Już 300 000 podpisów pod petycją o wydanie GTA 5 na pecety

Pamiętacie petycję do RockStar Games, o której pisaliśmy kilka tygodni temu? Od tego czasu liczba podpisów pod prośbą o wydanie gry na PC wzrosła o prawie 100 000! Dziś to ponad 305 000 podpisów złożonych przez graczy z całego świata, którzy chcą wydania gry GTA 5 na komputery PC i system Windows.

Zobacz wszystkie nowości dotyczące GTA 5!

Przypomnijmy czym kieruje się twórca petycji, Mike Julliard:

Do Rockstar Games

Proszę, wydajcie GTA 5 na PC. Gry z serii GTA są ważną częścią życia wielu ludzi i szkoda by jej nowa wersja nie pojawiła się na najlepszej z platform. Takie rzeczy jak modyfikacje gry zawsze były ogromnie ważną jej częścią, a tworzenie modów to najlepsza zabawa jaką można sobie wyobrazić!

Mam nadzieję, że rozważycie stworzenie gry na PC, ponieważ uszczęśliwi to bardzo wielu ludzi.

Co na to Rockstar Games? Niewiele, bo zapowiedzi GTA 5 na pecety jeszcze nie było. Nie oznacza to jednak, że nikt w firmie nie słyszał o całej akcji fanów gry i ilości podpisów zgromadzonych na stronie. Ta musi robić wrażenie na każdym. Szczególnie jeśli przyjmie się, że każda z tych osób byłaby skłonna kupić własną kopię gry. A to przecież nie jedyni fani, którzy czekają na GTA 5 wydaną na PC!

Gra pojawi się 17 września na Playstation 3 i Xbox 360. Petycję znajdziecie pod tym linkiem.

Powiązane artykuły:

Instagram: teraz możesz też wgrać wideo z telefonu

Instagram umożliwia teraz wgrywanie wideo ze swojego telefonu bezpośrednio do aplikacji. Dzięki temu można w tym serwisie umieścić wideo zrobione bezpośrednio kamerą telefonu lub inną aplikacją. Do tej pory na Instagram można było wgrać filmy zrobione tylko i wyłącznie aplikacją Instagram .

Po zaimportowaniu dowolnie wybranego wideo musimy je przyciąć do odpowiedniego rozmiaru, tak by mieściło się w kwadratowej ramie. Oczywiście, trzeba je też skrócić do długości 15 sekund.

Są też dobre nowiny dla użytkowników Androida tworzenie wideo w Instagram jest teraz możliwe także dla posiadaczy telefonów z systemem 4.0. Wcześnie mogli z tej opcji korzystać tylko posiadacze Androida 4.1 lub nowszego. Dodatkowo, użytkownicy iOS dostaną narzędzie, które pozwoli wyprostować krzywo wykonane zdjęcia.

Powiązane aplikacje:

Powiązane artykuły:

Źródło

Facebook jak Twitter, będzie miał swoje trendy

Co dziś w fejsbukowej trawie piszczy? O czym najczęściej piszą Wasi znajomi i co jest dziś tematem numer jeden w polskiej prasie? Wkrótce dowiemy się tego także z Facebooka. Wszystko dlatego, że portal Zuckerberga będzie wprowadzał nową funkcjonalność – trendy. To pomysł, który doskonale sprawdza się już na Twitterze i na pewno będzie miał szansę powodzenia na Facebooku.

Całkiem niedawno Facebook wprowadził hashtagi, czyli coś w rodzaju tagów lub kategorii, które możemy dopisać do naszego posta. Wstawiając zdjęcie swojego kota możesz je oznaczyć np. #kot lub #kociak. Wtedy każdy, kto kliknie w taki tag zobaczy wszystkie publiczne wpisy oznaczone w ten sam sposób. Działa to na podobnej zasadzie co na Twitterze.

Trending topics na Facebooku

Pomysł wprowadzenia trendów też zapożyczony jest bezpośrednio z Twittera. Dzięki nim można sprawdzić o czym najwięcej się mówi na portalu, czyli jakie hashtagi są najczęściej przez użytkowników wykorzystywane. To pomaga odnaleźć się w zalewie informacji i wyłowić najważniejsze rzeczy z potoku danych, które od nas codziennie napływają.

Na razie opcja “Trendic topics” dostępna jest dla niewielkiej grupy mieszkańców Stanów Zjednoczonych, na mobilnej wersji strony Facebook. Jeśli okaże się, że testy wypadną pomyślnie, opcja ta na pewno zawita także do innych krajów, w tym do Polski.

W ostatnim czasie ludzie z Facebooka są wyjątkowo aktywni. Tylko w przeciągu ostatnich tygodni testować będą reklamy do strumienia aktywności, opcję On This Day, która pokaże nam aktywności znajomych sprzed roku, a wczoraj poinformowali o lepszej widoczności dla popularnych i wartościowych postów.

A Wy korzystacie z hashtagów? Podoba się Wam taki pomysł?

Powiązane aplikacje:

Powiązane artykuły:

Źródło

Android Device Manager już dostępny!

Menedżer urządzeń z Androidem to najnowsza funkcja Androida, którą system otrzymał tej nocy. Pisaliśmy już o niej tutaj. Pozwala on na odnalezienie zagubionego telefonu. Jeśli opcja ta będzie aktywna, istnieje możliwość zlokalizowania każdego urządzenia z Androidem, o ile ma on uruchomiony GPS i dostęp do Internetu. Pomoże nam więc, gdy telefon zostanie skradziony, zgubiony lub… zapodziejecie go w domu!

Aby sprawdzić czy macie już w swoich opcjach dostępny Android Device Manager, wejdźcie w Ustawienia. Następnie w Zabezpieczenia i Administratorzy Urządzenia. Tam zobaczycie Menedżera urządzeń z Androidem. Aby go aktywować, trzeba kliknąć i zaakceptować jego uprawnienia.

Po tym jak go uruchomimy, można sprawdzić czy program działa. Wystarczy wejść na stronę https://www.google.com/android/devicemanager, będąc jednocześnie zalogowanym na swoje konto Google (np. do Gmail lub Google +). Tam zobaczymy mapę z lokalizacją naszego urządzenia (nawet do 10 metrów), oraz opcję wymazania danych z urządzenia i zadzwonienia.

Pierwsza z opcji usunie wszystkie dane znajdujące się na waszym smartfonie. Dzięki temu prywatne  informacje nie wpadną w niepowołane ręce, jeśli telefon zostanie zgubiony lub ukradziony. Opcja dzwonienia pomoże gdy urządzenie zapodzieje się w naszym domu lub na imprezie. Jej uruchomienie sprawi, że telefon będzie dzwonił z maksymalną głośnością przez 5 minut, dopóki ktoś nie włączy przycisku włączania telefonu.

Powiązane aplikacje:

Powiązane artykuły:

Aplikacje na wakacje – czyli jak zorganizować sobie tani i ciekawy urlop przez internet

Tani urlop nie musi oznaczać wyjazdu na działkę lub mieszkania po studencku u znajomych. Dzięki serwisom turystycznym dostępnym w internecie oraz podróżniczym aplikacjom na telefon, każdy może samodzielnie przygotować sobie ekscytującą wycieczkę w wymarzone miejsce za niewygórowaną kwotę.

W tym celu trzeba po prostu wiedzieć gdzie szukać. Postanowiłam Wam w tym pomóc i w ramach tegorocznych wakacji dla wszystkich podróżników przygotowałam serię artykułów z poradami o tym, jak przygotować tani urlop. Continue reading “Aplikacje na wakacje – czyli jak zorganizować sobie tani i ciekawy urlop przez internet”

Jak zabić Pou?

Pou to jedna z najpopularniejszych aplikacji w App Store i Google Play. Wirtualny kartofel to współczesne wcielenie Tamagotchi na smartfony z system Android i iPhone’y. Musimy się nim opiekować i zajmować. Ale czy nasz stworek może umrzeć?

Pou wymaga naszej uwagi i opieki. Jeśli nie zajmujemy się nim wystarczająco pieczołowicie, to dostajemy uporczywe powiadomienia. Jest więc wiele osób, które chciałyby uśmiercić swojego wirtualnego zwierzaka, nie chcą jednak usuwać aplikacji z telefonu.  Nie jest to jednak takie łatwe. Wydawać by się mogło, że Pou jest nieśmiertelny…
Czy aby na pewno? Znamy sposób na uśmiercenie Pou. Obalamy też mity związane z jego śmiercią.


Chcesz wiedzieć więcej na temat Pou?

Przeczytaj nasz poradnik – TUTAJ


Odinstalowanie albo narodziny na nowo. Czyli jak zabić Pou?

Jeśli znudził wam się Pou i chcecie mieć nowego, albo nie chcecie patrzeć na męki biednego kartofla, to możecie zastosować proste rozwiązania techniczne. Dzięki odpowiednim ustawieniom w telefonie Android z łatwością usuniemy dane aplikacji lub całą grę.

Wystarczy wejść w ustawienia aplikacji w telefonie. Tam odnajdujemy aplikację Pou. Możemy wybrać opcję czyszczenia/usuwania danych. Wtedy, gdy uruchomimy grę zniknie nasz dotychczasowy Pou i pojawi się nowy. Będziemy mogli zacząć grę od początku.

Pou-ustawienia

W tym samym miejscu możemy również odinstalować grę z naszego smartfona. Wtedy, aby powrócić do zabawy z Pou, należy jeszcze raz pobrać grę z Google Play lub App Store.

Możesz wykończyć siebie, ale nie Pou!

PoupouNie dajcie się nabrać na plotki z sieci. Wspomniany wcześniej zabieg techniczny to jedyny sposób na pozbycie się naszego ziemniaka. Nie jest możliwe zabicie Pou w grze. Twórcy wirtualnego zwierzaka nie przewidzieli takiej możliwości.  To jednak nie przeszkodziło internautom w stworzeniu wielu fałszywych przepisów na to jak go zabić.

Obalamy internetowe mity – tymi sposobami nie zabijecie Pou:

Śmierć Pou z wygłodzenia

Większość stworzeń na naszej planecie musi odżywiać się codziennie, by nie umrzeć z głodu. Także i wirtualne postacie często muszą się żywić, by nie wyzionąć ducha.  Jednak nie Pou. Nasz ziemniak będzie miał się nieźle nawet jak na rok o nim zapomnimy.

Pou nie może umrzeć z głodu, choć oczywiście będzie się od nas domagał jedzenia. Podobnie jak naszej uwagi. Głodząc go nic nie zyskacie.

Nie próbujcie także go zbytnio opychać. Pou nie umiera również z przejedzenia, ani od niezdrowego jedzenia. Nadzieje na to, że dostanie ataku serca po kolejnej porcji frytek są raczej płonne.

Śmierć Pou z powodu choroby

Stosunkowo łatwo jest sprawić by Pou zachorował. Nasz przyjaciel nie toleruje wszystkich potraw, które mu serwujemy. Nie jest też zwolennikiem termometru.

Pou choryNie ma jednak choroby, z której Pou nie da się wyleczyć. Możemy spróbować dostępnymi miksturami, ale możemy też próbować go zostawić na pastwę losu. Pou będzie chorował tydzień, a może nawet miesiąc, ale i tak przeżyje.

Choroba z pewnością nie zabije Pou. Może uczynić jedynie opiekę nad nim bardziej irytującą.

Śmierć Pou z nudów

W przypadku innych gier typu Tamagochi, nasi pupile wymagają opieki i bawienia się z nimi. Bez tej troski, łatwo jest zabić wirtualne zwierzątka. Jednak Pou nie umiera z nudów. Możemy się z nim miesiąc nie bawić, a i tak każda nowa interakcja będzie nagrodzona radością.

Także powtarzanie tych samych zabaw nie znudzi się Pou. Nasz wirtualny ziemniak nie czuje zbytniej potrzeby urozmaicenia zabawy. A już na pewno nie wybiera się na tamten świat.

Śmierć Pou z wyczerpania

Wiecie, że brak snu u ludzi powoduje śmierć po kilku miesiącach? Ostatni zanotowany rekord to 11 dni bez snu. Zrezygnowano z notowania kolejnych ze względu na bezpieczeństwo śmiałków. Jeśli zechcecie podjąć próbę pobicia rekordu z Pou, zapewniamy, że nasz wirtualny przyjaciel będzie miał się dobrze nawet po paru tygodniach.

Pou może być wyczerpany, bardzo śpiący i wręcz błagać o sen. To jednak go nie zabije. Nawet jeśli do tego dodamy głód, brud i chorobę. Pou nadal będzie żył.

Śmierć Pou ze wstydu

Skoro Pou nie można uśmiercić w tradycyjny sposób to może warto wykończyć go psychicznie? Przebraliśmy naszego Pou w różne obciachowe stroje. To jednak go nie skompromitowało, wciąż czuł się świetnie.

Pou bezguściePou może nie ma dobrego gustu, ale z pewnością jest nieśmiertelny.

Dlaczego chcielibyście zabić swojego Pou?

Google będzie promował interesujące artykuły w wynikach wysuzkiwania

Google obwieściło wczoraj, że wprowadza zmiany w swoich wynikach wyszukiwania. Firma z Mountain View promować będzie renomowane media, takie jak New Yorker, czy Guardian. Ich artykuły zostaną wyróżnione, gdy będą dotyczyć kluczowych tematów związanych z historią, prawem, społeczeństwa itd.

Zmiana została wprowadzona na razie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale w przyszłości pojawi się także w innych krajach. Warto też zwrócić uwagę na to, że od niedawna w Polsce działa tzw. Knowledge Graph, który pełni podobną funkcję. To zakładka z informacjami na dany temat, pojawia się, gdy szukamy informacji “encyklopedycznych”, takich jak miasta, nazwiska, miejsca, nazwy firm itd.

Knowledge Graph w Google Polska

Ciekawe czy wyróżnione wyniki wyszukiwania będą naprawdę prezentowały wysoką jakość i czy znajdą się wyżej niż wyniki wyszukiwania z Wikipedii. Google może też zawyżać i promować wyniki pochodzące ze stron swoich partnerów. Dla niektórych może to “trochę” pachnieć reklamą…

Powiązane artykuły:

Facebook – lepsza widoczność popularnych postów

Nie ma dnia bez wiadomości o Facebooku. Na wczorajszej konferencji prasowej, jego pracownicy zapowiedzieli kolejne zmiany w tym najpopularniejszym medium społecznościowym. Tym razem chodzi jednak o coś, co raczej w minimalnym stopniu dotknie użytkowników. Może za to ucieszyć właścicieli różnego rodzaju profilów i fanpejdżów. Dzięki zmianom w algorytmie portalu, użytkownicy będą widzieć więcej najpopularniejszych postów.

Obecnie wiele ciekawych fejsbukowych postów ginie w natłoku ciągłych aktualizacji statusów. Nawet gdy są to rzeczy całkiem interesujące, ich pozycji ciągle spada, bo są zastępowane przez nowsze treści. Dlatego Facebook zmieni algorytm pokazywanych aktualności w ten sposób, żeby najpopularniejsze posty od czasu do czasu pojawiały się powtórnie w strumieniu aktualności użytkownika. Według danych, które przedstawiono podczas konferencji, taka zmiana zwiększa ilość polubień, komentarzy oraz współdzieleń “odświeżonych” postów o 5 do 8 procent.

To na pewno dobra wiadomość dla wszystkich administratorów stron na Facebooku. Dla użytkownika, przynajmniej w teorii, to szansa, żeby nie przegapić ważnej informacji. Może to mieć też negatywne skutki, a użytkownicy mogą zostać zalani informacjami, które już widzieli…

Powiązane aplikacje:

Powiązane artykuły:

iOS7 – beta 5 juz wydana. Sporo zmian w wyglądzie

Zaledwie tydzień po wydaniu najnowszej bety systemu iOS 7, Apple udostępniło kolejną jej wersję. Beta 5 zawiera wiele drobnych, kosmetycznych zmian. Skupione są one głównie na kolorystyce systemu, dzięki czemu nie będzie ona już taka “chłodna”. Aktualizacja jest dostępna dla wszystkich tych, którzy mają konto deweloperskie i zainstalowali poprzednią wersję bety.

Ikony w ustawieniach systemu:

Ustawienia iOS7

Zmieniony został przycisk wylączania telefonu:

Odblokuj w iOS7Przyciski wyświetlane podczas rozmowy zostały powiększone i zaokrąglone:

Przyciski podczas rozmowy iOS7Niektóre ikony są zmienione. Tutaj ikona Twittera z niebieskim logo na białym tle (a nie odwrotnie).

Ikony w iOS7Informacja dla tych, którzy chcą zainstalować iOS7 na swoich urządzeniach: Beta obsługuje tylko iPhone 4, iPhone 4S, iPhone 5, iPod Touch (piątej generacji), iPad 2 i nowsze wliczając w to iPada mini. Aby móc wypróbować najnowszy system przed jego oficjalną premierą, urządzenie musi być przypisane do konta developerskiego.

Powiązane artykuły:

WhatsApp – mozliwość wysyłania wiadomości głosowych “push-to-talk”

WhatsApp doczekał się kolejnej, ciekawej funkcji. W najnowszej aktualizacji dostaniemy możliwość wysyłania wiadomości głosowych metodą push-to-talk. W menu czatu znajdzie się ikona do nagrywania dźwięku, a nagrana wiadomość pojawi się do odsłuchania u naszego rozmówcy.

Po aktualizacji WhatsApp, wystarczy wejść w okno czatu z dowolnym kontaktem. Na dole, po prawej stronie pojawi się ikona mikrofonu. Aby stworzyć wiadomość, wystarczy go nacisnąć i trzymając przycisk nagrać to co chcemy. Gdy ikonę puścimy, wiadomość zostanie wysłana do odbiorcy.

Whatsapp na Android

Trzeba też pamiętać, że WhatsApp od dawna oferował wysyłanie wiadomości dźwiękowych. Opcja ta była schowana w menu załączników. Teraz dostęp do szybkiego tworzenia wiadomości głosowych jest dużo łatwiejszy.

Co ciekawe – wygląda na to, że push-to-talk działa na razie tylko w systemie Android o wersji co najmniej 4.3. Testowaliśmy nową aktualizację także na wersji 4.0.4, ale tam nowych funkcji nie ma. Wysłałem w tej kwestii zapytanie do WhatsApp, jak tylko dostanę odpowiedź, dam Wam znać.

Aktualizacja dostępna jest na razie tylko dla użytkowników Androida. Wkrótce jednak powinna pojawić się na innych platformach.

Powiązane aplikacje:

Powiązane artykuły: