Google Play z funkcją testowania aplikacji przed zakupem?

Testowanie aplikacji przez ich kupieniem? Byłoby świetnie! I być może już wkrótce będzie to możliwe w Google Play. Według jeszcze niepotwierdzonych informacji Google testuje taką opcję dla swojego sklepu z aplikacjami. Czy pójdzie w ślady Amazonu, który pozwala na to samo za pośrednictwem funkcji Test Drive?

Choć na razie próżno szukać potwierdzenia tej pogłoski, to Google może testować opcję tworzenia mniejszych wersji aplikacji, które użytkownicy mogliby wypróbować w ramach określonego limitu czasu. Opcja ta miałaby dawać również użytkownikom możliwość wybrania funkcji, które chcieliby sprawdzić przed wydaniem pieniędzy.

Wprowadzenie tego typu rozwiązania bez wątpienia ucieszyłoby posiadaczy sprzętu z Androidem i być może poprawiłoby również sprzedaż samych aplikacji. Krok ten wydaje się jak najbardziej logicznym posunięciem i nie jest przecież niczym nowym. W końcu od niepamiętnych czasów gracze mogą testować, w ograniczonym zakresie, gry za pośrednictwem wersji demo. W ten sposób zmniejsza się ryzyko zakupu niechcianego tytułu, ale również zwiększa konsumencką świadomość użytkownika, który jest w stanie lepiej wybrać to, co go interesuje.

Źródło: Engadget

Zobacz także:

Sklep Google Play: czas na refundację za kupioną aplikację to 2 godziny, a nie 15 minut?

Google zwiększa bezpieczeństwo w sklepie Google Play, ale szkodzi niezależnym deweloperom

Hasła aplikacji, czyli jak bezpiecznie logować się do usług Google

Z konta Google korzystamy w wielu usługach. Jest to bardzo wygodne, ale też niebezpieczne. Warto zastosować dodatkowe zabezpieczenia, jak na przykład hasła do aplikacji.

Dodatkowym mechanizmem zabezpieczającym nasze konto Google jest weryfikacja dwuetapowa. Jeśli logujemy się na nieznanym urządzeniu, to oprócz hasła należy podać też kod, który otrzymamy w wiadomości SMS. Jednak te kody nie działają z niektórymi aplikacjami i urządzeniami jak aplikacja Gmail na iPhonie i Ipadzie, Thunderbird, Outlook czy zewnętrzne komunikatory. W tym przypadku pomocne są hasła do aplikacji.

Hasła do aplikacji to specjalne narzędzie, które pozwala na generowanie hasła, dzięki któremu nasze programy i konto Google będą bezpieczne i nadal będziemy mogli w pełni korzystać z weryfikacji dwuetapowej. Poniżej przedstawiamy, jak korzystać z tego rozwiązania.

1. Wejdź w ustawienia bezpieczeństwa i znajdź hasła aplikacji

Otwórz stronę ustawień Google https://www.google.com/settings/security. Upewnij się, że masz aktywowaną dwuetapową weryfikację Google. Jeśli nie jest aktywna, to na stronach Google znajdziesz szczegółową instrukcję, jak to zrobić. Teraz kliknij ustawienia haseł aplikacji.

2. Wybierz aplikacje

W tym oknie można zdefiniować indywidualne hasła dla poszczególnych aplikacji oraz wszelkich urządzeń jak na przykład tablety z system Android. Kliknij, aby zobaczyć listę aplikacji.

3. Wybierz aplikację z listy

Z listy można wybrać, dla jakich aplikacji chcemy wygenerować hasło. Możemy wybrać spośród poczty, kalendarza, kontaktów, YouTube’a albo wskazać inną.

4. Opcjonalnie: zdefiniuj nazwę

Możemy wybrać jedno hasło dla wszystkich aplikacji albo pojedyncze hasła dla każdej z osobna. W tym drugim przypadku warto samemu nazwać każde z urządzeń i aplikacji, tak aby móc wygodnie w przyszłości nimi zarządzać.

5. Wygeneruj hasło

Po wybraniu aplikacji Google generuje unikalne hasło do niej i urządzenia. Zapisz je. Możesz też wyświetlić je na smartfonie lub tablecie.

6.  Wpisz nowe hasło w poszczególnych urządzeniach

Teraz w ustawieniach konkretnej aplikacji lub urządzenia wpisz wygenerowane hasło i zaloguj się do swojego konta Google z użyciem wygenerowanego hasła. Teraz już wszystko powinno działać, a twoje konto będzie bezpieczne.

Podsumowanie

Hasła aplikacji to praktyczne rozwiązanie, które nie wymaga weryfikacji dwuetapowej na konkretnych urządzeniach, a dalej zapewnia bezpieczne korzystanie z usług Google. Używanie obu rozwiązań pozwoli cieszyć się wygodną obsługą narzędzi Google i czuć się bezpiecznie.

Zobacz także:

Masz silne hasła? Sprawdź to przy pomocy LastPass

Czym jest dwuetapowa weryfikacja i dlaczego wartą ją aktywować?

Plotki: Android L to Android Lion 5.0?

W sieci pojawiły się ciekawe grafiki, które mogą wskazywać na to, że nowy Android będzie oznaczony numerem 5.0 i przyjmie nazwę Lion. Oczywiście wspomniane zrzuty ekranu mogą okazać się zwykłymi fałszywkami, ale wykorzystanie tej nazwy ma sens. Co ciekawe, takie nazewnictwo przewidzieliśmy już w ubiegłym roku.

Ostatnia najbardziej aktualna wersja Androida nazywa się KitKat. Wzięta została od batonika produkowanego przez firmę Nestle, podobnie jak batony Lion. Co więcej, zgodnie ze zwyczajem, Google nadaje nazwy kolejnym wersjom Androida zgodnie z literami alfabetu. Nowy Android może być też nazwany Lemon Meringue Pie, o czym pisaliśmy już wcześniej.

Oto grafiki, które wskazują na to, że Android L 5.0 będzie nazwany Lion:

Android 5.0 Lion

Ponieważ jednak podobne zrzuty ekranu mogą być w bardzo prosty sposób sfabrykowane, należy do nich podchodzić z dużą rezerwą. Prawdę o tym, jak nazywać się będzie nowy Android i jakim numerem zostanie ostatecznie oznaczony, poznamy jeszcze tej jesieni.

Źródło: Androidpit

Zobacz także:

Android L, Android 5 czy Lemon Meringue Pie?

Android 5.0 Oreo, Snickers lub Twix? Jak będą się nazywać następne wersje Androida?

Obserwuj @PawelKanski na Twitterze

Zmień swoje zdjęcia ze smartfona dzięki aplikacji Zdjęcia od Google Plus

Nie ma znaczenia, czy posiadasz telefon z systemem Android, czy iPhone’a, dzięki Google Plus możesz edytować swoje zdjęcia z pomocą wielu filtrów oraz dodatkowych efektów. Zrobimy to bezpośrednio z telefonu, tak by od razu nadać specjalny charakter naszym zdjęciom.

Zrobiłeś zdjęcie Koloseum, Wieży Eiffela albo Empire State Building? Jest ono z pewnością bardzo cenne dla Ciebie, a dzięki automatycznej synchronizacji zdjęć z Google Plus wyląduje od razu w chmurze, dzięki czemu zawsze będziesz je mieć pod ręką.

Warto zatem dodać swoim zdjęciom trochę kolorytu. Tak poprawione zdjęcia idealnie nadają się do tego, by wysłać je komuś bliskiemu na WhatsAppie i pochwalić się ciekawą fotografią.

Google Plus ma wspaniałe narzędzia, by to zrobić. W tym artykule pokażemy, jak edytować zdjęcia bezpośrednio ze swojego smartfonu.

Załóż Google Plus w iPhonie i zainstaluj Zdjęcia dla Androida

Aby wprowadzić owe poprawki do naszych zdjęć, musisz użyć dwóch oddzielnych aplikacji w zależności, jakiego systemu używasz. W Androidzie wystarczy się zalogować do aplikacji Zdjęcia (ikonka z kolorowym wiatraczkiem), która jest instalowana wraz z aplikacją Google+ dla Androida. Jeśli jednak korzystasz z systemu iOS, masz dostęp jedynie do Google+ dla iPhone’a.

W Androidzie, jeśli masz włączoną aplikację, musisz wybrać zdjęcie, które chcesz poprawić, i nacisnąć symbol ołówka w lewym dolnym rogu.

Dla iOS-a sprawa ma się troszkę inaczej. Należy wybrać zdjęcie i nacisnąć przycisk z trybikiem w prawym górnym rogu. Otworzy się wtedy menu, w którym należy wybrać Edit (Edytuj).

Edytuj swoje zdjęcia za pomocą Google Plus (Zdjęcia)

Wybierz filtr, efekt i edytuj swoje zdjęcia

Jesteś teraz w głównym menu edycji zdjęcia. Na dole jest bardzo długi pasek opcji. Czy to ma jakiś sens? Przyjrzyjmy się temu bliżej.

Funkcje edycji w jakie wyposaża nas aplikacja Zdjęcia w Google Plus

Jak widać na powyższym obrazku, opcji jest bardzo dużo. Zobaczmy, do czego one służą

– Auto: automatycznie poprawia kolor i ekspozycję zdjęcia. Jest on dostępny w trybie normalnym i dla dużych rozmiarów.

– Przytnij (Crop): służy do kadrowania obrazu. Palcami wybieramy dokładną część zdjęcia, którą chcemy posiadać.

– Obróć (Rotate): pozwala obracać zdjęcia.

– Filtry (Looks): zawiera 15 różnych filtrów do zmiany wizerunku.

– Poprawki (Tune Image): umożliwia regulację jasności, kontrastu, nasycenia, cieni i temperatury (brightness, contrast, saturation, shadows, warmth)

– Selektywnie (Selective): zmień tylko niektóre obszary zdjęcia. Możesz regulować jasność, nasycenie, kontrast i rozmiar w środku (brightness,  saturation, contrast, center size). Wskaż wybrany obszar, który chcesz edytować, naciśnij zdjęcie i wskaż palcem w pionie, aby wybrać odpowiedni parametr, lub w poziomie, aby go zmienić.

– Szczegóły (Details): służy do podkreślania detali (structure) oraz poprawy ostrości (sharpness). Te parametry są zmieniane także w innych dziedzinach.

– Stara klisza (Vintage): Pozwala na rozmycie obrazu przyciskiem rozmycia (blur) oraz na dodanie 12 klasycznych stylów dzięki opcji styl (style). Naciskając i przesuwając palcem w pionie, wyregulujemy jasność, nasycenie, intensywność stylu oraz wprowadzimy efekt starej kliszy (brightness,  saturation, style strength and vignette strength).

– Dramaturgia (Drama): pozwala na dodanie efektów wysokiego kontrastu i dostosowania intensywności oraz nasycenia filtra (filter strength, saturation), a wszystko oczywiście za pomocą przesunięcia palcem po ekranie.

– Czarno-białe (Black & White): ma sześć odcieni czarno-białej palety i pięć filtrów koloru obrazu. Przesuwając palcem po ekranie, można regulować dodatkowo jasność, kontrast i ziarnistość (brightness, contrast, grain).

– HDR scape: cztery rodzaje filtrów HDR oraz trzy parametry, które można skorygować, czyli siłę filtra, jasność oraz nasycenie (filter strength, brightness, saturation).

– Retrolux: dodaje 13 różnych stylów retro. Pozwala na zmianę jasności, kontrastu, stylu barwy, zadrapania i kąta padania światła (brightness, saturation, contrast, style strength, scratches, light leaks).

– Ostry środek (Center focus): pozwala na ustawienie ostrości w wybranym miejscu poprzez dobór sześciu różnych stylów. Można również ustawić ręcznie rozmycie (silne bądź słabe) w dowolnym miejscu na zdjęciu. Zmiany obejmują również regulowanie natężenia rozmycia, zewnętrzną oraz wewnętrzną jasność (blur strength, outer brightness, inner brightness centre size).

– Efekt makiety (Tilt-shift): dodaje efekt makiety przy pomocy dosłownie kilku kliknięć. Działa zarówno dla poziomej, jak i pionowej wersji. Dotykiem wybieramy siłę i wielkość rozmycia na wskazanym przez nas zdjęciu. Przesuwając palcem po nim, mamy także możliwość poprawienia intensywności przejścia, rozmycia, jasności, nasycenia oraz kontrastu (transition, blur strength, brightness, saturation, contrast).

– Ramki (Frames): dodaje 23 różnorodne ramki do obrazu, reguluje ich rozmiar poprzez przesunięcie palcem po ekranie. Przycisk colorized dodaje żółty odcień do każdej ramki.

Przytrzymując ikonkę podzielonej ramki na pół, możemy podejrzeć, jakie zmiany wprowadza dana opcja wobec oryginału. Jest to świetna możliwość, żeby szybko sprawdzić wyniki naszej pracy.

Dzięki Zdjęciom Google Plus wszystkie zmiany mogą zostać przeprowadzone zaledwie poprzez kilka kliknięć. Nawet jeśli opublikowaliśmy już poprawione zdjęcia, bez problemu można wrócić do pierwotnej wersji, co jest z pewnością dużym atutem.

W wersji na Androida wystarczy nacisnąć w menu przycisk opcji (trzy pionowe kropeczki), a następnie wybrać opcję Przywróć (Revert). Dla iOS-a jest podobnie – tutaj skorzystamy z symbolu cofniętej strzałki i opcji Przywracanie (Revert).

Ekran jest zbyt mały? Zrób to z komputera!

Zdjęcia w Google Plus są doskonałym narzędziem do edycji fotografii w biegu, tak by szybko nadać im oryginalności i podzielić się nimi z rodziną i znajomymi. Jeśli jednak chcesz poprawić je w bardziej komfortowych warunkach, przyda ci się większy ekran do edycji zdjęć. To jednak nie problem, bo wszystkie zdjęcia można także edytować w Google Plus na swoim komputerze.

Zobacz także:

Potrzebujesz zaawansowanej edycji zdjęć? Skorzystaj z Google+

Jak wyłączyć przesyłanie zdjęć z Google+ w telefonach z Androidem?


Google zniechęca użytkowników do korzystania ze starych przeglądarek

Wygląda na to, że Google chce „delikatnie” zasugerować niektórym użytkownikom, że już czas zainstalować nowoczesną przeglądarkę. Przekonał się o tym internauta korzystający z przeglądarki Opera 12. Pewnego razu zauważył, że wygląd strony wyszukiwania Google cofnął się do tego, jaki obowiązywał ponad rok temu. Nie mógł też korzystać z wyszukiwania obrazów, zaczął więc szukać pomocy na oficjalnym forum produktów Google.

Okazało się, że firma specjalnie stosuje taką taktykę wobec użytkowników starszych przeglądarek, do jakich bez wątpienia należy wydana w czerwcu 2012 roku Opera 12. Niektóre produkty Google’a wyglądają znacznie gorzej, jeśli przegląda się je ze wspomnianej Opery lub Safari od wersji 5. 1.7. W taki sposób twórcy popularnej wyszukiwarki internetowej chcą dać do zrozumienia, że warto zmienić przeglądarkę na coś nowszego.

Użytkownicy na pewno mogą czuć się zdenerwowani, ale ograniczenia, jakie ich dotykają, nie są jeszcze specjalnie radykalne. Zmiana oprogramowania na nowsze powinno zapewnić im też większe bezpieczeństwo i dostęp do najnowszych funkcji przeglądarek – bez względu, czy będzie to Chrome, Firefox lub najnowszy Internet Explorer.

Źródło: BBC

Zobacz także:

Nowa beta Chrome zapowiada ciekawe nowości

Stabilna wersja Chrome 64 bit już wydana

Obserwuj @PawelKanski na Twitterze

Nowa beta Chrome zapowiada ciekawe nowości

Najnowsza beta Chrome 38 wprowadza do przeglądarki kilka intrygujących nowinek. Na pewno najciekawszą z nich jest wprowadzenie osobnych kont dla wielu użytkowników, które przydadzą się rodzinom korzystającym z tego samego komputera.

Chrome już teraz oferuje osobne konta dla wielu użytkowników, ale beta wersja znacznie tę funkcję usprawnia. Teraz w prawym górnym rogu aplikacji zobaczymy imię użytkownika, a po jego kliknięciu będziemy mogli wybrać inne konto i zalogować się do niego.

Ułatwi to utrzymywanie swoich prywatnych danych na przeglądarce, z której korzysta więcej osób. Nikt nie będzie mógł zobaczyć naszych zakładek, dodatków, zachowanych haseł czy historii przeglądania bez zalogowania się na nasze konto. Dane każdego z użytkownika, który będzie miał w przeglądarce konto, zostaną w całości odseparowane.

Beta Chrome 38 wprowadza także tryb gościa (guest mode), dzięki któremu będziemy mogli udostępnić przeglądarkę naszym znajomym. To z kolei pozwoli zadbać o ich prywatność, nawet jeśli zapomną wylogować się z Facebooka czy Gmaila.

Najnowszą betę Chrome 38 możecie pobrać stąd:

Chrome beta dla Windows
Chrome beta dla Maca

Zobacz także:

Stabilna wersja Chrome 64 bit już wydana

Chrome w wersji 64-bitowej wydany na Maca

Obserwuj @PawelKanski na Twitterze

Stabilna wersja Chrome 64 bit już wydana

Dziś wydano Google Chrome 64 bit. To finalna wersja, która według zapowiedzi twórców powinna gwarantować większa stabilność, szybszą pracę i większe bezpieczeństwo.

Chrome 64 bit

Według jednego z twórców tej wersji przeglądarki Chrome 64 bit wnosi lepsze dekodowanie wideo podobno aż o 15%. W praktyce powinno się to przełożyć na lepszą i bardziej płynna pracę stron takich jak YouTube.

Teoretycznie zastosowanie 64-bitowej architektury powinno zagwarantować użytkownikom większą stabilność. Niemniej jednak zależy to też od całej konfiguracji komputera, programów i wtyczek przeglądarki, z których korzystamy.

Zanim pobierzecie Chrome 64 bit musicie wiedzieć, że nie wspiera on 32-bitowych wtyczek. Jednak część najważniejszych dodatków takich jak Adobe Flash czy Microsoft Silverlight oferują już 64-bitowe wersje.

Przeglądarkę można pobrać z oficjalnej strony Google: Google Chrome 64 bit dla Windows. Wersja na Maca jeszcze nie jest gotowa, ale powinna pojawić się wkrótce. Na razie dostępna jest tylko wersja beta dla OS X.

Dziś wydano także Google 37, stabilną wersję dla systemów 32-bitowych.

Źródło: The Chromium Blog

Zobacz także:

Chrome beta w wersji 64-bitowej już gotowy do pobrania!

Google poprawi błąd Chrome, który wysysa baterię laptopa

Obserwuj @PawelKanski na Twitterze

YouTube Music Key to nowy serwis Google do słuchania muzyki. Zobacz ceny i zdjęcia

Wygląda na to, że plotki o nowym muzycznym serwisie Google okazały się prawdą. Portal AndroidPolice zdobył materiały, które jasno wskazują na to, że Google uruchomi wkrótce nową aplikację na Androida do streamingu muzyki.

Nazywać się będzie YouTube Music Key i ma oferować muzykę w miesięcznej subskrypcji, bez dostępu do teledysków. Będzie posiadał także tryb offline, umożliwiający słuchanie muzyki bez dostępu do sieci. Warto przypomnieć, że Google ma już podobną usługę – Google Play Music. To jednak nieco inna formuła, która połączona jest ze sklepem Google Play na Androida. Docelowo Google Play Music ma zmienić nazwę na Google Play Music Key.

Przewagą YouTube Music Key ma być lepszy algorytm sugerowania nowej muzyki użytkownikom i dostęp do ogromnej ilość gotowych playlist tworzonych przez użytkowników YouTube. Korzystanie z nowego serwisu Google ma kosztować 9,99$ miesięcznie i oferować dostęp do dwóch wspomnianych serwisów muzycznych – zarówno Music Key jak i Google Play Music. Oto zdjęcia przedstawiające wygląd aplikacji Music Key:

Możemy się domyślać, że premiera usług będzie dostępna na razie tylko w Stanach Zjednoczonych. Podobnie jak większość usług Google stopniowo będzie ona uruchamiana także w innych krajach. Pytanie tylko, czy jest ona w jakikolwiek sposób w stanie konkurować z np. popularnym Spotify? Szczerze w to wątpię, na to może być już po prostu za późno.

Źródło: Android Police

Zobacz także:

Google Play Music teraz także w Polsce!

Nowy serwis z muzyką z YouTube w stylu Spotify – co Wy na to?

Obserwuj @PawelKanski na Twitterze

Google będzie promował bezpieczne strony w wynikach wyszukiwania

Zgodnie z wcześniejszymi przypuszczeniami Google będzie promował w wynikach wyszukiwania strony, które dbają o bezpieczeństwo użytkowników. Dokładniej rzecz ujmując, chodzi o portale, które korzystają z szyfrowanych połączeń HTTPS.

Chodzi o to, by zapewnić większą ochronę zwykłym użytkownikom i zachęcić administratorów stron do korzystania z lepszych zabezpieczeń. Portale i serwisy gwarantujące internautom szyfrowane połączenia będą premiowane lepszymi pozycjami w wynikach wyszukiwania Google. Łatwiej je będzie odnaleźć i będą bardziej widoczne niż te, które nie spieszą się z wprowadzaniem protokołu HTTPS.

HTTPS to szyfrowana wersja protokołu HTTP, który służy do wysyłania informacji pomiędzy stroną internetową, serwerem a przeglądarką internetową. Dzięki niemu informacje przesyłane podczas korzystania z internetu są zabezpieczone przed podejrzeniem ich przez niepowołane osoby. Jak rozpoznać, czy strona wykorzystuje HTTPS? To proste, wystarczy spojrzeć na jej adres – powinien rozpoczynać się od https, np. https://adresstrony.pl.

Źródło: BBC

Zobacz także:

Internet Explorer będzie blokował nieaktualne dodatki

Wielki wyciek danych – czy skorzysta na nim firma, która go odkryła?

Obserwuj @PawelKanski na Twitterze

Google planuje rozdzielenie usługi Zdjęcia od Google+

Według serwisu Bloomberg Google planuje oddzielić usługę służącą do przechowywania i obróbki zdjęć od aplikacji Google+, w której ta aktualnie się znajduje. Mogłaby być więc dostępna także dla tych, którzy nie chcą angażować się w sieć społecznościową Google.

Obecnie funkcja Zdjęcia znajduje się w aplikacji Google+, ale można ją też uruchomić jako osobną aplikację. Pozwala ona na przeglądanie zdjęć, ich synchronizację z chmurą Google, edycję i dodawanie filtrów tak jak w Instagramie. Aplikacja ta ma dużo więcej możliwości, pozwala chociażby na tworzenie krótkich klipów muzycznych do naszych fotografii. To naprawdę udany produkt, który pozwala w łatwy sposób zarządzać naszą bazą zdjęć.

Zdjęcia w Google Plus

Zdjęcia w Google+

Usługa Zdjęcia w Google+

Pomysł na oddzielenie Zdjęć od Google+ nie jest pierwszą podobną inicjatywą. Kilka tygodni temu Google wycofał się z pomysłu, by łączyć ze sobą konta Google+ i YouTube. Oznacza to, że można teraz komentować filmy na serwisie, korzystając ze swojej nazwy użytkownika, a nie imienia i nazwiska.

Uniezależnianie kolejnych produktów od Google+ może tez oznaczać, że gigant z Mountain View planuje zamknąć ten serwis społecznościowy. To oczywiście tylko domniemanie, ale nie jest tajemnicą, że G+ nie jest w sieci zbyt popularny. Google może więc odłączać kolejne serwisy i usługi po to, żeby wyłączenie Google Plus nie było dla użytkowników zbyt „bolesne”.

Źródło: Bloomberg

Zobacz także:

Google+ i YouTube: nie trzeba juz podawać swojego prawdziwego nazwiska!

Google Now launcher dostępny dla użytkowników Androida 4.1 i nowszych wersji

Obserwuj @PawelKanski na Twitterze