym, którzy korzystają z Facebooka w języku angielskim. Wkrótce będą prawdopodobnie udostępniane wszystkim innym użytkownikom, więc nie zdziwcie się gdy zobaczycie je u siebie.

Źródło: Softonic.com

Zobacz także:

Zmiana koloru Facebooka? Nie dajcie się nabrać!

Facebook na iOS-a poprawiony, będzie rzadziej się zawieszał

Obserwuj @PawelKanski na Twitterze

Co to jest Snapchat? Aplikacja do wysyłania zdjęć i wideo, które ulegają autodestrukcji

Znacie Snapchat? To aplikacja, której charakterystyczną cechą jest niszczenie otrzymanych zdjęć i wideo wkrótce po ich wyświetleniu. Wraz z innymi aplikacjami, na przykład WhatsApp, jest jednym z najczęściej pobieranych programów.

Każdego dnia zostaje przesłanych 400 milionów zdjęć, które znikają po kilku sekundach. Dzięki tej możliwości Snapchat stał się idealną aplikacją do sextingu, gdyż użytkownicy czerpią frajdę z wysyłania sobie żenujących lub kompromitujących zdjęć często o charakterze seksualnym.

Ważna aktualizacja tej aplikacji, która miał miejsce 1 maja 2014, dodatkowo wzmocniła jej pozycję jako programu, który po prostu trzeba mieć. Wprowadzony został prawdziwy czat oraz moduł konwersacji wideo – oczywiście wszystko w duchu efemerycznej aplikacji.

Softonic wyjaśni wam dokładnie, jaka naprawdę jest aplikacja Snapchat, jak działa i jakie niesie za sobą potencjalne zagrożenia. Tak, tak, ponieważ wysyłanie wiadomości ulegających samozniszczeniu jest proste, jednak kto tak naprawdę ma do nich dostęp, to już inna historia.

Snapchat wyjaśniony w 20 sekund

Snapchat to komunikator dostępny na Androida i iPhone’a, służący do wysyłania błyskawicznych wiadomości. Nie jest on jeszcze dostępny na Windows Phone, ale nieoficjalna aplikacja 6snap daje dostęp do jego najważniejszych funkcji. Jeśli zaś jesteś właścicielem BlackBerry, możesz zainstalować aplikację Snap2Chat Lite.

Snapchat był jednym z pierwszych komunikatorów umożliwiających przesyłanie efemerycznych wiadomości. Możesz więc wysłać zdjęcia, wideo lub rysunki do jednej lub więcej osób, które mają 10 sekund, aby przyjrzeć się wyświetlonej wiadomości, która nie jest rejestrowana. Dlatego też wielu użytkowników ma śmiałość przesyłać zdjęcia, których nie byliby skłonni opublikować w innych sieciach społecznościowych czy nawet przesłać e-mailem.

Po przeczytaniu wiadomości ulegają zniszczeniu

Z czasem twórcy Snapchata dodali nowe usługi. Oprócz wysyłania ulegających samozniszczeniu mediów, użytkownicy aplikacji mogą również czatować z przyjaciółmi, prowadzić rozmowy wideo oraz prowadzić prywatny profil, tzw. Story.

Jak działa Snapchat? Jak właściwie korzystać z aplikacji?

Najpierw musisz stworzyć konto. Wprowadź swój e-mail, hasło i wybierz nazwę użytkownika. I to wszystko – jesteś już gotów do wysyłania efemerycznych wiadomości! Zwróć uwagę, że możesz dzielić się nimi z kontaktami, które już są już zintegrowane ze Snapchatem. Znajdziesz je w książce adresowej aplikacji.

Następny krok to zrobienie zdjęć. Możesz zapisać je w pamięci telefonu i dodać komentarz przed wysłaniem. Pamiętaj, że od Ciebie zależy również, przez ile sekund wiadomość ma być wyświetlana zanim ulegnie zniszczeniu (od 1 do 10 sekund). Zdjęcie może zostać wysłane do jednej osoby lub grupy kontaktów. Kiedy już bezpiecznie dotrze do odbiorcy, mogą oni poczekać przed jej otwarciem.

Lecz kiedy plik zostanie otwarty – rozpoczyna się odliczanie. Gdy minie wyznaczony czas, Snapchat bezpowrotnie usuwa wiadomość. Pozostaje po niej tylko ślad – informacja o dostarczeniu wiadomości oraz data wysłania. Co w sytuacji, gdy odbiorca nie otworzy wiadomości? Po 30 dniach Snapchat usuwa ją z serwera.

Snapchat wyposażony w czat i rozmowy wideo

Zachęceni wielkim sukcesem wśród nastolatków twórcy Snapchat postanowili wrzucić wyższy bieg w 2014 roku. Jak można połączyć potrzebę komunikacji z efemerycznym charakterem wiadomości? Na przykład integrując moduł czatu i innowacyjnych rozmów wideo. Użytkownicy mają teraz możliwość zapisywania wiadomości wymienionych w trakcie czatowania.

Czy istnieje możliwość robienia zrzutów ekranu?

Odpowiedź na tak postawione pytanie brzmi – tak.
Każde zdjęcie przesłane przez Snapchat jest przechowywane na serwerze do momentu, aż jego odbiorca się zaloguje. Jednak gdy opuści już serwer, jest tymczasowo przechowywane w pamięci telefonu jako ukryty plik (.jpgnomedia).

Najłatwiejszym sposobem, aby zapisać zdjęcia otrzymane przez Snapchat, jest zrobienie zrzutu ekranu. Jednak żeby zobaczyćzdjęcie, musisz trzymać palec na ekranie.

Istnieje jeszcze jedna możliwość. Zrobienie zrzutu za pomocą emulatora Androida, na przykład BlueStacks (WindowsMac).

Snapchat na Bluestacks. Łatwo, szybko i bezpiecznie

Jeżeli zdjęcie jeszcze nie zostało obejrzane, możesz je odzyskać za pomocą specjalnych aplikacji, które wymagają zrootowania Androida. Na iPhonie można wykorzystać Snapkeep for Snapchat, który działa na telefonach bez jailbreaku. Wciąż jednak wymaga pewnej manipulacji. Musisz potwierdzać każde uruchomienie aplikacji, ale to działa.

Dzięki Snapkeep for Snapchat nadawca nie zostanie powiadomiony, jeśli zapiszesz zdjęcie

Jak łatwo zauważyć, wiadomości pozostawiają ślady na Twoim telefonie. Niektóre aplikacje na ich podstawie umożliwiają odtworzenie zdjęć i wideo.

Undelete for Root Users to aplikacja zdolna odzyskać usunięte zdjęcia

Dlaczego więc Snapchat nie posiada skuteczniejszej formy kasowania wiadomości? Z dwóch powodów – trudności techniczne związane z trwałym usuwaniem treści w krótkim czasie oraz względy prawne.

Jak wytłumaczyć sukces Snapchata na całym świecie?

Sukces aplikacji opiera się na trzech zasadach: „Obraz jest wart tysiąca słów”, „Ciesz się chwilą”, „Nic nie trwa wiecznie”. Jak dotąd młodzi ludzie na całym świecie zdają się doceniać koncept, na jakim bazują twórcy Snapchat.

Wykres ilustrujący zainteresowanie młodych ludzi aplikacją Snapchat (Google Trends)

Świadomość, że nie tak łatwo jest zachować otrzymane zdjęcia, zdaje się nie frustrować użytkowników. Wręcz przeciwnie – traktują oni ich efemeryczność jako główną zaletę tej społecznościowej aplikacji. Zwłaszcza, że to ulotny charakter przesyłanych wiadomości pozwala tysiącom użytkowników angażować się w sexting.

Co to jest sexting? Jaki ma związek z mobilną aplikacją?

Jak już zostało wspomniane, Snapchat daje możliwość wysyłania wiadomości, których życie trwa ledwie kilka sekund. Formy wykorzystania takiej aplikacji są różne, jednak dla olbrzymiej liczb użytkowników Snapchat służy do wymiany zdjęć o charakterze erotycznym lub pornograficznym. Zjawisko to znane jest jako sexting.

Promocyjny obraz Snapchat

Obecnie nie można zignorować coraz szerzej zataczającej swe kręgi praktyki sekstingu, która wzbudza pytania natury etycznej i prawnej. Twórcy aplikacji, jak dowiadujemy się z wywiadu, starają się zminimalizować ten aspekt użytkowania Snapchat, jednak to właśnie on jest jednym z kluczy do światowego sukcesu aplikacji.

Czy istnieje alternatywa dla Snapchat?

I w tym przypadku odpowiedź brzmi – tak.
Istnieje kilka aplikacji podobnych do Snapchat. Oto lista 6 aplikacji do wysyłania wiadomości, które ulegają samozniszczeniu. Jeśli jednak miałbym wskazać tylko jedną, poleciłbym Wickr, która jest dostępna na AndroidaiPhone’a.


Wickr daje dużo większą gwarancję bezpieczeństwa niż Snapchat. Program ten posiada nie tylko funkcję niszczenia wiadomości, ale również ich szyfrowania.

Artykuł został aktualizowany w dniu 16.07.2014.

Pobierz Snapchat na AndroidaiPhone’a.

Zobacz także:

Prawo do zapomnienia: możesz usunąć z Google niechciane informacje o sobie

Google uruchomiło stronę internetową, na której obywatele krajów przynależących do Unii Europejskiej mogą zażądać usunięcia informacji na ich temat z wyników wyszukiwania Google. Da się to zrobić za pomocą specjalnego formularza, gdzie należy podać swoje dane oraz adresy URL, o które nam chodzi.

Działanie Google to wynik interwencji Trybunału Sprawiedliwość UE, który uważa, że każdy powinien mieć możliwość wyeliminować nieprawdziwe, nieważne lub przesadzone teksty, jakie niektórzy znajdują w wyszukiwarce na własny temat. Zarządzenie to zostało nazwane potocznie “prawem do zapomnienia” (z ang. “right to be forgotten”).

Proces usuwania danych wcale nie będzie jednak taki prosty. Formularz to jedynie zgłoszenie. Google zastrzega, że każdy przypadek będzie rozpatrywany osobno i zanim dokona jakichkolwiek zmian w wyszukiwarce, dokładnie przyjrzy się sprawie. Chodzi o to, by znaleźć równowagę między ochroną prywatności indywidualnych obywateli, a interesem publicznym w postaci informowania społeczeństwa o nadużyciach, oszustwach finansowych, czy wyrokach karnych.

Ta nowa możliwość przyda się przede wszystkim osobom znanym lub wykonującym oficjalne funkcje, dla których dobra reputacja jest kluczowa w karierze.

Zobacz także:

Źródło: Google

Będzie łatwiej o prywatność? Facebook zmienia opcję publicznego udostępniania.

Facebook ma raczej złą reputację jeśli chodzi o dbanie o prywatność użytkowników. Tym razem jednak wprowadza drobną, chociaż istotną zmianę, która powinna być przez wszystkich dobrze przyjęta. Od teraz każdy post nowych użytkowników FB będzie domyślnie widoczny tylko dla ich przyjaciół, a nie udostępniony publicznie.

Wcześniejsze ustawienia powodowały, że wiele osób publikowało swoje wpisy nie wiedząc nawet o tym, że są one widoczne dla wszystkich użytkowników Facebooka. Oczywiście, istniała opcja zmiany zasięgu publikacji, ale wielu początkujących lub mało zaawansowanych użytkowników nie zdawała sobie z tego sprawy. Mogło to powodować wiele kłopotów, szczególnie gdy okazywało się, że wpis trafiał do znacznie większej grupy osób niż powinien.

Facebook - lepsze ustawienia prywatności

Nowością jest też pojawienie się tzw. Privacy Checkup. To narzędzie, które w przejrzysty sposób objaśni nam na czym polegają poszczególne ustawienia prywatności. Na pewno warto będzie poświęcić na przeczytanie tego mini przewodnika kilka minut.

Cieszy takie podejście do prywatności, ale z drugiej strony na portalu pojawiają się inne opcje i funkcje, które mogą wzbudzać pewne kontrowersje.

Zobacz także:

Źródło: TechCrunch

Obserwuj @PawelKanski na Twitterze

Google będzie musiał zagwarantować “prawo do bycia zapomnianym”? Ważny wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE

Dobra wiadomości dla wszystkich internautów. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej ogłosił wczoraj, że Google powinien umożliwiać swoim użytkownikom usuwanie z sieci informacje na ich własny temat. “Prawo do bycia zapomnianym” ma nam dać większą swobodę w kontrolowaniu informacji na nasz temat jakie ukazują się w internetowych wyszukiwarkach.

Trybunał stwierdził, że Google oraz inne wyszukiwarki mają być odpowiedzialne za usuwanie ze swoich stron konkretnych linków. To owoc sprawy z 1998 roku, kiedy dom Mario Costeja Gonzáleza, trafił na aukcję za długi. Sprawa trafiła do krajowej gazety. W 2010 były właściciel posiadłości zwrócił się do hiszpańskiej agencji ochrony danych osobowych z prośbą o usunięcie z Google linków dotyczących kłopotliwej dla niego sytuacji. Wczoraj Trybunał Sprawiedliwości przyznał mu rację, a decyzja ta wpłynie prawdopodobnie na wszystkich obywateli państw Unii Europejskiej.

Jak w tej sytuacji zachowuje się Google? Oczywiście chce chronić swoich interesów, ale ich prawnicy często wykorzystują mało poważny argument rzekomej cenzury. Prawdopodobnie wkrótce odwołają się od wspomnianego orzeczenia.

Po wczorajszym orzeczeniu sędziów, sądy poszczególnych krajów czł0nkowskich UE będą mogły opierać na nim swoje decyzję w podobnych sprawach. Osobiście mam nadzieję, że Google poważnie podejdzie do sprawy i nie będzie utrudniał swoim użytkownikom usuwania danych.

Idealnym rozwiązaniem byłoby narzędzie, które w łatwy sposób dawałoby nam kontrolę nad treścią, która nas dotyczy. Warto też pamiętać, że informacje o nas zbiera nie tylko Google, ale także setki aplikacji z których korzystamy na co dzień. Więcej na ten temat przeczytacie w naszych artykułach o prywatności i bezpieczeństwie w sieci.

Zobacz także:

Źródło: The Register

Obserwuj @PawelKanski na Twitterze

Prywatność w komunikatorach mobilnych. Porównanie 2014

W tym artykule porównamy aplikacje WhatsApp, Telegram, BBM, Snapchat i Threema, aby sprawdzić, która z nich najlepiej chroni Twoją prywatność.

Aplikacje chroniące prywatność otrzymywanych wiadomości stały się ostatnimi czasy bardzo popularne. Nie gwarantują jednak całkowitej kontroli nad danymi, ani tego, że osoby postronne nie będą w stanie takich wiadomości odczytać. Jeżeli ktoś posiadający dostęp do Twojego telefonu lub znający Twój PIN może zobaczyć Twój profil, ponieważ aplikacja nie jest zabezpieczona hasłem, Twoje dane niestety nie są zbyt bezpieczne.

Wybrałem cztery aplikacje IM (Instant Messenger) dostępne zarówno na Androida, jak i iPhone’a, które wydają się najlepiej chronić wiadomości użytkowników. Zmierzyłem się również z liderem popularności, czyli z aplikacją WhatsApp. Dowiedz się, który komunikator IM wypadł w naszym zestawieniu najlepiej.

Spis treści zestawienia komunikatorów chroniących prywatność

1. Metodologia 5. BBM
2. WhatsApp 6. Threema
3. Snapchat 7. Tabla porównawcza
4. Telegram 8. Wnioski


Jakie aspekty zostały wzięte pod uwagę

Wiele aspektów związanych z komunikatorami IM bywa często ignorowanych podczas licznych dyskusji na temat bezpieczeństwa i prywatności, jakie mają zapewniać te aplikacje. Jednym z nich są komunikaty pojawiające się po otrzymaniu wiadomości. Pytania typu: „Czy chcesz to przeczytać?” sprawiają, że zaczynamy się stresować domniemaną zawartością bardziej, niż faktem, że ktoś może chcieć tę wiadomość przechwycić.

Długo zastanawialiśmy się nad tym, jakie aspekty bezpieczeństwa i prywatności w aplikacjach IM użytkownicy cenią sobie najbardziej. Ostatecznie udało nam się wyłonić następujące kryteria:

  • Ikony powiadomień: czy aplikacja informuje Cię, że wiadomość została już przeczytana lub skopiowana? Jest to szczególnie ważne jeśli chcemy mieć kontrolę i wiedzieć, kto co zobaczył.
  • Ukrywanie osobistych informacji: czy jesteś w stanie ukryć ostatnie połączenie, otrzymane zdjęcie lub wiadomość oraz imię wysyłającej je osoby? Lepiej mieć nad tym kontrolę, niż jej nie mieć.
  • Powiązanie z numerem telefonu i lub emailem: czy aplikacja wymaga podpięcia numeru telefonu i konta e-mail? Jeśli tak, to źle to wpływa na ochronę Twojej prywatności.
  • Ochrona dostępu do aplikacji: wielu użytkowników nie blokuje telefonów ze względu na wygodę, jednak wówczas każdy może mieć dostęp do informacji zawartych w komunikatorze. Czy istnieje blokada tylko dla aplikacji?
  • Pobieranie multimediów: otrzymywanie niechcianych plików może stwarzać ryzyko naruszenia bezpieczeństwa i prywatności innych użytkowników (a Ciebie może wpędzić w kłopoty). Czy można dezaktywować opcję automatycznego pobierania?
  • Bezpieczne rozmowy i samozniszczenie: czy aplikacja ma możliwość automatycznego niszczenia wiadomości oraz ich szyfrowania? Czy można na tych systemach polegać?
  • Blokowanie nieznanych użytkowników: czy można sprawić, aby ludzie, których nie posiadamy na naszych listach nie mogli się z nami kontaktować? Czy istnieje jakiś filtr, oprócz klasycznej blokady?
  • Wyciszanie powiadomień: czy można całkowicie ukryć powiadomienia, tak aby były one poufne? Czy można tę opcję jakoś skonfigurować, by pojawiające się komunikaty nie były takie widoczne?


WhatsApp: najbardziej popularna, lecz najmniej bezpieczna aplikacja

WhatsApp to jeden z najpopularniejszych komunikatorów. Po tym, jak został on zakupiony przez Facebooka, doczekał się również pewnych ulepszeń. Na przykład, w ostatniej wersji aplikacji możesz ukryć godzinę ostatniego połączenia, co dotąd było możliwe tylko przy użyciu WhatsApp Plus. Można również ukrywać zdjęcia.

WhatsApp

Ikony powiadomień pozostały bez zmian: zielony znacznik wskazuje, że wiadomość została wysłana, a dwa znaczniki informują, że została ona dostarczona do adresata. Nie da się jednak sprawdzić, czy wiadomość została odczytana, co jest najczęstszym źródłem nieporozumień.

WhatsApp

WhatsApp wykorzystuje numer telefonu użytkownika jako identyfikator, dlatego jeśli ktoś posiada Twój numer, możesz go natychmiast dodać do swojej listy i się z nim skontaktować. W związku z tym każdy może wysłać wiadomość ze swoim numerem również Tobie. Apilkacja nie posiada opcji blokowania wiadomości przychodzących od użytkowników, którzy nie figurują w Twojej książce telefonicznej.

WhatsApp Lock

Aby zablokować WhatsApp musisz używać zewnętrznych narzędzi takich jak WhatsApp Lock

WhatsApp nie posiada żadnych zabezpieczeń: jeśli ktoś weźmie do ręki Twój telefon i otworzy aplikację, ma automatyczny dostęp do wszystkich Twoich rozmów. Jedynym wyjściem z tej nieciekawej sytuacji jest skorzystanie z blokady do WhatsApp’a – WhatsApp Lock – nieoficjalnego narzędzia Androida. Aplikacji wciąż jednak brakuje odpowiedniego, solidnego szyfrowania.

SnapChat: wystarczający stopień prywatności, ale niewiele ponadto

Aplikacja Snapchat, która kiedyś miała zostać zakupiona przez Facebooka, jest niezwykle popularna wśród młodych ludzi. W komunikatorze tym, otrzymane zdjęcia i pliki wideo ulegają autodestrukcji po kilku sekundach od ich otwarcia. Pomimo, iż głównym wyznacznikiem prywatności chronionych treści jest ich krótkotrwały charakter, aplikacja ta również cierpi na pewne problemy związane z bezpieczeństwem.

Snapchat

W Snapchat łączenie telefonu i konta e-mail jest opcjonalne, jednak należy pamiętać, że jest to najszybsza droga, aby zostać znalezionym przez przyjaciół. Ponadto, nasze dane nie mogą zostać ukryte przed osobami, które widnieją na naszej liście kontaktów. Na szczęście, możesz nieco wpłynąć na tę sytuację i zawęzić otrzymywanie wiadomości do grona znajomych znajdujących się w Twoich kontaktach.

Snapchat

Unikatową cechą Snapchata jest to, że aplikacja daje możliwość sprawdzenia, czy wysłana przez nas wiadomość została otwarta, lub czy odbiorca wykonał zrzut ekranu. Minusem natomiast jest to, że pobieranie plików zajmuje sporo czasu i nie ma podglądu, nawet rozmytego.

SnapGrab

Aplikacja SnapGrab może odzyskać zdjęcia “usunięte” przez Snapchat…

W teorii, żadne informacje pochodzące z aplikacji nie trafiają do pamięci telefonu. Nie jest to jednak całkowita prawda. Przeglądane wiadomości zostają po kilku sekundach zablokowane, jednak można je z łatwością odzyskać, jeśli tylko zna się sposób. Jest to wciąż bardzo poważny problem, który musi zostać rozwiązany.


Telegram: zupełnie jak WhatsApp, ale z sekretnymi wiadomościami

Telegram jest przeciwieństwem WhatsApp – jest bezpiecznym komunikatorem ze Wschodu. Bezpieczeństwo stoi w nim na bardzo wysokim poziomie i choć był krytykowany przez wielu ekspertów, to do tej pory nie udało się złamać jego szyfrowania. Dużym plusem jest podobieństwo wyglądu do tego z WhatsApp.

Telegram vs. WhatsApp

Podobieństwo do WhatsApp zaczyna się na ikonach powiadomień, które są identyczne, ale podwójny zielony znacznik ma nieco inne znaczenie: w Telegramie oznacza on obejrzenie wiadomości (“przeczytanie”). Kolejnym elementem, w którym Telegram przypomina WhatsApp jest pobieranie plików, które jest automatyczne, lecz może zostać wyłączone.

Telegram

Bezpieczne chaty Telegrama, chociaż opcjonalne, to oparły się do tej pory atakom hakerów z całego świata. Telegram posiada również funkcję automatycznego niszczenia wiadomości i jest jedyną aplikacją, która łączy te obie funkcje. Wszystkie powiadomienia mogą zostać dostosowane do potrzeb użytkownika i jeśli otrzymasz sekretną wiadomość, tekst nie jest wyświetlany.

Telegram

Obecnie Telegram nie posiada możliwości ukrywania statusu czy informacji o użytkowniku, chociaż twórcy zapewniają, że te funkcje zostaną dodane w przyszłości. Telegram nie chroni dostępu do aplikacji. Tak jak w WhatsApp, podpięcie numeru telefonu do konta w Telegram jest koniecznością.

BlackBerry Messenger: alternatywa dbająca o Twoją prywatność

BlackBerry Messenger (BBM) jest nową wersją klasycznej aplikacji. Posiada ona przydatne funkcje ochrony prywatności. Posiada wygodny system powiadomień, który pokazuje użytkownikowi, że wiadomość została pomyślnie wysłana (znacznik), odebrana (białe D na niebieskim tle) czy przeczytana (białe R na zielonym tle).

BlackBerry Messenger

Ikony w BBM dla wiadomości dostarczonej (D) i przeczytanej (R)

Konto BBM jest niezależne od jakichkolwiek osobistych danych, takich jak numer telefonu. Każde konto jest powiązane z BlackBerry ID. Zaletą takiego systemu jest to, że nie musisz podawać telefonu ani adresu e-mail, jako że wszystko jest zabezpieczone kodami PIN. Z tego samego powodu nie ma filtru dla nieznajomych.

BlackBerry Messenger

Aplikacja nie posiada jednak bezpiecznego chata ani automatycznego usuwania wiadomości. Dostępne informacje wskazują na to, że w BBM bezpieczeństwo jest podobne jak w WhatsApp. Z drugiej strony, nie ma zabezpieczenia przed dostępem do aplikacji, ale do tego celu można używać zewnętrznych narzędzi takich jak Lock (Android) lub Chat Lock (BB).

BlackBerry Messenger

BBM nie posiada możliwości zmiany sposobu pobierania plików, ale jest bezpieczna: w ustawieniach domyślnych BBM nie przechowuje chata, a obrazy mogą być zapisane jedynie jako miniatury. Jeśli chodzi o powiadomienia, to w BBM można je konfigurować i całkowicie ukryć.

Threema: wzorowe bezpieczeństwo

Threema jest komunikatorem, który na pierwszym miejscu stawia bezpieczeństwo. Pośród aplikacji z najlepszą ochroną prywatności ta jest najłatwiejszą w użyciu i najbardziej rozbudowaną (mając na uwadze, że nie wyszedł jeszcze Heml.is, który ma być bardzo ładny i jednocześnie bezpieczny).

Threema

W Threema możesz być “niewidzialny” (nie wysyłać powiadomień, że kliknąłeś czy przeczytałeś wiadomość)

W Threema chaty są zabezpieczone. Oprócz tego, ich kopie zapasowe są szyfrowane i przechowywane w pliku ZIP zabezpieczonym hasłem. Podpięcie aplikacji do konta e-mail jest opcjonalne, a twoje ID jest niezależne od Twoich danych, chociaż możesz je dodać, aby ułatwić wyszukiwanie kontaktów.

Threema

Wszystkie dane w Threema są zabezpieczone hasłem

Threema jest jedyną aplikacją z naszego zestawienia, która blokuje dostęp do siebie za pomocą kodu PIN, przez co wygrywa w tej kategorii. Ponadto, pozwala Ci ukryć fakt, że właśnie piszesz wiadomość, czego konkurencyjne aplikacje nie potrafią.

Threema

Możesz zabezpieczyć dostęp do Threema kodem PIN

Notyfikacje mogą zostać skonfigurowane tak, aby były częściowo widoczne, ale możesz wyłączyć podgląd. Z drugiej strony, Threema nie pozwala Ci ukryć Twojego zdjęcia lub nicka. Na samym końcu, Threema pozwala Ci blokować wiadomości od nieznanych użytkowników, których nie masz na liście kontaktów.

Tabela wyników

infografika
Grafika: Abel Bueno


Wniosek: wybierz zabezpieczenie, które najbardziej Ci odpowiada

Wśród testowanych przez nas aplikacji jedynie Threema udało się pozytywnie wyróżnić. Pozostałe komunikatory posiadają poważne braki w systemach zabezpieczających prywatność naszych wiadomości. Pomimo, iż aplikacja WhatsApp jest niezwykle popularna, jest jednocześnie najmniej bezpieczna. Czaty w Telegram posiadają pewne zabezpieczenia, lecz są one opcjonalne. Snapchat z kolei podąża zupełnie inną ścieżką.

Wybór odpowiedniej aplikacji sprowadza się zatem do tego, jakie aspekty komunikatora są dla Ciebie najważniejsze. Jeśli interesuje Cię pełna kontrola nad prywatnością Twoich danych i nie przeszkadza Ci posiadanie niezbyt rozbudowanych kontaktów, BBM czy Threema będą dobrym wyborem. Jeśli natomiast preferujesz popularniejsze aplikacje, bardziej odpowiednie okażą się Telegram czy Snapchat. Pamiętaj jednak o ich słabych zabezpieczeniach.

Koniec końców musisz zadać sobie pytanie, jakie treści zamierzasz przesyłać za pomocą swojego komunikatora i jaki poziom zabezpieczeń jest Ci faktycznie niezbędny? Jeśli chodzi o typową komunikację z przyjaciółmi, Snapchat i Telegram oferują przyzwoity stopień prywatności, podczas kiedy bardziej wymagający użytkownicy mogą sięgnąć po wyższą półkę i skorzystać z BBM czy Threema.

A Ty, z którą aplikacją czujesz się bezpieczniej?

Zobacz także:

Facebook 10 lat później: Co byśmy zmienili w naszym zachowaniu na Facebooku

Gdybyście mogli cofnąć się w czasie do momentu w którym założyliście konto na Facebooku, to co byście zmienili? Właśnie takie pytanie zadaliśmy redaktorom Softonic, mając nadzieje, że można czegoś nauczyć się na błędach popełnianych w serwisie Facebook.

Facebook kończy 10 lat, to czas na wspomnienia i podsumowania. Dziesięć osób z naszej redakcji postanowiło spojrzeć wstecz i przypomnieć sobie własne początki w serwisie. Przez lata Facebook się zmieniał, a my starzeliśmy, zmieniało się nasze podejście do prywatności i do naszej obecności w sieci. Postanowiliśmy zastanowić się co mogliśmy zrobić inaczej zakładając nasze konto na Facebooku. Czy powinniśmy być bardziej ostrożni dzieląc się informacjami, zapraszać mniej znajomych? Jak bardzo odsłaniamy nasze prywatne dane przed całym światem korzystając z Facebooka?

Przedstawiamy nasze krótkie historie, dzięki którym być może unikniecie naszych błędów podczas korzystania z serwisów społecznościowych.

Markus: Udostępnianie mniejszej ilości rzeczy

Zacząłem używać Facebooka w 2006 roku i zapewne jak wiele innych osób  wtedy nie miałem pojęcia o tym jak bardzo wpłynie on na moje życie towarzyskie. Jako zapalony podróżnik moja lista znajomych szybko przekroczyła granicę 500 osób. Nie miałem do końca pojęcia jak go poprawnie używać i czym się dzielić. W 2010 roku mój Facebook przekształcił się w śmietnik. Udostępniałem wiele bezużytecznych rzeczy oraz prywatnych treści ludziom, których nie za bardzo znałem. W dodatku śledziłem wszystkie te beznadziejne pogawędki tam się toczące. Zdecydowałem się usunąć kompletnie swój profil i zrobić sobie rok przerwy. Wróciłem w 2011 roku z kompletnie nowym podejściem. Zupełnie nie używam osi czasu, posiadam tylko kilka postów na swojej ścianie i dodaje wyłącznie wybrane osoby do znajomych. Teraz wszystko jest już prostsze i nic się nie stanie nawet jak nie zaloguje się do Facebooka przez tydzień.

Fabrizio: Mniej znajomych

Facebook zabił mojego prywatnego bloga i to było dobre. W 2007 roku blogowałem dużo, publikując wiele osobistych rzeczy z którymi teraz czuje się nieswojo. Pojawienie się Facebooka pozwoliło mi na większą kontrolę nad tym, kto może czytać moje wpisy. Zyskałem też większą szansę na informacje zwrotne. Czytelnicy moich treści stali się dla mnie bliżsi, choć było ich mniej. Teraz nadal stosuje Facebooka jako środowisko testowe dla mojej twórczości. Regularnie czyszczę swoje kontakty, po to aby udoskonalić swoją oś czasu.

Junko: Mniej współpracowników

Założyłam swoje konto na Facebooku w listopadzie w 2007 roku, ale do 2010 nie korzystałam z niego aktywnie. Wszystko dlatego, że w Japonii dużą popularnością cieszył się serwis społecznościowy o nazwie mixi. Jego zaletą była możliwość używania pseudonimu jako nazwy użytkownika. Wreszcie także w Japonii nastała moda na Facebooka. Japończycy mają jednak unikalny sposób zachowania, który nie jest łatwy do opanowania. Czują się zobowiązani do naciśnięcia przycisku „Lubię to“ oraz pozytywnego skomentowania wpisów swoich znajomych i współpracowników. Dlatego też staram się nie mieć wielu współpracowników wśród znajomych na Facebooku. Nie czuje się przez to winna, że nie skomentowałam. Czy nie brzmi to dziwnie?

Maria: Nie lajkowanie wszystkiego

Zaczęłam publikować na Facebooku we wrześniu 2008 roku, w tym samym okresie rozpoczęłam też korzystanie z Twittera. Nie bardzo widziałam różnice pomiędzy tymi serwisami, więc pisałam o wszystkim, co jadłam, co czułam. Co najgorsze zaczęłam pisać o sobie w trzeciej osobie: jest zmęczona, szuka pracy. Na szczęście szybko zauważyłam jak bardzo to jest głupie. Szybko zaczęłam robić kolejną zabawną rzecz – zostawałam fanką mnóstwa stron… Kawa, legginsy, brązowy cocker spaniel, każde słowo, każdy posiłek… Czy to było konieczne? Teraz myślę, że nie, ale w 2008 roku widziałam wszystko w inny sposób. Na szczęście dorosłam!

Pier Francesco: Utworzenie profilu z prawdziwym imieniem

Przez długi czas starałem się trzymać z daleka od Facebooka. Nastał jednak dzień kiedy musiałem do niego dołączyć. Zostałem wolontariuszem przy okazji trzęsienia ziemi w Abruzji w 2008 roku. Naszym celem było zebranie datków na rzecz ofiar, a ja miałem odpowiadać za treści i promocję naszej inicjatywy właśnie na Facebooku. Rejestrując się na Facebooku podałem jednak fałszywe dane, chcąc uniknąć lawiny zaproszeń do znajomych. Niestety prowadziło to do problemów, musiałem wyjaśniać kim jestem zapraszając innych, nie budziłem zaufania. Na szczęście udało nam się zebrać prawdziwe 10 tysięcy euro, a teraz mogę tylko wspominać swój fikcyjny profil.

Daniel: Utworzenie profilu z fałszywym imieniem

Gdy pierwszy raz usłyszałem o Facebooku pomyślałem o nim jak o brzydkiej kopii MySpace bez muzyki. Jednak już w 2008 roku zarejestrowałem się. Pretekstem był mój wyjazd z Australii i chęć pozostania w kontakcie ze znajomymi.  Założyłem konto z prawdziwymi danymi i dodałem znajomych. Zbyt wiele znajomych. Ponadto przesłałem sporo zdjęć. Ostatecznie jednak usunąłem zdjęcia, zmieniłem dane na fikcyjne i zmodyfikowałem ustawienia prywatności. Teraz nikt nie może mnie otagować na zdjęciach bez mojej zgody.

Dowiedz się jak zmienić ustawienia prywatności

Sebina: Nie używanie Facebook Connect

Dawno, dawno temu, a żeby być precyzyjną to w 2008 roku weszłam w świat Facebooka. Początkowo byłam bardzo ostrożna, używałam swojego profilu wyłącznie aby odnaleźć starych i obecnych znajomych, których kolekcjonowałam jak cenne znaczki. Kiedy do Facebooka dołączyła moja siostra, mama i cała moja rodzina zmieniło się wiele rzeczy. Zaczęłam dzielić się swoimi myślami, zdjęciami, linkami, a nawet uczuciami. Stałam się mniej ostrożna z lenistwa i braku troski o ustawienia prywatności. Korzystałam z Facebook Connect próbując nowych aplikacji i usług bez rejestracji. Kilka dni temu, dzięki MyPermission odkryłam, że więcej niż 190 aplikacji ma dostęp do moich danych. Cofnęłam im wszystkim dostęp i obiecałam sobie, nie naciskaj już nigdy tego przycisku. Koniec z lenistwem!

Uniknij takich problemów, dowiedz się więcej o MyPermissions

Baptiste: Używanie prywatnych wiadomości zamiast udostępniania

Nigdy nie byłem wielkim fanem Facebooka. Uważam, że wystawianie swojego prywatnego życia publicznie w internecie ma negatywny wpływ na ludzi. Pomimo tego wszystkiego byłem uzależniony. Wszyscy moi znajomi opuścili Windows Live Messenger oraz Skype, każdy był za to na Facebooku. W dniu 30 stycznia 2011 dałem mu szansę i zarejestrowałem się w tej największej sieci społecznościowej. Natychmiast zapoznałem się z ustawieniami prywatności. Niektórzy z was pewnie sądzą, że to niepotrzebne zmartwienie. Ja jednak używam obecnie Facebooka do codziennych rozmów ze znajomymi porozumiewając się za pomocą prywatnych wiadomości. Praktycznie nic nie piszę na ścianie i nie komentuje postów innych. Jestem zły na użytkowników, którzy uważają, że udostępnianie wpisów jest ważne. Dla mnie to nonsens. Jednocześnie jestem dowodem na to, że można korzystać z Facebooka bez „lajkowania“ wszystkiego co nas otacza.

Samuel: Ochrona mojej reputacji

Patrząc po mojej Facebookowej ścianie wydaje mi się, że zacząłem z niego korzystać już w 2007 roku. Nie pamiętam zbyt wiele z tego okresu ale wiem, że u mnie i moich znajomych panowała zasada, że Facebook to nie jest prawdziwe życie. Szybko dostrzegłem niebezpieczeństwa płynąc z tej platformy, swobodę w dodawaniu kontaktów i pisaniu wiadomości. Wiedziałem, że prędzej czy później prawdziwe życie zostanie splecione z tym serwisem społecznościowym, a nasze prawdziwe relacje będą mieszać się z tymi internetowymi. I choć Facebook nie jest prawdziwym życiem, to stał się jego znaczącą częścią. Ja sam w tym czasie postanowiłem zadbać o ochronę swojej reputacji w sieci. Teraz dbam o nią bardziej niż kilka lat temu.

Jan-Hendrik: Życie bez Facebooka

Na to pytanie “Co bym zmienił w moim zachowaniu na Facebooku?” mogę odpowiedzieć krótko: nic. Jestem jedyną osobą w tym gronie, która nie posiada konta na Facebooku. Czy to błąd, że nie utworzyłem konta? Byłby, gdybym czuł się pominięty, brakowałoby mi przydatnych informacji. Jednak ja po prostu nie oglądam zdjęć kotów przez cały dzień. To samo odnosi się do poszukiwania interesujących tematów, wolę sam ich poszukiwać, niż być nimi zalewany. Nie tracę czasu na filtrowanie przydatnych treści z masy bezużytecznych. A kontakt z innymi przez internet był możliwy zarówno przed Facebookiem, jak i teraz. Nie mam Facebooka i pewnie nie będę miał także w ciągu najbliższych lat. Może to błąd, ale nie dla mnie.

Zgadzasz się Jan-Hendrikiem? Dowiedz się jak usunąć swoje konto.

A Ty?

10 lat to kawał czasu, popełniliśmy w tym czasie wiele błędów. Mamy jednak nadzieje, że czytając nasze opowieści odkryliście sposoby na lepsze użytkowanie Facebooka i ochronę swojej prywatności. Będziecie bardziej świadomi tego, co udostępniacie w sieci. W Facebooku nie ma nic złego ale niewiedza i nieodpowiednie użytkowanie może przekształcić się w prawdziwe zagrożenie.

A jak jest z Tobą? Podzielcie się z nami waszą opinią jak zmienilibyście swoje zachowanie na Facebooku?

Angry Birds na celowniku NSA? Rovio zaprzecza współpracy

Wczoraj na łamach New York Times pojawiła się bardzo gorąca i kontrowersyjna plotka. Podobno organizacje, takie jak NSA (National Security Agency), mogą wyciągać dane o użytkownikach prosto z aplikacji i gier, takich jak chociażby Angry Birds. Obecnie na świecie trwa nieustanna wyliczanka, kogo podsłuchuje lub nie podsłuchuje ta amerykańska agencja. Firma Rovio, twórca popularnej serii gier ze Wściekłymi Ptaszyskami w roli głównej, uznała za stosowne zabrać głos w sprawie.

Oczywiście firma odcięła się od jakichkolwiek sugestii, jakoby współpracowała z NSA lub innymi organizacjami szpiegowskimi, oraz udzielała im danych o swoich użytkownikach. Jak twierdzi Rovio:

Nie współpracujemy, nie jesteśmy w zmowie, ani nie dzielimy się danymi z żadnymi agencjami szpiegowskimi na świecie

Angry Birds GoSkąd więc wzięły się te podejrzenia? Otóż we wzmiankowanym artykule postawiono tezę, opartą na niedawnych wyciekach dokumentów, że NSA może wyciągać dane użytkowników w momencie ich przekazywania przez gry do reklamodawców, co ma miejsce w przypadku tytułów opartych na reklamach, do których należą również gry od Rovio.

Firma oczywiście zaprzecza jakiejkolwiek dobrowolnej formie współpracy z taką czy inną agencją, ale zapowiada również ponowne przyjrzenie się współpracy z różnymi serwisami reklamowymi, oczywiście z myślą o ochronie prywatności swoich użytkowników.

Czy dane użytkowników gier i aplikacji mobilnych, nie tylko tych spod znaku Rovio, rzeczywiście mogą być przechwytywane przez agencje typu NSA? Jak pokazują ostatnie wydarzenia, nie jest to wykluczone. Można mieć tylko nadzieję, że firmy obracające danymi użytkowników rzeczywiście będą robiły wszystko, co w ich mocy, aby zachować poufność informacji.

Zobacz także:

Źródło: New York Times i The Verge

5 sposobów na ochronę kont internetowych przed hakerami i podglądaczami

Często tworzymy konta do nowych aplikacji i stron internetowych. Choć jest to łatwe i szybkie, to bez należytej ostrożności, możemy narazić na szwank prywatność i bezpieczeństwo swoje i swoich znajomych.

Co tydzień pojawiają się nowe, ciekawe aplikacje. Jako, że są zwykle darmowe, chętnie zakładamy na nich nowe konta, które wypełniamy naszymi danymi osobowymi. Niestety, większość tych aplikacji szybko nam się nudzi i zapominamy o nich oraz o naszych kontach. Aż pewnego dnia haker wchodzi na naszą pocztę i okazuje się, że wykorzystał do tego właśnie taką zapomnianą aplikację.

Bazy danych, wykradzione przez hakerów, zawierają informacje, które mogą być użyte do włamań na inne konta. Tak zdarzyło się w przypadku Adobe oraz Snapchat i z pewnością powtórzy się w przyszłości. Ale możesz temu zaradzić, sprawiając, że dane z jednego z Twoich kont, nie umożliwią dostępu do innych. To całkiem proste. Wystarczy zastosować się do poniższych wskazówek. Przeczytaj je i w pięć minut będziesz wiedzieć, jak zapobiec najgorszym kradzieżom danych.

1. Nie używaj tego samego hasła do różnych kont

Jest to najpopularniejszy i najbardziej katastrofalny błąd, ale też najłatwiejszy do naprawienia. Jeśli używasz tego samego hasła do wszystkich swoich kont, to w przypadku włamania, Twe inne konta stają się zagrożone. Jeśli szybko zareagujesz, możesz zdążyć zmienić hasło. Jeśli nie, to…

LastPass automatycznie generuje silne hasła podczas tworzenia kont

Najłatwiej poradzić sobie z tym problem, instalując menadżera haseł (np. LastPass) i jemu zostawić generowanie i zapisywanie Twoich silnych i unikalnych haseł. Możesz łatwo uzyskać do nich dostęp za pomocą jednego hasła głównego. Wszystkie pozostałe hasła będą automatycznie zsynchronizowane z Twoimi pozostałymi urządzeniami.

2. Zapoznaj się z ustawieniami prywatności.

Większość aplikacji utrzymuje się z reklam. Jeśli treści (np. zdjęcia), które publikujesz nie są publicznie dostępne, obejrzy je mniej użytkowników, a co za tym idzie, wyświetli się mniej reklam. W konsekwencji, właściciele aplikacje mniej zarobią. Dlatego zdecydowana większość aplikacji domyślnie oferuje publicznie udostępnianie wszystkich Twoich treści.

Ustawienia prywatności w Quora Options > Privacy

Radzimy dokładnie zapoznać się z opcjami prywatności. Upewnijmy się, w jakim stopniu nasz profil jest publiczny i jak można to zmienić. Dogłębne zrozumienie ustawień prywatności jest kluczowe dla bezpiecznego używania wszelkich usług internetowych i aplikacji.

3. Nie wprowadzaj tych danych osobowych, które nie są wymagane

Aplikacje i strony internetowe potrzebują danych głównie z dwóch powodów; aby Cię lepiej poznać i żeby być z Tobą w kontakcie. Niektóre aplikacje są mało przydatne bez konkretnych danych (np. linków do naszego Facebooka i Twittera). Pamiętajmy, że nie jest tak w przypadku wszystkich usług internetowych.

Sugeruję by​​, przynajmniej na początku, wypełnić profil tylko wymaganymi danymi, a pozostałe pola pozostawić puste. Jeśli nie czujesz się komfortowo udostępniając któreś z wymaganych danych (np. wiek lub zarobki), użyj nieprawdziwych informacji. Za wszelką cenę staraj się chronić swoją prywatność i tożsamość!

4. Kontroluj nieautoryzowane aplikacje na Facebooku, Twitterze i Google

Jest bardzo prawdopodobne, że kiedyś zalogowałeś się do nowej aplikacji lub strony internetowej poprzez Facebooka, Twittera lub Google. To bardzo wygodne rozwiązanie, ale wymaga ono dania tej aplikacji dostępu do Twego głównego konta. Czy każdej nowej aplikacji można na tyle zaufać?

MyPermissions pomoże Ci sprawdzić, które aplikacje mają dostęp do Twego konta.

Okresowo sprawdzaj, którym aplikacjom dałeś dostęp do swojego Facebooka, Twittera i Google oraz usuwaj te, z których już nie korzystasz. Zmniejszy to prawdopodobieństwo, że ktoś przechwyci Twe dane. W tym celu skorzystaj ze strony MyPermissions.

5. Usuń swe stare konta

Choć odbieranie aplikacjom dostępu do naszego konta głównego jest dobrym rozwiązaniem, to najlepiej nieużywane konta zwyczajnie kasować. W związku z tym, zanim odinstalujesz aplikację, poszukaj w niej opcji kasowania konta. W odnalezieniu takich „zapomnianych” kont pomoże przejrzenie historii przeglądarki, menedżera haseł lub skrzynki email.

JustDeleteMe pomaga usuwać konta z popularnych aplikacji i stron internetowych

Narzędzia takie, jak JustDeleteMe pomogą Ci wypisać się z wielu aplikacji i stron internetowych. Gorąco zachęcamy do skorzystania z niej.

Mądry Polak po szkodzie?

To, co teraz wydaje się kłopotliwe, w przyszłości może zaoszczędzić nam wielu kłopotów. Jeśli znasz to uczucie paniki, gdy dowiadujesz się, że ktoś włamał się na Twoje konto, to z pewnością rozumiesz, dlaczego warto zastosować się do powyższych wskazówek. Nie chcesz przecież pluć sobie w brodę za parę miesięcy, gdy ktoś włamie się na Twoje konto, korzystając z danych pochodzących z któregoś z Twoich starych kont.

Czy korzystasz z tych zasad bezpieczeństwa, rejestrując się na stronach internetowych i w aplikacjach?

Zobacz także:

Facebook sprawdza czego użytkownicy … nie publikują?

O tym, że Facebook gromadzi terabajty danych o swoich użytkownikach, chyba nikogo nie trzeba przekonywać. Chodzi o zdjęcia, wideo, nasze wpisy, a nawet ruchy kursora po stronie internetowej. Wszystkie te informacje są zbierane i analizowane na potrzeby portalu.

Jednak, jak się okazuje, pracownicy tej sieci społecznościowej sprawdzają też, dlaczego niektórych informacji NIE publikujemy. Chodzi o rzeczy, które wprowadzamy do okna statusu, ale tuż przed ich opublikowaniem kasujemy ich zawartość. Dlaczego Facebook chce wiedzieć, że je usuwamy i co nas do tego skłoniło?

Facebook

Wszystko dlatego, że jeżeli istnieją jakieś czynniki, które skłaniają nas do nie dzielenia się informacjami z innymi, warto je poznać. Przecież Facebook to miejsce, gdzie raczej chcemy się pochwalić wyjazdem wakacyjnym, jakimś “genialnym” pomysłem czy ulubionym zdjęciem kota. Z myślą o zrozumieniu tego zjawiska powstało specjalne narzędzie naukowe, za pomocą którego pracownicy Facebooka badali zachowanie użytkowników pod tym kątem.

Jeśli martwicie się o swoją prywatność i o to, że Facebook czyta Wasze nieopublikowane wiadomości, to trochę bezpodstawnie. Okazuje się, że badane jest to, jak się użytkownik zachowuje na stronie, a nie to, co dokładnie na niej wpisuje. Stąd możemy się dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy. Oto kilka ciekawych wniosków, które wynikają z przeprowadzonego badania:

  • Użytkownicy częściej rezygnują z opublikowania jakiegoś postu jeśli ma być on przeznaczony dla większej grupy osób. Oznacza to, że staramy się nie publikować kontrowersyjnych rzeczy, które mogą się odbić szerokim echem wśród naszych znajomych.
  • Cofamy się też przed publikacją czegoś, jeśli wiemy, że może to zobaczyć nasz pracodawca.
  • Jesteśmy też bardziej skłonni do autocenzury, jeśli w grupie naszych znajomych przeważają mężczyźni.

Badania przeprowadzone zostało przez doktoranta Sauvika Das z Carnegie Mellon University, który odbywa staż w Facebooku oraz przez pracownika portalu – Adama Kramera.

Wynik badań można przeczytać tutaj (PDF).

Powiązane artykuły:

Źródło

http://artykuly.softonic.pl/dlaczego-facebooka-interesuja-nieopublikowane-statusy