Google rezygnuje ze wsparcia dla Internet Explorera do 9 wersji włącznie

Google ogłosiło, że nie będzie już dłużej wspierało przeglądarek Internet Explorer, aż do 9 wersji włącznie. Oznacza to, że zostały one całkowicie skreślone z listy wspieranych programów.

Co to oznacza? Żadne z aplikacji Google (Gmail, Dysk Google, YouTube itd.) nie będą dostawały nowych aktualizacji, więc nie będą się już zmieniać dla osób, które wciąż korzystają z IE 9 i starszych wersji. W zamian za to Google skupi się głównie na współpracy pomiędzy swoimi aplikacjami, a przeglądarką Internet Explorer 11. Wersja 10 będzie czymś w rodzaju strefy buforowej – dla niej aplikacje na pewno będą wciąż zmieniane.

Ta decyzja na pewno dotknie użytkowników starszych komputerów, ale to dobry impuls, by zamienić IE na nowszą przeglądarkę. Internet Explorer od dawna nie jest uważany za zbyt nowoczesną czy bezpieczną przeglądarkę. Szczególnie jeśli chodzi o starsze wydania.

Powiązane aplikacje:

Powiązane artykuły:

Źródło

Android 4.4 KitKat – pierwsze wrażenia z użytkowania systemu

Dziś, prawie po całej dobie korzystania z nowego telefonu od Google, czyli Nexusa 5, mogę w końcu  podzielić się z Wami pierwszymi wrażeniami na temat najnowszej aktualizacji systemu Android. Jak się sprawdza KitKat? Ogólne wrażenia są pozytywne, ale mam też kilka drobnych zastrzeżeń.

Zacznę od rzeczy, które zrobiły na mnie pozytywne wrażenie:

  • Co oczywiste, KitKat na Nexusie 5 działa naprawdę szybko i wygląda bardzo ładnie. Jeśli chodzi o sam design, zmieniło się kilka ikon, belka powiadomień jest teraz przezroczysta, podobnie jak dolne menu. Pisaliśmy zresztą już o tym. Generalne wrażenia są pozytywne, chociaż na ostateczną opinię należy oczywiście poczekać. To jak system pracuje, najlepiej oceniać po dłuższym okresie czasu. Wtedy można naprawdę zobaczyć, czy ekosystem jest dostosowany do wykonywania wielu zadań naraz i jak jest zoptymalizowany pod kątem obsługi np. gier.
  • Brak ikony z aplikacja do obsługi SMSów bardzo rzucił mi się w oczy. Od teraz wiadomości tekstowe zintegrowane są z Hangouts. Chociaż wydawało mi się to chybionym pomysłem, w praktyce jest to dosyć praktyczne. Podczas tworzenia wiadomości wystarczy wybrać nazwę kontaktu i formę wiadomości – czat lub SMS. Co ważne – bez problemu można zmienić domyślną aplikację obsługującą wiadomości tekstowe, jeśli Hangouts się Wam nie spodoba.
  • Google Plus i jego Awesome – nie jest to może funkcja, która przyciągnie użytkowników do Google+, ale stworzenie krótkiego, 15 sekundowego filmu z muzyką, jest naprawdę proste. Wystarczy wybrać zdjęcia, filtr i odpowiedni utwór. To może być fajna pamiątka ze wspólnego spotkania lub wyjazdu. Mała rzecz, a cieszy! Warto przypomnieć, że Auto Awesome Movie będzie dostępna nie tylko na Android KitKat, ale także na niektórych urządzeniach z systemem 4.3. Oto jak wygląda przykładowy film, stworzony w dosłownie pół minuty:
  • Łatwiejsze dodawanie widgetów. Wystarczy przytrzymać palec na ekranie, funkcja wybierania widgetów pojawi się obok opcji zmiany tapet oraz skrótu do ustawień. To kolejna drobna, ale moim zdaniem użyteczna zmiana.Dodawanie widgetów Android 4.4

Co mnie wkurzyło?

  • Ikony! Mam wrażenie, że ktoś włączyć w moim telefonie widok dla osób niedowidzących. Ikony są naprawdę ogromne, a najgorzej wyglądają te, które zostały zwyczajnie powiększone. W niektórych przypadkach po oczach bije okropna pikseloza, która psuje generalnie dobre odczucia związane z wyglądem systemu.Android KitKatIkony w Android 4.4
  • Kolejna rzecz, to drobnostka, ale zupełnie dla mnie niezrozumiała. Chodzi o ikonę Ustawień, która wróciła do wyglądu znanego z Androida 2.3. Zamiast zgrabnego kwadratu z suwakami mamy archaiczne koło zębate. Why Android, why?Android KitKat - Ustawienia
  • Google Now – zachwalany przez twórców Androida “wirtualny asystent” w polskiej wersji nie ma najmniejszego sensu. Nie wiem po co tworzyć osobny ekran zajmowany przez widget z informacjami na temat pogody (korzystam z osobnego wigdetu), ulubionej drużyny (nie ma żadnej z polskich do wyboru) lub dojazdu do pracy (jeśli trasę pokonujesz codziennie, to chyba wiesz czego się spodziewać?). W moim przypadku Google Now zachowuje się naprawdę bardzo dziwnie, samoistnie usuwając karty, które wcześniej dodałem. Jeśli chcę je dodać z powrotem, nie pojawiają się one na ekranie Google Now. Zupełnie jakbym otrzymał produkt w fazie alpha – po prostu nie można na nim polegać, a liczba opcji dla Polski jest zawstydzająco mała.

Mimo powyższych wad, komfort korzystania z systemu jest wysoki. Zmiany idą w dobrym kierunku, a jednocześnie nie są na tyle duże, by utrudniać korzystanie i wymusić zmianę nawyków. Jednak z prawdziwą, dogłębną analizą i oceną muszę się jeszcze wstrzymać.

Powiązane artykuły:

Android KitKat – jedna wielka książka telefoniczna?

Dobra nowina dla tych, którzy wciąż wykorzystują swoje smartfony do dzwonienia, a nie do pisania wiadomości WhatsApp, maili, czy przeglądania internetu. W najnowszej wersji Androida, aplikacja wykorzystywana do wybierania numeru i rejestru połączeń, czyli dialer, zyska nowe funkcje. Jedną z nich będzie możliwość rozpoznawania dzwoniącej osoby, nawet jeśli nie mamy jej w naszej liście kontaktów. W jaki sposób?

To proste – Google zamierza połączyć nasze konta Google z numerami telefonów jakie są “podpięte” pod nasz profil na Google+.  Taka informacja nazywa się Caller ID by Google. Jeśli więc zadzwoni do nas osoba, której osobiście nie znamy, ale ma ona profil na G+, zobaczymy nie tylko jej imię i nazwisko, ale i aktualne zdjęcie profilowe. Ta usługa pojawi się na początku 2014 roku, dla użytkowników systemu Android KitKat 4.4 oraz nowszych. Wyświetlanie się informacji z naszego profilu G+ w telefonach obcych ludzi będzie można, na szczęście, wyłączyć.

Caller ID by Google

Podobna sytuacja odnosi się do właścicieli przedsiębiorstw, którzy korzystają z usług Miejsca dla firm w Mapach Google. Jeśli więc macie restaurację i jest ona oznaczona w Google Maps, to nowi klienci będą mogli do niej trafić dużo łatwiej. Wystarczy, że wpiszą w listę kontaktów frazę np. restauracja. Jeśli są w jej pobliżu, będą w stanie zadzwonić na podany w jej opisie numer lub zobaczyć na Mapie Google gdzie dokładnie się ona znajduje.

Dialer Android 4.4 dla firm

Ta ostatnia funkcja może oznaczać, że do naszego dialera trafią reklamy lokalnych biznesów. Przemawia za tym też odkrycie ludzi z Androidpolice.com, którzy odnaleźli w kodzie aplikacji dialera kod, sugerujący pojawienie się w nim reklam:

Reklamy Google Ads w dialerze AndroidGoogle oficjalnie zaprzeczyło jakoby planowano wprowadzenia reklamy do tej części systemu. Wspomniany kod to podobno pozostałość po starszej wersji aplikacji.

Jak się Wam podoba takie rozwiązanie? Czy nie obawiacie się o prywatność?

Powiązane artykuły:

Źródło

Zobacz nowości w Google +

Po dzisiejszej konferencji Google wiemy już, jakie nowości pojawią się wśród niektórych usług Google +. Oto najważniejsze zmiany i udogodnienia:

  • Hangouts: możliwość dzielenia lokacji, wsparcie dla animowanych gifów oraz zintegrowanie SMSów z Hangouts, wsparcie full HD dla rozmów video oraz kilka efektów, z których można skorzystać podczas rozmowy wideo.
  • Zdjęcia w Google+: od teraz wszystkie zdjęcia będą dodawane do Google+ w oryginalnym rozmiarze, dodano tworzenie kopii zapasowej w Google+ na iOS. Po wgraniu zdjęć do G+, aplikacja sama wybierze te, które są najlepsze – dzięki algorytmowi, który rozpozna twarze. Ułatwi to segregowanie zdjęć. Świetnie prezentuje się też możliwość wyszukiwania fotografii poprzez automatyczne dodawanie tagów do naszych fotek. Nie musimy ich już sami nazywać, system sam rozpozna co się na nich znajduje, oczywiście w dosyć podstawowym zakresie. Pojawi się też możliwość przeszukiwania zdjęć osób z naszych “kręgów”. Ulepszono auto edycję zdjęć, dzięki czemu nie będziemy musieli ich edytować w np. Adobe Photoshop.
  • Snapseed – pojawia się opcja wielokrotnej ekspozycji. Co ważne, można jej użyć w aplikacji mobilnej, w dodatku bez konieczności robienia kilku jednakowych zdjęć. Wystarczy tylko jedno zdjęcie! Niestety, opcja nie będzie działała tak samo ze wszystkim zdjęciami. Najlepiej nadają się do tego krajobrazy.
  • Usługa Awesome: usługa pozwala tworzyć animowane gify ze zdjęć zrobionych w sekwencjach. Pojawiła się też opcja usuwania ruchomych przeszkód ze zdjęć. Mogą to być np. osoby, które przez przypadek pojawiły się na naszej fotografii.
  • Świetnie prezentuje się automatyczne edytowanie … wideo. Auto Awesome Movie pozwala na łączenie zdjęć, wideo oraz muzyki, a także dodawanie filtrów do gotowego filmu. Co najciekawsze, Google+ sam wybierze muzykę i automatycznie zmontuje film z wybranych przez nas materiałów. Oczywiście, istnieje też możliwość edytowania ręcznego. Łącznie z możliwością wyboru odpowiedniej muzyki, użytkownikom Google+ udostępniono możliwość korzystania z darmowej biblioteki muzyki. Wygląda to naprawdę obiecująco!

Jak się Wam podobają takie nowości? Próbowaliście ich już na swoim koncie?

Powiązane aplikacje:

Powiązane artykuły:

Dziś kolejna konferencja Google – tym razem poświęcona Google +

Wszystko wskazuje na to, że Google jeszcze nie raz zaskoczy nas w tym roku. Wszyscy oczekujemy na pojawienie się nowego telefonu z serii Nexus, debiutu Androida 4.4, rozwoju Google Glass i powiązanych aplikacji. Jakby tego było mało, dziś wieczorem odbędzie się kolejna impreza korporacji z Mountain View. Tym razem ma być poświęcona w całości Google +.

Co ciekawego może się wydarzyć? Można jedynie przypuszczać, że będzie to miało związek z Google + i aplikacją Hangouts. Niektórzy zgadują, że może chodzić o zastąpienie aplikacji do wysyłania SMSami właśnie usługą Hangouts. Raczej na pewno nie będzie mowy o Android KitKat. Jeśli nazwa nowej wersji systemu się pojawi, to prawdopodobnie tylko jako wzmianka. To w końcu impreza poświęcona Google +!

My na pewno będziemy dziś oglądać relację z imprezy i na pewno damy Wam znać o wszystkich nowościach!

Powiązane aplikacje:

Powiązane artykuły:

Nowy serwis z muzyką z YouTube w stylu Spotify – co Wy na to?

YouTube jest dziś czymś na pograniczu miejsca z filmowymi  trailerami, śmiesznymi filmami i serwisem do słuchania darmowej muzyki. Prawdopodobnie wielu z Was, w tym ja, często odwiedza serwis by posłuchać ulubionych artystów. Także tych, których z różnych przyczyn nie ma w Spotify lub Deezer, a dzięki użytkownikom serwisu Google, są obecni w YouTube. Ludzie odpowiedzialni za tworzenie portalu doskonale zdają sobie z tego sprawę i według dosyć prawdopodobnych plotek mogą wkrótce uruchomić w nim nową usługę.

Ma to być coś w stylu Spotify, z tym, że z teledyskami zamiast samych ścieżek dźwiękowych. To dosyć logiczna decyzja – YouTube już teraz ma gigantyczną bibliotekę teledysków oraz ważne umowy z największymi firmami wydającymi muzykę. Na przestrzeni ostatnich kilkunastych miesięcy firma rozpoczęła współpracę z Sony Music Entertainment, Universal Music Group oraz Warner Music Group. Co więcej, Google ma już sklep z muzyką Google Music na Androida oraz usługę Play Music All Access, dzięki której można słuchać muzyki ze wspomnianego sklepu na swoim smartfonie. Wygląda więc na to, że nowy serwis będzie naturalnym uzupełnieniem oferty multimedialnej Google.

YouTube

Owa usługa ma mieć dwie formy – płatną oraz darmową. Ta pierwsza mogłaby dać użytkownikom dostęp do treści offline, usunięcie reklam oraz dostęp do całych albumów artystów. Obecnie rzadko który artysta umieszcza w sieci całe albumy. Najczęściej są to dwa lub trzy utworu z teledyskami, które mają za zadanie raczej promować cały album. Darmowa wersja usługi nie będzie się pewnie znacząco różniła od tego co oferuje nam YouTube teraz. Oficjalnie nikt w YT nie potwierdza tych informacji, chociaż źródła plotek pochodzą właśnie z wewnątrz firmy.

Mam tylko nadzieję, że nowa usługa zadebiutuje także w Polsce…

Powiązane artykuły:

Źródło

Ogromne banery w wynikach wyszukiwania Google wkrótce przysłonią pół ekranu

Google to firma, która najwięcej pieniędzy zarabia na swoich reklamach wyświetlanych w wynikach wyszukiwania. Nic dziwnego więc, że szukają wciąż nowych sposobów pokazywania reklam swoim użytkownikom. Całkowicie to rozumiem, problem jednak w  tym, że wkrótce przestaną być z tym tak subtelni, jak dotychczas.

Serwis SearchEngineLand donosi o eksperymentach Google nad nową formą reklamy – umieszczaniem ogromnych banerów nad wynikami wyszukiwania. Mają się one pojawiać w przypadku wyszukiwań dotyczących dużych koncernów. Tak wyglądać to ma w praktyce:

Nowe reklamy Google w wynikach wyszukiwania

Oczywiście, reklamy w wynikach wyszukiwania to nic nowego. Problem w tym, że tak duży baner może ograniczyć widoczność wyników, które są poniżej grafiki. Nie wiadomo też, czy przez to nie zmniejszy się ilość wyników na pierwszej stronie. To wątpliwe, ale osoby korzystające z mniejszych ekranów, np. w notebookach, lub smartfonach, mogą mieć nieco ograniczony dostęp do wszystkich rezultatów. Nie jest to na pewno wielka wada, ale na pewno wpłynie na “klikalność” wyników znajdujących się poniżej grafiki.

Powiązane artykuły:

Źródło

Android 4.4 KitKat na Nexus 5. Zobacz wideo!

Już tylko dni dzielą nas od zaprezentowania przez Google nowej wersji Androida. Android 4.4 KitKat będzie kolejną, dużą aktualizacją tego najpopularniejszego systemu mobilnego na świecie. Im bliżej premiery, tym pojawia się coraz więcej przecieków w sieci na temat Androida 4.4. Ostatnio światło dzienne zobaczyło 7 minutowe nagranie pokazujące działanie nowego Androida. Jak się prezentuje? Zobaczcie sami:

Oglądając to wideo trudno znaleźć jakieś znaczące zmiany w systemie. Na pewno działa on całkiem płynnie na prezentowanym telefonie, który najprawdopodobniej jest Nexusem 5. Wideo tylko potwierdza, że raczej nie mamy co oczekiwać przełomowych zmian w następnej wersji systemu. Android 4.4 KitKat będzie raczej usprawniał działanie systemu, ale nie będzie jakoś radykalnie różnił się od poprzedniej wersji.

Nie oznacza to jednak, że Google nas czymś nie zaskoczy. Wideo to, choć wydaje się całkiem prawdziwe, nie potwierdza ostatecznego wyglądu ani działania Android 4.4. Będziemy musieli uzbroić się w cierpliwość i poczekać na oficjalną premierę systemu.

Powiązane artykuły:

Źródło

Google zacznie wykorzystywać Twoje zdjęcie w reklamach

Google zaktualizowało niedawno swój regulamin, co ma pozwolić reklamodawcom korzystać z naszych danych. Oznacza to, że reklamodawcy będą mogli wykorzystywać dane z naszych profili na Google+, takich jak zdjęcie, nazwę użytkownika oraz komentarze dotyczące danego produktu. Będą one przedstawiane, jako adnotacje w witrynach i usługach Google. Zmiany wchodzą w życie 11 listopada 2013 roku.

Można było się tego spodziewać. Firmy, takie jak Facebook czy Google chcą wykorzystywać zgromadzone o nas informacje do tworzenia bardziej spersonalizowanych reklam. Reklama wyświetlana Twoim znajomym, opatrzona Twoim komentarzem będzie miała większą moc odziaływania, niż zwykły wpis promujący jakiś produkt. Dla Facebooka czy Google, takie reklamy to żyła złota.

Oczywiście, Google zdaje sobie sprawę, że nie każdy ma ochotę, aby jego zdjęcie profilowe czy nazwa użytkownika pokazywały się w reklamach. Mogłoby to spowodować poważny odpływ użytkowników od usługi, na co firma nie może sobie pozwolić.

Google+ rekomendacjeDlatego też w Google+, na stronie “Rekomendacje społecznościowe”, u samego dołu będzie można odhaczyć opcję umożliwiającą Google dzielenie się naszą aktywnością w serwisie. Poza tym, dla wszystkich użytkowników poniżej 18 roku życia opcja ta będzie automatycznie wyłączona.

Oczywiście, opcję tę można zostawić zaznaczoną. Nie oznacza to jednak, że dzięki temu cokolwiek będzie dało się zyskać. Wszelkie profity z wykorzystywania naszych komentarzy trafią do Google i reklamodawców.

Jeżeli chcecie się upewnić, że Google nie będzie dzieliło się Waszymi komentarzami, zajrzyjcie na stronę “Rekomendacje społecznościowe” i odznaczcie pole na samym dole strony.

Powiązane artykuły:

Powiązane programy:

YouTube na Windows Phone po aktualizacji staje się ponownie aplikacją webową

Aplikacja YouTube na Windows Phone, która obsługuje ten najpopularniejszy na świecie serwis wideo, dostała właśnie aktualizację do nowej wersji. Problem w tym, że ta „aktualizacja”, to w rzeczywistości krok wstecz. Jak długo jeszcze będzie trwała wojna między Microsoftem, a Google o YouTube?

Ostatnia aktualizacja aplikacji YouTube cofa ją do czasów oglądania filmów w przeglądarkach. Teraz, gdy kliknie się na link z odnośnikiem do filmiku, na przykład w mailu czy MMSie, ten otworzy YouTube, ale w przeglądarce właśnie.

Sytuacja ta jest rezultatem toczącego się nie od dzisiaj boju między dwoma firmami. Google chce, aby aplikacja była w formacie HTML5, (czego jednak nie wymaga dla systemów iOS i Android). Microsoft oczywiście nie jest z tego zadowolony. Już wcześniej starał się ominąć te wymagania, tworząc własną aplikację dla YouTube, która jednak została zdalnie wyłączona przez Google.

Niestety, wygląda na to, że użytkownicy Windows Phone będą musieli jeszcze chwilę poczekać na oficjalną aplikację dla YouTube, jeżeli taka w ogóle powstanie.

Powiązane artykuły:

Powiązane programy:

Źródło