Android – jak usunąć konto Google z telefonu?

Po zakupie swojego pierwszego telefonu z Androidem system niemal natychmiast pyta o twoje konto Google. Bez niego smartfon z tym systemem niestety będzie pozbawiony wielu użytecznych funkcji. Korzystanie z Androida bez konta Google, choć wykonalne, jest jednak dość kłopotliwe. No dobrze, ale co zrobić, gdy już nie chcemy mieć naszego konta podłączonego do smartfona?

Jeżeli myślisz o sprzedaży swojego urządzenia lub po prostu nie chcesz więcej dzielić się z Google informacjami o sobie, to zawsze możesz usunąć konto ze swojego telefonu czy tabletu. Najbardziej inwazyjnym sposobem jest przywrócenie ustawień fabrycznych. Wtedy jednak kasujemy wszystkie dane, jakie znajdują się na telefonie. Można jednak usunąć samo konto Google bez kasowania wszystkiego z urządzenia. Jak to zrobić?

1. Wejdź w ustawienia swojego telefonu

Opcję zarządzania kontami znajdziesz w ustawieniach telefonu. Wystarczy, że klikniesz w specjalną ikonkę z napisem Ustawienia. Można również dostać się do nich za pośrednictwem Centrum powiadomień. Tak to wygląda w przypadku „czystej” wersji systemu Android:

2. Znajdź zarządzanie kontami

W ustawieniach Androida można zarządzać różnymi aspektami działania systemu. Znajdziesz tutaj również opcję ustawiania kont zsynchronizowanych z telefonem. Sekcja Konta daje ci możliwość dodawania i zarządzania ustawieniami różnych kont, jak chociażby Dropboxem, Skype’em, WhatsAppem czy Evernote’em. Z listy wszystkich kont wybierz Google.

3. Wybierz konkretne konto

Nierzadko zdarza się, że z danym urządzeniem masz powiązane więcej niż jedno konto Google. O tym, że dane konto jest zsynchronizowane z Androidem poinformuje Cię specjalna ikona w kształcie okręgu z wpisanymi wewnątrz dwoma strzałkami. Wybierz interesujące cię konto, które chcesz usunąć, i kliknij je.

4. Usuwanie konta

Po wejściu w dane konto wyświetli ci się lista uprawnień i akcji, jakie wynikają z zsynchronizowania go z Androidem. Dla przykładu powiązanie konta Google z telefonem oznacza, że synchronizuje nam się poczta Gmail, dane z Google Play, kalendarze, Google+ i wiele więcej. Możesz ręcznie dodawać lub usuwać konkretne synchronizacje albo w całości usunąć dane konto.

W tym celu kliknij na symbol trzech kropek w prawym górnym rogu. Następnie wybierz funkcję Usuń konto. Pojawi się komunikat potwierdzający czynność. Jeśli jesteś pewien, że chcesz usunąć konto, zaakceptuj go.

Pamiętaj, że usunięcie konta oznacza wykasowanie wszystkich powiązanych z nim danych. Dlatego na wszelki wypadek zawsze jest dobrze zrobić kopię zapasową telefonu!

Zobacz także:

Koniec z „darmowymi” grami na Androida w Google Play Store

Wkurzeni rodzice dopięli swego! Dzięki ich apelom, petycjom i skargom Komisja Europejska wymusiła na Google zmianę opisów niektórych gier. Już od września gigant z Mountain View nie będzie mógł nazwać aplikacji czy gry „darmową”, jeśli będzie ona zawierała wbudowaną opcję mikropłatności. Dlaczego to takie ważne?

Nazywanie gier darmową to wprowadzanie w błąd, jeśli tylko samo jej pobranie jest gratis. W wielu przypadkach, by w pełni mieć możliwość cieszenia się cyfrową produkcją, konieczne jest wykupienie dodatkowych funkcji. Sytuacja taka jest nie tylko myląca, ale i może być dosyć dotkliwa dla portfela wielu rodziców, którzy pozwalają swoim pociechom na zabawę z „darmowymi” grami. Niestety, często okazuje się, że przez nieuwagę rodzice dzieci potrafią wydać całkiem poważne sumy na wbudowane w grę mikropłatności. Nawet wtedy, gdy była ona pobrana „za darmo”.

Tym mało konkretnym i niezbyt przejrzystym podejściem do mikropłatności Google ściągnął na siebie uwagę wielu osób. Skala problemu urosła na tyle, że głosy wzburzonych rodziców zostały w końcu usłyszane w Komisji Europejskiej. Tam urzędnicy sprawie się przyjrzeli i postanowili stanąć po stronie konsumentów. Efekt? Od końca września 2014 roku Google nie będzie nazywać gry „darmową”, jeśli obsługuje ona mikropłatności i może to narazić na koszty użytkownika.

Oczywiście ta drobna zmiana nie sprawi, że dzieci przestaną nieświadomie wydawać pieniądze rodziców na dokupowanie kolejnych ulepszeń w grze. Na pewno jednak ułatwi nieco kontrolę nad wydatkami i w widoczny sposób rozdzieli granicę pomiędzy tym, co naprawdę darmowe, a a tym co „prawie darmowe”.

A co na to Apple, twórcy systemu iOS na iPhone’y i iPady? Ten problem dotyczy także ich, na co uwagę zwróciła Komisja Europejska. Jednak Apple od dłuższego czasu oferuje w sklepie App Store informacje o tym, czy dany program zawiera ukryte na pierwszy rzut oka płatności. Co więcej, w najnowszej wersji systemu iOS, która ma być wydana we wrześniu, pojawi się opcją „Poproś o kupno” (Ask to buy). Dzięki niej rodzice będą musieli potwierdzić każdą transakcję w aplikacji lub grze. To powinno zminimalizować kłopoty i ochronić portfele użytkowników iOS 8.

Źródło: Engadtet

Zobacz także:

Google+ i YouTube: nie trzeba już podawać swojego prawdziwego nazwiska!

Teraz bitcoiny obsługiwane są w konwersjach walutowych Google

Obserwuj @PawelKanski na Twitterze


Teraz bitcoiny obsługiwane są w konwersjach walutowych Google

Jeśli chcieliście się kiedyś dowiedzieć, ile rupii indyjskich dostaniecie za jednego bitcoina, to Google ułatwi Wam przeszukiwanie internetu w poszukiwaniu odpowiedzi. Od teraz wyszukiwarka obsługuje też tę wirtualną walutę w swoim konwerterze.

Opcja dostępna jest na razie tylko na anglojęzycznej stronie Google.com. Jeśli chcecie sprawdzić kurs bitcoin względem innej waluty, należy wpisać prostą komendę: „X BTC in XXX”, gdzie X to kwota, a XXX oficjalny kod danej waluty. Wyszukiwarka automatycznie pokaże aktualną wartość, wykres oraz opcje zmiany kwoty i walut.

Bitcoiny w Google

Jeśli jesteście zainteresowani bitcoinami, to na pewno powinna was ta funkcja ucieszyć. Może nie ze względu na samą funkcje, ale na to, że Google przychylniejszym okiem spojrzał na tę internatową walutę. Być może wkrótce całkowicie ja zaakceptuje, np. w Google Wallet. Niektóre usługi już teraz zezwalają na transakcje w bitcoinach – wystarczy wspomnieć Grooveshark oraz stronę Destinia.

Zobacz także:

Źródło: Techcrunch

Obserwuj @PawelKanski na Twitterze

Gmail, YouTube, Mapy Google – zobacz, jak beda wyglądać w Android L

Do sieci trafiły kolejne zrzuty ekranu, które prezentują prawdopodobny wygląd wielu popularnych aplikacji według standardów Material Design. Tak mogą wyglądać Gmail, YouTube, Keep, Mapy Google oraz inne programy Google po dostosowaniu ich do interfejsu Androida L.

Oto Android (niedalekiej) przyszłości:

Trzeba pamiętać, że nie są to prawdziwe zrzuty ekranu, a raczej koncepty opracowane według wytycznych Google co do wyglądu nowego Androida. Dają nam jednak pojęcie o tym, czego możemy się spodziewać po najbliższej dużej aktualizacji systemu.

Material Deisgn to zespół nowych wytycznych dotyczących wyglądu aplikacji i systemu Android L. Charakteryzuje się prostotą i zastosowaniem żywych i ciepłych barw.

Zobacz także:

Źródło: Ars Technica

Obserwuj @PawelKanski na Twitterze

Google+ i YouTube: nie trzeba juz podawać swojego prawdziwego nazwiska!

Od dziś nie ma już przymusu, aby komentować filmy na YouTube za pomocą swojego imienia i nazwiska! Google wycofuje się z wprowadzanego pod koniec ubiegłego roku wymogu, żeby łączyć ze sobą konta na Google+ i YouTube. Czy oznacza to, że próba wytępienia trolli i spamerów się nie udała?

Oczywiście że się nie udała, a Google musi teraz wycofać się z nieudanego eksperymentu. Na oficjalnym profilu Google+ ogłoszono, że firma kończy z wymogiem podawania prawdziwego imienia i nazwiska podczas korzystania z G+ oraz YouTube. Od dziś można korzystać z tych usług Google, wybierając sobie dowolna nazwę użytkownika.

Google+

Co stoi za tą decyzją? Prawdopodobnie dosyć słaba kondycja sieci społecznościowej Google. Nie jest tajemnicą, że G+ nie jest zbyt popularne i jej twórcy mają problemy ze zdobywaniem aktywnych użytkowników. Zniesienie wspomnianego ograniczenia powinno pomóc w zwiększeniu liczby osób aktywnie biorących udział w życiu społeczności. Na pewno też wzrośnie liczba osób chętnych do komentowania filmów na YouTube.

Trudno jednoznacznie ocenić pomysł Google. Z jednej strony anonimowość jest jedną z najlepszych cech internetu, ale z drugiej strony daje to szansę różnej maści trollom i hejterom na wyżywanie się na innych uczestnikach różnorakich społeczności. Google wybrał otwartość także po to, by tchnąć więcej życia w obumierający Google Plus. W ostatecznym rozrachunku zmiana powinna być jednak pozytywna.

Zobacz także:

Źródło: Google Plus

Obserwuj @PawelKanski na Twitterze

Android Wear – błąd Google, nie działają płatne aplikacje

Android Wear napotyka pierwsze problemy. Jak się okazuje, użytkownicy posiadający sprzęt obsługujący tę platformę nie mogą na nich instalować płatnych aplikacji. Wszystko przez szyfrowanie danych i ochronę przed piratami.

Żeby wyjaśnić ten problem, trzeba najpierw poznać proces instalacji na Android Wear. Otóż aplikacja, którą chcemy mieć w swoim zegarku, instalowana jest jednocześnie w naszym telefonie, a później za pomocą Bluetootha trafia do smartwatcha.

Problem pojawia się, gdy chcemy zainstalować płatne programy. Są one zaszyfrowane w taki sposób, by uchronić je przed potencjalnymi piratami, którzy mogli by je dystrybuować poza sklepem Google Play za darmo. Sęk w tym, że Android Wear nie wie, jak je odszyfrować. W efekcie płatne aplikacje nie mogą być na razie instalowane na nowej platformie.

Google jeszcze nie zajął oficjalnego stanowiska w tej sprawie, ale prędzej lub później będzie musiał się do niej odnieść, a błąd naprawić.

Zobacz także:

Źródło: Androidpolice

Obserwuj @PawelKanski na Twitterze

Jak wyłączyć przesyłanie zdjęć z Google+ w telefonach z Androidem?

Aplikacja Google+ dla Androida cierpi na przykry zwyczaj tworzenia automatycznej kopii zapasowej nowych zdjęć i filmów w Zdjęciach Google. Możesz jednak tę funkcję wyłączyć i to w jedyne trzydzieści sekund!

Google, zapewne z zamysłem najlepszych intencji, stworzyło opcję zapasowego zapisywania zdjęć z telefonu w chmurze. Pozwala to m.in. na dzielenie się zdjęciami w Google+. Jest to interesująca funkcja, chociaż troszkę denerwująca, jeśli używasz już innych aplikacji do synchronizacji, takich jak Dropbox czy Flickr.

Automatyczne przesyłanie zdjęć niby jest dobrowolne, ale domyślnie zaznaczone. Bardzo prosto jednak je wyłączyć. Wystarczy, że wejdziesz w ustawienia Google+ i przesuniesz przełącznik, który całkowicie wyłączy tę opcję.

Przedstawimy teraz jak to zrobić. Nie zajmie ci to więcej niż minutę.

1. Otwórz aplikację Google+

Znajdź czerwoną ikonę Google+ na liście aplikacji systemu Android.

2. Wejdź w opcje Google+

Po otwarciu aplikacji wybierz Opcje i kliknij Ustawienia.

3. Wybierz Automatyczną kopię zapasową

Automatyczna kopia zapasowa wyświetla się jako pierwsza opcja w menu. Nie sposób jej przeoczyć.

4. Wyłącz Automatyczną kopię zapasową

Przestaw przełącznik na Wył (funkcja stanie się nieaktywna).

Po szarym kolorze poznasz, że funkcja przestała już działać.

Chcesz jednak wykorzystać kopię zapasową? Dobrze ją skonfiguruj

Jeśli jednak automatyczna kopia zapasowa ci się spodobała, warto spojrzeć, jakie opcje w sobie kryje. Można na przykład zaznaczyć, aby synchronizacja odbywała się jedynie podczas połączenia Wi-Fi lub w trakcie ładowania telefonu. Są to ciekawe opcje pozwalające ograniczyć transfer danych i zmniejszające zużycie baterii, co z pewnością doceni każdy użytkownik smartfona.

A Ty jakich używasz aplikacji do tworzenia zapasowej kopii zdjęć?

Zobacz także:

Google usuwa Quickoffice z Google Play i App Store

Kojarzycie pakiet biurowy Quickoffice od Google? Pozwala on na edytowanie plików z pakietu Microsoft Office na Androidzie oraz iOS-ie. Jednak firma zdecydowała, że pora pożegnać się z Quickoffice i w ciągu najbliższych tygodni aplikacja ta zniknie z Google Play i App Store.

Dlaczego Google postanowiło zakończyć żywot Quickoffice’a? Odpowiedź jest nader prosta. Po tym jak firma stworzyła dedykowane aplikacje Google Docs oraz Google Sheets a niedawno dodała Slides, Quickoffice stracił rację bytu. Aplikacja ta do tej pory miała przewagę nad wymienionymi produktami, gdyż wspierała formaty Microsoft Office. Jednak firma na ostatniej konferencji Google I/O zapowiedziała natywne wsparcie dla tych formatów. Było to gwoździem do trumny Quickoffice.

Użytkownicy Quickoffice dalej będą mogli korzystać z tej aplikacji. Jednak nie będzie możliwe pobranie jej z oficjalnych sklepów. Oznacza to również koniec prac nad rozwojem usługi, a więc i aktualizacji.

Jeżeli już teraz chcecie przejść na aplikacje od Google, to możecie pobrać:

Źródło: Google Apps

Zobacz także:

Podsumowanie tygodnia w newsach Softonic

Ten tydzień był niezwykle emocjonujący. A ponieważ zbliża się już ku końcowi, to przygotowaliśmy dla was nasze podsumowanie tygodnia w newsach Softonic. Co wydarzyło się w ostatnich dniach i o czym warto pamiętać?

Microsoft postanowił uśmiercić starsze wersje Skype’a. Już wkrótce wcześniejsze odsłony tego komunikatora na komputery zostaną przez firmę po prostu wyłączone. Oznacza to, że w przyszłości nie będziemy w stanie zalogować się na Skype’a dla Windows starszego niż wersja 6.13 i na Skype’a na Mac starszego niż wersja 6.14. Idzie nowe?

PES 2015: zobacz pierwszy trailer! Nowa odsłona Pro Evolution Soccer zapowiedziana jest na wrzesień tego roku. Konami jak zwykle oszczędnie dawkuje nam informacje o bezpośrednim konkurencie dla FIFA 15. Tym razem jednak zwiastun PES 2015 jest nadzwyczaj bogaty w treść. Przekonajcie się sami!

Android L został zaprezentowany! Na ostatniej konferencji Google I/O firma w końcu pokazała nową odsłonę najpopularniejszego systemu mobilnego na świecie. Android L ma głęboko przebudowany interfejs zgodny z nowym standardem Material Design. Naszpikowany jest również zupełnie nowymi funkcjami. Na oficjalną i ostateczną wersję Android L będziemy jednak musieli poczekać do jesieni tego roku.

To jednak nie wszystko, co zostało zaprezentowane na Google I/O. Firma z Mountain View nie omieszkała pokazać światu Android Wear przeznaczonego głównie dla inteligentnych zegarków, Android Auto przeznaczonego dla samochodów czy Android TV. Google zapowiedziało także swoją nową usługę Fit, która ma dbać o nasze zdrowie. To była naprawdę emocjonująca środa!

Zobacz także:

Android L: Developer Preview jest już dostępny do pobrania

Konferencja dla programistów Google I/O już za nami. Tymczasem firma wciela w życie swoją zapowiedź i udostępnia wersję deweloperską Android L, nową odsłonę systemu mobilnego zaprezentowanego w środę.

Android L Developer Preview dostępny jest na smartfona Nexus 5 i tablet Nexus 7. Paczka instalacyjna dla tego pierwszego waży 431MB, dla drugiego 422MB. Warto pamiętać, że jest to oczywiście wersja deweloperska, a więc mało stabilna i średnio nadająca się do codziennego użytku.

Na środowej konferencji Google I/O zaprezentowano Android L w pełnej krasie. Deweloperzy, którzy nareszcie mogą sami zacząć testować nową wersję systemu od Google, zmierzą się z głęboko przeprojektowanym interfejsem w standardzie Material Design.

By móc testować Androida L, należy pobrać wersję na odpowiednie urządzenie z oficjalnej strony dla deweloperów:

Jeżeli jednak nie macie ochoty “męczyć się” z wersją deweloperską, to nie pozostaje nic innego, jak poczekać do jesieni, kiedy to Google wyda już oficjalnie finalną wersją Androida.

Zobacz także:

Źródło: Developer Android